Dodaj do ulubionych

Noworoczna kopenhadzka 9.01 - 21.01

08.01.08, 11:59
czyli od jutra zaczynam:)
Czesc wszystkim!!! i zapraszam do wspolnego zrzucania kilogramkow :)
razem bedzie razniej i moze niecolatwiej!
Startuje od jutra i juz niemoge sie doczekac gdy kilogramki zacznac
spadac ( oby mi en optymizm zostal! )
Obserwuj wątek
    • noemi13 Re: Noworoczna kopenhadzka 9.01 - 21.01 08.01.08, 12:42
      Cześć, ja zaczęłam wczoraj, czyli 7 stycznia. Zdecydowałam napisać,
      bo rzeczywiście razem może będzie łatwiej, przyjemniej. Narazie jest
      ok, chociaż wczoraj było średnio. Zważyłam się na początku i
      zamierzam ponownie po zakończeniu całości. Męża mam kochanego -
      obiecał mi nagrodę, jeśli wytrwam - mój wymarzony rower stacjonarny.
      Zatem dodatkowa motywacja :). Działa. Bardzo chcę, żeby się
      powiodło. Zalezy mi bardziej na zmianie nawyków żywieniowych niż na
      dużej utracie wagi, przynajmniej teraz - boję się o skórę. Docelowo
      jednak mam zamiar ważyć 20 kilo mniej. Ta dieta ma być prologiem.
      • aggu76 Re: Noworoczna kopenhadzka 9.01 - 21.01 08.01.08, 13:09
        czesc noemi13 :) ciesze sie bardzo ze odpisalas :)
        ja lece od wczoraj na warzywkach i owockach by sie nieco przygotowac
        do dietki.
        Zauwazylam ze jestesmy w podobnej sytuacji i mamy podobny cel -ja
        tez sie chce pozbyc 20kg :) i mam naprawde nadzieje ze w tym roku
        sie uda. Mam pelne wsparciem w moim kochanym facecie.
        Ale tez cieszy mnie fakt ze znalazlam wspoltowarzyszke niedoli ;)
        Pozdrawiam serdecznie i wytrwalosci.
        P.S:
        Trzymaj mnie na swiezo o sukcesach.
        • f.l.y Re: Noworoczna kopenhadzka 9.01 - 21.01 08.01.08, 13:41
          cześć dziewczyny :)

          jestem na diecie od wczoraj 7.01 i podobnie jak Wy, mam 20 kg do
          zgubienia...

          tydzień wczesniej skonczyłam ze słodyczami i zwiększyłam ilość
          warzyw i owoców...

          gdy bardzo chce mi się jeść piję wodę mineralną bądź zieloną
          herbatę i jakoś się tym oszukuję...

          po kopenhaskiej chcę przejść na dietę 1200 kCa żeby nie przytyć na
          nowo...
          w planach jest basen i ćwiczenia brzucha ;)

          narazie posiłki mi wystarczają, choć najgorzej jest wieczorem :)
          gotuję dla innych, słodycze mam na oku i pod tym względem jest
          ciężko...

          brakuje mi też kawy przez cały dzień :(

          czy oprócz diety przewidujecie jakieś ćwiczenia bądź zabiegi np
          endermologia czy elektrostymulacja, coś na ujędrnianie i
          odchudzanie?

          z jakich miast jesteście?
          ja z Warszawy...
    • aggu76 Re: Noworoczna ... 1 dzien ;) 09.01.08, 09:30
      rzucialam sie na diete pelnym zapalem ze smakiem pijac kawe z
      cukrem...pyszna ohyda. Juz niebawem Lunch ;) przynioslam sobie do
      pracy pomidorka, jajeczka i brokuly bo szpinaku to ja tam niezbyt...
      a jak tam u was dziewczyny?? jak mijaja kolejne dzionki?? jak wam
      idzie?ß
      Czasami mysle ze pierwsze dni na diecie sa latwiejsze niz kolejne...
      Pozdrawiam i zycze Wam jak i sobie wtrwalosci!!
      • f.l.y Re: Noworoczna ... 1 dzien ;) 09.01.08, 10:35
        ta wytrwałość się przyda :)

        lubię brokuły, ale mnie zaczyna od nich odrzucać i od jajek na
        twardo...

