anndrzej
22.12.03, 17:38
Minister spraw zagranicznych Egiptu Ahmed Maher został pobity do
nieprzytomności w czasie jego oficjalnej wizyty w Izraelu - podała telewizja
TVN24. Minister został zaatakowany przez Palestyńczyków podczas modlitwy w
Jeruzalem.
Według świadków, muzułmańscy ekstremiści wrzeszczeli na niego i próbowali
pobić. Ministra otoczyli izraelscy ochroniarze i wyciągnęli z podwórca.
Słyszano, jak powtarzał: "Uduszę się".
Konwój przewiózł Mahera do izraelskiego szpitala. Świadkowie twierdzą, że
minister nie został ranny, a do szpitala zabrano go, ponieważ mówił, że nie
czuje się dobrze. Według niektórych, stracił przytomność.
Ekipa izraelskiej karetki pogotowia poinformowała, że stan ministra jest
dobry. Izraelska policja podała, że protestujący rzucali w Mahera butami,
które muzułmanie zdejmują przed wejściem do meczetu.
Policjanci zazwyczaj nie wchodzą na podwórzec meczetu, sprawę zapewnienia
bezpieczeństwa pozostawiając radzie muzułmańskiej. Maher był w poniedziałek
w Jerozolimie na spotkaniach z izraelskimi przywódcami, poświęconych
wznowieniu rozmów pokojowych z Palestyńczykami.