frunze 25.09.03, 11:18 Może nie kontrowersyjny jak chciał Dżeremi, ale interesują mnie Wasze odpowiedzi. Jak radzicie sobie z krytyką na Wasz temat? Ja sobie nie radzę..zawsze mnie to boli, mimo że znam swoje słabości. No cóż, kłania się niskie poczucie własnej wartości Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kolczatka Re: Krytyka... 25.09.03, 11:25 Najpierw zastanawiam się czy krytyka jest uzasadniona, hipokrytka, oczywiście najpierw się wściekam, a dopiero potem się zastanawiam. Jeśli uznam, że krytyka jest uzasadniona to ją przyjmuję a jak nie zastanawiam się dlaczego ktoś tak uważa (cholerna, filozoficzna natura). Odpowiedz Link
frunze Re: Krytyka... 25.09.03, 11:27 Ja jestem takim typem, że jak ktoś skrytykuje mnie złośliwie i nie ma w tym krzty prawdy, a ja o tym wiem, to i tak zacznę się zastanawiać czy przypadkiem to nie jest prawda (pukam się teraz w czoło nad swoją głupotą Odpowiedz Link
kolczatka Re: Krytyka... 25.09.03, 11:31 Mam na to sposób, mianowicie staram się rozpoznać czy ktoś mnie krytykuje czy chce mi dokopać. Jeśli tylko chce mi dokopać, to oddaję kopa i EOT. Odpowiedz Link
gacus2 Re: Krytyka... 25.09.03, 11:47 Ja mam tak samo... gdy ktoś chce mi dogryźć bezinteresownie- jestem bardzo niemiły. Natomiast gdy jest to krytyka ze strony jednego z przyjaciól to oczywiście poczatkowo jest mi przykro, ale przynajmniej myśle....i czasem zmieniam sposób postępowania. Odpowiedz Link
gacus2 Re: Krytyka... 25.09.03, 11:47 Ja mam tak samo... gdy ktoś chce mi dogryźć bezinteresownie- jestem bardzo niemiły. Natomiast gdy jest to krytyka ze strony jednego z przyjaciól to oczywiście poczatkowo jest mi przykro, ale przynajmniej myśle....i czasem zmieniam sposób postępowania. Odpowiedz Link
sharlotka Re: Krytyka... 25.09.03, 11:31 z bezsensowa krytyka odnosnie mojej osoby - wkurza mnie, ale ja zlewam.. natomiast jezeli dotyczy czegos co naprawde nie tak zrobilam, powiedzialam.... etc. - najpierw jest mi przykro, pozniej przyznaje racje.... probujac sie tlumaczyc, bronic... ale generalnie boli jak nie wiem co... bo ja tez mam zanizone poczucie wlasnej wartosci i za bardzo biore wiele rzeczy do siebie..... Odpowiedz Link
jeremy27 Re: Krytyka... 25.09.03, 11:51 PODPISUJE SIE OBIEMA RĘKAMI...niskie poczucie wasnej wartości sprawia, że krytyke znosze bardzo osobiscie...nie potrafie spojrzec na nia jak na cos konstuktywnego...niestety;-( Odpowiedz Link
gacus2 Re: Krytyka... 25.09.03, 11:59 Ale jesli któs ma racje to potem masz mu za złe (tzn gdy Ty dojdziesz do wniosku, ze chyba miał racje) czy odpuszczasz? Odpowiedz Link
jeremy27 Re: Krytyka... 25.09.03, 12:11 nie mam za złe(znam sie trochę i znam swoje wady...nie jestem zaslepiony)...problem w tym, ze nie potrafię miec dystansu do siebie w tej kwestii...ale jestem w stanie wyczuc co jest życzliwa krytyką - a krytyką samą w sobie))...pracuję nad sobą w każdym razie... Odpowiedz Link
d.z Re: Krytyka... 25.09.03, 12:23 Krytyka krytyce nierówna. Jest tylko parę osób, na których zdaniu mi zależy. Jeśli One mówią coś krytycznego to słucham z uwagą i roważam możliwości ewentualnych zmian. Reszta??? Cóż, posłużę się pewnym, dość popularnym powiedzeniem: "Każdy dzień nieubłagalnie zwiększa liczbę tych, którzy mogą mnie pocałować w ... " Odpowiedz Link
kreskator Re: Krytyka... 25.09.03, 12:50 biore sobie krytykę do siebie o ile jest zasadna jeżeli nuie to nawet czasem nie che mi sie gadac z krytykującym.....niech sobie gada...ale jak za du żo tego gadania to reaguje dosyc ostro, po to aby sie od... Odpowiedz Link
martuha Re: Krytyka... 25.09.03, 14:16 krytyka, nawet uzasadniona cholernie mnie boli. jednak, gdzy wypowiadaja ja ludzie, na ktorych mi zalezy, staram sie przeanalizowac swoje zachowanie i jakos zmienic to, co jest zle. gdy krytykuja mnie osoby, ktore czynia to zlosliwie tym bardziej mnie boli. bo zwykle sa to osoby, ktore nawet mnie dobrze nie znaja. trzeba odroznic plotki od krytyki. Odpowiedz Link
jasmintea Re: Krytyka... 25.09.03, 14:54 Najpierw mnie bardzo boli. Nawet jesli jest zupelnie bezzasadna. Wycofuje sie i zamykam w sobie. Przewaznie na zewnatrz nic nie widac. Bardzi sie staram,zeby nie bylo widac,ze jestem zraniona. Pozniej zaczynam sie zastanawiac. Jesli faktycznie miala podstawy - staram sie cos zmienic. Albo przynajmniej przemyslec dokladnie czy moge cos zmienic. Jesli nie miala podstaw - staram sie nie przyjmowac do siebie - i zapomniec. Trudne to jest. Jeszcze do niedawan gryzlam sie strasznie tygodniami. Teraz po prostu inicjuje "powazna" rozmowe z osoba, ktora mnie skrytykowala, albo w jakis sposob sprawila mi przykrosc swoja wypowiedzia. Mowie jak sie czuje. Pytam jakie byly jej intencje. Mowie, jak ja zrozumialam. Czasami wszystko okazuje sie po prostu nieporozumieniem. Wszystko warto precyzowac. Zeby sie nei rozminac w swoich wizjach swiata i ludzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
ma_ta Re: Krytyka... 25.09.03, 23:45 Nie potrafię sobie radzić z krytyką, po prostu wycofuję się...Nawet gdy jest bezzasadna niczego nie wyjaśniam, przecież ludzie krytykujący nie chcą słuchać ani rozumieć( Odpowiedz Link
sloggi Re: Krytyka... 25.09.03, 17:50 Mam żelazną zasadę - udaję, że mnie to nie interesuje. Odpowiedz Link