sloggi
24.02.06, 18:59
W Nowym Jorku powstał pierwszy na świecie profesjonalny klub robótek ręcznych
dla mężczyzn
Godz. 20.30. 14. Ulicą w dzielnicy Greenwich Village w kierunku Knit New York,
sklepu z wełną, zmierza grupa mężczyzn. Uśmiechy na twarzy, w rękach kolorowe
torby. Za chwilę usiądą za stolikami. Wyjmą z toreb wełnę, szydełka i druty.
Kto zapomniał sprzętu, sklep z wełnianym akcesoriami chętnie pomoże. Dochodzi
godz. 21 - zaczyna się lekcja.
- Najpierw zrobimy łańcuszek długi na 20 oczek. Oczko w prawo, oczko w lewo -
tłumaczy Terry Urman, nauczycielka robótek ręcznych. Panowie w skupieniu
słuchają jej słów.
Wszystko zaczęło się w grudniu ub.r., kiedy to jeden z klientów rzucił niby
żartem: - Zawsze marzyłem, żeby nauczyć się robić na drutach. Jak sięgam
pamięcią, na drutach robiła moja babcia, później mama, teraz żona. Za rok idę
na emeryturę i wtedy dobrze byłoby, żebyśmy mieli wspólne hobby.
- To nasunęło mi pomysł, by otworzyć kurs robótek ręcznych dla mężczyzn - mówi
Miriam Maltagliati, właścicielka sklepu - Powiesiliśmy ogłoszenie. Na początku
panowie reagowali śmiechem. Potem pytali: - Czy już ktoś się zapisał? Żaden
nie chciał być pierwszy. W końcu skompletowaliśmy dziesięcioosobową grupę.
Teraz mamy już ich trzy i kolejnych chętnych.
Co pociąga panów w tych robótkach? - można przeczytać na stronie internetowej
sklepu (www.knit.newyork.com).
- To naprawdę klub w dobrym stylu. Oprócz robótek prowadzimy tu dysputy,
żartujemy. Wszystko przy dobrej kawie albo drinku. Naprawdę można się tu
zrelaksować - pisze Bob.
Najdłuższy szalik
Amerykanie Ameryki nie odkryli. W Niemczech od kilku miesięcy powstaje
mundialowy szalik - o długości 60 km, szerokości 25 cm - będzie miał barwy
narodowe Niemiec. Szyciem, szydełkowaniem i robieniem na drutach zajmuje się
350 grup z 60 miast, to blisko 2 tys. osób. Jest w wśród nich kilkunastu mężczyzn.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3181092.html