14.09.03, 03:12
Czy jest odwagą, czy tchórzostwem?
Czy wbrew instynktowi samozachowawczemu, odebranie sobie życia jest odwagą?
A może jest zwykłą ucieczką?
Obserwuj wątek
    • kendo Re: Samobój 14.09.03, 10:22
      sa rozne przyczyny,ktore sklaniaja do tego kroku.
      Znam dwa bliskie wypadki,gdzie rowniez mozna by bylo dzielic to na
      odwage
      i trzorzostwo a moze bezsilnosc w trzezwym spojrzeniu na problem,lub bezsilnosc
      spoleczenstwa w pomocy?????
      temat bardzo ciezki,bo zalezy od podloza przyczyny popelnienia
      samobojstwa,stanu psychicznego osoby.
      • aniouek1 Re: Samobój 14.09.03, 18:32
        Kendo, chyba także od przygotowania do życia i takiej zwyczajnej dojrzałości
        psychospołecznej, która nie zawsze proporcjonalna do wieku czy fizycznego
        wzrostu.
        Myślę, ze nie bez znaczenia jest także wyznawany światopogląd co nie znaczy, że
        ludzie wierzący w Boga nie popełniaja samobójstw sad
        • kendo Re: Samobój 14.09.03, 20:40
          aniouek1 napisała:

          > Kendo, chyba także od przygotowania do życia i takiej zwyczajnej dojrzałości
          > psychospołecznej, która nie zawsze proporcjonalna do wieku czy fizycznego
          > wzrostu.
          ****Anioueczku,ten przypadek co bazowalam swoja opinie-wypowiedz,byla to
          kobieta bardzo intelektualna ,jak jej cala rodzina,pozostawila corke, i matke w
          wieku 90-dziesieciu lat.

          > Myślę, ze nie bez znaczenia jest także wyznawany światopogląd co nie znaczy,
          że
          >
          > ludzie wierzący w Boga nie popełniaja samobójstw sad
          **** samobojstwa sa dokonywane we wszystkich grupach
          spolecznych ,wsrod:katolikow,ateistow,protestantow,itp,nie orientuje sie
          tylko,jak sie ma to do muzulmanow i tym podobnych wyznan,niemam wsrod nich
          zadnych znajomych.
    • kasikk Re: Samobój 14.09.03, 12:52
      wydaje mi się, że to taki "okrzyk" beznadziei i okropnej samotności,
      niezrozumienia...
      żal mi takich ludzi, bo ich nieszczęście musi być na prawdę ogromne
      • aniouek1 Re: Samobój 14.09.03, 18:36
        kasikk napisała:

        > wydaje mi się, że to taki "okrzyk" beznadziei i okropnej samotności,
        > niezrozumienia...
        ograniczonego pola widzenia dla c.d. życia w którym przecież nigdy nie ma tak,
        by nie było przynajmniej dwóch wyjść nawet z najtrudniejszej sytuacji

        > żal mi takich ludzi, bo ich nieszczęście musi być na prawdę ogromne
        według Nich samych z pewnością coś czego doświadczają jest ogromnie ciężkie,
        co wcale nie musi znaczyć, że obiektywnie rzecz biorąc nie da się przeżyć
        • kasikk Re: Samobój 14.09.03, 19:06
          obiektywnie rzecz biorąc anioueczku masz rację, ale jeśli się JEST w TAKIEJ
          sytuacji nie da się na świat patrzeć obiektywnie. Kendo pisała o indeksie i ma
          rację, bo obiektywnie to żaden pretekst, ale każdy z nas jest inny i każdy ma
          inną wrażliwość, i to co dla jednych nic nie znaczy, dla innych nabiera
          wielkiego znaczenia - wszystko zależy od okolicznosci. dlatego wydaje mi się,
          że na pytania, jakie postawił tu rzulwik nie ma odpowiedzi. po prostu każde z
          takich wydarzeń należałoby poznać, dowiedzieć się o nim wszystkiego, a to nie
          jest możliwe, bo nie wniknie się w czyjąś psychikę. nie czuje się powołana,
          żeby oceniać taki czyn i chyba nikt nie ma do tego prawa, mozna tylko strać się
          pomóc, komu można pomóc...
          przykro tylko, że czasem się to nie udaje...
        • mrouh Re: Samobój 14.09.03, 19:07
          kasikk napisała
          > > żal mi takich ludzi, bo ich nieszczęście musi być na prawdę ogromne
          aniouek1 napisała:
          > według Nich samych z pewnością coś czego doświadczają jest ogromnie ciężkie,
          > co wcale nie musi znaczyć, że obiektywnie rzecz biorąc nie da się przeżyć
          Prawda to, Aniouku, ale... (nie żebym Cię posądzała o bagatelizowanie problemów,
          jestem od tego jak najdalsza!smile)
          To właśnie jak wynika z moich obserwacji jest powodem, dla którego ludzie
          wstydzą się zwracać o pomoc... Bo przecież obiektywnie rzecz biorąc, to nie jest
          aż takie straszne. Da się przeżyć. Można sobie poradzić. Nie ma na co narzekać.
          Może nawet nie ma o czym mówić. To w końcu żaden problem. I tak po kolei... Ktoś
          uzna że nie powinien tym swoim problemem zawracać głowy innym. Zostaje sam i nie
          może go przeskoczyć. Zamyka się krąg, a człowiek czuje się bezsilny i jeszcze mu
          wstyd, że sobie nie może poradzić z czymś, co obiektywnie nie jest takie strasznesad
          • aniouek1 Mrouh, ależ oczywiście - masz rację 14.09.03, 19:23
            Inna rzecz, że ja wcale nie bagatelizuje tych problemów jednak moje życie
            i jakiś tam udział w życiu innych ludzi sprawia, że właśnie mówię "obiektywnie
            rzecz biorąc" wiedząc, że zawsze można próbować znależć inne rozwiązanie
            i nawet trzeba szukać choćby to znaczyło wręcz bezustanne poszukiwanie.
            Zwłaszcza poszukiwanie człowieka, który potrafi słuchać i który słyszy sercem
            nie tylko uszami, a jednoczesnie jest w jakiś sposób obok emocji i potrafi
            życzliwie słuchać.. potrafi słowa z głowy przez serce do ust wpuszczać zanim
            wyfruną na świat..
            • mrouh Aniouku, ależ oczywiście - masz rację:-) 14.09.03, 19:58
              Aniouku, też masz rację. Dobrze, jak jest taka osoba, która z boku potrafi
              spojrzeć. Dla której ten "problem nie jest do przeskoczenia.
              Pisałam to z myślą o depresji. Człowiek czuje sie absolutnie bezsilny i ...
              bardzo daleki od obiektywizmu, niestety. Tak naprawdę mógłby wiele, ale tego nie
              czuje. Mógłby sobie poradzić sam, ale... nie potrafi. Mógłby sobie poradzić z
              pomocą innych, ale często nawet to jest zadaniem ponad jego możliwości... Myślę,
              że większość ludzi którzy rozstają się z życiem dobrowolnie po prostu przeżywa
              załamanie i nie widzi świata takim jakim jest naprawdę. Samobójstwo to ani
              tchórzostwo ani odwaga, to zagubienie... to niemożność zobaczenia wyjścia-
              choćby jednego z dwóch. Jest to oczywiście tragedia dla najbliższych, i pojawia
              się pytanie "jak mógł zrobić coś takiego?" matce, dzieciom, żonie, męzowi ...
              innym bliskim... jestem pewna, że gdyby ci, którzy chcą skończyć życie w
              wybranym przez siebie momencie mogli myśleć jak większość, normalnie, to
              przynajmniej bliscy byliby argumentem, żeby żyć dalej... Próba samobójcza, to
              sytuacja ekstremalna, podejmowana zazwyczaj w stanie zmienionej świadomości. To
              moment w którym reguły rzeczywistości nie obowiązują dla tego, kto próbuje.
              Świat wtedy wygląda zupełnie inaczej.
              To oczywiście moje zdanie, moje obserwacje.
              • aniouek1 Re: Aniouku, ależ oczywiście - masz rację:-) 14.09.03, 20:13
                Mrouh, to nie tylko Twoje zdanie.
                Między innymi z tego właśnie powodu także KK zmienił swój wcześniej dość
                bezwzględny stosunek do samobójców.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=6280715&a=6283313
                Jednak myślę, że tocząca się w szufladzie na ten temat dyskusja może także
                uwzględniać takie właśnie bardzo indywidualne, bardzo osobiste odczucia
                i zależne wyłącznie od własnej wiedzy, własnych doświadczeń osądy zjawiska
                zwanego samobójstwem, niestety dość częstego w otaczającym nas świecie.
                Nie muszą oczywiście te osądy być "jedynymi słusznymi", pisane na ten temat
                poglądy to jedynie i tak głównie subiektywna ocena zjawiska nie zaś osób,
                które z sobie wiadomych powodów w ten sposób pożegnały swoje życie i nas,
                żyjących obok siebie ludzi.
                Przynajmniej jeżeli o moje wypowiedzi chodzi, to właśnie tylko tym są i niczym,
                absolutnie niczym więcej.
    • aniouek1 samobójstwo zdaniem Semmi z 14-09-2003 11:30 14.09.03, 15:41
      samobójstwo
      Autor: semmi@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 14-09-2003 11:30 + dodaj do ulubionych wątków
      --------------------------------------------------------------------------------
      To nie tchórzostwo tylko bezsilność i duża odwaga.

      ______________________
      Wybacz Semmi przeniesienie Twojego wpisu, ale.. ta dyskusja zmieści się
      w jednym wątku
      • mala20033 Re: samobójstwo zdaniem Semmi z 14-09-2003 11:30 14.09.03, 15:58
        ..chyba czlowiek staje przed takim murem ze go juz nie moze przeskoczyc..nie ma
        sil juz na nic tylko na ten jeden czyn.Bliskie mu osoby moga zadac sobie
        pytanie:"Czy moglem mu pomoc i udaremnic ten krok".
        • aniouek1 Re: samobójstwo zdaniem Semmi z 14-09-2003 11:30 14.09.03, 18:45
          mala20033 napisała:

          > ..chyba czlowiek staje przed takim murem ze go juz nie moze przeskoczyc..
          > nie ma sil juz na nic tylko na ten jeden czyn.
          nie wiem dlaczego ja jednak myśle, że "może przeskoczyć", tyle, że może sam nie
          widzieć takiej możliwości i - wiem, że to może zabrzmieć niesympatycznie - może
          nie mieć ochoty na "skakanie", a łatwiejszym wyjściem niż "skakanie" wydaje mu
          się.. (niestety, takie właśnie słowo ciśnie mi sie tutaj) uciec w jakiś niebyt
          w poszukiwaniu i nadziei na "święty spokój".

          > Bliskie mu osoby moga zadac sobie pytanie:"Czy moglem mu pomoc i udaremnic
          > ten krok".
          nie tylko "bliskie" z pewnością zawsze jednak w takich sytuacjach stawiają
          sobie podobne pytania, gdy życie odbiera sobie człowiek choćby tylko znany
          ze spotkań w windzie czy na przystanku autobusowym.

          Gdybyż samobójca choć przez moment pomyślał co poczują Jego bliscy,rodzina
          czy przyjaciele, lub choćby tylko znajomi..
          • semmi Re: samobójstwo zdaniem Semmi z 14-09-2003 11:30 15.09.03, 00:13
            A może to bliscy zgotowali ci taki los, nie zawsze ma ci kto podac tą ręke,
            może nie zawsze umiesz otworzyć się przed kimś.Jestem po takim przypadku juz 10
            lat i teraz inaczej radze sobie z emocjami.Dzięki za zainteresowanie moim
            skromnym zdaniem.
            Pozdrawiam
      • kendo Re:Samobuj 14.09.03, 16:04
        Ludzie ,ktorzy tego czynu dokonuja sa w strasznym dolku psychicznym.
        Mimo,ze dostana specjalistyczna opieke-psycholog i psykofarmaka-medycyne,
        to powinni byc otoczeni samymi przyjaciolmi.
        Bilskie im osoby powinny okazac im,
        jak najwiecej czulosci i wyrozumienia,cierpliwosci,
        ze bledne kolo w koncu sie otworzy i zamieni sie na prosta.

        Znalam kobiete po szedziesiatce,ktora popelnila samobojstwo,
        mimo pomocy najblizszych,(ale nie jej meza)"uciekla" sama przed soba,
        nie miala juz sily z wszystkimi dylematami walczyc.
        Do konca myslala trzezwo,ale w jej psychice cos sie zalamal i mysle,ze tacy
        ludzie tak tego nie okreslaja;odwaga,tchorzostwo
        ,to cos co samo szuka drogi ????? ale dokad ???? chyba sa nieswiadomi,ze cos
        takiego robia.
        Ja to tak wszystko sobie tlumaczylam po Jej tragicznej smierci.

        Usch,jaki smutny temat przy niedzieli,,,,,
        • aniouek1 Re:Samobuj 14.09.03, 19:00
          Kendo, czymś innym z pewnością - przynajmniej ja tak myślę - jest to co myślą
          i czują samobójcy, a czymś innym nasza rozmowa i próba ocenienia tego typu
          decyzji jednak w bardzo konkretnej postaci zewnętrzynych dla dokonywanych
          wyborów: życie, czy śmierć.

          Ja niestety też doświadczyłam w swoim życiu takich nagłych rozstań z życiem
          kilku znanych mi osób.
          Jedna próbowała bezskutecznie, na szczęście bezskutecznie i sądzę że dzisiaj
          także cieszy się, że wówczas się "nie udało".

          Pewnego dnia, młody mężczyzna, mąż, ojciec napisał list, w którym powiedział,
          że decyduje się na "skok", bo jako niezyjący łatwiej zapewni stabilny byt
          swojej rodzinie niż jako żyjący.
          Stracił pracę, nie mógł znaleźć innej.

          Skoczył.. z komina "swojego" zakładu pracy.

          Rodzina otrzymała rentę tzw. rodzinną, ale nie ma już męża, nie ma ojca za to
          jest żal, z pewnością ból i na całe życie dla Nich wszystkich w pamięci
          straszny znak, którego żaden czas zmazać nie potrafi.

          Czy naprawdę jedynym wyjściem było głową w dół?

          Gdy pomyślę absolutnie w tej chwili hipotetycznie o rozmowie, której
          z pewnością wówczas gdzieś zabrakło.. gdyby tylko zapytał żony, dzieci,
          o sądzą o takim wyjściu.. nie wiem dlaczego, jestem prawie przekonana,
          że chyba by jednak nie skoczył..

          Niestety.. nie zapytał.

          Kendo, niedziela jest chyba całkiem dobrym dniem także na takie tematy..
    • aniouek1 Rzulwiku, Ty pytasz.. znając odpowiedż 14.09.03, 16:14
      rzulw napisał:

      > Czy jest odwagą, czy tchórzostwem?
      Trudno jednoznacznie ocenić, a wszelkie generalizowanie ma zbyt dużą granicę
      błedu nie tylko w tej sprawie,by ocena mogła być traktowana jako jedyna słuszna.
      Czymś innym będzie samobójstwo człowieka unieruchomionego, absolutnie
      samotnego, dla którego życie już wyłącznie egzystencją zdanego na łaskę -
      jeszcze gorzej - niełaskę - zewnętrznego świata, w cierpieniu fizycznym
      i psychicznym wrecz nie do zniesienia, a na dodatek jeszcze jego światopogląd
      z perspektywą na karę za grzech odrzucenia daru życia w najgłębszym jego
      przekonaniu niezbywalnego, a czymś innym ucieczka przed konsekwencjami
      nieodpowiedzialnego wcześniejszego życia, czy obawą przed przewidywaną
      przegrana na przykład w staraniach o indeks niedoszłego z samobójstwa studenta.

      > Czy wbrew instynktowi samozachowawczemu, odebranie sobie życia jest odwagą?
      Ja sądze, że znacznie większej odwagi wymaga życie, codzienne, zwykłe życie.

      > A może jest zwykłą ucieczką?
      Tak właśnie skłonna jestem sądzić.
      Ucieczką przed bólem, cierpieniem, przed kłopotami, bądź odpowiedzialnością,
      przed wszystkim czym jest życie w swoim czasie i w sobie danym miejscu.
      Jest więc głównie ucieczką przed różnymi w charakterze trudami, ale także przed
      wszystkim co można zobaczyć w nim pięknego i dobrego, przed bogactwem szans gdy
      umie się je postrzegać.

      Na wszystkich forach, na ten temat pojawilo się.... mnóstwo wątków.
      Dotyczą różnych samobójstw jak i różnych ich przyczyn tylko jakby podobnych
      efektów.
      Piszę "jakby", bo one jednak nie są identyczne i nie zawsze z zamierzenia
      koniec jest końcem.
      Pojawia się pojęcie samobójstwa ekonomicznego, gospodarczego, pojawia się
      także pojęcie samobójstwa w wymiarze społecznej alienacji.
      Wiele dyskusji toczyło się i nadal toczy wokół samobójstwa w wymiarze
      samodzielnego zakończenia życia w sensie fizycznej egzystencji człowieka,
      czy jednak dzięki tym dyskusjom ludzie stają się lepsi, mądrzejsi?
      • kendo Re: a tak z moich obserwacji 14.09.03, 21:02
        to bym napisala,ze najwiecej samobojstw popelniaja ludzie
        znajdujacy sie w depresji i biorace medycyne psykofamaka.,
        ktora ma skutki uboczne wywolujace mysli samobojcze.

        pozniej ludzie, doswiadczeni przez ciezkie losy zyciowe,
        niewidzacy zadnej drogi wyjscia z sytuacji

        ten co probowal raz ,bedzie robil do skutku,za mu sie uda......

        usz! brrrrr! smutny temata,jak dla mnie,
        wiecej sie w nim nie udzielam,,,,))))

    • anula73 Re: Samobój 17.09.03, 11:28
      dla mnie samobojstwo jest odwaga. gdyby tak nie bylo, pewnie bym to zrobila.
      Ale balam sie, glownie o bliskich, jak zareaguja. Czy beda sobie wyrzucac, ze
      mi nie umieli pomoc?
      Bardzo chcialam umrzec, ale nie bylam w stanie sama tego zrobic. Poza jedna
      proba.
      I tu nie do konca zgodze sie z Kendo, ze jak sie raz sprobuje, to bedzie sie
      powtarzac. U mnie to zadzialalo chyba odwrotnie. Stwierdzilam ze jestem slaba,
      nie potrafie nawet tego zrobic skutecznie i tym bardziej balam sie znow
      probowac.
      • kendo Re: Samobój 17.09.03, 12:41
        ,,Anulko,,,
        ja nie prubowalam,nigdy tego zrobic,
        choc mysli rozne do glowy czasami przychodza ludziom,,,,

        Napisalam to z moich obserwacj,te dwa przypadki,ktore moglam sledzic bardzo
        blisko,i swierdzilam ,ze sie ludzika nie upiluje,jak chce z soba skonczyc.
        Moze te osoby nalezaly do TYCH ODWAZNYCH ????

        Ciesze sie jednak,ze Ty nie Jestes TA ODWAZNA,dzieki temu,mozemy sobie tutaj
        postukac nawzajem....

        Zycze Pieknych Mysli,,,pieknego dnia,,,,PA;..
        • anula73 Re: Samobój 17.09.03, 14:10
          wiesz.. dla mnie mysl o smierci jest tak powszednia ze jak ktos mi mowi, ze
          nigdy o tym nie myslal, to jestem zaskoczona. Ciekawe, czy to ja jestem dziwna,
          czy ci ludzie nie przyznaja sie do tego, moze nawet przed soba..
          oczywiscie daleka jestem od twierdzenia, ze kazdy probowal. To robia nieliczni.
          Ale nigdy nie zamarzyc o smierci? Dla mnie to kosmos.

          Milo Cie znow widziec smile
          Pozdrawiam cieplo smile
          • mala20033 Re: Samobój 17.09.03, 14:38
            ..probowalam raz gdy dowiedzialam sie co ukochana osoba zrobila..czasem mysle
            gdy jestem w zupelnym dolku o tym..ale no wlasnie to ale..i tak mija dzien za
            dniem..
            • kendo Re: Samobój 17.09.03, 15:28
              ,,Anulo,,, Basiu,,,,
              wiecie,ale mi sie wydaje,
              1).ze najpierw rodzi sie mysl o odebraniu sobie zycia,
              2).pozniej sie o tym mowi z nablizsza osoba-przyjaciel,kolezanka,
              3).pozniej sie szuka miejsca,sposobu,
              4).a pozniej staje sie ODWAZNYM-skutecznie,lub sie wacha....

              brrrr,,,,to straszne,,,,o! mialam sie juz na ten temat niewypowiadac....
              • anula73 Re: Samobój 18.09.03, 09:07
                Masz racje, to najczesciej tak przebiega...
                Doszlam do 4 etapu, wtedy bylam odwazna, ale nieskuteczna... stracilam
                przytomnosc. wiele osob dopiero na tym etapie sie wycofuje. nie jest w stanie
                tego zrobic.
                czesto slysze, ze jak ktos mowi o samobojstwie, to tak naprawde nie chce go
                popelnic, a tylko zwrocic na siebie uwage, ze gdyby chcial sie zabic, nie
                mowilby nikomu, by nikt go nie powstrzymywal.
                Ale az 8 na 10 osob sygnalizuje swoje zamiary! Niekoniecznie wprost.
                Ile osob moznaby uratowac, gdyby uwazniej sluchac drugiego czlowieka, pomyslec,
                co on chce przekazac...
                • kendo Re: Samobój 18.09.03, 09:20
                  anula73 napisała:

                  > Masz racje, to najczesciej tak przebiega...
                  > Doszlam do 4 etapu, wtedy bylam odwazna, ale nieskuteczna... stracilam
                  > przytomnosc. wiele osob dopiero na tym etapie sie wycofuje. nie jest w stanie
                  > tego zrobic.
                  > czesto slysze, ze jak ktos mowi o samobojstwie, to tak naprawde nie chce go
                  > popelnic, a tylko zwrocic na siebie uwage, ze gdyby chcial sie zabic, nie
                  > mowilby nikomu, by nikt go nie powstrzymywal.
                  > Ale az 8 na 10 osob sygnalizuje swoje zamiary! Niekoniecznie wprost.
                  > Ile osob moznaby uratowac, gdyby uwazniej sluchac drugiego czlowieka,
                  pomyslec,
                  >
                  > co on chce przekazac...

                  ** Nieznam statystyki zamobojstw.
                  ** Wydaje mi sie jednak Anulo,ze wlasnie rozmowa z
                  bliskimi i przyjaciolmi,(puk.2)jest desperackie szukanie-wolanie o pomoc.
                  W srodku naszej duszy chcemy zyc,ale nie umiemy znalesc "furtki"
                  na lepsza droge.
                  • aniouek1 głos Semmi z 18-09-2003 09:31 18.09.03, 16:25
                    Autor: semmi@NOSPAM.gazeta.pl
                    Data: 18-09-2003 09:31 + dodaj do ulubionych wątków
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    W moim przypadku gdyby nie natychmiastowa pomoc już by mnie nie było,
                    wylądowałam w szpitalu.Jeśli ktoś ma naprawde dość i nie widzi życia dla
                    siebie nie mówi o tym tylko zrobi i nikt nawet nie przypuszcza.
                    • aniouek1 pytanie Anielki_M do Semmi z 18-09-2003 09:42 18.09.03, 16:41
                      Autor: anielka_m@NOSPAM.gazeta.pl
                      Data: 18-09-2003 09:42 + odpowiedz na list
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Czy teraz cieszysz się, ze jesteś z nami.......?
                      • semmi Re: pytanie Anielki_M do Semmi z 18-09-2003 09:42 23.09.03, 22:59
                        aniouek1 napisała:

                        > Autor: anielka_m@NOSPAM.gazeta.pl
                        > Data: 18-09-2003 09:42 + odpowiedz na list
                        > ------------------------------------------------------------------------------
                        -
                        > -
                        > Czy teraz cieszysz się, ze jesteś z nami.......?
                        Oczywiscie











                    • anula73 Re: głos Semmi z 18-09-2003 09:31 18.09.03, 23:39
                      aniouek1 napisała:

                      > Autor: semmi@NOSPAM.gazeta.pl
                      > Data: 18-09-2003 09:31 + dodaj do ulubionych wątków
                      > -----------------------------------------------------------------------------
                      --
                      > -
                      > W moim przypadku gdyby nie natychmiastowa pomoc już by mnie nie było,
                      > wylądowałam w szpitalu.Jeśli ktoś ma naprawde dość i nie widzi życia dla
                      > siebie nie mówi o tym tylko zrobi i nikt nawet nie przypuszcza.

                      No wlasnie nie zgodze sie z tym. Sa osoby, ktore tego nie sygnalizuja, ale
                      skoro 8 na 10 samobojcow sygnalizowalo swoje zamiary, to jednak cos w tym
                      jest... To nie musi byc mowienie wprost. Moze byc np. zakanczanie roznych
                      spraw, pisanie testamentu, zegnanie sie z bliskimi. Oczywiscie nie mowi sie
                      wtedy ze sie z nimi zegna, ale po fakcie te osoby zdaja sobie z tego sprawe...
                      tyle ze jest za pozno... Dlatego uwazam, ze trzeba uwazniej sluchac tego, co
                      ludzie nam mowia.
                      Poza tym mysle, ze jesli ktos zamierza sie zabic, zaczyna sie inaczej
                      zachowywac i mozna cos zauwazyc, nawet jesli osoba nie wspomina o tym ani
                      slowem.
    • aniouek1 hmm.. 17.09.03, 16:19
      Całe życie uczymy się jak żyć, a co bardziej zdumiewające, całe życie uczymy
      się jak umrzeć. Życie jest wędrówką ku śmierci - Seneka

      Nie rodzimy się dla samych siebie - Horacy

      Nie od ciebie pochodzi, nie przez ciebie ma odejść - Tacyt

      Kto nie żyje dla nikogo, nie żyje też dla siebie - Seneka

      Strach przed śmiercią gorszy od śmierci. - Seneka

      Żyj pamiętając o śmierci - Pesjusz
      • kajtek43 Re: hmm.. 18.09.03, 14:25
        Jeśli śmierć zagląda w oczy naprawdę (ciężka choroba), to bardzo, bardzo żal
        jest życia. Obyście nie byli nigdy w takiej sytuacji! Człowiek ZDROWY nawet nie
        wie, ile cierpiący i chory nieuleczalnie oddałby za to, żeby być na jego
        miejscu. Pomyślcie o tymsmile))))
        • aniouek1 Kajtuś grutuluję Ci odwagi ŻYCIA 18.09.03, 17:31
          Wiem o czym mówisz i wiem, ze doskonale sama wiesz o czym mówisz.
          Dziękuję Ci za ten Twój głos.
          Jesteś wspaniałym, silnym, odważnym człowiekiem.
          Cieszę się, że Szufludkiem też jesteś wink
    • aniouek1 i o TYM różnie można, choć czy znów tak różnie? 20.02.04, 21:30
      nie wiem jak wy...

      ...ale ja chciałabym umrzec...niestety ja sama nie mam odwagi..

      ~no comments, 2003-10-04 16:02

      ********************************************************************************
      i całe szczęście

      ~kac.2, 2003-10-04 16:55
      ********************************************************************************
      <przytul>...każdy kiedyś chce umrzeć...z czasem ta chęć wydaje się wręcz
      naturalna...nie poddawaj się...żyj dla innych...moze to nada jakiś sens złym
      dniom..i wiesz co.. jesteś odważna na maxa skoro zyjesz do tej pory..bo w tej
      chorej rzeczywistości czasem nie wystarcza sił..
      żyj dalej!!! dostrzegaj i doceniaj momenty szczęścia..te najmniejsze nawet..
      życzę ci tego ja-mała poplątana istotka, zbyt dorosła na głupoty, które
      robię... za mała na wielkie boskie i diabelskie sprawy świata..
      głaskając małego...ślepego jeszcze kotecka...słuchają c jazgotu wróbli(ile one
      mają do powiedzenia!!!)wie m, że dla tej chwili warto było nie poddawać się...

      ~annn, 2003-10-04 16:59
      ********************************************************************************
      fajnie piszesz......i madrze..........

      Basienkaa0, 2003-10-05 11:45
      ********************************************************************************
      Nie wiem jak Ci pomoc, moze po prostu zbierz jakas grupe osob myslacych
      podobnie i zrobcie to wspolnie. Np daj jakies ogloszenie w internecie umowcie
      sie gdzies, spotkajcie, moze razem wam latwiej pujdzie. Choc ja osobiscie
      odradzam proby samobojcze bo zawsze moze byc lepiej, a po smierci nie wiadomo
      co Cie czeka.

      ~Mozg, 2003-10-04 17:16
      ********************************************************************************
      Pamiętaj !
      człowiek jest potrzebny drugiemu człowiekowi!
      Zawsze jesteś komuś potrzebna, może czujesz się niepotrzebna teraz, ale komuś
      będziesz potrzebna w przyszłości,rozejrzyj się dookoła może komuś dzieje się
      krzywda - pomóż mu bo może on być w gorszej sytuacji.
      Nigdy nie ryzygnuj z Życia ono jest najważniejsze!
      Pozdrawiam

      ~Ravik, 2003-10-04 18:04
      ********************************************************************************
      Bedzie dobrze...
      Korzystaj z zycia poki mozesz

      ~glinka, 2003-10-04 19:06
      ********************************************************************************
      Każdy kiedyś umrze, narazie jednak ciesz się życiem! Na wszystko przyjdzie
      kolej. Pamiętaj, NIGDY się nie poddawaj !

      ~cymbał, 2003-10-04 19:28
      ********************************************************************************
      Nie bój nic... umrzesz na bank big_grin I kiedy śmierć zapuka do Twych drzwi, na nic
      będzie odwaga, której jak mówisz nie masz. Przy tej pani z kosą wysiada
      największy bohater. Możesz ją przyzywać i pragnąć jej, ale gdy spotykasz się z
      nią oko w oko, okazuje się być ostatnią rzeczą której kiedykolwiek byś
      chciała....

      ~karma_police, 2003-10-04 19:32
      ********************************************************************************
      poprostu nie rob nic, a z czasem znajda sie kolejne , inne za i przeciw i sie
      rozstrzygnie samo.

      ~wilczyca, 2003-10-05 04:46
      ********************************************************************************
      Dlaczego ? Wyrzuć to z siebie . Zawsze jest jakieś wyjście .

      ~Marta, 2003-10-05 09:49
      ********************************************************************************
      e tam zycie jest mimo wszystko piekne a samobojstwo to zwykle tchorzostwo.....

      Basienkaa0, 2003-10-05 11:43
      ********************************************************************************
      Samobojstwo to raczej desperacja, a nie tchorzostwo. Przeciez wszyscy normalni
      ludzie cokolwiek by mowili boja sie smierci. Jesli sie kiedys znajdziesz
      w sytuacji zagrozenia zycia to zobaczysz.

      ~Mozg, 2003-10-05 20:46
      ********************************************************************************
      Zgadzam się w 100%. SAMOBÓJSTWO to strach przed życiem, przed tym co przed
      nami, albo chwilowa rozpacz. Również miewałam takie myśli, jestem nieuleczalnie
      chora, teraz wiem, że tak naprawdę bardzo chciałam i nadal chcę żyć.
      Czasami chce mi się WYĆ, bo tak bardzo chcę jeszcze ŻYĆ!!!

      ~monika, 2003-10-06 00:45
      ********************************************************************************
      Monika najgorzej jak w tym wlasnie najgorszym momencie nikt nam nie przypomni
      ze tak bardzo chcemy zyc, nikt nam nie powie ze zycie mimo wszytko jest piekne
      zycze Ci duzo wytrwalosci.....

      Basienkaa0, 2003-10-06 18:03
      ********************************************************************************
      Nie myśl tak. Każdemu jest czasem ciężko żyć. Szczególnie gdy jest się młodym
      wszystkie problemy urastają do rangi nierozwiązywalnych . Ale myślę, że
      wszystko jest jakoś tak poukładane, że nigdy nie jesteśmy obarczeni ciężarem
      ponad nasze siły. Nie wiesz, co może spotkać Cię w przyszłości. Z pewnością
      czeka Cię jeszcze dużo szczęścia, a może to Ty będziesz takim szczęściem dla
      kogoś. Na razie uśmiechnij się i ciesz drobnostkami, one też potrafią przynieść
      wiele radości!

      ~Kama, 2003-10-05 16:00
      ********************************************************************************
      NIE MASZ PO CO ŻYĆ- ŻYJ NA ZŁOŚĆ INNYM!

      ~tongue_out, 2003-10-05 18:05
      ********************************************************************************
      Powtarzam się:
      Popełniając samobójstwo tracisz wszystko. Żyjąc masz nadzieję na lepszą
      przyszłość...

      ~Zizabodaładaładaboinboinfritt, 2003-10-05 19:13
      ********************************************************************************
      ja też mam ochotę umrzeć czasem. Ale myślę sobie tak-skoro nadal tu jestem, to
      znaczy że tak ma być...

      ~mrówek, 2003-10-05 21:06
      ********************************************************************************
      Gdy już nie będziesz mieć sił walczyć z tą smolistą mazią rozmemłanego świata,
      gdy ciężar wszystkich niegodziwości i niesprawiedliwości całej ludzkości
      przytłoczy Cię tak, że już nie będzie pomagać wewnętrze wycie z bólu, gdy już
      będziesz uważać, że jedyne co możesz zrobić, to przestać istnieć, to zrób to w
      następujący sposób: wyjdź na dwór i zacznij biegać dookoła bloku / domu,
      kwartału ulic itp. i rób to aż do czasu, gdy umrzesz z wyczerpania. Chyba, że
      ułamek chwili wcześniej docenisz jednak to, z czego zdecydowałaś/eś się
      zrezygnować.

      ~R.P., 2003-10-06 00:24
      ********************************************************************************
      ********************************************************************************

      A Wy co na to wszystko?
      • kendo Re: i o TYM różnie można, choć czy znów tak różni 20.02.04, 23:50
        kazdy pocieszal ,jak mogl
        a wszyscy mieli "wspolny mianownik"
        tak,zycie jest czasami niesprawiedliwe/podle,
        ale pozniej tecza szczescia i tak wychodzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka