rafi.raf
02.04.07, 17:55
motyla noga Tomka Mazura!
moj znajomy zaprosil mnie na pepkowe z okazji narodzin syna. podczas imprezy,
pod wplywem alkoholu zaczal swietowac wraz z kolezanka z pracy tete-a-tete w
pokoju ze zgaszonym swiatlem. nakrylem ich przez przypadek wchodzac po
plaszcz.
caly weekend zastanawialem sie jak sie zachowac. do tej pory nie wiem - nie
rozmawialem z nimi. dla mnie jest to o tyle niezrozumiale, poniewaz stracilem
corke w listopadzie zeszlego roku i wiem, ze nikt inny nie zawrocilby mi
wtedy w glowie (gdy sie oczywiscie urodzila), no moze tylko moja zona.
czy to nie jest paradoksalne? spotykamy sie swietowac narodziny dziecka,
owocu zwiazku, ktory jest niszczony (zdrada jest procesem niszczenia) przez
samego organizatora podczas spotkania?
jest we mnie zlosc, ale to juz inny watek i inne forum.