Dodaj do ulubionych

W żółtych płomieniach liści

06.11.03, 17:33
W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy zostają

I ja żegnałam nieraz kogo, i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo, obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam.

Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku, zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie, w ostatnim sennym kontredansie
Jak tłuste księżne, które dumnie, witały przewrót kiedy stał się

I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
I powierzałam Panu Bogu to co w pamięci jeszcze płonie
I ja witałam nieraz kogo, za górą, za drogą
I ja witałam nieraz kogo, i ja witałam nie raz.

Ognisko palą na polanie. W nim liszka przez pomyłkę gore
A razem z liszką drogi panie, me serce biedne, ciężko chore
Lecz nie rozczulaj się nad sercem. Na cóż mi kwiaty, pomarańcze?
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę.

I ja żegnałem nieraz kogo, i powracałem już nie taki
Choć na mej ręce lśniła srogo, obrączka srebrna jak u ptaka
I ty żegnałeś nieraz kogo za chmurą, za górą, za drogą
I ty żegnałeś nieraz kogo, i ty żegnałeś nieraz.
Obserwuj wątek
    • very_famous Re: W żółtych płomieniach liści 06.11.03, 17:45
      Wiersz niesamowity.
      • kreskator Re: W żółtych płomieniach liści 06.11.03, 18:48
        uspokajający i kojący
        jak nic ,podoba mi sięsmile
    • candycandy Re: W żółtych płomieniach liści 06.11.03, 22:54
      Agnieszka O., prawda? Ale mi w tę listopadową, porefleksyjną noc bliższa taa
      ballada:

      Jakby nigdy nic brodzę już w smudze cienia
      I widzę jak zachodzi słonko ojca i matki
      Jakby nigdy nic przyjaciół paru na cmentarzach
      Jakby nigdy nic rosną na nich kwiatki


      Jakby nigdy nic słońce świeci innym
      I kto inny za światem się zżywa
      Jakby nigdy nic żartujemy pijemy
      Choć przy stole wciąż kogoś ubywa


      Jakby nigdy nic kolejna jesień mija
      Jakby nigdy nic życie ucieka
      Jakby nigdy nic robię dobrą minę do złej gry
      I z nadzieją na jutro czekam
    • yarro Re: W żółtych płomieniach liści 07.11.03, 00:36
      Mnie, w związku z tą wspomnieniową zadumą, ale i z tym co przeżywam sam, po
      głowie chodzi od dni kilku już - może to banalne - piosenka "Raz, Dwa, Trzy"
      pt. "Trudno nie wierzyć w nic"...


      Zapyta Bóg w swym niebie
      Co dałem mu od siebie
      Wierzyłem i kochałem
      I byłem tym, kim chciał bym był
      I żyłem jak chciał bym żył
      I byłem, kim miałem być

      Odpowiem mu od siebie
      Że spłacę dług, tym lepiej
      Tym bardziej, bo wiedziałem
      Co znaczy, że nadziei brakowało mi
      I kilku chwil, kilku dobrych chwil
      Może powie: "to nie potrzebne słowa"

      Trudno nie wierzyć w nic
      Trudno nie wierzyć w nic
      Trudno nie wierzyć w nic
      Trudno nie wierzyć w nic

      Zapyta Bóg w swym niebie
      Jak spłacę dług - ja nie wiem
      Wierzyłem i kochałem
      I byłem tym, kim chciał bym był

      Trudno nie wierzyć w nic
      Trudno nie wierzyć w nic


      Bo chyba sami przyznacie, że trudno...

      Pozdrawiam!
    • sloggi Re: W żółtych płomieniach liści 27.02.04, 19:08
      Dzis usłyszałem tą piosenkę rano i cały dzień ją nucę.
      • edzioszka Re: W żółtych płomieniach liści 27.02.04, 19:24
        Skaldowie, chyba?
        • sloggi Re: W żółtych płomieniach liści 27.02.04, 19:55
          Skaldowie i Łucja Prus (ś.p)
          • edzioszka Re: W żółtych płomieniach liści 27.02.04, 20:34
            www.lucjaprus.pl/
    • ulalka Re: W żółtych płomieniach liści 27.02.04, 20:44
      sloggi napisał:

      > W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
      > Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
      > Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują ci zostają
      > Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy zostają
      >
      > I ja żegnałam nieraz kogo, i powracałam już nie taka
      > Choć na mej ręce lśniła srogo, obrączka srebrna jak u ptaka
      > I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą za drogą
      > I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam.
      >
      > Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
      > Ucięte głowy ze łzą w oku, zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
      > Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie, w ostatnim sennym kontredansie
      > Jak tłuste księżne, które dumnie, witały przewrót kiedy stał się
      >
      > I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
      > I powierzałam Panu Bogu to co w pamięci jeszcze płonie
      > I ja witałam nieraz kogo, za górą, za drogą
      > I ja witałam nieraz kogo, i ja witałam nie raz.
      >
      > Ognisko palą na polanie. W nim liszka przez pomyłkę gore
      > A razem z liszką drogi panie, me serce biedne, ciężko chore
      > Lecz nie rozczulaj się nad sercem. Na cóż mi kwiaty, pomarańcze?
      > Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę.
      >
      > I ja żegnałem nieraz kogo, i powracałem już nie taki
      > Choć na mej ręce lśniła srogo, obrączka srebrna jak u ptaka
      > I ty żegnałeś nieraz kogo za chmurą, za górą, za drogą
      > I ty żegnałeś nieraz kogo, i ty żegnałeś nieraz.
      >

      nastroj sentymentalny... fajnie taki czasem miec... dziekuje smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka