sibeliuss
27.08.09, 09:02
Choć pobierając się obiecujemy: "nie opuszczę cię aż do śmierci",
bywa, że związek umiera. Rozstajemy się, ale nadal nosimy drugą
osobę w sobie. Jedni próbują to zaklepać, założyć plaster na
niewyjętą drzazgę, i mówią "wszystko jest okej". Drudzy stale
rozpamiętują swoje zranienie. Cierpią, nie mogąc pogodzić się z tym,
co się stało. Czy jest inne wyjście? Jak żyć po rozwodzie?
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96115,6960489,Blizna_po_rozwodzie.html