skiela1
13.01.09, 17:27
Panie! Bawię się w restauracji, nie jestem pańskim uczniem, więc odczep się
pan ode mnie - usłyszał od maturzysty dyrektor jednej z łódzkich szkół, gdy
podczas studniówki zwrócił mu uwagę, by nie pił alkoholu.
Tadeusz Wasiak, dyrektora Zespołu Szkół Chemicznych - bo to jemu przytrafiła
się ta przykra historia - nie wiedział, co odpowiedzieć uczniowi. Zapewnia
jednak, że łatwiej byłoby mu zareagować, gdyby studniówka była w szkole. - W
restauracji uczeń stwierdził, że jest na swojej prywatnej imprezie i mnie nic
do tego. W szkole co innego. Mogę powołać się na obowiązujące w niej zasady, z
których jedna zakazuje spożywania alkoholu - mówi "Gazecie" Wasiak.
W podobnej sytuacji może się znaleźć wielu dyrektorów łódzkich szkół.
Studniówki w liceach i technikach to już rzadkość. Większość organizuje
przedmaturalne bale w restauracjach i pubach.
miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,1254055.html