skiela1
08.04.09, 23:53
W czasie wypadu aklimatyzacyjnego na wysokości ok. 5570 m n.p.m. Piotr
Morawski wpadł w szczelinę lodowca.
– To był niesamowicie zdolny chłopak, bardzo szybko zrobił doktorat – opowiada
jego znajoma. – Po prostu świetny człowiek. Jak słuchało się opowieści z jego
podróży, to zarażał pasją – wspomina.
Morawski brał udział w wyprawie na nepalskie ośmiotysięczniki Dhalaugiri i
Manaslu. Podczas wypadu aklimatyzacyjnego u podnóża Dhalaugiri wpadł w
20-metrową szczelinę. Do Morawskiego dotarli przebywający na równoległej
wyprawie członkowie Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego. Mimo
natychmiastowej pomocy, nie udało się uratować himalaisty.
– Jestem w szoku – komentuje Piotr Pustelnik, który wspinał się wielokrotnie z
Morawskim. – To był jeden z najlepszych, najzdolniejszych alpinistów na świecie.
Morawski był chemikiem, pracował na Politechnice Warszawskiej. Osierocił
dwójkę dzieci.