loczek62 07.07.09, 10:01 Przeczytałem ten artykuł i się wzruszyłem, ale nie to że się nad sobą rozczulam. wyborcza.pl/1,99219,6774747.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marguyu Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:21 Ojcowie, i to wszystko. Normalni, prawdziwi ojcowie. Odpowiedz Link
mi.ka.n Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:31 Normalni i prawdziwi,czujący odpowiedzialnośc za swoje dzieci.Oby ich było jaknajwiecej i to nie koniecznie w opisanych sytuacjach ale normalnie na codzien w pełnych rodzinach. Odpowiedz Link
mabiwy Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 21:37 marguyu napisała: > Ojcowie, i to wszystko. Normalni, prawdziwi ojcowie. i tu, co rzadkość , w pełni zgodzę się z marguyu Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:34 ale czym konkretnie tak sie wzruszyles? ze chlop? Dla mnie to takie samo story'jak o opuszczonej kobiecie. Tylko z ta roznica ,ze ona to wszystko musi, a z chlopa robi sie od razu bohatera. Odpowiedz Link
mabiwy Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:39 niemal dokładnie o to chciałem zapytać. Co Cię wzruszyło, faktyczne półsieroctwo dzieci, czy naturalna odpowiedzialność ojców? Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:45 A dlaczego się nie rozczulam to już o to nie chcesz zapytac? Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 15:22 loczek62 napisał: > A dlaczego się nie rozczulam to już o to nie chcesz zapytac? O to Cię nie zapyta, bo mógłbyś zapytać o jego życie, logiczne, prawda? Odpowiedz Link
mabiwy Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 15:27 i co z tego? Dobrze wiesz, że odpowiem nie więcej niż chcę, więc odpuść jeśli jest to dla Ciebie do wykonia. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 15:53 Nie atakuję Cię, więc to Ty sobie odpuść dopatrywanie wszędzie insynuacji do Twojej wielce tajemniczej persony, kreuj się na takiego jakim chcesz być postrzegany, pisałem Ci to już wiele razy i zdania nie zmieniam. Zgodnie z powyższym odpowiadam grzecznie na Twoje pytanie: > i co z tego? Gówno z tego Odpowiedz Link
mabiwy Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 21:36 nie szukam, czego nie ma, ale również czytam i rozumiem (na ogół) to, co jest napisane a Ty owszem, insynuujesz chętnie posługując się małymi prowokacjami, ale ja duży chłopiec jestem i po raz kolejny Ci powtarzam, że z niczego nie muszę, z niczego nie zamierzam się łumaczyć i niespecjalnie interesuje mnie czy oceniasz to jako kreację. Pozwolisz mistrzu, że na chamstwo nie odpowiem uśmiechem, nie mój sznyt. Aha, i teksty lekceważąco ironiczne w stylu "biedny mabiwek" też sobie daruj, nie robią na mnie wrażenia Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 08.07.09, 08:43 Byty internetowe nie muszą mieć sznytu. A rozróżnić dosadność od chamstwa trzeba to banał, trzeba chcieć. Biedny Mabiwek. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 08.07.09, 09:51 Używasz rozumu nad podczas wzburzenia, a to dziś co raz rzadsze. Odpowiedz Link
mabiwy Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 15:24 nie, bo to jest dla mnie oczywiste. Jesteś ojcem. Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 14:42 skiela1 napisała: > ale czym konkretnie tak sie wzruszyles? > ze chlop? Analogią... Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 16:48 sibeliuss napisał: > Każdy to odbiera inaczej. Przecież wiesz Sibeliussie ja odebrałem to bardzo osobiście... Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:05 Ja to wiem i rozumiem, ale nie liczyłbym na zrozumienie u wszystkich. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 15:51 loczek62 napisał: > Analogią... Jestem wzruszona. Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 16:59 skiela1 napisała: > Jestem wzruszona. > A Ty czym się wzruszyłaś? Jeśli mogę zapytać Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:50 "A Ty czym się wzruszyłaś? Jeśli mogę zapytać " Ja tak dla towarzystwa. staram sie dostosowac,staram sie jak moge. Odpowiedz Link
ikol3 Re: Wzruszyłem się... 08.07.09, 19:17 skiela1 napisała: > Dla mnie to takie samo story'jak o opuszczonej kobiecie. > Tylko z ta roznica ,ze ona to wszystko musi, a z chlopa robi sie od razu bohate > ra. Mam sasiadke,wychowuje 3 dzieci,maz ja zostawil. Az serce boli,bo to dzieci cierpia najbardziej. Widocznie u kobiet to normalne, a u mezczyzn wyjatkowe Opowiesci kobiet porzuconych sa juz tak powszechne,ze nie wzbudzaja w prasie duzego zainteresowania. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 09.07.09, 05:10 ikol3 napisała: > skiela1 napisała: > > Dla mnie to takie samo story'jak o opuszczonej kobiecie. > > Tylko z ta roznica ,ze ona to wszystko musi, a z chlopa robi sie od razu > bohate > > ra. > > Mam sasiadke,wychowuje 3 dzieci,maz ja zostawil. > Az serce boli,bo to dzieci cierpia najbardziej. > Widocznie u kobiet to normalne, a u mezczyzn wyjatkowe > Opowiesci kobiet porzuconych sa juz tak powszechne,ze nie wzbudzaja w prasie > duzego zainteresowania. Zgadza sie. Odpowiedz Link
owsia Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 16:58 Czym tu sie wzruszac? Tym,ze facet jak chce to tez umie? Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:00 Przeczytałaś wszystkie wpisy w tym wątku czy wnioskujesz tylko po pierwszym? Odpowiedz Link
owsia Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:03 loczek62 napisał: > Przeczytałaś wszystkie wpisy w tym wątku czy wnioskujesz tylko po pierwszym? Przewaznie czytam tylko pierwszy i sie do niego ustosunkowuje. Pierwszy raz slysze,ze trzeba czytac wszystkie. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:06 Owsiu, to może to sobie poczytaj: uroda.onet.pl/1553102,2043,2048,,,depilacja_we_wlasnej_lazience,twarz_i_cialo.html Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:08 Czasem "subtelne" wyjaśnienie tego co Ciebie dziwi może być trochę dalej, a w tym wypadku w pierwszym poście było coś o "nie rozczulaniu sie nad sobą". Odrobina empatii i już może nie jest takie oczywiste to co dziwi.... Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 17:53 A nie grzeczniej byloby odpowiedziec na pytanie? zamiast odsylac do czytania calego watku... z ktorego (jak kto Ciebie nie zna)i tak nic nie wynika. Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 18:05 A było jakies pytanie co miałbym grzecznie na nie odpowiedzieć? Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 18:07 loczek62 napisał: > A było jakies pytanie co miałbym grzecznie na nie odpowiedzieć? forum.gazeta.pl/forum/w,11207,97547367,97566031,Re_Wzruszylem_sie_.html Odpowiedz Link
loczek62 Re: Wzruszyłem się... 07.07.09, 18:12 W takim razie przepraszam, bo odebrałem to jako pytanie retoryczne i chyba nie byłem w tym odosobniony. A co do "grzeczności" to gdzie według Ciebie byłem niegrzeczny? Odpowiedz Link
mabiwy abstrahując o wzruszeń.. 07.07.09, 21:44 (bo temat artykułu się rozmył..) dodam jeszcze, żeby był powód do pokrzykiwań - jako chłop, uważam, ba, mam pewność,że w takiej sytuacji, po początkowym trudnym etapie, facetowi jest znacznie łatwiej niż kobiecie w analogicznej sytuacji. Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 07:10 A Twoje przeświadczenie, ba nawet pewność wynika z dokładnej analizy intelektualnej zjawiska czy może raczej z empirycznych doznań? Z góry przepraszam jeśli pytanie moje zbyt głęboko wnika w Twoją prywatność. Odpowiedz Link
sibeliuss Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 08:44 forum.gazeta.pl/forum/w,11207,97547367,97562151,Re_Wzruszylem_sie_.html Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 09:02 Sibeliussie przecież przeprosiłem, mając na uwadze to że moje pytanie może by uznane za zbyt dociekliwe. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 08:47 Ten artykuł, ani opisane sytuacje nie wzruszyły mnie może jakoś specjalnie, to znaczy oczywiście szacunek dla panów, że potrafili odwalić nad sobą kawał dobrej roboty, niemniej spowodował chwilę refleksji nad odmiennościa sytuacji dzieci. Odmiennością od "normalnej" kiedy brakującym jest tatuś. Taka sytuacja nikogo nie dziwi, jest traktowana jako plus minus normalna przez otoczenie szkolne, przedszkolne, sąsiedzkie, rodzinne, dziecka. Dzieci porzucone przez matki, piszę to również na podstawie obserwacji sytuacji mojego najlepszego francuskiego kumpla, są porzucone jakby podwójnie, a faceci chodzą w mirze i chwale świętości. Ale czy przypadkiem nie jest to tylko efekt innego postrzegania społecznego? Odpowiedz Link
sibeliuss Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 08:55 Dokładnie tak samo to postrzegam. To co w przypadku kobiety ma być oczywiste u faceta urasta do rangi heroizmu. Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 09:36 i dlatego w tym przypadku (powtarzam się), ale zgadzam się z marguyu . To nie ma być, to jest oczywiste u rodzica. Odpowiedz Link
aiczka Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 11:28 Dlatego mam mieszane uczucia względem tego tesktu - z jednej strony pokazuje, że to normalne, że faceci sobie radzą z opieką nad dziećmi, że źle czują się traktowani jako ofiary, bohaterowie czy nieprawdziwi opiekunowie, a z drugiej jednak w pewnym stopniu tworzy taki obraz ofiary/bohatera. Nadzieję mam, że w każdym razie średnio odbiór jest pozytywny. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 11:45 Myślę że tak, bo nie wyobrażam sobie czytelników którzy rzucają się z zajadłą nienawiścią na bohaterów i autorów tekstu))) Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 09:34 wnika przeświadczenie wynika z autopsji, chociaż powód odmienny od tego, za którym poszły Twoje doświadczeia, jak też z wieloletnich obserwacji. Większość osób, i to obojga płci, na samotne ojcostwo reaguje tak jak agulaszek, często spntanicznie deklarując chęć pomocy. Podczas, kiedy samotne macierzyństwo traktowane jest jako norma. Dzieci - związki emocjonalne są bardzo silne, czasami wręcz nienaturalnie. Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 09:47 Przez analogię, podobne traktowanie jako normę "samotnego macierzyństwa" jest zbierzne z np. układaniem przez faceta glazury, lub naprawę samochodu. Nikt nie spieszy z pomocą, traktując że da sobie radę bo to "norma". I nie moją winą jest że są zakorzenione pewne stereotypy i uwarunkowania". Bo takie samo mówiac delkiatnie zdziwienie wzbudza samotny ojciec doskonale wywiązyjący się ze swych obowiązków rodzicielskiech jak i samotna matka układajaca terakotę w łazience z braku "meskich rąk"na podorędziu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 11:26 No własnie wieczne stereotypy. Ja nie lubię się nimi posługiwać. I kłade glazurę bo lubię i umiem majsterkować. Samochodowymi reperacjami też zajmuję sie lepiej niż mój le Mąż i obaj synowie W razie jakichkolwiek problemów technicznych to mnie, albo moja córkę wzywa rodzina, a nie męskich reprezentantów rodu. Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 14:20 Niesiony na falach stereotypowego myślenia muszę to napisać: Jestem pod wrażeniem! Wielki Szacun Fedorczyku Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 14:41 na ich miejscu też bym się nie rwał do działań, gdybym miał stałego, zadowolonego i wielce sprawnego ochotnika . Z ciekawości, oprócz tych tzw męskich spraw, tych kobiecych też w całości nie odpuszczasz?? A tak serio, w tym przypadku stereotypy są czasami zasadne. Niektóre tzw męskie zajęcia, są nimi, bo na przykład wymagają znacznego nakładu siły, albo są wyczerpujące fizycznie. Nie to, żebym damskiemu rodowi siły i odporności odmawiał, ale zwyczajnie progi inaczej się rozkładają położenie glazury, a wychowywanie i dbałość o progeniturę jednak różni się niejako, loczku , chociażby dlatego, że pierwsze to akt jednorazowy, choćby trwał nawet kilka dni. Drugie zaś to proces. Tak naprawdę nieustający skąd Ty, tę winę wziąłeś? hę? Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 14:48 mabiwy napisał: > skąd Ty, tę winę wziąłeś? hę? No jak to skąd? Że się wzruszyłem, a nie rozczuliłem nad sobą. O stąd Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 15:03 toż to Twoje prawo, tak jak i moje zapytać o przyczynę Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 15:08 Z tym nieustającym procesem dbałości o "progreniturę" to IMHO trochę przesadziłeś. Trzeba kiedyś dać wylecieć "młodym" z gniazda i odciąć pępowinę... Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 15:15 a to mówimy o czym innym. Oczywiście, że przychodzi czas, kiedy młode staje na własnych nogach i przejmuje całkowitą odpowiedzialność za swoje życie, ale to nie znaczy,ze przestaje być Twoim dzieckiem. A jeśli Ci się uda, będziesz dla niego kimś w rodzaju mentora przez całe życie. Odpowiedz Link
loczek62 Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 15:26 Za Wikipedią: Dziś pojęcia "mentor" używa się jako określenia nauczyciela, mistrza. W sensie negatywnym mentor oznacza osobę lubiącą prawić innym morały. To pierwsze może i tak, choć nie wiem czy udźwignę takie brzemię odpowiedzialności, to drugie bardzo łatwe ale ja dziekuję wysiadam... Odpowiedz Link
mabiwy Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 15:36 a teraz się czepiasz . Przy pozytywie zostaję, bo ten termin praktycznie stosuje się tylko w takim aspekcie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: abstrahując o wzruszeń.. 09.07.09, 20:38 mabiwy napisał: > na ich miejscu też bym się nie rwał do działań, gdybym miał > stałego, zadowolonego i wielce sprawnego ochotnika . Z ciekawości, > oprócz tych tzw męskich spraw, tych kobiecych też w całości nie > odpuszczasz?? Ano, jestem niezla kucharka,dobrze szyje, swietnie dziergam na drutach, daje sobie rade z haftem i szydelkiem, zrobilam kurs pierwszej pomocy Czerwonego Krzyza. Bylam od odprowadzania do szkoly, ocirania lez, czytania, chodzenia do kina (nadal jestem) opowiadania bajek etc. Co do tego ze sa prace wymagajace tezyzny meskiej to nie do konca sie z Toba zgadzam. Wiele rzeczy wymaga opanowania podstaw fizyki. Np. co ciezsze meble, wole prwesuwac sama bo ja je zanam, a mezowi kregoslup trzasnie. To samo dotyczy podnoszenia ciezkich rzeczy, ja uzywam do tego nog, a on rak i kregoslupa. Rezultat jest oplakany. Odpowiedz Link
marguyu Re: abstrahując o wzruszeń.. 08.07.09, 22:15 idem fedorczykowa ! Maz jest od papierow, podatkow i innych papierzanych spraw. Oprocz tego jest doskonalym tynkarzem i malarzem. Cala reszta remontow i napraw to ja. Odpowiedz Link
tresa5 Re: Wzruszyłem się... 09.07.09, 18:28 Tez przeczytalam i nie wzruszenie mnie ogarnelo,ale smutek. Przeciez tysiece samotnych kobiet jest w podobnej sytuacji. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Wzruszyłem się... 09.07.09, 20:51 Wypowiadanie sie na samym koncu ma swoj urok hmmmm... mam pomysl Odpowiedz Link
tresa5 Re: Wzruszyłem się... 10.07.09, 16:29 skiela1 napisała: > Wypowiadanie sie na samym koncu ma swoj urok Bo juz nikt nie chce dyskutowac?bo ja wiem Odpowiedz Link