        :)

        cukier w kawie to straszna ohyda, wolę zjeść kostkę cukru i popić
        gorzką kawą...

        rano gotowałam krupnik...raaaany, jak pachniało w domu...a wczoraj
        patrzyłam jak luby wcinał domowy pasztet z kwaszonym ogórkiem...
        sadysta ;)
      • aggu76 Re: Noworoczna ... 1 dzien ;) 09.01.08, 18:25
        pierwszy dzien zaliczony na szosteczke ;)jeszcze tylko 12 dni tej
        dietki i .... zobaczymy jakie to cudo z kobiety sie zrobi ;) hihihi
        pozdrawiam wszystkich sesrdecznie
        • f.l.y Re: Noworoczna ... 1 dzien ;) 09.01.08, 18:30
          ponieważ chcemy zrzucić podobną nadwagę ok 20 kg jestem ciekawa jak
          nasze organizmy zareagują na dietę i ile kazda z nas się
          pozbędzie :)
          • noemi13 Re: Noworoczna ... 09.01.08, 23:44
            Cześć :)
            Trzeci dzień za mną. Nie jest źle. Czym dłużej, tym łatwiej jednak.
            Ja właściwie najadam się tymi porcjami. I póki co, nie czuję się
            jakoś specjalnie osłabiona, więc optymizm mnie ogarnia. A dzisiaj
            wspaniała niespodzianka - nagroda na wyrost - rowerek. Teraz już nie
            ma siły - muszę przetrwać do końca, bo inaczej będzie wstyd.
            Pojeździłam sobie 30 min. Na początek wystarczy :) Bardzo, bardzo
            się cieszę z tego prezentu. Postanowiłam być dla siebie dobra w tym
            czasie, więc w miarę możliwości, urządzam sobie kąpiele z kawowym
            masażem, kupiłam nowy kremik i balsam i naprawdę jest ok. Staram się
            podchodzić do tej dietki, a raczej do siebie na tej dietce, z
            miłością;) i nie traktować tego jako walki jakiejś okrutnej.
            Zobaczymy, co będzie dalej. Trzymajcie się współdietowiczki :)
            • noemi13 Re: Noworoczna ... 09.01.08, 23:59
              PS. W ramach wyrażania sobie pozytywnych uczuć zaopatrzyłam się też
              w komplet witamin dla kobiet. Nie chcę ryzykować ;)
              Pozdrawiam, do jutra
            • aggu76 Re: Noworoczna ... 10.01.08, 10:53
              hi Noemi13
              gratuluje prezentu:) Jak to marzenia szybko sie spelniaja ;) oby i tak
              tez z nasza waga bylo:)
              A te zabiegi kosmetyczne - miodzio ;) tez wczoraj oblezylam lazienke.
              Pozdrawiam i do pozniej
          • aggu76 Re: Noworoczna ... 1 dzien ;) 10.01.08, 10:56
            hi f.l.y
            no mam nadzieje ze zareaguja pozytywnie :) o bedzie mozna sie cieszyc
            sporym ubytkiem tluszczyku.
            Powiedz co planujesz po kopenhadzkiej?? bo u mnie to tylko wstep potem
            przejde prawdopodobnie na cos bardziej mniej rygorystycznego.
            Pozdrawiam
            • f.l.y u mnie 4 dzień :) 10.01.08, 11:59
              cześć dziewczyny :)

              u mnie w porządku :)
              dzisiaj rano tarłam marchewkę :) i spóźniłam się do pracy, na
              szczęście nikt nie pytał dlaczego :))
              nie ważyłam się, ale mam wrażenie że jestem lżejsza i spodnie
              luźniejsze, ale może to tylko złudzenia :)

              codziennie przechodzę katusze, wczoraj robiłam zapiekanki z serem i
              pieczarkami dla syna i ściskało mnie okropecznie :)) ale trzymam
              się mocno :)

              co zamierzam po kopenhaskiej? zamierzam trzymać 1200 kCal, poszukam
              takiej diety... no i koniecznie owoce i warzywa 5 x dziennie,
              utrzymam herbatę zieloną i czerwoną, ale to nie problem, bo taką
              zawsze piłam...

              wybieram się na zabiegi endermologii lub elektrostymulacji (w
              zależności co mi powiedzą/polecą w gabinecie)

              napewno skończę ze słodyczami...i zaprzyjaźnię się z ruchem, bo
              teraz to tylko wożę tyłek samochodem i windą :))))

              myślę o kupnie roweru na wiosnę..

              co do robienia sobie dobrze :) to robię sobie, robię :) peelingi,
              maseczki, masaże co parę dni...

              no dobra, kończę dziewczyny - idę jeść 'obiad' ;)

              wytrwałości życzę :)
    • aggu76 Re: Noworoczna ...2 dzien ! 10.01.08, 10:50
      Witam was moje kochane:) jak dzisiejszy dzionek ??
      u mnie jak narazie swietnie. Wczoraj wieczorkiem nieco burczalo ale
      jakos sie przyzylo. wzielam dluga kapiel i zrobilam peeling ananasowy
      cudnie pachnialo...
      Dzis rano bylam na gimnastyce pilates i bylo extra juz czuje jak mnie
      zakwasy lapia;)
      Popieram by w okresie diety starac sie rozpieszczac a nie katowac,
      wtedy jest latwiej.
      Pozdrawiam znad cudnownej wody mineralnej:)
      • aggu76 Re: Noworoczna ...2 dzien ! 10.01.08, 13:32
        i juz polunchu.
        Dzis sobie zamienilam kolacyjke na obiadek. Wygodniej w pracy.
        Szyneczka mi niesmakowala mimo ze bylam glodna jak wilk ( chyba
        przylacze sie do mojego skarba i zostane wegetarianka ;)a za to jogurt
        natura wysmienity.
        Pozdrawiam wszystkie dietkujace wspolmeczenniczki ;)
      • noemi13 Re: Noworoczna ...2 dzien ! 10.01.08, 13:35
        Cześć :)
        Własnie sobie zajadam marchewunię z serkiem i jajkami - pycha :).
        Miałam dzisiaj bardzo ważne spotkanie (właściwie nie zaplanowane) i
        trochę się martwiłam, że zacznie mi burczeć w brzuchu, albo coś w
        tym rodzaju... Brzuch sie zlitował, siedział cicho :).
        Stres rzucił w niepamięć myśli o świeżych bułeczkach, mleczku do
        kawki itp. A teraz już jestem w domku, nakarmię moje psiaki i hop na
        rowerek... Włączę muzykę, zamknę oczy i... pojadę sobie hen po
        spełnienie marzeń :)
        Jesteście dzielne, dobrze nam idzie. Damy radę:). Trzymajcie się
        Kopenhażanki
        • noemi13 Re: Noworoczna ...2 dzien ! 10.01.08, 13:51
          Co do dalszych kroków po 13... Sama jeszcze nie wiem. Może 1000 kal,
          a może nie... Zobaczę. Napewno totalna zmiana nawyków: Hektolitry
          mleka - brak mleka; bułeczki - brak bułeczek; kotlety - mięsko
          pieczone, gotowane; duzo warzyw - jeszcze więcej :); słodycze -
          żenajcie słodycze; pierożki, kluseczki, knedelki - od wielkiego
          święta; fuj sama woda - woda moja przyjaciółka... itd, itd... A
          wszystko to, dopóki będę miała z tego radość. Jak mi się znudzi to
          przestanę. Póki co, cera mi wyładniała - pewnie od tego jeziora wody
          mineralnej, które się przeze mnie przelało :)
    • aggu76 Re: Noworoczna ....3 dzien! 11.01.08, 09:21
      Czesc dziewczyny :)
      moj trzeci dzien nareszcie:) Wczoraj zaszalalam na pilatesie i
      wszystkie miesnie mnie bola a wieczorem bylam na kilkukilometrowym
      spacerku z ledwoscia co do pracy sie zdrapalam ale przezyje ;)
      jakos z tego wsystkiego to nawet mi sie jesc niechce :)
      A jak wam idzie?? jestescie nieco dalej niz ja z ta walka...
      Pozdrawiam i jestem dumna z Waszej / Naszej wytrwalosci :)
      • f.l.y Re: Noworoczna ....3 dzien! 11.01.08, 12:12
        u mnie to 5-ty dzień...

        właśnie zaraz będę jeść rybę na obiad :)

        jakoś się trzymam i nie grzeszę
        cera ok
        coś jakbym się lżejsza czuła...ale może to złudzenie? :)

        porcje są ok i wcale nie chce się jeść przez dzień, tylko wieczorem
        jest gorzej i w porze podawania posiłków rodzince :))

        w pracy wczoraj była imprezka urodzinowa i były rurki z bitą
        smietaną, a ja sierota dostałam szklankę wody :)))

        dzisiaj kolejne urodziny, ale nie idę, nie mam zamiaru tłumaczyć
        się wszem i wobec dlaczego nie jem tortu :)

        powodzenia dziewczyny, weekend przed nami :)
        poruszajmy się w weekend :)
        • noemi13 Mój piąty dzień 11.01.08, 14:33
          Cześć, witam w piątym dniu :)
          Też jestem z nas dumna i ciesze się, ze mam przyjemność przeżyć tę
          przygodę w tak wytrwałym i konsekwentnym zespole :)
          Lunchowa ryba jest u mnie gotowaną pangą białą - mam nadzieję, że
          jako panga spełnia normy ;). Niczego nie przyprawiam, niczego nie
          solę i jest ok. W miarę ok. Wczoraj 60 min na rowerze, ze średnią
          prędkością 26 km/h. Oj, nogi jak z waty...
          Mój czteroletni synek rozbawia mnie do łez - chce się ze mną dzielić
          swoimi posiłkami, bo mu mnie żal, że tak mało jem. Dziwi sie,
          dziwi...
          Spodnie zaczęły zwisać - że tak to ujmę :), czyli coś się dzieje.
          Korci waga łazienkowa, ale spotkam się z nią w przyszłą niedzielę.
          Skończyła mi się zielona herbata (była na wagę i przepyszna).Wczraj
          kupiłam taką w saszetkach popularnej firmy i... w porównaniu z tamtą
          jest hm... bardzo kiepska.Zatem jutro wizyta w herbaciarni, na którą
          bardzo się cieszę :)
          Jedna rzecz tylko mnie martwi. W przyszłym tygodniu czeka mnie dużo
          pracy (nie zaplanowanej) koncepcyjnej. Kurczę, boję się o mój
          głodzony mózg. Oby nie odmówił współpracy, bo od tego wiele zależy :(
          Pozdrowionka, trzymajcie się dzielnie :)
          • noemi13 Re: Mój szósty dzień 12.01.08, 20:57
            Witajcie aggu, f.l.y. :)
            Co tam u Was?
            Właśnie minął mój szósty dzień - czyli taki jakby półmetek;). No i
            zgrzeszyłam niesłownością, bo weszłam na wagę... Musiałam się jakoś
            zmotywować, bo dzisiejsze samopoczucie nienajlepsze, takie senno-
            rozlazłe. No i co mi droga moja waga oświadczyła? "Żegnajcie 4 kilo!"
            "No, no, całakiem nieźle" - odpowiedziałam i hops przed lustro
            popatrzeć na siebie z miłością ;)
            Ech, martwię się o jutro :(. 150 gramów mięsa, żadnej kawki i co?
            Nie wiem, czy przeżyję...:( Przeżyję? Powiedzcie, że tak, dobra?
            Śmiać mi się z siebie chce na tej diecie, ale co tam, lubię czasem
            być NIEMĄDRA :)
            Pozdrowionka
            • f.l.y Re: Mój szósty dzień 12.01.08, 23:07
              mnie się też chce z siebie śmiać, bo się tą dietą przejmuję jak
              nastolatka..:)

              ale widać potrzebuję trochę odmiany w tym moim 'poważnym'
              czterdziestoletnim życiu ;)

              obie przeżyjemy jutrzejszy dzień 7-my.... co mamy nie przeżyć? :)
              niech organizm dobierze się w końcu do naszych zasobów cośmy je
              sobie zafundowały ;)

              a po kopenhaskiej, żeby nie było joja ;) zacznijmy inne diety i
              trzymajmy...lato przyjdzie raz dwa i na plażę jak znalazł ;)
              • resia80 Re: Mój szósty dzień 13.01.08, 10:17
                f.l.y. ...

                a czy masz już swój pomysł na to co po kopenhaskiej?

                Ja najbardziej bym chciała taką dietę, gdzie mam ładnie przygotowaną
                listę posiłków, tak jak tu ;) Wtedy nie tak łatwo mi zgrzeszyć, bo
                trzymam się tego co mam na kartce :D
                Myślałam o 1000 kcal, ale... bez produktów mącznych ;)

                Pozdrawiam,
                Agata.
            • resia80 Re: Mój szósty dzień 13.01.08, 10:14
              Witaj noemi13 :)

              Życzę powodzenia w dniu 7-dmym, napewno dasz radę ;)
              W końcu nasza motywacja jest duża - ehh te kilogramki :)

              Ja dziś - dzień 6-ty.. Wczoraj odczuwałam jak narazie najgorszy
              głod, byłam słaba i bolała mnie głowa (chyba ciśnienie).. Mam
              nadzieje, że dziś będzie lepiej :)

              Bądźmy dobrej myśli!
              Powodzenia!

              Agata.
              • noemi13 Re: Mój siódmy dzień 13.01.08, 23:07
                Witaj resia, f.l.y., aggu:)
                No i przeżyłam ten siódmy dzień na samym mięsku i to gotowanym, bo
                grilowanie nierealne było ;)
                Jest ok, co nie znaczy łatwo. Czuję się osłabiona - fakt, więcej
                śpię. Rowerek 20 min dziennie narazie - nie chciałabym przesadzić.
                Zrobiłam zakupy na następny tydzień i od jutra cykl drugi.
                Bardzo ciekawa rzecz - myślałam, że będę śnić po nocach o
                słodyczach, a tu nic z tego - śnią mi sie owoce, OWOCE... Strasznie
                wyostrzył mi się zmysł węchu - czuję intensywny zapach jabłek i
                jest to najpiekniejsza woń na świecie (oj, rozumiem teraz Ewę i to
                co w raju nawyprawiała ;))Bardzo ciekawe doświadczenie :)
                I tyle. Część entuzjazmu wsiąkła w sałatę, ale będę twarda jak
                gotowana wołowina i nie poddam się, czego i Wam życzę, pa
                • f.l.y Re: Mój siódmy dzień 14.01.08, 10:41
                  przeżyłam swój 7my dzień....

                  mięso grillowałam, potem zalałam grill wodą, żeby umyć, woda się
                  wylała na gniazdko, wysadziło korki i miałam zabawę szukając
                  przyczyny wywalania korków :)) dopiero po paru minutach zakumałam
                  mokre gniazdko przedłużacza :)) sirota...

                  opiłam się wody...i herbaty zielonej

                  nie wiem czemu, ale nie mogłam zasnąć dzisiejszej nocy dość długo..
                  koniec końcem sen przyniósł mi podróż do Londynu ;)ale nie zdążyłam
                  zrobić zakupów, bo się radio włączyło i wróciło mnie expressem na
                  łono Polski kochanej tuż po siódmej... :))

                  tęsknię za chlebem i owocami oraz za zupami, które uwielbiam...
                  słodycze nie robią na mnie wrażenia..

                  nie mam oznak złego samopoczucia, nie boli mnie głowa, nie mam
                  drgawek jak niektóre z nas...odpukać...

                  byłam wczoraj rano trochę senna bez kawy, ale w drugiej połowie
                  dnia mi przeszło...

                  czy któraś z Was jest z Warszawy i ma ochotę na wspólny basen? aqua
                  aerobik albo po prostu pływanie? w grupie raźniej :)
                  • noemi13 Re: Mój ósmy dzień 14.01.08, 12:27
                    Cześć :)
                    Jestem właśnie po wołowinie z sałatą i czuję się lepiej.
                    aggu, dlaczego nie piszesz? Co u Ciebie?
                    f.l.y. - wyskokowa ta Twoja dieta ;). Ja też miałam problem z
                    zaśnięciem i dzisiaj jestem troche niemrawa. Oj, chętnie poszłabym z
                    Tobą na basen, ale kilka miesięcy temu wyprowadziłam się z tych
                    rejonów. Chociaż mieszkam w pięknym miejscu, tesknię za Warszawą
                    (no, troszeczkę czasem ;)). Będę tam niedługo, ale tylko na chwilę.
                    Trzymajcie się dzielnie, daleko doszłyśmy i wierzę, że osiagniemy cel

                    • f.l.y Re: Mój ósmy dzień 15.01.08, 10:56
                      dzisiaj mój 9ty dzień...

                      poleciało mi trochę po obwodach, bo czuję co nie co...
                      wagi nie sprawdzałam jeszcze...

                      cofa mnie już od szpinaku :)

                      czekam na rybę

                      czytałam o diecie Montiniaca z indeksem glikemicznym...zaciekawiła
                      mnie... może spróbuję...:)

                      a teraz idę poczytać co u dziewczyn, które zaczęły 3go :) dzisiaj
                      chyba kończą :)

                      miłego dnia..
                      :)
                      • noemi13 Re: Mój dziewiąty dzień 15.01.08, 15:09
                        Ten sam dzień, ta sama dziewiąteczka, f.l.y. Fajnie, że zostałaś na
                        wątku, czyżby aggu poległa na polu walki?
                        U mnie w porządku. Przyzwyvzaiłam się i ok. Też czytałam ostatnio o
                        diecie Monti. Trochę skomplikowane, ale ciekawe, zobaczymy...
                        Kupiłam hula hop i za nic nie potrafię tym kręcić :( Co tu robić?
                        Jak sie tego nauczyć? Narazie mój synek zrobił z niego kierownicę
                        swojego nibybusa :) Ech...
                        Szpinak budzi we mnie odrazę, no nie mogę i kropka więcej ja dwie
                        łyżki. Jajka najchętniej wykorzystałabym do rzucania o ścianę... a
                        liście sałaty powkładałabym skrupulatnie między kartki słownika -
                        niech się suszą na wieczną pamiątkę.
                        Ale nic z tego :)
                        Pozdrawiam, do jutra :)
                        • f.l.y dzień dziesiąty :) 16.01.08, 12:01
                          no to witam dziewczyny...

                          co u Was?

                          u mnie normalnie....
                          przyzwyczaiłam się już do tego, że jem mniej - nawet jestem z tego
                          zadowolona...:)

                          trochę brak mi urozmaicenia posiłków, ale to już z górki :)

                          będę jeść mniej, więcej się ruszać i nie jeść wysokokalorycznego
                          jedzienia...

                          ciekawa jestem ile kg zgubię po tej diecie...bo chyba zakładałam
                          więcej, niż będzie faktycznie...:)

                          tak i miłego dnia :)
                          Iga
                          • noemi13 Re: dzień dziesiąty :) 16.01.08, 12:31
                            Cześć :)
                            Dziesiąty dzień to już chwila do końca. Wczoraj miałam niestety
                            tąpnięcie w postaci nie zjedzonego jednego posiłku (wołowina itd) -
                            o rany, brak czasu :(. Nie wiem mam nadzieję, że nie zawaliłam
                            diety. Żałuję, bo jednak mięso to energia.
                            Wczoraj też synek naciągnął mnie na wizytę w cukierni i pożarł tam
                            wielkie ciacho z czerwoną galaretką. A ja? "Galaretko powiedz
                            przecie, kto jest najwytrwalszy w świecie?" "Tyś, kochana, wytrwała
                            jak gwiazda na niebie i NIE MA, NIE MA, NIE MA wytrwalszych od
                            Ciebie". KOniec kropka - żadnych słodyczy.
                            Dzisiaj też mam problem, ale milszy, bo idę na przedszkolne występy
                            do synka, a tu spodnie wyjściowe moje piękne wiszą i dyndają :0
                            No nic elegancja elegancją a efekty dietki efektami dietki :)
                            Zaopatrzyłam się w olejek cynamonowy i stożkowe (dla mnie nowość)
                            kadzidełka i zamierzam zrobić sobie dzisiaj mistyczno-higieniczny
                            odlot w łazience ;)
                            Pozdrawiam :)
                            • noemi13 Re: dzień dwunasty :) 18.01.08, 07:43
                              No i cisza :(
                              Żeby konsekwencji stała się zadość, donoszę, że rozpoczynam dzień
                              dwunasty :)
                              Pozdrawiam
                              • f.l.y Re: dzień dwunasty :) 18.01.08, 12:10
                                witajcie :)

                                wczoraj miałam urlop i ani chwili na internet..

                                dzisiaj i mój 12sty i z rozpędu na sniadanie wypiłam kawę i zjadłam
                                kostkę cukru - cipencja jedna.. zamiast marchwi :)

                                tzn marchew zjadłam teraz na obiad, bo oczywiście pamiętałam żeby
                                ją zetrzeć w domu...ale że jest na śniadanie bez kawy, to sklerozis
                                miałam...

                                myślałam, że większe efekty wagowe będą u mnie, wczoraj się wazyłam
                                i schydłam zaledwie 4,5 kg... :( czyli zostaje mi w planach do
                                zrzucenia jeszcze ok 15-16 kg...

                                nie zrażam się i dalej pociągnę dietę...zastanawiam się nad drugą
                                partią kopenhaskiej (wiem, że nie poleca się...) albo po prostu
                                podobna..mało jedzenia, niski indeks glikemiczny ale bardziej
                                urozmaicona...

                                zobaczę...

                                a jak u Was z efektami?
                                • noemi13 Re: po wszystkim 21.01.08, 13:23
                                  Hej,
                                  no to już po wszytkim. W sobotę był ostatni dzień, akurat na
                                  wyjeździe. No ale juz jestem. f.l.y. - to bardzo ciekawe, ale mój
                                  wynik to też 4,5 kg. :) Ja się cieszę, bo więcej w tak krótkim
                                  czasie... hmm... Teraz mam ogromną frajdę z jedzenia śniadań :).
                                  Postawiłam na małe częstsze posiłki, urozmaicone, na unikanie mąki,
                                  cukru, jasnego chleba i słodyczy, pełnego mleka, niejedzenie po 18,
                                  sport :) Dietkę za jakiś czas powtórzę, bo fajna jest i działa:)\
                                  Co u Ciebie?
                                  • f.l.y Re: po wszystkim 21.01.08, 17:56
                                    :) co u mnie?

                                    dzisiaj zaczęłam 1 dzień drugiej rundy kopenhaskiej
                                    wiem, ze to niewskazane...ale
                                    ale muszę jeszcze trochę zrzucić...
                                    wczoraj trochę pojadłam nabiału i owoców, wbród, że tak powiem..

                                    może i mi się rzuciło na głowę ciągnąć tę dietę..ale potrzebuję
                                    chyba więcej czasu...
                                    a po tej rundzie przechodzę na 1200 kCal

                                    próbowałam czytać Montiniaca czy jak mu tam, te indeksy glikemiczne,
                                    ale zanim to załapię i zastosuję, zostanę przy 1200...
                                    oczywiście zero cukru (tyle co w owocach, jakimś soku). pieczywo
                                    ciemne, warzywa, ziarna i generalnie dużo witamin, mało kalorii...

                                    ćwiczę brzuszki, bo mam maly zapas przed sobą, no i na basen się
                                    wybieram tylko wybrać się nie mogę, bo zawsze 'coś' jest
                                    ważniejszego...

                                    no to tak w skrócie....

                                    mam nadzieję, że będziesz zaglądać noemi :) i pisać o dalszych
                                    postępach..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka