very_famous
03.02.05, 22:23
Młoda Niemka z Berlina, której danych osobowych nie ujawniono, specjalistka w
zakresie informatyki, nie mogąc znaleźć odpowiedniej pracy, zaczęła pracować
jako kelnerka w kawiarni. Pewnego razu zadzwoniono do niej z propozycją
zmiany zatrudnienia, po czym gdy dowiedziała się, o jaki rodzaj pracy chodzi
i stanowczo odmówiła, pracownik urzędu zatrudnienia powiedział jej, że jeśli
nie zgodzi się, zostanie pozbawiona zasiłku.
Z formalnego punktu widzenia sprawa jest "czysta". W związku z najwyższym od
chwili zjednoczenia Niemiec w 1990 r. poziomem bezrobocia w tym kraju
wprowadzono niedawno zmiany, zaostrzające możliwości korzystania z
ubezpieczeń społecznych.
Niemal jednocześnie zalegalizowano tam prostytucję, która odtąd nosi
nazwę "handlu seksualnego" i w świetle prawa nie jest ani niemoralna, ani nie
do przyjęcia.
Co więcej, uznanie tego rodzaju "usług" za pracę jak każda inna sprawia, że
urząd zatrudnienia może zmuszać kobiety do pracy np. w domach publicznych.
Według obowiązujących obecnie w Niemczech przepisów, jeśli kobieta w wieku do
55 lat w ciągu roku nie podjęła pracy, może być zmuszona do podjęcia
zaproponowanego jej zatrudnienia lub zostanie pozbawiona zasiłku dla
bezrobotnych.
- Prawo w żadnym wypadku nie przeszkadza przymusowemu wciąganiu kobiet
do "przemysłu seksualnego" - oświadczyła Merchthilda Garwed, adwokatka z
Hamburga, specjalizująca się w tego rodzaju sprawach. Podkreśliła, że
obowiązujące obecnie przepisy "nie uważają pracy w dziedzinie 'seksu
komercyjnego' za coś niemoralnego, toteż odmowa przyjęcia takiej 'pracy' może
pociągnąć za sobą utratę świadczeń z tytułu bezrobocia".
****
Nooo to ciekawe kiedy u nas wpadną na podobny pomysł