Dodaj do ulubionych

Weekendowy futbol - same hity:):)

14.12.07, 11:05
Czołemsmile

Agulaszk cos wspomniała, że brakowało jej moich wątków sportowych.

No to zaczynam nadrabiać zaległości:

- w najbliższy weekend czeka nas wiele piłkarskich emocji –

Na początek pojedynek odwiecznych rywali. Pojedynek elektryzujący
całą Anglie i zakręconego piłkarsko świata. Naprzeciw siebie staną
jedenastki Liverpoolu i Manchesteru UtD.

Zaraz po tym meczu kolejny hit – derby Londynu. Tym razem Arsenal
Londyn, lider ligi angielskiej, zagra z Chelsea.

Tu macie aktualną tabele:

1 Arsenal 37
2 Man United 36
3 Chelsea 34
4 Liverpool 30
5 Portsmouth 30
6 Man City 30
7 Everton 27
8 Aston Villa 27
9 Blackburn 26
10 West Ham 22
11 Newcastle 22
12 Reading 17
13 Tottenham 15
14 Bolton 14
15 Birmingham 14
16 M'brough 14
17 Fulham 13
18 Sunderland 13
19 Wigan 9
20 Derby 6




Posiadacze Canalu+ - oglądanie obowiązkowe.
Obserwuj wątek
    • kriss67 Krwawa niedziela na Wyspach:) 16.12.07, 10:56
      Ciekawy tekst z wczorajszej Gazety W:

      "Niedzielą Wielkiego Szlema nazwali Anglicy najbliższą kolejkę
      Premier League, w której Liverpool podejmie na Anfield Road
      Manchester United, a w derbach Londynu Arsenal zmierzy się na
      Emirates Stadium z Chelsea.


      Dla "The Reds" i "Czerwonych Diabłów", dwóch najbardziej
      utytułowanych angielskich klubów, niedzielny pojedynek to mecz
      sezonu. - Nieważne, które miejsce w tabeli zajmują. Kiedy grają ze
      sobą, w powietrzu czuć krew i nadciągające gromy - stwierdził
      komentator Skysports Matt Le Tissier.

      Sytuacja w tabeli jest jednak bardzo ważna. Czwarty Liverpool traci
      do lidera Arsenalu siedem, a do MU sześć punktów. Jeśli przegra,
      szanse na pierwszy tytuł od 17 lat staną się iluzoryczne. A przecież
      po letnich wzmocnieniach za 60 mln funtów (Fernando Torres, Ryan
      Babbel, Andrij Woronin, Lucas) odzyskanie mistrzostwa Anglii miało
      być dla Rafaela Beniteza celem numer 1. Nie Liga Mistrzów, którą
      Liverpool wygrał dwa lata temu, a w maju wystąpił w finale.
      Hiszpański trener jeszcze nigdy nie był w Liverpoolu pod taką
      presją. Amerykańscy właściciele już rozglądają się za następcą w
      razie porażki.

      Drużyna Beniteza jest nieprzewidywalna. Czy zagra jak we wtorek w
      wyjazdowym meczu z Olympique w Marsylii, który ograła w Lidze
      Mistrzów 4:0, czy raczej jak w ostatniej kolejce Premier League,
      kiedy przegrała 1:3 z Reading, a Benitez w środku meczu ściągnął z
      boiska kapitana Stevena Gerrarda i Torresa? "The Reds" znakomicie
      grają w sytuacji, gdy są przyciśnięci do muru. Udowodnili to,
      wygrywając trzy ostatnie "mecze o wszystko" w Lidze Mistrzów.

      Zdaniem byłego gwiazdora MU Raya Wilkinsa mecz wygra ten, kto
      powstrzyma napastników rywali. - Pytanie, czy Nemanja Vidić i Rio
      Ferdinand sprostają Fernando Torresowi i Peterowi Crouchowi -
      stwierdził. A po drugiej stronie odbędzie się walka Carraghera i
      Hypii z Wayne'm Rooneyem i Carlosem Tevezem. Drugi trener MU Carlos
      Queiroz przyznał, że najbardziej z Aleksem Fergusonem obawiają się
      Torresa. Od kilku lat obserwowali 23-letniego Hiszpana, ale uznali,
      że nie jest jeszcze gotowy do gry w Premier League. Tymczasem
      sprowadzony za 26,5 mln funtów z Atletico napastnik sprawdził się w
      Liverpoolu. - Widzi na boisku dużo więcej niż inni. Jak orzeł.
      Dlatego potrafi znaleźć się we właściwym miejscu. Ma też wysokie
      umiejętności techniczne, które pozwalają mu przedrzeć się przez
      każdą defensywę. Z nim Liverpool jest silny jak jeszcze nigdy -
      stwierdził Portugalczyk. To samo Benitez mówi o Tevezie.

      MU nie przegrał na Anfield Road od 2001 roku. W 2002 wygrał 2:1 po
      pamiętnym kiksie Jerzego Dudka, który przepuścił piłkę między nogami
      i rękami, a gola zdobył Diego Forlan. - Tkwią w nas wszystkie
      poprzednie porażki, a zwłaszcza ta z ubiegłego sezonu, kiedy byliśmy
      lepsi, ale rywale wygrali po golu w ostatniej minucie - mówi
      Benitez. Dodaje, że tym razem ogromna wartość wygranej może jeszcze
      wzrosnąć w zależności od wyniku spotkania Arsenalu z Chelsea. -
      Żaden wynik nie przesądzi jeszcze jednak o tytule, bo mamy dopiero
      grudzień - uspokaja przedmeczową gorączkę. - W meczach z Liverpoolem
      forma jest bez znaczenia. Liczą się tylko emocje, koncentracja i
      niekiedy łut szczęścia - dodaje Ferguson.

      Dzień prawdy w Londynie

      - Słyszałem o świątecznym okresie w Premier League. Brzmi fatalnie -
      mówił kilka tygodni temu skrzydłowy Chelsea Florent Malouda. A
      święta w Premier League zaczęły się już w sobotę. W ciągu
      najbliższych 20 dni najlepsze angielskie zespoły zagrają siedem
      spotkań ligowych i pucharowych. To będą dni prawdy dla młodego
      składu Arsenalu i trenera Chelsea Avrama Granta.

      "Kanonierzy" mimo sprzedaży najbardziej doświadczonych piłkarzy jak
      Thierry Henry i Fredrik Ljungberg rewelacyjnie zaczęli sezon.
      Liderem drużyny był Cesc Fabregas, który do końca listopada zagrał w
      17 meczach, strzelił 11 goli i miał 8 asyst. Maszynka Arsene'a
      Wengera zaczęła się zacinać, gdy Hiszpan odniósł kontuzję. Od tamtej
      pory Arsenal z czterech meczów wygrał dwa, tydzień temu pierwszy raz
      w tym sezonie przegrał w lidze z Middlesbrough. - Fabregas bardzo
      się niecierpliwi, chciałby wrócić jak najszybciej, ale ja chcę być
      pewny, że jest już w pełni sił - mówi Wenger. Dlatego 20-letniego
      pomocnika najprawdopodobniej zabraknie w meczu z Chelsea. Wróci za
      to Robin van Persie. Holender w środę ze Steauą Bukareszt zagrał
      pierwszy raz po dwumiesięcznej przerwie. - Nie oczekuję od niego
      zbyt wiele - mówi Wenger.

      Nawet jeśli Arsenal po przerwie świątecznej nie będzie już liderem,
      Francuz może być pewny zachowania posady. Dopiero od czwartku w
      takiej samej sytuacji jest trener Chelsea Grant. Po zwolnieniu José
      Mourinho Izraelczyk przez trzy miesiące pracował bez umowy. Zaczął
      od porażki z MU, ale nie przegrał następnych 16 meczów, więc w
      czwartek Roman Abramowicz podpisał z nim czteroletni kontrakt.
      Kibice zastanawiają się jednak, czy nie za wcześnie. Po świętach
      Chelsea będzie miała spokojne dwa tygodnie, ale potem John Obi Mikel
      (Nigeria), Didier Drogba i Salomon Kalou (Wybrzeże Kości Słoniowej)
      oraz Michael Essien (Ghana) wyjadą na Puchar Narodów Afryki. W
      najgorszym wypadku opuszczą aż cztery mecze ligowe. Więcej
      zawodników na PNA (5) wyśle tylko Portsmouth.

      To zresztą także problem Arsenalu, który będzie musiał sobie radzić
      bez Kolo Toure i Emmanuela Eboue (Wybrzeże Kości Słoniowej) oraz
      Alexandre Songa (Kamerun). Manchester nie wysyła do Afryki nikogo,
      Liverpool tylko Mohammeda Sissoko. Także dlatego święta w Premier
      League będą tak ważne dla obu klubów z Londynu. Strata punktów może
      okazać się nie do odrobienia
      "


      Bazuka, będziesz oglądał na żywca?smile
      • tjbazuka Re: Krwawa niedziela na Wyspach:) 16.12.07, 11:26
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=73319464&v=2&s=0
        oczywiscie i to w Pubie! Ale spotkanie !.
        Pozdro Krzychusmile
        • kriss67 Re: Krwawa niedziela na Wyspach:) 16.12.07, 11:28
          Tomasz, napisz mi potem jak było na meczusmile
    • debest3 No i Valencia 16.12.07, 16:10
      zebrała w kuper od Barcy...czyżby jakiś kryzys?najpierw cienizna w LM a teraz
      wyglądali jak by zapomnieli jak piłka wygląda...szkoda,bo lubię Valencię...
      • kriss67 Re: No i Valencia 16.12.07, 20:16
        Czołemsmile

        Bramki Barcelony majstersztyksmile

        Okazało sie, że nowy szkolenowiec Valencii, Pan Ronald Koeman, nie
        znalazł sposobu na wydobycie zespołu z kryzysu.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka