sloggi
28.07.05, 12:28
- Kupiłam mrożonkę Horteksu "Warzywa na patelnię" - opowiada pani Katarzyna. -
Kiedy otworzyłam torebkę, zauważyłam, że w warzywach jest coś czarnego.
Myślałam, że to zepsuty kawałek kalafiora
Wyjęłam go i odłożyłam na bok. Resztę warzyw usmażyłam i zaniosłam na stół.
Zamarłam, kiedy wróciłam do kuchni i zorientowałam się, że to nie kalafior,
tylko gryzoń.
W mrożonce znajdowała się połówka małego gryzonia, prawdopodobnie szczura. W
tym czasie syn już zdążył zjeść część posiłku. - Zadzwoniłam na infolinię
Horteksu - mówi stargardzianka. - Pani była zdziwiona tym, co się stało i
bardzo mnie przepraszała. Poprosiłam, żeby zgłosił się do mnie ktoś z firmy,
żeby na własne oczy zobaczył, że mówię prawdę. Część potrawy zjadło moje
dziecko, martwię się teraz o jego zdrowie.
We wtorek do kobiety przyjechali z przeprosinami przedstawiciele firmy. -
Zabrali wszystko i powiedzieli, że oddadzą na badania do laboratorium - mówi
pani Katarzyna. - Dostanę wyniki, żeby mieć pewność, że mojemu synowi nic nie
grozi. Nie wiem jednak, czy kiedykolwiek jeszcze kupię jakąś mrożonkę.
Zostanie mi uraz do końca życia.
więcej...... wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2842612.html