15.02.10, 16:54
Co sadzicie o adopcji i ludziach, którzy adoptują dzieci?


forum.gazeta.pl/forum/w,11207,107239274,107301299,Re_Czy_Panstwo_powinno_pomagac_rodziom_wielodzie.html
Piotr, zdziwiło i zaciekawiło mnie co złego widzisz w adopcji stąd
założyłem nowy wątek abyś mógł się wypowiedzieć wink

Ciężko mi dostrzec negatywne aspekty tego zagadnienia. Może dlatego,
że część mojego najukochańszego młodszego kuzynostwa była
adoptowana. Stąd wychowałem się w atmosferze, w której adopcja ani
nie była tematem tabu, ani wielką niewiadomą, gdzie wszyscy mają
świadomosć, że rodzicem jest ten kto kocha i wychowuje dziecko a nie
kto mu tylko dał życie. Po prostu, czasem niektórzy bardzo chcąc
mieć dzieci muszą skorzystać też z takiej drogi.
Patrząc na problem nie z poziomu jednostki czy rodziny a całego
społeczeństwa to właśnie rodzinne domy dziecka oraz adopcja są
rozwiązaniem problemów jakie tworzą konwencjonalne domy dziecka.

Czasem słyszy się opinię, że ktoś uważa, że nigdy nie wziąłby
takiego obcego dziecka do domu żeby wychować jak swoje. Cóż, na
adopcję decydują się tylko ci, dla których to dziecko nie jest
obce
, ani wzięte tylko swoje.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Adopcja ? 15.02.10, 17:36
      Kuzynka i jej mąż są od 9 lat przeszczęśliwymi adopcyjnymi rodzicami
      dwóch chłopców (rodzeństwo). A co równie ważne, mama kuzynki jest
      przeszczęśliwą i dumną babcią wink Chłopców zaraz po urodzeniu
      zostawili w szpitalu ich biologiczni rodzice.
    • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 17:57
      matt.j napisał:

      >
      > Ciężko mi dostrzec negatywne aspekty tego zagadnienia.

      Ja widze kilka. Ale podstawowym , dla mnie, jest bezprawne pozbawienie dziecka tożsamości. Narusza to kilka art. konstytucji pn taki :
      Art. 47.
      Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

      Ale i kilku innych.
      Drugi powod jest juz bardziej skomplikowany ,ale nie mniej waxki.
      Kiedys do adopcji kierowane byly tylko sieroty, a wiec dzieci pochodzace z róznych warstw społecznych, ktorych jedynym wyróznikiem było to ,ze nie miały rodziców. Poza tym ,adopcja była niejako "naturalna" i odbywała sie w ,szeroko rozumienej , rodzinie.
      Dzisiaj jest inaczej. 99% dzieci kierowanych do adopcji to sieroty spoleczne, pochodzace z rodzin patologicznych. Czesto sa obciazone genetycznie problemami z ktorymi rodziny adopcyjne sobie nie radza. Jednak adopcja jest nieodwracalna , a to doprowadza cała rodzine do destabilizacji. Tak byc nie musi, ale bardzo czesto jest, zbyt często.


      Po prostu, czasem niektórzy bardzo chcąc
      > mieć dzieci muszą skorzystać też z takiej drogi.

      No nie. Adopcja nie jest celem samorealizowania sie "rodzicow' , a juz na pewno nie moze byc celem podstawowym.


      > Patrząc na problem nie z poziomu jednostki czy rodziny a całego
      > społeczeństwa to właśnie rodzinne domy dziecka oraz adopcja są
      > rozwiązaniem problemów jakie tworzą konwencjonalne domy dziecka.
      >
      > Czasem słyszy się opinię, że ktoś uważa, że nigdy nie wziąłby
      > takiego obcego dziecka do domu żeby wychować jak swoje.

      Nigdy bym nie wziął cudzego dziecka zeby je wychowac jak swoje!!
      Chociazby ze wzgledow spadkowych. Nie mam nic przeciwko rodzinnym domom dziecka, sa ok. Natomiast przepisy o adopcji zmieniłbym w dwuch miejscach :
      1. dziecko zachowuje pelna własna tozsamość.
      2. adopcja moze zostac sądownie rozwiazana przy stałej, ozeczonej przez sąd "niewydolności" rodziny.

      Cóż, na
      > adopcję decydują się tylko ci, dla których to dziecko nie jest
      > obce
      , ani wzięte tylko swoje.

      Ale obiektywnie ono nie jest "ich". Jest swoje własne, od urodzenia jest podmiotem prawa!! prawa ktorego sie go pozbawia w momencie zdopcji. Na przykład nie informuje o posiadanym rodzenstwie, o wiezach krwi.

      To tak na poczatek dyskusji kilka "problemow". smile
      • ewa9717 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:03

        >
        > Nigdy bym nie wziął cudzego dziecka zeby je wychowac jak swoje!!
        > Chociazby ze wzgledow spadkowych. Nie mam nic przeciwko rodzinnym
        domom dziecka
        > , sa ok.
        I tu się kończy rozmowa z tobą. Nie ma sensu. Nie musisz mi
        odpisywać, już raczej nie zajrzę do tego wątku.
        • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:08
          to Twoj problem ,nie moj.
          To otwarte forum i kazdy ma prawo głosic swoje poglady , lub z tego prawa
          zrezygnowac.
          • robert19915 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:22
            dodaj ze w sumie masz w dupie cudze zdanie bo i tak masz to fantastyczne swoje smile
            • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:30
              wychodzac z takiego zalozenia nie mozna by było przeprowadzic zadnej dyskusji big_grin
              Rozumiem ,ze do powiedzenia w temacie startera nie masz nic smile tak tylko
              chciałes sobie bąka puscic smile a niech Ci będzie na zdrowie, dobry człowieku.
              • robert19915 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:34
                nie jestem biologicznym ojcem starszego syna,ale jakie to ma znaczenie.dla
                ciebie mialoby bo nie bylby z twojej spermy czyli obcy.czy dziecko musi byc
                zrobione ktwoim fiutem aby zaslugiwalo na milosc,przywiazanie i troske.jesli tak
                jest to jestes w tym temacie prosty i to byloby na tyle,bo nic rewolucyjnego nie
                napiszesz
                • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:45
                  napisze Ci ze jestes po prostu zwykłym chamem i ze wspołczuje temu dziecku ,ze
                  dostało sie w takie rece, ale masz racje, to nic rewolucyjnego. Ale jeszcze
                  jeden powod przeciw adopcji.
                  • robert19915 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:48
                    pisze jak cham zebys mnie zrozumial,zeby bylo jasne.no to jak z tym
                    plodzeniem,ma znaczenie czy nie?
                    • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:53
                      babcia mi nie kazała dyskutowac z chamami, a arystoteles z durniami smile
                      Tak że rozumiesz... smile nie pogadamy sobie.
                  • robert19915 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:54
                    na koniec dodam ze bardzo kocham moich synow
                    jesli twoj syn adoptowalby dzieciaka to nie bylbys dla niego dziadkiem,on nie
                    bylby wnuczka lub wnukiem tylko bekartem przygarnietym przez twojego syna, prawda?
    • skiela1 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:39
      "Co sadzicie o adopcji i ludziach, którzy adoptują dzieci? "

      Podziwiam z ogromnym respektem.
      Jednak musze przyznac otwarcie,ze ja do takiej milosci nie jestem zdolna.
      Nie adoptowala bym dziecka.
      • robert19915 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:41
        no tak,bo pewnie masz swoje smile
        • skiela1 Re: Adopcja ? 15.02.10, 18:54
          Mam swoje.
          Mam tez znajoma,ktora ma 2 swoich i adoptowala trzecie z Chin.Patrze na te
          kobiete z podziwem i normalnie chwilami chyle czola.
          • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 19:01
            ale to jest cos zupełnie innego. Nikt tego dziecka nie bedzie okłamywal, chocby
            tylko z powodow biologicznego nie podobienstwa.
            Zreszta dobrze by było gdybys nakreslila jaki zakres prawny ma adopcja w kraju w
            ktorym mieszkasz. Bo to wcale nie musi byc jidentyczne z naszym pojęciem adopcji.
            • czarna9610 Re: Adopcja ? 15.02.10, 19:18
              Nie bardzo rozumiem dlaczego adopcja to bezprawne pozbawienie dziecka
              tożsamości. Czy to naprawdę takie ważne, że dziecko nie będzie znało swojego
              rodowego nazwiska? A jeśli chodzi o spadek i nazwisko to rozumiem jeśli ktoś
              nazywa się Radziwiłł czy Dior, ale w warunkach przeciętnej rodziny nie ma to
              chyba większego znaczenia.



              "W dworcowej poczekalni, na stacji PKP
              lubię posiedzieć czasem
              bo gdzie lepiej czekać jest "
              • piotr-55 Re: Adopcja ? 15.02.10, 19:33
                czarna9610 napisała:

                > Nie bardzo rozumiem dlaczego adopcja to bezprawne pozbawienie dziecka
                > tożsamości.

                Dlaczego bezprawne, to moim zdaniem, łatwo wyczytac z konstytucji.
                A na zdrowy rozum to jest kilka powodow.
                Ale taki najprostrzy, pierwszy z brzega. Czy jestes pewna ,ze na przyklad
                chciałabys dowiedziec sie w wieku powiedzmy 17 lat ,ze ludzie ktorym ufalas
                najbardziej na swiecie , oklamuja Cie od urodzenia? Ale takich powodow jest
                wiecej. Prawo do poznania rodzicow biologicznych, prawo poznania rodzenstwa ,
                wszystkie inne prawa wynikajace z podmiotowosci .

                Czy to naprawdę takie ważne, że dziecko nie będzie znało swojego
                > rodowego nazwiska?

                Odwrócmy pytanie? Czy to tak trudno od urodzenia mowic dziecku prawde ? W czyim
                interesie i w imie czego chcesz je okłamywac ?

                A jeśli chodzi o spadek i nazwisko to rozumiem jeśli ktoś
                > nazywa się Radziwiłł czy Dior, ale w warunkach przeciętnej rodziny nie ma to
                > chyba większego znaczenia.

                Tak tylko Ci sie wydaje.
                Na innym forum opowiadałem juz o sprawie z ktora sie do mnie zwrocila 40kilku
                letnia kobieta. Byla dzieckiem adoptowanym. matka pijaczka, zreszta ona tez.
                czesto pily razem. zadnego prawa do emerytury ,do renty, nic. Ta jej matka
                wyszła w wieku 50 kilku lat za wojskowego, tez zreszta pijaka. Ale zona tego
                wojskowego wykupila wojskowe mieszkanie przed smiercia. Dzieci nie mieli. To
                mieszkanie było warte okolo 700-800 tysiecy. Nie było zadnej mozliwosci
                przejecia tego mieszkania, poszło na skarb panstwa ,a nastepnie zostało
                skomunalixowane i za grosze kupił jakis urzednik. Wlasnie adopcja pozbawila te
                kobiete pieniedzy ktore zapewnily by jej ajka taka starosc. I nie była ani z
                Radziwiłłów ani diorow.
                >
                >
                >

    • piotr-55 matt.j 15.02.10, 18:48
      po co zakladasz watki w ktorych nie bierzesz udzialu , a tylko otwierasz pole do
      bezmyslnego chamstwa?
      • robert19915 Re: matt.j 15.02.10, 18:52
        matt dzieki za watek
        w takich tematach widac kto jest czlowiekiem a kto jest za niego przebrany
        twardzielom zawsze mowie nie,do lasu drewa rabac
      • wawa.1 Re: matt.j 15.02.10, 19:04
        piotr-55 napisał:

        > po co zakladasz watki w ktorych nie bierzesz udzialu , a tylko otwierasz pole d
        > o
        > bezmyslnego chamstwa?

        Nie kazdy moze siedziec non stop przed kompembig_grinbig_grin
        • piotr-55 Re: matt.j 15.02.10, 19:19
          wysmienity argument, musze go zapamietac i właczyc do swojego repertuatu.
          • wawa.1 Re: matt.j 15.02.10, 19:33
            A co to w ogole za polajanki?
            Jakis przymus pisania czy co.
      • matt.j Re: matt.j 15.02.10, 19:30
        piotr-55 napisał:
        > po co zakladasz watki w ktorych nie bierzesz udzialu

        Piotr, wybacz ale robiliśmy i spożywaliśmy obiad wink
        Mam nadzieje, że spora aktywność innych forumowiczów w tym wątku
        przez ostatnie 2 godziny choć odrobinę zrekompensowała ci moje
        milczenie.
        Zaraz postaram się nadrobić zaległości.


        • piotr-55 Re: matt.j 15.02.10, 19:36
          nie ma sprawy smile
          Ja nie jestem taki delicatny zebym sie miał popłakac big_grinbig_grinbig_grin
        • wawa.1 Re: matt.j 15.02.10, 19:36
          > Zaraz postaram się nadrobić zaległości.

          Zrob to, bo biedak z chamami sobie nie radzi.
          • matt.j Re: matt.j 15.02.10, 19:39
            Dajcie choć chwile na przeczytanie zanim coś poważniej odpisze.
      • matt.j Re: matt.j 15.02.10, 21:21
        > Ja widze kilka. Ale podstawowym , dla mnie, jest bezprawne
        pozbawienie dziecka tożsamości.

        Pewnie, niech lepiej wychowuje się w sierocińcu zachowując tożsamość
        i nazwisko rodziców, którzy albo się go wyrzekli albo z poważnych
        przyczyn zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Nigdy, nawet
        rodzinny dom dziecka nie zastąpi dziecku rodziców i prawdziwego
        domu, który są w stanie mu stworzyć rodzice.

        Już pomijam drobiazg, że z twoją interpretacją bezprawności
        procedury adopcyjnej większość prawników nie zgodziłoby się. Jest
        ona oparta na istniejącym porządku prawnym i z nim zgodna także
        zagadnienia prawne nie stanowią tu kwestii spornych.

        >Nigdy bym nie wziął cudzego dziecka zeby je wychowac jak swoje!!
        >Chociazby ze wzgledow spadkowych.

        Dla rodziców adopcyjnych adoptowane dzieci nie są obce. Tak samo jak
        większość rodziców, również oni, z pełną świadomością chcą aby ich
        dzieci dziedziczyły po nich.

        W życiu nie wpadłbym, że argumentem mogą być kwestie spadkowe.
        Kiedyś w pracy jedna kobieta zapytała moją mamę czy nie miała nic
        przeciwko aby jej brat adoptował dzieci. Spytała się jaki powód
        miałaby aby wtrącać się w taką decyzje brata i bratowej. Odpowiedz
        była szokująca (przynajmniej w moim mniemaniu): „przecież, gdy oni
        umrą to ich majątek przypadnie w spadku adoptowanym dzieciom a nie
        twoim”.

        >Nie mam nic przeciwko rodzinnym domom dziecka, sa ok. Natomiast
        przepisy o adopcji zmieniłbym w dwuch miejscach :
        >1. dziecko zachowuje pelna własna tozsamość.
        >2. adopcja moze zostac sądownie rozwiazana przy stałej, ozeczonej
        przez sąd "niewydolności" rodziny.

        To o czym piszesz nazywa się rodziną zastępczą i jak najbardziej
        funkcjonuje w prawodawstwie polskim jak również jest też stosowane w
        praktyce.

        >Ale taki najprostrzy, pierwszy z brzega. Czy jestes pewna ,ze na
        przyklad
        >chciałabys dowiedziec sie w wieku powiedzmy 17 lat ,ze ludzie
        ktorym ufalas
        >najbardziej na swiecie , oklamuja Cie od urodzenia?

        Moje rodzeństwo (faktycznie kuzynostwo, ale traktujemy się jak
        rodzeństwo) wie, że byli adoptowani. Wiedzą też co to oznacza,
        podobnie jak wiedzą, że są najważniejszymi osobami w życiu swoich
        rodziców. Aby dziecko uświadomić trzeba samemu się dobrze
        przygotować żeby zrobić to w odpowiedni sposób. Przy czym ukrywanie
        wydaje mi się dużym błędem. I tak przecież kiedyś od „życzliwych”
        ludzi dziecko się dowie. Dziecko musi mieć takie oparcie w
        rodzicach, aby żadne durne dogaduszki typu „ty nie jesteś dzieckiem
        sowich rodziców” (znając krajową mentalność, szczególnie
        małomiasteczkową, zdarzają się) nie były w stanie zachwiać jego
        spokoju kto jest jego rodzicem.

        >Dzisiaj jest inaczej. 99% dzieci kierowanych do adopcji to sieroty
        spoleczne, pochodzace z rodzin patologicznych. Czesto sa obciazone
        genetycznie problemami z ktorymi rodziny adopcyjne sobie nie radza.
        Jednak adopcja jest nieodwracalna , a to doprowadza cała rodzine do
        destabilizacji. Tak byc nie musi, ale bardzo czesto jest, zbyt
        często.

        Piotr, na adopcje nie decydują się takie osoby jak ty, ani osoby z
        ulicy. To nie jest decyzja w 5 minut. Hop-siup mamy małego bobaska.
        Poza najbliższą rodziną również w dalszej mam kilkoro małżeństw
        które adoptowały. Nigdzie nie ma destabilizacji a wręcz przeciwnie.
        Oczywiście dzieci mogą być obciążone różnymi problemami, cześć z
        nich bierze się chociażby z zaledwie kilkumiesięcznego pobytu
        noworodka w sierocińcu czy szpitalu. Wbrew temu co wydawałoby się
        już taki kilkumiesięczny brak rodziców powoduje problemy zdrowotne,
        z którymi rodzice muszą miesiącami radzić sobie poprzez
        rehabilitacje czy leczenia. Nie sądzę, aby decyzja o adopcji mogła
        być niedokładnie przemyślana przez rodziców. Pomijam już, że nikt
        nie decyduje się na samą adopcję w pośpiechu to dodatkowo sama
        procedura adopcyjna jest długa, poprzedzona wieloma rozmowami z
        przyszłymi rodzicami. Ludzie decydujący się na adopcję są zazwyczaj
        zdeterminowani, wiedza czego chcą i czego mogą się spodziewać. Jeśli
        nie to zostaną uświadomieni we wstępnym etapie procedury. Jeśli
        rodzice nie są pewni czego chcą to raczej małą szansa na pozytywną
        decyzje w sprawie adopcji. Na pierwsze dziecko nieraz czeka się
        latami (drugie jest znacznie szybciej - obowiązują przyspieszone
        procedury).

        > Ale obiektywnie ono nie jest "ich". Jest swoje własne, od
        urodzenia jest podmiotem prawa!!

        Tak samo ich jak każde dziecko jest dzieckiem swoich rodziców.
        Piotr, czy o swoich dzieciach też mówisz, że nie są twoje
        tylko swoje własne i są podmiotami prawa a nie dziećmi?

        > prawa ktorego sie go pozbawia w momencie zdopcji. Na przykład nie
        informuje o posiadanym rodzenstwie, o wiezach krwi.

        Za to daje się mu normalne życie, dom i szanse wychowywania przez
        kochających rodziców. Taki jest sens adopcji, danie małemu
        człowiekowi rodziny której nie ma, zarówno w sensie emocjonalnym jak
        i prawnym.


        Wydaje mi się, że możesz przytoczyć jeszcze tysiące podobnych
        argumentów ale mam wrażenie, że większości ludzi nie dostrzeże w
        nich racjonalności a raczej brak sensu i oderwanie od
        rzeczywistości. W moim odbiorze twoje podejście do adopcji jest w
        jakiś sposób sprzężone z twoim ogólnym podejściem do dzieci. Stąd
        odnoszę wrażenie, że postrzegasz te sprawy w suchy, techniczny
        sposób do tego nacechowane twoim negatywnym podejściem. A zauważ, że
        jednak dla większości osób zarówno rodzina jak i dzieci to bardziej
        kwestie emocjonalne, do tego powiązane z miłością i szczęściem.
        • piotr-55 Re: matt.j 16.02.10, 08:15
          sadhbh.blox.pl/2007/02/Adopcja-historia-strata.html
          szkoda ,ze nie moge przekazac Ci akt ze spraw o rozwiazanie adopcji, wnoszonych
          przez "rodzicow adopcyjnych". Ludzi okradanych, czesto bitych ,wyrzucanych z
          własnych domow, przez "swoje dzieci".
          Ty znasz jedna strone adopcji, bobaski wierzgajace nózkami, miłych kuzynow itp.
          a ja znam druga strone, narkomanie , alkocholizm, prostytucje nieletnich.
          Oczywiuscie wiem ,ze to sie moze zdarzyc w kazdej rodzinie, o wiezach
          biologicznych tez. jednak te rodziny zupełnie inaczej reaguja na patologiczne
          zachowanie, nie mowiac juz o tym ,ze w rodzinach adopcyjnych zdarzaja sie one ,
          procentowo, kilkadziesiat razy czesciej. jak bede mial czas to znajde Ci
          amerykanskie badania na ten temat. USA to pierwszy kraj ktory celowo ogranicza
          adopcje pelna na korzysc innych , posrednich stosunkow cywilno prawnych.
          • jhbsk Re: matt.j 16.02.10, 08:34
            Tak się składa, że historie, o których piszesz wyjątkowo często mają miejsce w
            rodzinach bynajmniej nie adopcyjnych. Mam na myśli wyrzucanie z domu,
            oszukiwanie, okradanie i tym podobne sympatyczne rodzinne zachowania.
          • matt.j Re: matt.j 16.02.10, 09:43
            piotr-55 napisał:
            > szkoda ,ze nie moge przekazac Ci akt ze spraw o rozwiazanie
            adopcji, wnoszonych przez "rodzicow adopcyjnych". Ludzi okradanych,
            czesto bitych ,wyrzucanych z własnych domow, przez "swoje dzieci".

            Jakby rodzice biologiczni mogli wnosić o unieważnienie ich dzieci z
            tych samych powodów byłoby znacznie więcej takich spraw. To nie jest
            argument bo takie sytuacje zdarzają się we wszystkich rodzinach.
            Swoją drogą ciekaw jestem jaki procent rodzin adopcyjnych tak
            kończy, ciekawi mnie odniesienie do patologii w rodzinach z
            biologicznymi dziećmi...
            Masz rację, nie znam takich sytuacji z akt spraw. Ale akta spraw
            zazwyczaj mają to do siebie, że odnoszą się tylko do patologii
            (niewłaściwych zachowań) bo inaczej dla sprawy nikt nie zakładałby
            akt.
            Wydaje mi się, że zapomniałeś jeszcze o jednym, tak samo marginalnym
            argumencie przeciwko adopcji – adopcyjni rodzice mogą wykorzystywać
            seksualnie dzieci.

            O przypadkach o jakich piszesz znacznie częściej słyszałem w
            rodzinach zastępczych czy rodzinnych domach dziecka. Tam zazwyczaj
            trafiają dzieci starsze, których nie można było adoptować bo nie
            miały uregulowanej sytuacji prawnej. Starsze dzieciaki nie tylko są
            obciążone biologicznie ale także już społecznie i psychicznie, co
            znacznie trudniej jest wyprowadzić a często jest to niemożliwe.

            Fakt, że sytuacje znane mi to rodziny, które z pełną
            odpowiedzialnością zdecydowały się na adoptowanie dzieci. Świadomie
            podjęli decyzje licząc się z możliwymi problemami. Może dlatego
            wszystkim dobrze się układa.
            Nie przeczę, że wychowanie adoptowanych dzieci nie jest wielkim
            wyzwaniem dla rodziców ale jednak rodziny decydują się na adopcję i
            wiele spełnia się w funkcji rodziców znakomicie. Jestem szczerze
            przekonany, że jest to większe wyzwanie od wychowywania dzieci
            biologicznych, gdzie nie ma dookoła osób „życzliwych” dogadujących,
            że dzieci nie są „prawdziwe”.

            PS. Moje bobaski zbliżają się już do pełnoletniości wink
    • jhbsk Re: Adopcja ? 16.02.10, 08:29
      Sądzę, że są wspaniali. I tyle.
      • anoagata Re: Adopcja ? 16.02.10, 09:31
        Jedni są za inni przeciw.Jedni czekają na to latami inni nie podejmą się.racja
        jest tak po środku.Bardzo żałuję dzieci w przeciwieństwie do ludzi starszych i
        chętnie bym wszystkich adoptowała,ale przy podjęciu ostatecznej decyzji nie wiem
        co bym zrobiła,bo to jest wielka odpowiedzialność.Chylę czoło przed tymi,którzy
        taki krok poczynili.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka