01.05.07, 02:24
Nawet nie wiedzialem ze nasze serce to takie solidne urzadzenie.
Tak obliczylem zeby dozyc szczesliwej starosci naprzyklad 90 lat nasza pompa
musi wykonac okolo 27 tysiecy milionow uderzen aby przetloczyc krew do
odzywienia komorek w naszym grzesznym ciele.
Lepiej mozgownicy nie przemeczac za duzo bo tam serce pompuje duzo krwi a co
za tym idzie spokojniej bedzie sobie bilo i starczy na dlugie lata.
Czyli wniosek jaki ?
Nie stresujmy sie!
wink
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: Pykawa 01.05.07, 02:27
      Odrobina stresu jest potrzebna.
      • nikita1001 Re: Pykawa 01.05.07, 10:12
        Teraz to mam stres jak ch...ra...
    • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 11:48
      co ciekawe, serce każdego ssaka wytrzymuje określoną ilość skurczów...dla
      wszystkich ssaków ta wartość jest podobna...wniosek z tego taki, że dłużej żyją
      ssaki, które mają fizjologicznie niższy HR (heart rate-ilość uderzeń na minutę)
      • tjbazuka Re: Pykawa 01.05.07, 12:52
        parachute napisał:

        > co ciekawe, serce każdego ssaka wytrzymuje określoną ilość skurczów...dla
        > wszystkich ssaków ta wartość jest podobna...wniosek z tego taki, że dłużej
        żyją
        > ssaki, które mają fizjologicznie niższy HR (heart rate-ilość uderzeń na
        minutę)

        Czy taki zolw olbrzymi ktory moze dobic nawet do 150 lat i raczej mu sie
        nigdzie nie spieszy przez cale zycie jest tego dobrym przykladem??
        • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:04
          żółwie to nie ssaki o ile dobrze pamietamsmile
          • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:08
            ale jest to problem dość złozony...w grę wchodzi również masa ciała(im wieksza
            tym teoretycznie mniejszy HR), a z nią SMR (Standard Metabolic Rate)...
            • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 13:21
              a co z orką ?
              • tjbazuka Re: Pykawa 01.05.07, 13:28
                parachute 01.05.07, 13:04 + odpowiedz


                żółwie to nie ssaki o ile dobrze pamietamsmile
                a no faktycznie, mnie tylko ta ich dlugosc zycia fascynuje.
                • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:41
                  na tym to się nie znam...ale pewnie to odgrywa dużą rolę...spadek HR --> spadek
                  metabolizmu --> mniejsze "zuzycie"...
                  • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 13:46
                    big_grin
                    konkluzja ?
                    • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:50
                      mniejsze "zuzycie" --> dłuższa egzystencja ( klasyczny przykład hibernacji,
                      gdzie procesy komórkowe są praktycznie zatrzymane)
                      • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 13:50
                        jak to się ma do wagi ?
                        • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:56
                          w skrócie...im organizm większy, tym ma bardziej korzystny stosunek powierzchni
                          ciała do objętości(stosunek ten maleje)...im ten stosunek mniejszy, tym mniejszy
                          wydatek energetyczny na np zachowanie prawidłowej termoregulacji
                          • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 14:30
                            jakieś zapętlenie mi wyszło,kumam i kumam i wykumać nie mogę. Rozumiem, że aby
                            ten stosunek malał musi rosnąć powierzchnia albo maleć objętość. I jakoś mi to
                            do żółwia i orki nie przystaje. Popraw mnie jeśli gadam od rzeczy,
                            humanistyczny jestem wink
                            • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 14:49
                              co do gadów, to się nie wypowiadam...jeśli chodzi o orki...to jak sprawdziłem,
                              samce żyją średnio ok 40 lat...Długość: 6-10 m Masa: 8-10,5 ton...ale weź pod
                              uwagę że to ssak żyjący w bardzo specyficznym środowisku jakim jest woda...a te
                              moje wcześniejsze rozważania dotyczą ssaków lądowych...
                              • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 14:56
                                oki smile
              • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:47
                niestety, moja widza ogranicza się tylko do prawidłowego bądź upośledzonego
                funkcjonowania człowieka...
                • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 13:52
                  w jakimś konkretnym, wyspecjalizowanym zakresie, czy tak mocno ogólnie ?
                  • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 13:58
                    powiedzmy że to wiedza spod stetoskopu...
                    • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 14:13
                      to z postów wiem big_grin, ale żaden doktor nie jest od wszystkiego. Bardziej soma
                      czy psyche ? (chyba,że to "ostry dyżur"wink
                      • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 14:20
                        ja jeszcze nie doktor...taki "prawie" za 2 lata...współczesny model medycyny to
                        tzw medycyna holistyczna, mówiąca że przy każdej chorobie należy równie pilnie
                        co somą, zajmować się także psyche...na samą psyche to się chyba nie
                        zdecyduję...a co do części somy...I have no idea so far...niestety...poza tym i
                        tak pewnie marzenia zostaną zweryfikowane po stażu przez rzeczywistość...biorąc
                        pod uwagę ilość miejsc na specjalizację w każdym województwie( dosłownie po
                        kilka )w ramach tzw rezydentury...
                        póki co,"co dalej?" jest przeze mnie chyba najbardziej znienawidzonym pytaniem...
                        • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 14:38
                          parachute napisał:
                          > ja jeszcze nie doktor...taki "prawie" za 2 lata...
                          - to szkol się szybko, bo na entuzjastę zawodu brzmisz, a to unikat. Miejsca
                          się zwolnią, douczeni koledzy inny ląd wybierają. Powodzenia w każdym razie
                          życzę smile

                          >przy każdej chorobie należy równie pilnie co somą, zajmować się także psyche...
                          - wiesz pacjenci to zawsze wiedzieli, lekarze niby też - teoretycznie, ale
                          praktyka była/jest, poza wyjątkami, niestety inna.
                          • skiela1 Re: Pykawa 01.05.07, 14:41
                            mabiwy napisał:


                            > - to szkol się szybko, bo na entuzjastę zawodu brzmisz, a to unikat. Miejsca
                            > się zwolnią, douczeni koledzy inny ląd wybierają. Powodzenia w każdym razie
                            > życzę smile

                            `````
                            hahaha
                            to samo mu powiedzialam jakis czas temu:]
                            • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 14:57
                              to.. smutne trochę (środkowa część)
                              • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:03
                                to smutne...ale ja ich rozumiem... już nawet znajomi którzy w ramach wymiany
                                studenckiej wyjechali na jakis czas na zachód, są zachwyceni tym, w jaki sposób
                                tam traktuje się studenta medycyny... bo u nas często ma się wrażenie, że uczą
                                nas "za karę"...i jesteśmy dla nich ogromnym ciężarem... podcina skrzydła..nie
                                powiem
                                • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 15:06
                                  dla mnie smutne jest też to, że i ja zaczynam rozumieć, a na pewno przestaję
                                  się dziwić.
                                  • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:14
                                    mabiwy napisał:

                                    > dla mnie smutne jest też to, że i ja zaczynam rozumieć, a na pewno przestaję
                                    > się dziwić.

                                    właśnie to chyba w tym wszystkim jest najbardziej przerażające...że przestajemy
                                    się dziwić, że staje się to swego rodzaju normą... dla mnie wiele rzeczy których
                                    kiedyś nie akceptowałem staje sie normą...tzn, przestaje o nich myśleć, a juz
                                    krok od akceptacji...
                                    • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 15:19
                                      niekoniecznie, dopóki nie dasz sobie zgody na obojętność. Myślę,że to raczej
                                      świadomość, że nie sposób walczyć z wszytkimi wiatrakami. Don kichot kiepsko
                                      skończył wink
                                      • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:28
                                        ale ja mam sobie trochę rzeczy do zarzucenia...ideałem nie jestem...
                          • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 14:59
                            staram się podchodzić to tego co robię w czysto "lucki" sposób... nie lubię
                            czczego gadania na temat powołania etc., bo zawód lekarza jest jak każdy inny, a
                            że trzeba lubić kontakt z człowiekiem, taka specyfika...poza tym każdą pracę
                            dobrze byłoby wykonywać z pasją...w związku z tym nie czuję się, jak to
                            określiłeś, jak "unikat"smile...
                            • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 15:05
                              jeśli jeszcze tylko chcesz i umiesz z pacjentem gadać, a przede wszystkim
                              słuchać, to na pewno nie tylko masz unikalne podejście do pracy, ale i
                              prawdziwy unikat jesteś. W znaczeniu jak najbardziej pozytywnym smile
                              Pasja, już dumnie brzmi wink, mnie zadawala zaangażowanie, mniej rozczarowań.
                              • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:09
                                mabiwy napisał:

                                mnie zadawala zaangażowanie, mniej rozczarowań.

                                radość chyba...z tego co robimy jest ważna...i, choć brzmi to górnolotnie, ale
                                bardzo to określenie lubię, ważne jest by w tym co robimy "więcej poezji było,
                                niż prozy"...jakaś taka zdrowa proporcja między jednym i drugim
                                • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 15:12
                                  rany, i niech Ci tak zostanie. Szczerze.
                                  • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:16
                                    staram się...nie zwariowaćsmile
                                    • mabiwy Re: Pykawa 01.05.07, 15:23
                                      jak każdy wink
                                      namawiaj jakąś koleżankę albo kolegę na spcjalizację z grzebania w "głowie",
                                      tak na "jakby co"
                                      teraz spadam się doludzić i dotlenić, wiesz, co by tę równowagę.. smile
                                      • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:29
                                        słusznie...homeostaza...wewnętrzny spokój, ład, porządek...smile
                                        pozdrawiam
                      • tjbazuka Re: Pykawa 01.05.07, 14:22
                        Ooo hibernacja?
                        Doc,czy jest to mozliwe?
                        Tak jak naprzyklad Maks i Albert, ktorzy poddają się hibernacji i budza sie po
                        50 latach??. Podobniez ma byc zastosowana podczas lotu czlowieka na Marsa ?
                        • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 14:29
                          póki co to chyba jest to tylko teoria...zamrażanie związane jest z poważnym
                          problemem...zamarznięta woda zwiększa swoją objętość( człowiek dorosły to ok 60%
                          wody, noworodek ~75%! ), co w przypadku komórek powoduje ich niszczenie-pękanie
                          błon komórkowych...a tego nie da sie raczej odwrócić...
                          a przecież istnieją gdzieś w świecie firmy trudniące sie zamrażaniem w ciekłym
                          azocie...ponoć Walt Disney w ten sposób gdzieś tam spoczywa..i czeka na lepsze
                          czasysmile
                          • tjbazuka Re: Pykawa 01.05.07, 14:38
                            Doc, jeszce jedno pytanie . W filmie Indiana Jones and the Temple Of Doom wodz
                            zlego kultu Thugee szyderczo sie smiejac wyrywa serce pewnemu biedakowi z klaty
                            i .. i serce caly czas bije w jego lapskach. Czy to jest mozliwe?
                            • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 14:53
                              ty się chyba ze mnie nabijasz bazukatongue_out...ale serce może samo bić bo ma swój
                              własny automatyzm...grupę komórek w okolicy prawego przedsionka która generuje
                              impulsy i przesyła je dalej na obwód serca...powodując skurcz...
                              zatem dopóki w komórkach mięśnia sercowego będzie "pożywienie", to mięsień może
                              pracować...
                              • tjbazuka Re: Pykawa 01.05.07, 15:28
                                O i to jest profesjonalna odpowiedz!
                                Dziekuje za fascynujacy wyklad i zycze powodzenia w karierze zawodowej!
                                smile
                                • parachute Re: Pykawa 01.05.07, 15:31
                                  senk ju, ju tu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka