05.04.06, 12:06
Dokladnie 21. lutego 2005r. Neptun z V-tego domu wszedl mi tranzytowym kwadratem na urodzeniowa IX-domowa Wenus. I siedzi. I siedzial bedzie, z kilkoma krotkimi przerwami, do stycznia 2008. Dodatkowo, jakby tego bylo malo Neptun robi koniunkcje z natalnym Jowiszem i od czasu do czasu kwadrat z Saturnem. (A Pluton kwadratura siedzi na Ksiezycu, tez slodko.)

Do tej pory bylo w porzadku, poza nieco wiekszym niz zwykle poczuciem, ze "mnie tu nie ma". Ale bez specjalnych szalenstw. Teraz zauwazylam drobne utrudnienie, jako ze od paru miesiecy robimy w domu remont - pozbylam sie wszystkich mebli i musze cos nowego kupic - i mam ciagle meczace wrazenie, ze nie wiem, czy to, co ogladam mi sie podoba. Probuje isc droga dawnych gustow (Wenus w Byku lubi ladnie i elegancko, a w zwiazku z roznymi aspektami, ktore jej dotykaja, jeszcze troche niebanalnie), ale naprawde srednio to wychodzi. No, ale to pikus w porownaniu z tym, co mam od kilku dni.

Najpierw czulam sie nieco niewyraznie, ale zrzucilam to na karb wiosennego przesilenia, bo zawsze z trudem je znosze. Przedwczoraj to sie jakby nasililo, nie bylam w stanie wstac z lozka. A wczoraj - kochani, ja laaaaatam! I to jest cos okropnego. Mam wrazenie, jakby moje cialo astralne mieszkalo we mnie gdzies od pasa w gore, reszta wylatuje przez glowe, a calosc sobie radosnie tanczy i stepuje. Tylko ja zbyt radosna nie jestem. Mrowia mnie rece, nie czuje nog (w sensie: trace poczucie, ze moge nimi ruszyc, jakby mi sie gubily), spie do poludnia, fabularyzacja moich snow wzrosla do jakichs nieprzyzwoitych rozmiarow, jem nie za duzo, a brzuch jak pilka, czuje sie jak na ciezkim kacu, zmeczona jakbym nie wiem ile przepracowala (a prawda jest taka, ze od wrzesnia ub.r. siedze w domu, bo studia zaoczne, a praca od przypadku do przypadku), nie moge sie na niczym skoncentrowac, nie moge czytac, bo placza mi sie litery, probuje sie ratowac przegladaniem ezoterycznych ksiazek, ale to mnie tylko pograza (moze sie uzaleznilam?), w ogole stracilam swiadomosc "tu i teraz", mam ciagle poczucie "odlatywania"... no, nie jest dobrze. Odloty mi sie wczesniej zdarzaly, owszem, ale nigdy tak dlugie, nigdy kilkudniowe (a sadze, ze to niepredko minie). Zewnetrzny swiat z kolei wydaje sie sprzyjac, wszystko idzie po mysli, zadnych klod pod nogami nie miewam. Obawiam sie, ze w ciagu tych dwoch lat tranzytu mam szanse zwariowac, i to bez powodu ;P.

Szczerze mowiac nie wiem czy dobrze patrze w to kolko. Moze sie myle i widze nie to, co trzeba. Neptun mi tu jakos pasowal, po prostu.

Pisze tu, bo chcialabym od Was uslyszec drobne slowo otuchy, o nic wiecej chyba prosic nie moge. Gdyby komus sie chcialo postawic mnie do pionu jakas zwiezla mowka, to prosze, niech nie zwleka, to mi chociaz na chwile pomaga.

Przepraszam za dlugosc wywodu i pozdrawiam,
pani.jazz
Obserwuj wątek
    • janina62 Re: odlatuję 05.04.06, 12:36
      w tym tranzycie należy rozmiłować się...opowieśc twoja wydaje się byc jak z
      bajki ; ale rozsmakowujesz się w tych "lotnych"fantazjach i to jest wg mnie
      dobry znak;
      masz niepokój ale nie próbujesz nawet z tym walczyć; okoliczności zyciowe nie
      zmuszają cię jak sadze do gwałtownej reakcji na "stan odrealnienia"...meble moga
      poczekac na lepszą kondycję estetyczną...więc sobie popływaj trochę, uznaj ze to
      doświadczenie jest ci po cos dane, może juz nigdy nie wróci w takiej postaci/?/
      może natchnie cie w pewnym momencie do działań wyższych, może warto więcej
      pomysleć swoim wnętrzu, duchowości w sposób konstruktywny/?/
      Saturn w pewnym momencie przywróci cie do zycia jakims 'wezwaniem do zapłaty"/pzdr


      • pani.jazz Re: odlatuję 06.04.06, 21:03
        Dziekuje Ci za cieple slowa smile.
        Meble czekac za dlugo nie moga, bo moja mama zwariuje, jesli nie bedzie miala w koncu normalnego mieszkania, ale jakos sobie poradze wink.
        Nie watpie, ze ten tranzyt ma mi cos przekazac, czegos nauczyc, tylko jakos mnie teraz dopadl ze zdwojona sila i troche sie zdenerwowalam. Ale bedzie dobrze, elastyczna jestem, w koncu Ksiezyc na ASC mam nie na darmo wink. Juz sobie zaczelam radzic.

        Pozdrawiam i dziekuje,
        pani.jazz
    • makaryna Re: odlatuję 06.04.06, 06:36
      pani.jazz napisała:

      > Neptun z V-tego domu wszedl mi tranzytowym kwadrate
      > m na urodzeniowa IX-domowa Wenus. I siedzi. I siedzial bedzie, z kilkoma krotki
      > mi przerwami, do stycznia 2008. Dodatkowo, jakby tego bylo malo Neptun robi kon
      > iunkcje z natalnym Jowiszem i od czasu do czasu kwadrat z Saturnem. (A Pluton k
      > wadratura siedzi na Ksiezycu, tez slodko.)

      Pogrzebalam w pamieci i...... znalazlam bardzo podobny przypadek tranzytu smile
      Bylo to w zamierzchlej przeszlosci, czasach niemal prehistorycznych smile
      Wtedy to tranz. Neptun z V-tego domu robil mi kwadrat do IX-cio domowej Wenus, a zarazem byl w
      koniunkcji do urodz. Jowisza, czyli tak samo jak u Ciebie, tyle ze inne znaki....
      Do urodz. Saturna robil polsekstyl, i kwadrat do Plutona
      Problem w tym, ze nie bardzo pamietam stan mego ducha. Stad wniosek, ze chyba nie bylo to godne
      zapamietania...
      To co pamietam, to nalog siedzenia w ksiazkach: kazde slowo pisane w blizszej i dalszej odleglosci
      bylo przeze mnie odczytane smile Dochodzilo na tym punkcie do konfliktow i "podjazdow" z
      rodzicielka: czytanie z latarka pod koldra, a po zarekwirowaniu takowej, siedzialam na parapecie i
      przy swietle latarni musialam swoje odczytac.... Pamietam tez, ze mialam teczke w kiosku ( tak, tak
      to bylo dawno temu !) a w niej m. inn "Dookola Swiata" i "Kontynenty" (czy ktos pamieta cos
      takiego ?!)

      Mialam jeszcze inna pasje: namietnie kopiowalam wszystkie "jak leci" dziela mistrzow Quatrocenta.
      Oczywiscie olowkiem !!!, ale kilka olei tez popelnilam smile
      Rysunki "walaly sie" po calym mieszkaniu .... A na matematyce dostalam dwojke z..... Mony Lisy!
      (akurat temat lekcji nie byl w mojej gestii), ale Pan od matematyki tak sie nia zachwycil, ze puscil ja
      w obieg w pokoju nauczycielskim i co nauczyciel przychodzi na lekcje, to musial wyrazic nad nia i
      nad moimi zdolnosciami zachwyt.

      Konczylam tez szkole muzyczna I stopnia i mialam ochote pojsc dalej, ale tu moja rodzicielka
      postawila sie i krzyknela: veto !!!
      Argumentacja ?! Dziecko nie ma zycia, tylko siedzi w ksiazkach, rysuje i gra !!!! Zgroza !!!
      Poszukala "znajomosci" i - to chyba jeden z nielicznych przypadkow zastosowania znajomosci -
      dzieki nim nie dostalam sie do sredniej muzycznej !!! Bylam zalamana, dopiero pozniej kuzyn sie
      wygadal jak to naprawde bylo.... A ja na "zlosc mamusi" caly nastepny rok szkolny nic nie robilam i I
      klase liceum oblalam !!! ( taka mala dygresja: widac wiedza z czytania nie idzie w parze z madroscia
      !!!)

      Tak ze pani.jazz, powodzenia z tranzytem, trzymam kciuki !!!
      Mnie niedawno wymeczyl Neptun na Sloncu sad
      Czy ktos mial koniunkcje tranz. Neptuna do Wenus ?
      Prosilabym o relacje....
      Mnie cos takiego sie przytrafi w 2013 r.
      • all2 Re: odlatuję 06.04.06, 09:23
        makaryna napisała:

        > Czy ktos mial koniunkcje tranz. Neptuna do Wenus ?

        Łojezu. Miałam to... w wieku lat 12. Łaził w tę i z powrotem pięć razy, ponad dwa lata.
        Przeważnie czułam się wtedy głęboko nieszczęśliwa, samotna i uszlachetniona cierpieniem.
        Bardzo się chciałam zakochać, żeby zobaczyć, jak to jest, więc znalazłam sobie obiekt: chłopaka, który powtarzał klasę i trafił tym sposobem do mojej. Był taki obcy, starszy i większy od innych, i miał czarną sztruksową kurtkę z Peweksu. Niedaleko mojego domu budowano kilka bloków, były wielkie wykopy, zwały ziemi, tam chodziłam o nim rozmyślać, bo krajobraz dobrze mi się zgrywał ze stanem duszy.
        Moja przyjaciółka mnie opuściła, bo po 6 klasie przeniosła się do szkoły muzycznej.
        Ja sama talentów muzycznych ani plastycznych nigdy nie przejawiałam, ale wtedy usiłowałam robić jakieś szkice ołówkiem. Bardzo chciałam się tak wyrazić, niestety nie wychodziło za dobrze.
        No i opracowałam metodę na czytanie, gdy rodzice w nocy zabrali latarkę. Zamykałam oczy i próbowałam sobie wyobrazić tę przerwaną stronę z książki i czytać dalej. Byłam pewna, że nie wychodzi mi tylko dlatego, że za szybko zasypiam.
        • makaryna Konkluzja: 06.04.06, 13:30
          Kwadrat i koniunkcja tranz. Neptuna do Wenus oznacza czytanie przy swietle latarki smile

      • wodniczek7 Re: odlatuję 06.04.06, 09:59
        Makaryna a możesz opowiedziec jak było u Ciebie kiedy neptun byl na sloncu w
        jakim domu i w ogóle co sie dzialo wtedy.Mam teraz neptuna na sloncu i chciala
        bym wiedziec czego sie spodziewac.Aha i przy którym przejsciu neptuna cos sie
        dzialo czy byl w retro czy dokladnie co do min i takie tam szczególy.
        • astrei Do Wodniczek7 wysłałam ci @ na gazetę 06.04.06, 12:40
          • astrei Re: Do Wodniczek7 kolejny @ 06.04.06, 14:51


            Kolejny @ ci wysłałam i to chyba jakaś telepatia bo niedawno mi odpisałaś a
            mnie coś tchnęło aby sprawdzić pocztę.
            Ps. Za dużo ci nie napisałam ale koniunkcja moze jest bardziej probelmatyczna
            niż sekstyl.

