sloggi 25.08.05, 00:06 Sporadycznie daję, czasami końcówkę kwoty. Nie jestem odosobniony: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2881639.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gorszycielka Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 00:39 Bo w Polsce to dopiero wchodzi. Gorzej, jak 'nasi' jada np. do krajow arabskich, nie daja napiwkow i sa cali zdumieni, ze ich obsluguja per noga... A potem, oczywiscie leca z reklamacja do biura podrozy... Odpowiedz Link
sloggi Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 01:00 W krajach arabskich jest to natrętne wyłudzanie. Odpowiedz Link
irazone Re: Napiwki dla obsługi 26.08.05, 19:03 ja daję napiwki jesli jestem zadowolona z obsługi kwota uznaniowa-nie sprawdzam czy to 10% czy inaczej-czasem więcej,czasem mniej zależy jak bardzo mi się podobało Odpowiedz Link
groha Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 01:44 W dalszym ciągu uzależniam to od jakości obsługi. Ale mój mąż, jest bardziej wyrozumiały i zawsze coś zostawia, przynajmniej końcówkę. Bądźmy szczerzy - zwyczajowe 10% w naszych warunkach, to jednak dość dużo. Odpowiedz Link
gagunia Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 08:34 Zostawiam TYLKO I WYŁACZNIE za obsluge ponad standard. Nie zebym jakas wredna i chytra byla. Po prostu uwazam, ze obsluga jest na etacie i za swoja prace dostaje kase. Ale jesli sie dodatkowo stara, jest mila, potrafi mi polecic cos dobrego, a przy tym sie nie narzuca, to chetnie zostawiam pare zlotych. Niestety, rowniez uwazam, ze te 10% na nasze realia to jest spora kwota. Odpowiedz Link
agnie_szka9 Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 09:46 na ogół zaokrąglam do pełnej kwoty (oczywiście w miarę rozsądku a 10% zostawiam gdy obsługa faktycznie na to sobie zasłuży Odpowiedz Link
denton76 Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 09:49 10%, ale tylko pod warunkiem, ze bylo wszystko ok Odpowiedz Link
bogulo Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 09:56 jak to mawia znajomy kelner "5% to daja mili ludzie, a wiecej debile, lubie debili" sorki za dosadnosc, ale to tylko cytat Odpowiedz Link
beataj1 Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 10:37 Pracowałam jako kelnerka wiec mogę opowiedzieć jak wygląda sytuacja z drugiej strony. Zarabialiśmy mało (5 lat temu 1,50 za godzinę na rękę) bo jak powiedział szef mamy napiwki. Praca ciężka ale da się ją wytrzymać (sa ludzie którzy pracują ciężej). Głównym problemem są ludzie. Zachowania lekceważące czy po prostu chamskie byli na porządku dziennym- bo przecież jestem tylko kelnerka po to by służyć. Ludzie niestety nie mają klasy a próbują zrobić z siebie niewidomo jakich państwa. ’Zdarzała się że przychodził chłopak z dziewczyną zamawiali za np. 200 zł po czym przy płaceniu Pan mówi do mnie lekceważąco „reszty nie trzeba” a ta reszta to było 20 GROSZY. Nie ma obowiązku dawania napiwku. I to jest oczywiste. Nikt nie ma pretensji jak napiwku nie dostanie bo to wolna wola klienta taki napiwek dać. Ale czasem lepiej nie dąć napiwku niż ośmieszać się paroma groszami reszty. Odpowiedz Link
zdzicha Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 11:21 No właśnie w tym rzecz, że w Polsce nie ma obowiązku dawania napiwku. W USA jest taki obowiązek, 15% i trzeba naprawdę podać coś spalonego, albo wylać coś na klienta, żeby tego napiwku nie dostać. Kelnerzy w większości knajp robią na czarno, więc niejako ustawowo mają zapewniony przyzwoity zarobek. W ekskluzywnych restauracjach mają stałą pensję, do czego dochodzą spore napiwki, w związku z czym zawód kelnera jest dośc intratny. No i nie ma sytuacji, że ktoś się zachowuje jak burak i zostawia resztę w miedziakach przy rachunku z dwoma zerami. Najśmieszniej jest jak jakiś np. przedstawiciel handlowy zaprasza swoich gości na business lunch - płaci najczęściej firmową kartą, więc i napiwek jest płacony przez firmę, to jest klient szczodry. I nikt nie traktuje kelnera jak sługi, tylko jak partnera. Zagada, zażartuje itp. Co do do zwyczaju dawania napiwków wśród różnych nacji to jest różnie. Bo np. przychodziła mi do knajpy para Francuzów, mówili po angielsku tak dobrze jak ja po francusku, ale jakoś się dogadalismy w kwestiach zasadniczych i byli zadowoleni, co odczuwałam w kieszeni. Amerykanie u siebie dają ustawowe 15%, jeżeli sa bardzo zadowoleni to więcej. Natomiast jak jada za granicę, to uważają, że nie musza przenosić swoich zwyczajów na lokalny grunt. Z drugiej strony, żarcie w knajpach w Europie jest stosunkowo drogie i mniej popularne niż za oceanem, więc może myślą, ze obsługa jest doliczona do rachunku. Co się zdarza m.in. w Polsce, gdzie nie zawsze wiadomo do końca, czy kelnerowi trzeba odpalić, żeby miał z czego żyć, czy żeby miał na lepszy samochód. Odpowiedz Link
antidotumm Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 11:30 No wlasnie, czesto kelnerzy zarabiaja zalosnie malo, albo (w niektorych krajach) nic, pracodawca liczy, ze odbija sobie na napiwkach. Ja bylam pare razy w Grecji, przewodnik radzil dawac 10% napiwku. Odpowiedz Link
rene8 Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 15:57 Beataj podajmy sobie ręce. Równiez 5 lat latałam z tacą.Pracowałm w dobrych restauracjach.Ale to co piszesz to dokładne odzwieciedlenie moich myśli. Nie zostawie nic w tej chwili jeżeli jestem totalnie ignorowana.Zazwyczaj zostawiam więcej niż 10%.Ale obserwuję ruch w restauracji,sposób zachowania ot zboczenie. Ostatnio nie zostawiłam nic w Sphinxie w Gdyni.W McDonalds jest milsza obsługa. Ja rozumiem wszystko oprócz olewania klienta! Odpowiedz Link
goonia Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 16:49 Nie wiem skad mi sie wzial zwyczaj dawania napiwkow, bo w koncu wychowalam sie w Polsce i 10-15% to bylo zwyczajwo (w mojej rodzinie) zostawiane kelnerowi. Czasy byly komunistyczne, obsluga i jakosc posilkow tez. Nie umiem wiec tego wytlumaczyc. Podobnie jak pare groszy dla szatniarza, nawet jak nie byla to szatnia platna. Teraz tez daje napiwki, ale ich wysokosc zalezy od obslugi a z ta roznie bywa. Poza tym ja nie mam zwyczaju wracac tam, gdzie bylam niezadowolona z jedzenia lub obslugi. Rozsmieszyl mnie komentarz z artykulu, ze kelnerka kaze kucharzowi przesolic potrawe. Tutaj danie zostaloby odeslane spowrotem jako niejadalne. I musieliby dac drugie. Czysta strata dla knajpy. Moga najwyzej napluc Odpowiedz Link
impostor Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 19:23 przewaznie wychodze z zalozenia, ze ta zlotowka czy dwie mnie nie zbawi, wiec zostawiam. jestem biedna studencina, wiec ograniczam sie do takich kwot. no, chyba ze obsluga mnie wkurzy, to kaze sobie wydac dokladnie. Odpowiedz Link
zettrzy Re: Napiwki dla obsługi 25.08.05, 19:55 w Stanach zarobki kelnerow sa zanizone, poniewaz knajpa oczekuje ze pracownik dostanie napiwki i jakos na nich przezyje - przy czym, czy kelner te napiwki bierze czy nie, placi od nich podatki, w wysokosci ustalonej arbitralnie przez IRS na podstawie rozmaitych danych ja z reguly zostawiam 20% na Tahiti jednak, kiedy zostawilam napiwek, pani wybiegla za mna krzyczac na cale gardlo "madame madame vous avez oubliez l'argent", skutkiem czego wyszlam na idiotke - no coz blondynka Odpowiedz Link
zo_h Re: Napiwki dla obsługi 26.08.05, 16:05 Bardzo dobrym zwyczajem jest kiedy w lokalach w karcie dań, lub w cenniku jest wyraźnie zaznaczne czy napiwki sa wliczone w cenę czy też nie. Jeszcze inna sprawa ... na napiwek trzeba sobie zapracować a nie wszędzie obsługa stosuje takie podejście. Jak ktos traktuje mnie stosujac maksymę "bierz co daje i nie marudź" raczej nie może liczyć na przychylność z mojej strony. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
cfaniakmiodowy Re: Napiwki dla obsługi 26.08.05, 16:33 Daje czasami barzo wysokie napiwki - jeśli obsługa jest miła i profesjonalna, jeśli miła standardowe - a jeśli obsługa jest mało uprzejma do tego mało profesjonalna to na co ma liczyć?? Zachecać taka obsługe do takiego zachowania? Zawsze jednak kiedy nie daje napiwku - mowię że zawsze daje napiwki ale w Pana/ni przypadku nie poniewaz... generalnie omijam takie resteuracje z pseudoobsługą. CO wiecej jesli jest wliczone 10 % a obsługa jest do bani wołam kierownika i mówie mu jak sprawy sie mają - tak zrobiłem 2 razy = raz w Gdańsku, raz w Toruniu. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Napiwki dla obsługi 26.08.05, 18:37 Ja generalnie daję. Swojego czasu , dawno , dawno temu pracowałam jako pokojówka w Paryżu. Szef był upierdliwym mędą ale nigdy nie ruszył tego co nam goście hotelowi zostawili. I to co mu goście dali do ręki dla nas oddawał nam bez słowa. Praca była bardzo ciekawa choc ciężka a napiwki umilały życie)) Obecnie zdarza mi sie w fabryce podopieczni a głównie ich Rodziny próbują nam wcisnąc jakis piniądz. Nigdy nie bierzemy. Natomiast kwiaty i czkoladki różne zawsze bo sa przeznaczone dla całej załogi... Kran. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Napiwki dla obsługi 26.08.05, 19:45 Zawsze jest to 10%bez wzgledu jaka jest obsluga.Powiem nawet ,ze ta upierdliwa opieka na gosciem jest dla mnie meczaca.Ostatnio myslalam,ze tej kelnerce to juz cos powiem,ile razy mozna sie pytac czy wszystko w porzadku,czy wszystko smakuje,czy moze podac jakies przyprawy a moze wody dolac a moze wiecej winka, a moze na koniec kawe?czy podac nastepny dzbanek coli bo akurat dzieciaki wydoily caly.Czekalam konca. Odpowiedz Link