Czołem
Wigilija za pasem i tradycyjny, narodowo-katolicki smakołyczek
zawita na nasze stoły - karp....
Widziałem w jednym ze sklepów pikiete ekologów, protestujących
przeciwko sposobom sprzedaży karpia.
A Wy - jesli karpie jecie - jakie kupujecie: żywe czy już uspione?
Powiem Wam, że jako zapalony akwarysta nie spozywam karpi
praktycznie w ogóle. W takiej Anglii karp jest rybą ozdobną, nie
jadalną...
Ale na przykład moja memencja kupuje uspionego, z kolei u kuzynów
tylko żywy.
Pozdro
Krzysztof