sloggi
01.10.06, 18:47
Po pasach, na zielonym świetle przejeźdzała starsza pani na rowerku. Wtedy z
lewej strony z piskiem opon ruszył samochód i z impetem trzasnął w rower, a
pani runęła na jezdnię. Staliśmy z sąsiadem akurat przy pasach. Samochód nawet
nie zwolnił i popędził dalej. Okazało się, że chyba cudem starszej poza
obtartym łokciem nic się nie stało. Zaraz wezwaliśmy policję.
Będę świadkował. Okazało się, że tłumek oczekujący na autobus zapamietał wiele
szczegółów, że za kierownicą siedziała kobieta, numer rejestracyjny, markę i
kolor.