Dodaj do ulubionych

Ruchocice - centrum wszechświata

20.02.04, 09:32
W Wielkopolsce funkcjonuje określenie, że "ktos wyglada jak z Ruchocic",
"to jest możliwe tylko w Ruchocicach". Wrzuciłem w przeglądarkę nazwę
RUCHOCICE i oczom moim ukazała się calkiem sympatyczna okolica smile
www.gfk.art.pl/wolsz1.html
www.gfk.art.pl/wolsz4.html
Dla nie wtajemniczonych - Ruchocice to mała miejscowość koło Grodziska
Wielkopolskiego na trasie kolejowej Poznań - Wolsztyn. Jest to jedna z
ostatnich linii kolejowych obsługiwana przez parowozy.
Obserwuj wątek
    • geograf Re: Ruchocice - centrum wszechświata 20.02.04, 22:27
      o'yezu...
      no to już wiem,gdzie pojadę w tym roku, gdy bedzie ciepło-oczywiście po powrocie
      ze Lwowasmile
    • aankaa zapomniałeś o "klasyce" 20.02.04, 22:33
      www.google.pl/search?q=w%C4%85chock&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl&btnG=Szukaj+z+Google&lr=

      • sloggi Re: zapomniałeś o "klasyce" 21.02.04, 15:43
        No właśnie w mojej familii, w gałęzi poznańskiej funkcjonują Ruchocice (a w
        Gdańsku jest taką przysłowiową dziurą Swarzędz).
        • chloee Re: zapomniałeś o "klasyce" 04.05.04, 15:31
          a zeby bylo smieszniej, w aglomeracji poznankiej tez mamy Swarzedz smile
    • sloggi Re: Ruchocice - centrum wszechświata 03.04.04, 20:52
      Muszę się wybrać do Wolsztyna na paradę parowozów - tylko kiedy to jest?
      • wgfc Re: Ruchocice - centrum wszechświata 04.04.04, 12:52
        Sloggi napisał:

        > Muszę się wybrać do Wolsztyna na paradę parowozów - tylko kiedy to jest?

        W maju jakoś na początku.
        Trzeba monitorować pl.misc.kolej .
        Hmm. Może w końcu też się wybiorę do Wolsztyna zobaczyć piękną Helenę smile
        • wgfc Re: Ruchocice - centrum wszechświata 04.04.04, 12:57
          Sloggi napisał:

          > Muszę się wybrać do Wolsztyna na paradę parowozów - tylko kiedy to jest?

          No i wiem kiedy jest Parowozowe Show: 1 i 2 maja.
          Plan imprez jest w Kolejach Małych i Dużych .
          • spyheart Re: Ruchocice - centrum wszechświata 04.04.04, 13:40
            Co do ruchocic to znam to miasto gdyz czesto przez nue przejedzam jak jadę do
            olsztyna jest tam przy wjezdzie bardzo dibra gispoda i szczerze mowiac nic w
            tych ruchocicach niezwyklego nie zaobserwowalam
            pozdrawiam
          • wgfc Wolsztyn 2004 01.05.04, 22:19
            Wolsztyn: Jedyna w Europie czynna parowozownia
            Sobota, 1 maja 2004, 21:20
            Niektórym członkom Unii, możemy zazdrościć choćby standardu życia. Ale są i
            rzeczy, których zazdroszczą nam inni. Grono takich właśnie "zazdrośników", a
            dokładnie miłośników kolei z całego świata, zjeżdża do Wolsztyna koło Poznania.
            Znajduje się tam jedyna w Europie czynna parowozownia. Co więcej - to jedyne
            miejsce na Starym Kontynencie, w którym lokomotywy parowe ciągną planowe
            pociągi. Maciej Szewczyk z Wrocławskiego Klubu Miłośników Kolei mówi, że to
            przyciąga tłumy z całej Europy.
            www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=68412
            • sloggi Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 01:11
              Od dawna obiecuję sobie eskapadę na tą imprezę - kiedys dojadę smile
              • wgfc Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 08:59
                Sloggi napisał:

                > Od dawna obiecuję sobie eskapadę na tą imprezę - kiedys dojadę smile

                I ja też kiedyś dojadę! smile
                • to.ya Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 13:50
                  wgfc napisał:

                  > Sloggi napisał:
                  >
                  > > Od dawna obiecuję sobie eskapadę na tą imprezę - kiedys dojadę smile
                  >
                  > I ja też kiedyś dojadę! smile

                  Też bym chciała!!!!!!!!! smile)
              • wgfc Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 12:49
                Trochę zdjęć z wczorajszej parady
                • to.ya Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 14:17
                  Szkoda, że w Chabówce parowozy są tylko w skansenie i nie paradują tak ładnie
                  jak te na zdjęciach...sad
                  • wgfc Parowóz 02.05.04, 14:53
                    To.ya napisała:

                    > Szkoda, że w Chabówce parowozy są tylko w skansenie
                    > i nie paradują tak ładnie jak te na zdjęciach...sad

                    No, czasem im się zdarza. Jeden taki z Chabówki przyjechał sobie z wagonikami
                    we wrześniu ub.r. pobuchać na Śląsku smile
                    • wgfc Lokomotywa 02.05.04, 14:56
                      Tam wyżej, pod tymi czerwonymi trójkącikami kryje się troszkę zdjęć.
                      A tu dla przypomnienia wierszyk smile

                      - - -

                      Julian Tuwim
                      "Lokomotywa"

                      Stoi na stacji lokomotywa,
                      Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
                      Tłusta oliwa.
                      Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
                      Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
                      Buch - jak gorąco!
                      Uch - jak gorąco!
                      Puff - jak gorąco!
                      Uff - jak gorąco!
                      Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
                      A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
                      Wagony do niej podoczepiali
                      Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
                      I pełno ludzi w każdym wagonie,
                      A w jednym krowy, a w drugim konie,
                      A w trzecim siedzą same grubasy,
                      Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
                      A czwarty wagon pełen bananów,
                      A w piątym stoi sześć fortepianów,
                      W szóstym armata, o! jaka wielka!
                      Pod każdym kołem żelazna belka!
                      W siódmym dębowe stoły i szafy,
                      W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
                      W dziewiątym - same tuczone świnie,
                      W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
                      A tych wagonów jest ze czterdzieści,
                      Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

                      Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
                      I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
                      I każdy nie wiem jak się natężał,
                      To nie udźwigną - taki to ciężar!

                      Nagle - gwizd!
                      Nagle - świst!
                      Para - buch!
                      Koła - w ruch!

                      Najpierw
                      powoli
                      jak żółw
                      ociężale
                      Ruszyła
                      maszyna
                      po szynach
                      ospale.
                      Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
                      I kręci się, kręci się koło za kołem,
                      I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
                      I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

                      A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
                      Po torze, po torze, po torze, przez most,
                      Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
                      I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
                      Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
                      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
                      Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
                      Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
                      Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
                      Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana.

                      A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
                      A co to to, co to to, kto to tak pcha?
                      Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
                      To para gorąca wprawiła to w ruch,
                      To para, co z kotła rurami do tłoków,
                      A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
                      I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
                      Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
                      I koła turkocą, i puka, i stuka to:
                      Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
                      • to.ya The Locomotive 02.05.04, 15:03
                        A big locomotive has pulled into town,
                        Heavy, humungus, with sweat rolling down,
                        A plump jumbo olive.
                        Huffing and puffing and panting and smelly,
                        Fire belches forth from her fat cast iron belly.

                        Poof, how she's burning,
                        Oof, how she's boiling,
                        Puff, how she's churning,
                        Huff, how she's toiling.
                        She's fully exhausted and all out of breath,
                        Yet the coalman continues to stoke her to death.
                        Numerous wagons she tugs down the track:
                        Iron and steel monsters hitched up to her back,

                        All filled with people and other things too:
                        The first carries cattle, then horses not few;

                        The third car with corpulent people is filled,
                        Eating fat frankfurters all freshly grilled.

                        The fourth car is packed to the hilt with bananas,
                        The fifth has a cargo of six grand pi-an-as.

                        The sixth wagon carries a cannon of steel,
                        With heavy iron girders beneath every wheel.

                        The seventh has tables, oak cupboards with plates,

                        While an elephant, bear, two giraffes fill the eighth.

                        The ninth contains nothing but well-fattened swine,

                        In the tenth: bags and boxes, now isn't that fine?

                        There must be at least forty cars in a row,
                        And what they all carry
                      • to.ya LA LOCOMOTORA 02.05.04, 15:03
                        La locomotora, aturada a l’estació,
                        és pesant i enorme i plena de suor:
                        tota d’oli oliosa i de greix tota greixosa.
                        Està parada, esbufega, panteixa, bufa,
                        li espetega el ventre, arruixa:
                        uf, uf, quina calor!
                        buf, buf, quina calor!
                        uf, uf, quina calor!
                        buf, buf, quina calor!
                        De tan defallida gairebé no respira,
                        i el fogoner, vinga carbó que li fica!
                        Un munt de vagons té enganxats,
                        de ferro, d’acer, grans i pesats.
                        Tots els vagons són plens de gom a gom:
                        el primer de vaques, de cavalls el segon,
                        el tercer l’ocupa una gent molt grassa
                        que s’asseu i menja salsitxa amb mostassa,
                        el quart de plàtans com un ou ple
                        i sis forte-pianos carrega el cinquè,
                        el sisè ocupa un canó molt gran,
                        sota cada roda un rail de metall.
                        Dins el setè hi ha armaris i taules,
                        l’altre porta óssos, elefants i girafes,
                        en el novè esgüellen porcs boteruts
                        i el desè carrega baguls molt feixucs.
                        N’hi ha, de vagons, ben bé quaranta,
                        ni jo sé el que dintre s’hi guarda!
                        I tot i que vinguessin mil xicots
                        i mengés cadascun deu mil entrecots
                        no serien prou forts i eixerits
                        per a alçar uns furgons tan atapeïts.

                        Xiula, brufa, ruixa!
                        Ja fa! se’n va!
                        Ja fa! se’n va!
                        Uf buf! uf buf! uf buf!
                        Ja arrenca, ja arrenca, ja arrenca ja!

                        De primer s’estira com un cargol adormit
                        la màquina asmàtica damunt els rails;
                        s'estira, arrossega, arrenca i se'n va.
                        Si trec el tren, si el moc un pam,
                        roden les rodes via endavant;
                        arrenca,
                        camina,
                        corre,
                        s’embala,
                        grinyola i colpeja, ara sí com un llamp!
                        Fa via, fa via i arria pel pont,
                        travessa muntanyes i túnels i camps,
                        frisa,
                        avança,
                        s’apressa,
                        s’afanya per ser puntual,
                        trontolla, batzega, sotraga al compàs:
                        si ho trec, ho trac, si ho trec, ho trac, si ho trec ho trac.
                        Traüt, traüt, traüt, traüt,
                        és àgil i viu, ràpid i lleu,
                        no, no és un monstre d’acer,
                        no, no és un munt de ferralla
                        la màquina, que esbufega, que es cansa:
                        és una bola, que vola, una baldufa, un joguet.

                        Com és que bufa, i fuma, i corre rabent?
                        Xiula que xiula, veloç com el vent,
                        Què l’afua?
                        què l’excita?
                        què l’empeny?
                        La propulsa, l’engega el vapor tan calent,
                        mou la caldera i els tubs i els pistons,
                        roden les rodes de tots dos cantons,
                        i el tren fa via i arria,
                        corre i s’embala,
                        el vapor s’escalfa i s’estén,
                        el tren trontolla i batzega i sotraga,
                        trasllada, traspassa, trasteja, traspua, traülla:
                        si ho trec, ho trac, si ho trec, ho trac, si ho trec, si ho trec ho trac.

                        JULIAN TUWIM
                        (Traducció d’Ester Rabasco i Josep M. Sala-Valldaura)
                      • to.ya Lokomotywa 02.05.04, 15:05
                        Lokomotywa




                        Jest na banhowie ciynszko maszyna,
                        Rubo jak kachlok - niy limuzyna,
                        Stoji i dycho, parsko i zipie,
                        A hajer jeszcze wongiel w nia sypie.
                        Potym wagony podopinali
                        I całym szfongym kajś pojechali.

                        W piyrwszym siedziały se dwa Hanysy,
                        Jedyn kudłaty, a drugi łysy,
                        Prawie do siebie nic niy godali,
                        Bo sie do kupy jeszcze niy znali.

                        W drugim jechała banda goroli,
                        Wiyźli ze sobą krzinka jaboli
                        I pełne kofry samych presworsztóf
                        I kabanina prościutko z rusztu.
                        Pili i żarli, jeszcze śpiywali,
                        Potym bez łokno wszyscy żigali.

                        W czecim Cygony, Żydy, Araby,
                        A w czwortym jechały zaś same baby.
                        W piontym zaś Ruski. Ci mieli życie!
                        Sasza łożarty siedzioł na tricie.
                        Gwiozdy mioł na czopce, stargane łachy,
                        Krziwiył pycholem i ciepoł machy.
                        A w szóstym zaś były same armaty,
                        Co je wachowoł jakiś puklaty.

                        W siódmym dwa szranki, pufy, wertikoł,
                        Smyczy maszyna może do nikąd.
                        Jak przejyżdżali bez Śląskie Piekary
                        Kaj wom to robiom kółka do kary,
                        Maszyna sztopła! Kofry śleciały
                        I kożdy lotoł jak pogupiały.

                        To jakiś ciućmok i łajza!
                        Ciupnął i ślimtoł gynał na glajzach.
                        Mog iść do haźla abo do lasa,
                        Niy pokazywać tego mamlasa!
                        Potym mu ale do szmot nakopali,
                        Maszyna ruszyła, cug jechoł dali.
                        Bez pola, lasy, góry, tunele,
                        Dar za sobom samym te duperele
                        Aż sie zagrzoły te biydne glajzy,
                        Maszyna sztopła i koniec jazdy.
            • wgfc Re: Wolsztyn 2004 02.05.04, 12:48
              <a href="www.coddy.org/wolsztyn.php">Trochę zdjęć z wczorajszej parady.< /a>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka