zettrzy
01.06.05, 02:59
o, tu jest historia w oryginale:
news.yahoo.com/s/washpost/20050531/ts_washpost/catholics_split_on_embryo_issue
w skrocie dla tych ktorzy nie znaja jezyka/nie chce im sie przebijac przez tekst:
obecnie mozna sobie zaadoptowac embriona. Przemysl sztucznych zaplodnien
wyprodukowal iles tam tysiecy nadprogramowych embrionow, ktorych "rodzice" nie
chca, a ktore mozna z zyskiem sprzedac. Oto wzruszajaca historia jednego, co
to plywal w sloju laboratoryjnym i para zechciala go przyjac. Przesylka z
embrionem zagubila sie po drodze i adopcyjni rodzice musieli reklamowac zanim
sie odnalazla. Mamy jednak happy end, paczka doszla, embrion zostal wyhodowany
na dziecko, obecnie 4-letnie, w sumie fajnie jest a rodzice szczerze wyjasnili
malemu skad sie wzial (zadne tam historie z bocianem).
1) jak bedzie wygladal swiat kiedy ludzie beda tylko z probowki?
2) niech zyja moi rodzice!!!! zrobili mnie metoda staromodna, ja bym okropnie
nie chciala miec w metryce zadnej aparatury.