skiela1
08.06.06, 14:59
22-letni Olgierd oddał do sądu pracy sklep, który zwolnił go za to, że nosi
kolczyki w języku, brwi i uchu. Szefowa powiedziała, że tu nie pasuję -
opowiada dziennikarzom "Metra".
Olgierd Butkowski ma 22 lata. Od dwóch lat zaocznie studiuje politologię na
Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Naukę musi opłacać
sam, bo rodzice nie są w stanie mu pomagać. Dlatego potrzebuje pracy. Szukał
jej długo. Poszczęściło mu się dopiero po pięciu miesiącach.
Znalazł zajęcie, i to nie najgorsze. Dostał posadę sprzedawcy w jednym z
warszawskich sklepów sieci Tatuum, oferującej odzież młodzieżową. Cieszył się,
że na rękę odbierze co miesiąc 800 zł.
Jednak pracą długo się nie nacieszył. Zwolnili go już po czterech dniach.
Szefowa powiedziała, że nie pasuję do tego sklepu - mówi Olgierd. Wcześniej
nie miała żadnych zastrzeżeń do mojego wyglądu, ale kolczyki, które noszę w
kilku miejscach na twarzy, nie spodobały się jakiemuś kierownikowi z centrali
w Łodzi, kiedy dostali moje zdjęcie.
Pracodawcy Olgierda wszystkiego się wypierają. Taka sytuacja nie miała miejsca
w naszym sklepie - odparowuje Marzena, szefowa sklepu w stołecznej Arkadii. W
łódzkiej centrali firmy Tatuum też nie są zbyt rozmowni. Taka sytuacja była,
ale nie zwolniliśmy go za wygląd, tylko za to, jak pracował - tłumaczy Monika
Kleszczewska.
Olgierd złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w sądzie i doniesienie
w inspektoracie pracy.
media.wp.pl/wiadomosc.html?kat=41794&wid=8341888
Slusznie czy nie?