            Ale pytaj i pisz do mnie to ja postaram ci odpowiedzieć.
        • makaryna Re: odlatuję 06.04.06, 13:37
          wodniczek7 napisała:

          > Makaryna a możesz opowiedziec jak było u Ciebie kiedy neptun byl na sloncu w
          > jakim domu i w ogóle co sie dzialo wtedy.

          Dzialo sie wtedy nic, o czym juz kilkakrotnie na tym Forum sie wyplakiwalam
          nawet zalozylam na ten temat watek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=35422197&a=35422763
          jest tez o tym na innych watkach, ale musisz sobie poszukac


          Aha i przy którym przejsciu neptuna cos sie
          > dzialo czy byl w retro czy dokladnie co do min i takie tam szczególy.

          przy wszystkich przejsciach, do przodu i wspak bylo jednakowo, czyli NIC, rozmamlanie psychiczne,
          nijakosc, marazm, czy jak to nazwiesz.... dekadencja do kwadratu sad(((
      • hattric Re: odlatuję 06.04.06, 13:55
        Koniunkcja Wenus z Neptunem tranzytującym pozbawiła mnie złudzeń co do jednego
        (wybranego przez siebiesmile) kierunku studiów. Nastąpiło porzucenie myśli o tej
        profesji i przerzutka na pracę w sztuce. Dołączyły się do tego inne tranzyty
        również. Na pewno nie był to sprawka samej koniunkcji Wenus-Neptun. Marazm był w
        sferze: jeśli nie mogę realizować się w tej dziedzinie, to co dalej? Ale poszło
        i siedzę w sztuce od latsmile
        Z powodzeniem? Mam nadzieję, że taksmile
        Pozdrawiam
        H.
      • pani.jazz Re: odlatuję 06.04.06, 21:28
        makaryna napisała:
        > To co pamietam, to nalog siedzenia w ksiazkach: kazde slowo pisane w blizszej i
        > dalszej odleglosci
        > bylo przeze mnie odczytane smile

        Hmm, czytac wszystkiego, to moze nie czytam, chociaz... moze cos w tym jest. Pochlaniam literature ezoteryczna (i to rowniez te "literature" forumowo-internetowa). Moze taka specyfika tej Wenus w IX domu, co? No i Neptun przeciez tez mistyczno-niemozliwy wink.
        W ogole po dwoch latach ciszy na wszelkiego rodzaju forach zaczelam sie znowu udzielac tu i owdzie - jesli nie pisze, to przynajmniej czytam. Ciekawe, musze pogrzebac w przeszlych tranzytach, bo te nawroty do forumowej dzialalnosci to u mnie nie nowosc. Mniej wiecej co dwa lata sie w to na jakis czas angazuje.
        Macie jakies pomysly, na co patrzec? Jowisz? Cos do natalnego Merkurego?

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
      • am98 Re: odlatuję 06.04.06, 23:41
        makaryna napisała:

        !!!
        > Mnie niedawno wymeczyl Neptun na Sloncu sad
        > Czy ktos mial koniunkcje tranz. Neptuna do Wenus ?
        > Prosilabym o relacje....
        > Mnie cos takiego sie przytrafi w 2013 r.

        Mnie interesuje koniunkcja tranz. Neptuna na Księżycu.
    • hattric Re: odlatuję 06.04.06, 14:42
      Masz maila na poczcie pani.jazz@poczta.pl
    • zaden1 Re: odlatuję 06.04.06, 15:16
      nie wiem gdzie masz Słońce i Księżyc, w którym Domu czy aby nie w 8 coś
      sobie siedzi lub w XII, juz Wenus w IX Domu może dać przy takich aspektach coś
      odmiennego, mnie to pasuje na działanie Plutona, i wciąganie na tzw wyższy
      poziomy poznawania świata , zapisuj swoje fabularne sny , gdy mnie sie to
      zdarzyło każdy film mnie nudził bo miałam własne , po latach większość okazała
      sie prawdziwymi. Co do zdrowia , nalezy próbowac je zbadac , choc nie
      koniecznie problem zostanie złapany , gdy za kilka lat pójdziesz na badanie
      okazać się może że coś miało zamiar być ale sobie poszło i pozostawiło tylko
      słabe ślady, ustalenie diagnozy obecnie może byc trudne.
      • pani.jazz Re: odlatuję 06.04.06, 21:00
        zaden1 napisała:

        > nie wiem gdzie masz Słońce i Księżyc, w którym Domu czy aby nie w 8 coś
        > sobie siedzi lub w XII

        Slonce w X, w Raku, Ksiezyc w I, w Pannie (kon. asc). VIII pusty, XII tez.

        >Wenus w IX Domu może dać przy takich aspektach coś
        > odmiennego, mnie to pasuje na działanie Plutona

        Jak pisalam, Pluton z IV domu jezdzi mi kwadratura po Ksiezycu w I. Nie wiem, jak to sie moze objawiac. Ale mam urodzeniowy polsekstyl miedzy nimi, wiec na pewno sobie z kochanym Plutonem (naprawde go lubie smile) poradze wink.

        >zapisuj swoje fabularne sny

        Ciezko bedzie z zapisywaniem snow, bo slabo je pamietam, mam tylko ogolne pojecie fabularyzacji. Ale wiem, ze zapisywanie wspomaga pamiec, wiec bede musiala sie zmusic wink.

        >Co do zdrowia , nalezy próbowac je zbadac , choc nie
        > koniecznie problem zostanie złapany , gdy za kilka lat pójdziesz na badanie
        > okazać się może że coś miało zamiar być ale sobie poszło i pozostawiło tylko
        > słabe ślady, ustalenie diagnozy obecnie może byc trudne.

        Zdrowa jestem ostatnio tak, ze wielu by mi moglo pozazdroscic. Po okolo 17-letnim okresie, kiedy cztery razy w roku ciezko chorowalam zostalo tylko wspomnienie. Ostatnio jezdze na rowerze, plywam i wyzywam sie fizycznie na przerozne sposoby bez specjalnego zmeczenia. Zle samopoczucie jest zupelnie innego rodzaju. Nawet nie psychicznego, bo humor mi dopisuje i nic nie wpedza mnie w zly nastroj. To jest poczucie zmeczenia ciala astralnego... albo cos w tym rodzaju, naprawde nie wiem, jak to opisac. Zle sie czuje cos, co jest pomiedzy duchem i cialem. Jakby chcialo gdzies wyleciec, jakby chcialo mnie popchnac dokads. Dziwne, dziwne. Ale znalazlam na to sposob - pracuje nad tym, nad czym tylko moge. Obrobka zdjec, ktora odlozona jakis czas temu wreszcie wrocila na tapete, odkladana na swiety-nigdy nauka angielskiego do egzaminow... Jest lepiej smile. Po prostu musze cos robic.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
        • zaden1 Re: odlatuję 07.04.06, 00:21
          piszesz o połączniu Twojego stanu z duchem i ciałem astralnym - czy nie
          wydarzyło sie coś w Twoim życiu co chciałbyś wypisać z pamięci, nadmiar
          emocji ? mnie to wygląda na wysunięte za bardzo ciało astralne.
          • pani.jazz Re: odlatuję 07.04.06, 09:59
            Nie wiem co oznacza "wysuniecie ciala astralnego", moglbys cos wiecej?

            >czy nie
            > wydarzyło sie coś w Twoim życiu co chciałbyś wypisać z pamięci, nadmiar
            > emocji ?

            Heh... wlasciwie bez przerwy pakuje sie w takie sytuacje miedzyludzkie, o ktorych ciezko potem zapomniec, a powinno sie. Ciekawe, gdzie to mam w horoskopie ;P. Ostatnio jednak bylo dosc spokojnie, wszystkie najgorsze skoki adrenaliny przezylam w zeszlym roku. Teraz to raczej rodzinne klopoty finansowe troche drecza. No i ten remont ciagnacy sie w nieskonczonosc, ogolny balagan, ksiazki lezace w stertach na podlodze i brak mebli. Cale mieszkanie wyglada jak graciarnia... (Obie z mama jestesmy ASC Panny, wiec w ktoryms momencie ciezko nam to zniesc wink.) To na pewno w jakis sposob mnie meczy, mam wrazenie, ze strasznie duzo sie narobilo energetycznego balaganu w domu. A wszelkie oczyszczajace rytualy dzialaja na gora kilka dni.

            Pozdrawiam,
            pani.jazz
            • janina62 Re: odlatuję 07.04.06, 10:55
              witajcie
              no fajnie, widzę ze potrzebujesz zainteresowania, wsparcia,
              doenergetyzowania...i zaraz ci lepiej; Raki lubią swój bałagan choć remontowa
              burza nie działa zbyt budująco/dom to dla nich niemal światynia i jedyna na
              świecie ostoja /
              wiesz, ja też miałam ostatnio 3tygodniowy remont/jestem solarny Rak/; tak jak i
              ty podobnie reagowałam tzn.wracałam z pracy i natychmiast kładłam sie spać ;
              nawet mi piłowanie i walenie młotem w mur nie przeszkadzało bo przebudzałam się
              i zasypiałąm natychmiast/ ; ale...dzięki tej technice przetrwałam wszystko bez
              wściekania się, sprzątałam po robotnikach z przyjemnością i nawet malowanie
              osobiście zrobiłam; zakupy poremontowe faktycznie ciężko mi szły/ dywaniki do
              łazienki wybierałam 2godziny aż ojciec się złościł /
              pomyslałam że taka jest moja reakcja na długotrwały stres; choc ja wzięłam
              jeszcze dodatkowe dyżury w pracy ale wszystko zwaliło mi się podwójnie na głowę
              bo w firmie też rozpoczął się remont/ ale nie młotka używano tylko młota
              pneumatycznego dostawałam szału, miałam mdłości ponieważ żołądek mój reaguje tak
              na stres /; więc spałam.. w tych snach dominującymi akcentami były ogrody, zieleń;

              poza tym ascendent twój jest pod obstrzałem uranicznej energii więc społecznośc
              internetowa zaspakaja siódmodomową potrzebe kontaktu/dodatkowo mota się jeszcze
              w Rybach Merkury, za chwilę Wenus/juz jest /
              więc dobrze się wśród nas poczułaś; przyznaj/przyznaję że miłe są te powroty/pzdr
              • janina62 Re: odlatuję 07.04.06, 15:17
                sorry...Dsc jest pod Uranem/pzdr
            • zaden1 Re: Do pani.jazz odlatuję 09.04.06, 01:00
              masz @ w skrzyncesmile
    • potrek Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 03:44
      pani.jazz napisała:Najpierw czulam sie nieco niewyraznie, ale zrzucilam to na
      karb wiosennego prze
      > silenia, bo zawsze z trudem je znosze. Przedwczoraj to sie jakby nasililo,
      nie
      > bylam w stanie wstac z lozka. A wczoraj - kochani, ja laaaaatam! I to jest
      cos
      > okropnego. Mam wrazenie, jakby moje cialo astralne mieszkalo we mnie gdzies od
      > pasa w gore, reszta wylatuje przez glowe, a calosc sobie radosnie tanczy i ste
      > puje. Tylko ja zbyt radosna nie jestem. Mrowia mnie rece, nie czuje nog (w
      sens
      > ie: trace poczucie, ze moge nimi ruszyc, jakby mi sie gubily), spie do
      poludnia
      > , fabularyzacja moich snow wzrosla do jakichs nieprzyzwoitych rozmiarow, jem
      ni
      > e za duzo, a brzuch jak pilka, czuje sie jak na ciezkim kacu, zmeczona jakbym
      n
      > ie wiem ile przepracowala (a prawda jest taka, ze od wrzesnia ub.r. siedze w
      do
      > mu, bo studia zaoczne, a praca od przypadku do przypadku), nie moge sie na
      nicz
      > ym skoncentrowac, nie moge czytac, bo placza mi sie litery, probuje sie
      ratowac
      > przegladaniem ezoterycznych ksiazek, ale to mnie tylko pograza (moze sie uzale
      > znilam?), w ogole stracilam swiadomosc "tu i teraz", mam ciagle
      poczucie "odlat
      > ywania"... no, nie jest dobrze. Odloty mi sie wczesniej zdarzaly, owszem, ale
      n
      > igdy tak dlugie, nigdy kilkudniowe (a sadze, ze to niepredko minie).
      Zewnetrzny
      > swiat z kolei wydaje sie sprzyjac, wszystko idzie po mysli, zadnych klod pod
      > nogami nie miewam. Obawiam sie, ze w ciagu tych dwoch lat tranzytu mam szanse
      z
      > wariowac, i to bez powodu ;P.
      Witam cię Panii Jazz
      Wydaje mi się Jazz że to wynik przede wszystki tranzytu Neptuna na natalnym
      Jowiszu. Ja ostatnio miałem tranzyt Jowisza na natalnym Neptunie i tu
      powiedział bym że też w pewien sposób odlatywałem. Ale ja ezoterykę w tym
      czasie odstawiłem i też ci bym to radził.
      Ja miałem wrażenie czegoś co może mi zrobić krzywdę. Odbiło mi do tego stopnia
      że spałem z Biblią pod poduszką i sny rzeczywiście się uspokoiły. Jak za rybami
      nie przepadam to zaczołem je preferować w swoim menu zwłaszcza na obiad i
      kolacje. Pomogły mi także kąpiele pod prysznicem ( dosłownie po trzy – cztery
      razy dziennie). Także więcej niż zwykle czytałem psalmów ze Starego Testamentu
      tak do 20 dziennie przed snem i po przebudzeniu. Ogólnie miałem wrażenie że
      ktoś rzucił na mnie coś nieczystego, klątwe lub urok. HE,HE,HE. Odlot
      kosmiczny, nawet żona zaczeła się martwić a także ja o siebie czy czasami nie
      mam Schizofreni. Jowisz był na Neptunie około 40 dni i nie wspominam tego
      tranzytu ani przyjemnie , wręcz koszmar z zamiarem nawet przucenia astrologii.
      Po zejściu Jowisza z Neptuna natalnego wszystkie wyżej wymienione objawy
      mineły. Tobie także bym radził odstawienie ezoteryki, a zajęcie się bardziej
      fotografią , modlitwą . Czymś co na pewno jest czyste w sensie religijnym, w
      ezoteryce jest sporo brudu astralnego który czasami trudno rozróżnić i mieć
      pewność że nam na pewno nie zaszkodzi . I koniecznie częste kąpiele przede
      wszystkim pod prysznicem bo to dobry sposób oczyszczania swego astralu od
      wszelkich tranzytów a Neptuna i Plutona wszczególnosci, mi pomogło. Neptun to
      woda a tam gdzie ona spływa to Pluton – kanalizacja, rury odpływowe. Mam
      nadziej że choć w drobny sposób swymi radami ci mogłem pomóc.
      Trzymaj się dzielnie, pozdrawiam potrek.

      • transwizje Re: Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 20:42
        Poniekąd zgadzam się z Potrkiem. Tzn. nie wywodzę tego z Jowisza, bo nie znam
        horoskopu pani.Jazz (mam jednak urodzeniową kwadraturę Jowisza i Neptuna),
        przeszłam także przejazd Neptuna przez cały zestaw planet osobistych (był to
        ciekawy okres w moim życiu, ale także dzięki jednoczesnemu tranzytowi Urana z
        Neptunem).
        Objawy, które opisałaś, mnie osobiście kojarzą się jedynie z "podczepionym
        duchem", bądź astralem jakiegoś wampirzego osobnika. NDo czego jest skłonność
        przy Neptunicznych wpływach... Dlatego rada Potrka, aby skierować wyobraźnię na
        coś czystego (jakko0lwiek to rozumieć) ma sens.

        ---
        www.astrowyrocznia.republika.pl
        www.tareau.republika.pl
        • pani.jazz Re: Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 22:29
          transwizje napisała:
          > Objawy, które opisałaś, mnie osobiście kojarzą się jedynie z "podczepionym
          > duchem", bądź astralem jakiegoś wampirzego osobnika.

          A czemu wlasciwie one sie podczepiaja? Co moga zrobic? Jak sie tego pozbyc? Pytam przez ciekawosc. Mimo wszystko nie przemawiaja do mnie takie teorie smile.

          Dziekuje i pozdrawiam smile
          p.j
          • hattric Re: Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 23:12
            pani.jazz napisała:

            [...] Mimo wszystko nie przemawiaja do mnie takie teorie smile.
            >
            > Dziekuje i pozdrawiam smile
            > p.j
            Dziad swoje, baba swojesmile
            To po co pytać i prosić o radę, kiedy i tak się czyni po swojemu?
            Ale przecie każdy ma prawo...
            Pozdrawiam
            H.
            • pani.jazz Re: Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 23:48
              Nie trafiajace teorie dotyczyly przyczepiajacych sie astrali albo innych duchow, bytow czy jak to nazwac. Reszty slucham z unizeniem i uklonem dziekuje. Co z rad uznam za sluszne, to moja rzecz. Niemniej wiele uwazam za warte wykorzystania.

              pozdrawiam Cie
              p.j
      • pani.jazz Re: Do Pani Jazz- Odlot Neptun/Jowisz 09.04.06, 22:26
        Hmm... tez ostatnio polubilam ryby ;D.

        Przez chwile sie zastanawialam nad tym, czy to nie urok, klatwa czy cokolwiek rownie niedobrego, ale uznalam, ze im wiecej o tym bede myslec, tym latwiej mi bedzie w to uwierzyc i sama sobie zrobie krzywde.

        Ezoteryka teraz dziala na mnie dwubiegunowo. Wiem, w co moge sie wkrecic, a co mi nie posluzy, po prostu to czuje. Wyostrzyl mi sie tzw. szosty zmysl. Jestem bardzo ciekawa, jak moge go wykorzystac smile. Bede probowac, bo potem bede miala do siebie pretensje, ze takich mozliwosci nie wykorzystalam. Cala magije jednak odloze, moze poza oczyszczajacymi rytualami dla lepszego samopoczucia. Mam wrazenie, ze ona akurat nie jest dla mnie teraz najlepszym rozwiazaniem.

        Modlitw w rozumieniu religijnym nie praktykuje, z tej prostej przyczyny, ze zadnych nie znam. Od Biblii odpycha mnie podobna sila, co od Crowleya, wiec nie bede robic nic na sile. Poki co daje sobie rade bez takich pomocy. Uziemiam sie praca.

        Potreku, dziekuje Ci bardzo za dobre slowa i chec pomocy smile. W ogole wszystkim dziekuje za obiektywne spojrzenia.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka