Dodaj do ulubionych

kiedy się wszystko wali

05.10.06, 10:00
Jak to jest? Kiedy wszystko się układa i wszystko wydaje się super, to wszyscy
wokół są dla nas mili, a kiedy coś się wali i przestaje być tak gładko, to
ludzie się od nas odwracają...Jak to się mówi, prawdziwych przyjaciół poznaje
się w biedzie. Czy Wy już wiecie, ilu macie prawdziwych przyjaciół?
Poznaliście się kiedyś na kimś?
Obserwuj wątek
    • zenta1 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:05
      ...takie jest życie. Mam tylko dwóch przyjacieli: jeden umiera a drugi mieszka
      w Afryce. Mam ich ale tak jakbym ich już dawno stracił.
      • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:06
        Popatrz, jak to jest, poznajemy ludzi, jakimi naprawdę są, w sytuacjach
        skrajnych, kto się odwraca, a kto jest lojalny...
        • towita Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:10
          Nie tylko innych ludzi. Samych siebie też poznajemy dopiero w sytuacjach
          ekstremalnych.
          • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:20
            towita napisała:

            > Nie tylko innych ludzi. Samych siebie też poznajemy dopiero w sytuacjach
            > ekstremalnych.

            Dokładnie tak...Nasze reakcje i co z nas wtedy wychodzi...
      • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:09
        zenta1 napisał:

        > ...takie jest życie. Mam tylko dwóch przyjacieli: jeden umiera a drugi mieszka
        > w Afryce. Mam ich ale tak jakbym ich już dawno stracił.

        A byłes kiedyś w sytuacji, że mogłeś sie przekonac o ich lojalności?
        • zenta1 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 13:29
          ...dima, czy przekonałem się o ich lojalności ? Jasne !
          Umierający przyjaciel zawsze mi pomagał. Zawsze. Od pewnego czasu nie mam z nim
          kontaktu, bo pazerna rodzina odseparowała go od reszty świata. Jeździłem do
          niego na drugi kraniec Polski. On mi pomagał i ja jemu, w miarę moich
          skromnych możliwości. Właściwie, to nie o pomaganie chodziło. On po prostu mnie
          kochał.
          Z kolei ten w Afryce...razem byliśmy krótko, studiowalismy na jednej
          uczelni..., miał wspaniałą dziewczynę, pojechał z nią i z resztą grupy
          studentów na jakąś wycieczkę w góry. katastrofa. Autokar spadł w jakąś
          przepaść. Dziewczyna zginęła na miejscu, jemu nic się nie stało. Załamał się.
          Ojciec, wybitny neurolog przyjechał do mnie i ponformował o wszystkim. Po
          jakimś czasie Józek wstapił do jeziutów a potem wyjechał na misje do Afryki.
          Zerwał ze mną wszelkie kontakty.
          • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 13:34
            zenta1 napisał:
            Po jakimś czasie Józek wstapił do jeziutów a potem wyjechał na misje do Afryki.
            > Zerwał ze mną wszelkie kontakty.

            Czy przyjaciel, który bez słowa zrywa kontakty pozostaje przyjacielem? Wiesz, ja
            nie sugeruję Ci, bo ty wiesz lepiej, bo to byłó między Wami...zastanawiama się
            tylko,więc nie zrozum mnie, proszę, źle...Bo wg mnie przyjaciel to chyba
            człowiek, który nie spuści Cię z oczu, choćbyś był na drugim końcu świata...
            • zenta1 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 16:23
              ...dima a kto powiedział, że zerwał wszelkie kontakty bez słowa ? Zanim
              wyjechał, to studiował, myślał, rozmawiał...ale po wypadku nic juz nie było
              takie same. Ostatni raz widziałem go, gdy przyjechał (już w sutannie) na moje
              wesele. Był bardzo krótko. Pożegnał się a ja nie wiedziałem, że na zawsze.
              • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 17:36
                zenta1 napisał:

                > ...dima a kto powiedział, że zerwał wszelkie kontakty bez słowa ?

                Przepraszam Cię, źle zrozumiałam...
    • mrouh Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:17
      Szczerze mówiąc nie zauważyłam takiej tendencji wśród tych, których uważałam za
      moich bliskich (nie przyjaciół, bo taki jest jeden). Może dlatego, że nigdy nie
      maiłam aż takich problemów, żebym mogła powiedzieć, że wszystko się wali (jestem
      szczęściara? smile). A może dlatego, że nie oczekuję, żeby każdy reagował na moje
      problemy, szczególnie jeśli nie powiem wprost i nie poproszę o pomoc. Ci którzy
      są obok i widzą, że coś jest nie tak, jakoś do tej pory starali sie pomóc i nikt
      nie odwrócił się na pięcie. Nie zaobserwowałam też, żeby w chwilach, kiedy mi
      sie powodzi pojawiały sie wokół mnie osoby, które chciałaby z tego skorzystać.
      Może jak nigdy nie miałam gigantycznych problemów tak i nie odniosłam
      wystarczająco spektakularnego sukcesusmile?
      • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 10:23
        Na szczęście ja również nie oczekuję, że ktoś zareaguje na moje problemy,
        pozostawiam to innym do wyboru, sami go dokonują, jeśli chcą i nikogo nie
        stawiam pod ścianą, że musi go dokonać, to wychodzi jakoś samo i ja też go
        nieraz dokonuję...
    • bubster Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 13:53
      kiedyś wydawało mi się że mam przyjaciółkę
      potem nagle przestało mi się wydawać
      od tamtej pory już nigdy mi się nie wydawało
      • dimanche Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 13:59
        Ja też sie nieraz pomyliłam, ale zawsze miałam wrażenie,że tak mi się zdaje...i
        też mi sie juz nic nie zdaje. Są ludzie, których lubię, najważniejsze, że są po
        prostu...I ci w realu, i ci w necie...
        • bubster Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:22
          ja jestem teraz baaaardzo ostrozna
    • kriss67 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:07
      Tak, mam przyjaciół. I jak sie waliło i paliło byli i są zawsze ze mną
    • grazia.eni Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:09
      Na "ludziach" poznałam się, jak miałam 12 lat. Są ludzie, którzy po prostu są i
      to mi wystarczy. Staram się zawsze radzić sobie sama. Kiedyś wyrywałam się
      zpomocą, teraz mi przeszło. Jak czegoś potrzebuję, potrafię powiedzieć. Tego
      samego oczekuję od innych (nie jestem wróżką). Niestety, wiele osób uważa, że
      "przecież wiadomo, czego potrzebujemy". Nieprawda.
      • to.ja.kas Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:14
        Mam trzech przyjaciół, to baaaaardzo duzo.
        Jednym z nich jest mój były narzeczony.
        Wiem, ze ZAWSZE moge na nich liczyc. Jestem szczesciarą.
    • safrane1 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:24
      Gdy przez moje życie przewalił się "huragan", który rozwalił wszystko
      przekonałam się że:
      -nigdy nie miałam przyjaciół
      -z rodziną (moją) dobrze wychodzi się na zdjęciu co najwyżej
      Pomoc (mam na mysli wsparcie psychiczne, dobre słowo) przyszła od 2 osób, które
      nie miały w tym żadnego interesu, znały mnie średnio i nie były ze mną nigdy w
      zażyłych stosunkach. W tym całym nieszczęściu najbardziej nie zabolał mnie
      fakt, że rodzina nie chciała mi pomóc. Żabolało, ze znając moją sytuacje
      potrafili (skutecznie) dołować mnie. Myslałam, ze takie traktowanie może mnie
      spotkać tylko ze strony obcych - myliłam się i to bardzo. Ale w sumie cieszę
      się, że przeszłam takie moje prywatne trzęsienie ziemi. Bez niego żyłabym w
      przekonaniu, że to ja jestem czarną owcą. Dziś wiem, że moja rodzina jest tylko
      pozornie normalna.
      • bubster Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:28
        z rodziną się wychodzi dobrze na obrazku to fakt powszechnie znany
        tez mialam kilka takich sytuacji
        ale z góry wiedzialam, ze tak moze byc, wiec to nie bolało
        • to.ja.kas Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 14:35
          Ufff to ja naprawde jestem szczesciara, mam niesamowita rodzine ktora stoi za
          mna murem bez wzgledu na oklicznosci.
          • safrane1 Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 15:53
            to.ja.kas napisała:

            > Ufff to ja naprawde jestem szczesciara, mam niesamowita rodzine ktora stoi za
            > mna murem bez wzgledu na oklicznosci.


            W takim razie szczerze zazdroszczę. Chciałabym mieć taką rodzinę.
          • bubster Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 17:09
            szanuj bo zdaza sie to bardzo zadko
          • to.ja.kas Re: kiedy się wszystko wali 05.10.06, 17:14
            Szanuje, z rodzicami i rodzenstwem naprawde bardzo sie kochamy.
            Ufff za to moje byłe juz małzenstwo bylo totalna porazką
    • drzazga1 Re: kiedy się wszystko wali 06.10.06, 03:14
      Kiedy sie wali ludzie sie odwracaja, ale kiedy znow zaczyna isc dobrze, to
      nagle znow ci sami znajduja sie blisko i bywa smiesznie.
      Wiem, ilu mam prawdziwych, wiem, ilu mialam przyjacio-nieprzyjaciol, ktorych
      sie pozbylam szczesliwie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka