wiedz-ma 13.11.05, 15:34 od poniedzialku do piatku jestem kobieta pracujaca w sobote i niedziele - kobieta domowa (zeby nie uzyc okreslenia ptactwa pospolitego) w tygodniu musze czasem bywac domowa, a w weekendy pracujaca tylko kiedy mam byc po prostu kobieta? ech, zycie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
skiela1 Re: los kobiety 13.11.05, 17:46 Trudno jest wszystko pogodzic gdy caly "dom na glowie". Dla mnie sobota jest moim dniem i wszyscy to wiedza.W sobote nikt sie nie pyta co na obiad,bo w sobote kazdy je co upoluje.Pranie,dzieciaki robia same.Tez sprzataja.Moze trzeba troche rozdzielic ta robote na reszte ptactwa?Jak myslisz? Odpowiedz Link
vitalia Re: los kobiety 13.11.05, 17:55 U mnie taki podział istnieje.Ograniczam się do prania a właściwie angażuję do tego pralke i suszarke..Obiady to moja specjalność a śniadania i kolacje sami robią z wyjątkiem piątków,to moja specjalnośc.I jakoś to leci. Odpowiedz Link
skiela1 Re: los kobiety 13.11.05, 18:40 Wlasnie,grunt to dobra organizacja. Domownikom tez trzeba dac szanse.Klopot jest wtedy kiedy wydaje nam sie,ze wszystko robimy najlepiej....no i tak to zostaje. Odpowiedz Link
wiedz-ma Re: los kobiety 13.11.05, 19:18 no tak, tylko moja sytuacja jest na tyle specyficzna, ze na razie nie da sie inaczej podzielic obowiazkow; cala nadzieja w tym, ze jest to sytuacja przejsciowa, wiec martwie sie umiarkowanie, ot, taka tylko refleksja Odpowiedz Link
f.l.y Re: los kobiety 13.11.05, 19:40 tak wiedzmo....taki los współczesnej kobiety.... kobietą jestem dla siebie jak się schowam z książką w wannie pełnej piany... poza łazienką jestem wszystkimi pozostałymi formami kobiety Odpowiedz Link
czarnaandzia Re: los kobiety 13.11.05, 20:07 Ja już się nawet nie skarżę..Cały tydzień po 9-10 godzin..Jadąc w piątek z pracy obiecuję sobie,że już dziś a najpóźniej jutro nadrobię wszystkow domu.I przychodzi sobota ..a mnie jest tak szkoda czasu na sprzatanie pranie gotowanie: (Bo w imię czego??Dziś się zamknęłam w łazience na dwie godziny i czytałąm książkę)Rano odbębniłąm prasowanie(z wyrzutami sumienia,że muszę) Odpowiedz Link
rene8 Re: los kobiety 13.11.05, 20:21 A ja Wam czasem...zazdroszczę. Naprawdę! Chciałabym mieć swój dom,rodzinę (On i dzieci),wracać biegiem ,robić zakupy i gotowac im późny obiad. Kłasć się tak zmęczona,że nie miałabym siły zajrzeć na forum Urządzać święta U Siebie, zapraszać "babiniec" na kawę do Siebie. A wieczorem zawsze usypiać u Jego boku , a rano się przy Nim budzić. no cóż ... Odpowiedz Link
rene8 Re: los kobiety 13.11.05, 20:36 Andzia! Te kwiatu to pół swiatu! Tylko czasem mają zgite korzonki(hihi) i zakwitnąć nie chcą! Nawet przy dobrym podlewaniu i czułym mówieniu do nich ale wiem co chciałaś powiedzieć... Odpowiedz Link
czarnaandzia Re: los kobiety 13.11.05, 20:40 Zaprzestaję mówienia czule do nich. Mam nadzieję,że wiesz... Odpowiedz Link
rene8 Re: los kobiety 13.11.05, 21:00 Uschną. A jeszce śmierdzić zaczną... boszeee co ja za głupoty dziś pisze! Odpowiedz Link
f.l.y Re: los kobiety 13.11.05, 21:02 rene8 napisała: > boszeee co ja za głupoty dziś pisze! ======= korzonka Ci się chyba zachciewa....? ;P Odpowiedz Link