Dodaj do ulubionych

wlasna wartosc

02.02.05, 15:07
jak ja mierzyc. Dlaczego tylko w oczach innych widzimy potwierdzenie? Moze
zamiast ciaglego pocieszania typu ze nie jest sie jeszcze takim najgorszym
potrzebny spory kopniak w psychike: wlasnie ze jestes najgorszy czas wziasc
sie w garsc? Kto jest obiektywny?????
Obserwuj wątek
    • warszawianka_jedna Re: wlasna wartosc 02.02.05, 15:12
      dołowanie sie nic nie daje, trzeba mieć wiarę w siebie i umieć przekazać ją na
      zewnątrz. Wszelkie depresje biórą się z niedowartościowania i braku sensu
      istnienia.Obiektywna ocena nie istnieje, bo wszystko jest względne.
      • sabba Re: wlasna wartosc 02.02.05, 15:26
        tak, nie daje nic, to pewne. Dolowanie jednak zaslepia punkt widzenia co bardzo
        przeszkadza w dzialaniu jakimkolwiek.
    • goonia Re: wlasna wartosc 02.02.05, 17:55
      to wlasnie rezultat wychowania w Polsce, nie pchaj sie, jak bedziesz ciezko
      pracowac i sie starac to zostaniesz i tak zauwazona, nie mow niepytana bla bla
      bla, maniery manierami, ale czlowiek wyrosl na zakompleksionego twora, ktory w
      obecnych czasach sie nie umie odnalezc. Mam o to pretensje do wlasnych
      rodzicow. Nie wiem jak wy ale ja ciagle slyszalam jak matka mowila "nie
      chwalcie jej tak bo sie w glowie przewroci". Nie przewrocilo sie - ale
      zmadrzalam z wiekiem na tyle, ze mam w glebokim powazaniu co ktos o mnie mysli.

      Teraz jestem jak zabytek klasy "0", bezcenna i nie do zastapieniasmile
      pozdrawiam
      Goonia
      Ps. moje dziatki sa chwalone, moze nawet w nadmiarze:0
      • groha Re: wlasna wartosc 02.02.05, 19:04
        Urszula Dudziak, w wywiadzie na TV Style, opowiadała, jak wyglądało jej
        poczucie własnej wartości przed wyjazdem do Nowego Jorku: brzydka, to mało
        powiedziane, czuła się - paskudna! Poza tym, średnio utalentowana, mało
        samodzielna itp. Z takim głosem, a jednak! Fakt, ją trochę dołował genialny
        mąż...
        Też uważam, że nasz brak wiary w siebie i rozliczne kompleksy, to wypadkowa
        wielu czynników: błędów wychowawczych, braku akceptacji, czasem zbyt wysokich
        wymagań z różnych stron: rodziców, szkoły, rówieśników. Jedno jest pewne:
        syndrom "niedochwalonego" dziecka (jak ja to nazywam) drzemie w kolejnych
        pokoleniach Polaków. A jak się z tym żyje, to widać, słychać i czuć...
        Walcząc z licznymi dołami, gdy chwilami nie lubię sama siebie, ze wszystkich
        sił staram się lubić innych, nie szczędząc im słów miłych i podbudowujących.
        Liczę na to, że na zasadzie transferu zwrotnego, zawsze coś tam miłego do mnie
        wróci. Zwykle wracasmile
        • carrramba Re: wlasna wartosc 02.02.05, 19:41
          Poczucie własnej wartości ? najpierw trzeba siebie polubic, potem juz z
          górki smile)
          • chaladia Niezupełnie :-(( 02.02.05, 22:28
            carrramba napisała:

            > Poczucie własnej wartości ? najpierw trzeba siebie polubic, potem juz z
            > górki smile)

            W naszej III RP pracodawcy i Państwo dają nam jednoznacznie do zrozumienia, że
            jesteśmy gó..em. Mamy pracować po 10-12 godzin za 8-godzinną stawkę i wyrażać
            wielką radość, że mamy jakąkolwiek pracę, codziennie słuchać, jakie to straty
            ponoszą z naszego powodu (tak samo gospodarka socjalistyczna ciągle ponosiła
            straty, czyż nie), dowiadywać się, że "za rogiem stoi dziesięciu lepszych
            gotowych pracować za połowę tego, co my". Państwo za to serwuje nam co raz to
            wyższe podatki, Urzędy Podatkowe traktują każdego jak przestępcę, mającego
            udowodnić, że nie jest wielbłądem, każdu urzędas w gminie traktuje człowieka,
            jakby mu płacono za NEGATYWNE załatwianie podań, a za każde POZYTYWNE podejście
            do petenta miał ponosić karę finansową... kto wie zresztą, czy tak nie jest.

            Nie, w tym kraju bardzo trudno jest poczucie własnej wartości. Ja sam,
            osobiście mogę wiedzieć, że mając normalny dyplom studiów dziennych przyzwoitej
            uczelni, blisko 30 lat pracy w kraju i za granicą na naprawdę trudnych
            projektach, znając biegle dwa języki itd itp mogę się uważać za wartościowego
            pracownika, ale czy to ma jakieś znaczenie. Podobnie nie będąc złodziejem,
            agentem służb tajnych ani PRL-u ani III RP, regularnie płacąc (niestety)
            podatki, nie paląc, nie pijąc i nie biorąc narkotyków itd itp jestem
            wartościowym obywatelem, co też jest dla tego Państwa bez znaczenia, gdyż w
            cenie są polityczni awanturnicy i oszuści.

            To, co ja myślę, nie ma dla społeczeństwa III RP żadnego znaczenia. Nawet na
            tym Forum to widać. W warunkach takiej presji naprawdę trudno jest uwierzyć, że
            się nie jest gó..em, zerem i niczym w porównaniu z Osobami takimi Lepper,
            Rydzyk, Jankowski, J.M.Rokita czy Bracia Kaczyńscy...
      • yoanna Re: wlasna wartosc 02.02.05, 22:47
        goonia napisała:

        > to wlasnie rezultat wychowania w Polsce, nie pchaj sie, jak bedziesz ciezko
        > pracowac i sie starac to zostaniesz i tak zauwazona, nie mow niepytana bla bla
        > bla, maniery manierami, ale czlowiek wyrosl na zakompleksionego twora, ktory w
        > obecnych czasach sie nie umie odnalezc. Mam o to pretensje do wlasnych
        > rodzicow. Nie wiem jak wy ale ja ciagle slyszalam jak matka mowila "nie
        > chwalcie jej tak bo sie w glowie przewroci".

        Musisz być z mojego rocznika...smile)))
    • groha Re: wlasna wartosc 02.02.05, 19:13
      Aha, zapomniałam jeszcze dodać, że kopniak w psyche powinien być absolutnie
      pozytywny! Żadne "jesteś najgorszy" i takie tam! A w ogóle, to nie wolno kopać
      leżącegosmile
      Trzymaj się Sabba i powtarzaj sobie, że drugiej takiej istoty jak Ty, to na
      pewno nie ma na tym świecie! Bo nie ma, czyż nie? smile)
      • sabba Re: wlasna wartosc 02.02.05, 21:44
        jeszcze nie spotkalam swojego sobowtora wiec nie wiem czy nie masmile))
        NIe wiem czy zawsze mozna szukac potencjalne przyczyny w wychowaniu,
        postepowaniu rodzicow wzgl. nas itp. To troche jak zwalanie odpowiedzialnosci na
        innych, zwlaszcza jesli pozniej nic sie z tymi "felerami" nie robi. Polubic
        samego siebie - to jest wlasnie zlota mysl. Czy ja siebie lubie? Pewnie nie do
        konca. Moze lubie ale nie calkiem akceptuje. Ale to chyba jak kazdy nie zawsze
        akceptuje sie jakies woje wady czy inne rzeczy.
        Dzieki grohasmile
        • goonia Re: wlasna wartosc 02.02.05, 23:07
          Sabba przeciez nikt nie zwala odpowiedzialnosci na rodzicow, oni jednak mieli
          duzy wplyw na nasze pocztkowe poczucie wartosci. przeczytaj moj post uwaznie.
          jako dorosli ludzie musimy brac pelna odpowiedzialnosc za swoje zachowanie i za
          to jacy jestesmy i jezeli nie jestes zadowolona z tego jaka jestes - to tylko i
          wylacznie Ty mozesz to zmienic. Jesli nie uwierzysz w siebie, to nikt Cie o tym
          nie bedzie w stanie przekonac.
          I tak jak napisal Chaladia - jak sie maly czlowiek dorwie do stolka to potem
          gnoi wszystko i wszystkich bo ma sie okazje nieudacznik wyzyc. Ja nie chce byc
          takim "malym" proznym czlowiekiem. Dlatego trzeba nad soba pracowac, zeby nie
          naduzywac pozycji wladzy, czy sluzbowo czy tez na gruncie prywatnym. Jesli
          komus pomoge to nie bede mu tego wymawiac do konca zycia.
          Badz dobrym czlowiekiem a uwiez mi bardzo szybko sie polubisz i Twoje poczucie
          wlasnej wartosci odajdziesz bez problemu, bo nie watpie ze taka wlasnie osoba
          jestessmile
          Glowa do gory
          Goonia
          • sabba goonia 03.02.05, 08:23
            przyczytalam Twoj post i zrozumialam go. Ja mowilam o moich odczuciach: pewnie
            moje analizowanie bierze sie tez po czesci z klopotow rodzinnych - wiem ze
            wszystkie klopoty maja gdzies swoje korzenie ale we mnie zakorzeniona jest
            swiadomosc ze nawet jesli poczatekl tkwi gdzie indziej to we mnie sie on
            gruntuje i pracuje na siebie jesli ja z tym nic nie zrobie i nie bede nad tym
            pracowac. Dlatego sama siebie ostrzegam przed szukaniem "winnych" w warunkach
            rodzinnych czy faktu iz urodzilam sie wychowalam w Polsce.
            W kazdym razie mam spora gore do przejscia i stad pewnie moja niepewnosc i brak
            kregoslupa, bo mam wrazenie ze moje bledy i ubytki leza jak na dloni, i to
            wszystko nie daje mi mozliwosci i prawa podjac tow yzwanie. Tak, chopdzi o
            prawo: bo z bylöe czym sie do ludzi nie wychodzi...
            Ale, powoli koncentruje mysli na czym innym i mysle ze jakos sobie poradze.
            Tylko to powatpiewanie we wlasne sily pewnie tak szybko mnie nie opusci. Ale jak
            sama mowisz, praca nad sobasmile
    • sloggi Re: wlasna wartosc 03.02.05, 19:47
      Jestem mega narcyzem - zatem nie mogę być obiektywny.
      • wgfc Re: wlasna wartosc 03.02.05, 22:04
        Sloggi napisał:

        > Jestem mega narcyzem - zatem nie mogę być obiektywny.

        Może taki Narcyz podbije wartość znaczka? smile
        • sloggi Re: wlasna wartosc 03.02.05, 22:15
          Może tak, a moze nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka