Dodaj do ulubionych

Trema...obawa...

18.04.07, 00:04
Trema to obawa przed niepowodzeniem w życiu lub zbyt wygórowane wymagania
wobec siebie w skutek czego boimy się klęski.

A przecież trema mobilizuje do lepszego działania - im więcej wiemy, zdajemy
sobie sprawę na ile jesteśmy dobrzy, że obawa przed wpadką wytwarza w nas
większe wymagania wobec siebie.

Pierwsze odruchy - Nie dam rady!! Lecz jeśli podejmiemy zdecydowaną decyzję
rośnie w nas adrenalina bez której nie można tak naprawdę nic stworzyć.

Przytoczę tu wypowiedź jednego z artystów sceny: "... Koniec tremy u każdego
aktora, to koniec kariery niejednego artysty któremu nie zależy na opinii
widza..."

Tremy pożyteczne - mobilizujące jak skok lamparta, budujące...oraz tremy
rujnujące które ograniczają, blokują i rujnują...

Najważniejsza w tym wszystkim jest umiejętność opanowania nad własnymi
emocjami. Oraz mieć nadzieję, aby ta adrenalina nigdy się nie wyczerpała.

Każdy z nas miał kiedyś tremę przed spotkaniem, wygłoszeniem mowy, czy
zostaniemy dobrze przyjęci i zrozumiani...
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Trema...obawa... 18.04.07, 02:05
      Zawsze mam treme przed czyms nowym.
    • leez5 Re: Trema...obawa... 18.04.07, 14:58
      Noooo takie motyle w brzuchu mam i to czestosmile
    • e._ Re: Trema...obawa... 18.04.07, 16:23
      Przychodzi w ostatniej chwili. Zawsze po to, by zmobilizować i dodać skrzydeł.
      Nie miewam tremy paraliżującej, destrukcyjnej.
      W sumie, fajna ta moja trema.
      Dobrze, ze mnie odwiedza.
      Ale też dobrze, ze na krótko i z dobrym skutkiem.
      • nikita1001 Re: Trema...obawa... 18.04.07, 17:03
        Życie to przecież niejednokrotnie egzamin sam w sobie i trema może występować w
        każdej chwili na której bardzo nam zależy. Może również towarzyszyć przed
        spotkaniem sam na sam z drugą nieznaną osobą, na której chcemy wzbudzić jak
        najlepsze wrażenie.

        Wydawałoby się to prostą sprawą, lecz czasami obawa przed odrzuceniem i
        niezrozumieniem wzmaga w nas pewną blokadę wewnętrzną, powodującą zachowanie
        nie takie jak to zaplanowaliśmy wcześniej i do którego przygotowywaliśmy się
        czasami długo i starannie...
        • e._ Re: Trema...obawa... 18.04.07, 17:44
          Jeśli nauczysz się ufać sobie, z wiekiem mija. Naprawdę...
    • basiasss Re: Trema...obawa... 19.04.07, 01:38
      A mnie w najbliższym czasie czeka wystąpienie przed większym gronem. Poza
      szkolnymi akademiami (wieki temuwink nigdy nie miałam takiej "przyjemności"- nie
      lubię być w takim centrum zainteresowania.. Boję się, że będę się mylić, że
      wyjdzie na jaw moja niewiedza, że inni będą komentować- co jest nie do
      uniknięcia:p
      • nikita1001 Re: Trema...obawa... 19.04.07, 07:12
        Ciekawą sprawą jest fakt iż ,im stajemy sie starsi tym mniej owa trema nam
        towarzyszy, inną rzeczą jest że to kwestia charakteru ,lub jak kto woli tak
        zwanego tupetu. Ludzie którym nie brak tupetu z reguły nie mają żadnych
        zahamowań , czyli że są pozbawieni tremy.
        • e._ Re: Trema...obawa... 19.04.07, 09:35
          Jednak chyba raczej charakteru, niz tupetu.
          Jeśli wiesz, że możesz polegać na samej sobie, że masz wiedzę i umiejętności,
          że jesteś przygotowana do wystąpienia a gdy jest spontaniczne, że po prostu
          musisz to wyrazić, jeśli w dodatku nie jesteś uzależniona od tego "co ludzie
          powiedzą", bo mówią raz mądrze raz głupio i nie każdego warto słuchać - masz
          szansę dogadać się ze swoją tremą. Dreszczyk pozostaje, paraliż mija.
          Utwierdza Cię w tym to, jak przyjmowane jest Twoje wystapienie, czy z
          szacunkiem lub uznaniem i aprobatą (choć nawet i z polemikami) czy z
          lekceważeniem, wzgardą itp. Dobre reakcje gremium, do którego mówisz, kontakt z
          nim, to bardzo silnie wspiera pracę nad opanowaniem tremy.
          Destrukcyjnie działa stałe dygotanie przed, a zwłaszcza wmawianie sobie i
          powtarzanie, że na pewno nie dam rady, że się pomylę, że narażę na śmieszność.
          Zaufaj sobie, zaufaj publiczności, dobrze sie przygotuj.
          I tyle.
          A tupet? To cecha typowa dla tych, co to "dużo gadania, mało działania", którzy
          lekceważą publiczność, mają ich za głupszych od siebie, są leniwi i
          nieprzygotowanie usiłują zatuszować brawurą lub idiotycznym "kumplowaniem sie"
          na zasadzie "zobaczcie, jaki jestem fajny i w dodatku mądrala!".
          • basiasss Re: Trema...obawa... 20.04.07, 18:12
            Postaram się tak do tego podejśćsmile Przełamię nieśmiałość (tym z tupetem jest
            łatwiej!?), opanuję tremę i może jakoś pójdziesmile Jak mi pójdzie trochę słabiej,
            nic się nie staniesmile Ale boję się dyskusji- każdy mój błąd czy złe "myślenie"
            zostaną wytknięte- wiem, że nie złośliwie, że to ma mi pomóc, że ktoś być może
            zwróci uwagę na coś, co ja pominęłam... Brrrrsmile
    • mabiwy Re: Trema...obawa... 21.04.07, 00:26
      miewam. Nie ulegam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka