Dodaj do ulubionych

Korepetycje - hm...

10.10.09, 14:01
Wysłałam Elkę na dodatkowe lekcje z języka polskiego - chciałam żeby
ktoś profesjonalnie ocenił stan jej wiedzy bo od początku drugiej
klasy gimnazjum ma czwartą nauczycielkę, a na dodatek raptem zaczęła
dostawać same piątki. W nagłe objawienie geniuszu nie wierzę, raczej
w obniżenie wymagań przez nauczycielkę (od początku roku była jedna
praca pisemna).
Elka właśnie wróciła. W dwie godziny lekcyjne zrobiła jeden test.
Zapłaciła 130 zł.
Możecie pomóc mi to jakoś ocenić?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Korepetycje - hm... 10.10.09, 14:54
      Moim zdaniem to bardzo dużo...130 zł za zrobienie jednego testu?
    • Gość: menodo Re: Korepetycje - hm... IP: *.adsl.inetia.pl 10.10.09, 15:27
      "Elka właśnie wróciła. W dwie godziny lekcyjne zrobiła jeden test.
      Zapłaciła 130 zł.
      Możecie pomóc mi to jakoś ocenić? "

      Nie wiem jak sie umawialas z tym korepetytorem. Co wchodzi w sklad tej tej
      uslugi? Czy to jednorazowe spotkanie, rodzaj konsultacji polaczony z diagnoza
      umiejetnosci corki?

      W zeszlym roku mialam podobne watpliowsci - chcialam, aby wiedze i uzdolnienia
      humanistyczne ocenil zewnetrzny nauczyciel, bo corka przez 2 lata miala z
      polskiego prawie same 6 i bylam ciekawa, co to wlasciwie oznacza.
      Polecono mi jakiegos znakomitego poloniste z renomowanej szkoly. Wyjasnilam mu,o
      co mi chodzi i umowilam sie na konkretna - jak mi sie wydawalo - usluge. Mialo
      byc kilka lekcji, ocena prac pisemnych, testow (pisanych w domu) - i na koniec
      rozmowa ze mna. Za lekcje - 50 zl/45 min.
      Corce bardzo sie te lekcje podobaly, odrabiala prace domowe, przygotowywala sie
      do kolejnych lekcji.

      W umowionym czasie zadzwonilam do korepetytora i zapytalam czy mozemy sie
      spotkac. Powiedzial, ze na razie nie ma czasu, ale ogolnie to "dziewczynka jest
      bardzo OK"...Poprosilam o ocene prac domowych - powiedzial, ze sa swietne,
      wlasciwie nie mial w nich co poprawiac, ale nie moze ich oddac, bo mu sie gdzies
      zawieruszyly...

      Wiec troche glupio sie poczulam, bo ze "dziewczynka jest OK" to ja wiedzialam
      przed wydaniem tych 250 zlotych...Nie odezwal sie wiecej.

      W tym samym czasie sama z siebie poprosila mnie na rozmowe polonistka mojej
      corki, bo uslyszala ze mam watpliwosci, czy poslac dziecko do klasy
      humanistycznej. Spedzila ze mna ponad godzine, wyjela wszystkie wypracowania i
      testy corki, opowiedziala o jej mocnych i slabych stronach, co rozwijac, nad
      czym pracowac...Spojne, przemyslane odpowiedzi na moje pytania... Zrobilo mi
      sie wstyd, ze wczesniej uznalam ja za niewystarczajaco kompetentnego nauczyciela...
      ...No i oczywiscie ta "usluga" byla bezplatna...

      Slowem - moze doprecyzuj swoje oczekiwania od tego wypasionego korepetytora...A
      niezaleznie od tego - sprobuj umowic sie z polonistka corki. Nawet jesli nie
      uczy jej od poczatku, z pewnoscia cos o niej bedzie umiala
      powiedziec...Finansowo na tym nie stracisz:)



      • verdana Re: Korepetycje - hm... 10.10.09, 17:24
        jako udzielajaca korepetycji powim - zmien korepetytora. test
        humanistyczny trzeba dac do domu, a potem najwyżej wspolnie ocenić.
        Przeciez to o to chodzi, aby ocenic, jak uczeń robi test
        samodzielnie. Ocenienie testu to 1/3 czasu, potem mozna zajać się
        tym, co w tescie wypadlo najsłabiej.
        IMo korepetytorowi nie chciało sie przygotować.
        • Gość: menodo Re: Korepetycje - hm... IP: *.adsl.inetia.pl 10.10.09, 21:25
          verdana napisała:
          >" IMo korepetytorowi nie chciało sie przygotować."

          W dodatku za taka kase...To obciach. Ten wynajety przeze mnie testy i
          wypracowania zadawal do domu,nie wiem, czy je sprawdzil, ale przynajmniej
          ciekawie prowadzil te oplacone lekcje...

          Moj syn "uratowal" dwoje licealistow, a bral - jako skromny student - tylko 25
          zl/godzine... Zazwyczaj pracowal z dziecmi dluzej - za kanapki przygotowane
          przez mamy swoich "podopiecznych"... Ostatnio zostal gwiazda jakiejs imprezy,na
          ktorej przypadkowo spotkal swojego bylego ucznia, ktory publicznie oglosil, ze
          "temu czlowiekowi zawdziecza wszystko"...
          • ratyzbona Re: Korepetycje - hm... 10.10.09, 21:50
            jedyna rzecz która mnie dziwi to takie wątpliwości co do zdolności własnego
            dziecka tzn. dlaczego jak dziecko ma jeden od razu uznajemy że nauczyciel ma
            rację ale jak sześć to potrzebujemy drugiej opinii?

            A co do korepetytorów to ja raz brałam 80 zł za godzinę za korepetycje udzielane
            po angielsku - z resztą była to najłatwiejsza praca w moim życiu bo dzieciak
            wszystko wiedział i był zdolny
            • Gość: menodo Re: Korepetycje - hm... IP: *.adsl.inetia.pl 10.10.09, 22:01
              ratyzbona napisała:
              "jedyna rzecz która mnie dziwi to takie wątpliwości co do zdolności własnego
              dziecka tzn. dlaczego jak dziecko ma jeden od razu uznajemy że nauczyciel ma
              rację ale jak sześć to potrzebujemy drugiej opinii?"

              Moje dziecko chodzilo do bardzo slabego gimnazjum....jesli do mnie adresujesz
              swoje zapytanie...I po prostu ciekawilo mnie, co o 6 mojej corki mysli
              nauczyciel z "wypasionego gimnazjum'. Czysta ciekawosc...Tym bardziej, ze moja
              corka wymarzyla sobie klase humanistyczna w szkole o bardzo wysokich progach
              punktowych, do ktorej zreszta sie dostala.

    • morekac Re: Korepetycje - hm... 10.10.09, 23:47
      Mam wrażenie,że przepłaciłaś. I to sporo...
      • ratyzbona Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 00:37
        Menodo t nie było konkretnie do ciebie ( choć twój post był
        inspiracją) po prostu zwróciłam uwagę że to dość powszechne że w
        przypadku słabych uczniów wierzymy że szkoła ma rację ale w przypadku
        dobrych wymagania zawsze wydają się nam za niskie
        • Gość: menodo Re: Korepetycje - hm... IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.09, 11:34
          ratyzbona napisala:
          "po prostu zwróciłam uwagę że to dość powszechne że w
          przypadku słabych uczniów wierzymy że szkoła ma rację ale w przypadku
          dobrych wymagania zawsze wydają się nam za niskie "

          Jakos ciezko byloby mi sie pod tym stwierdzeniem podpisac.
          Wielokrotnie spotkalam sie z odwrotnym zjawiskiem, czestym w podstawowkach i
          gimnazjach - zwlaszcza w ostatniej klasie...
          Pamietam awanturujace sie na zebraniach matki domagajace sie podwyzszenia ocen
          dla swoich dzieci. Padaly przy tym mniej lub bardziej absurdalne argumenty - na
          przyklad taki, ze w klasie jest grupka dzieci, ktora zawyza poziom i "dlaczego
          moje dziecko ma byc z tego powodu karane nizsza od nich ocena"...
          Wydaje mi sie, ze wiekszosc rodzicow raczej przecenia niz niedocenia mozliwosci
          swoich dzieci. Mam na mysli te wiekszosc, ktora poznalam przez lata spotkan na
          wywiadowkach.
    • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 12:01
      A ja myśle że są i tacy rodzice, i tacy.

      Skąd to wiem ? Czytam (i pisze ;-) to forum i "Starsze dziecko" od
      kilku lat...
    • nisar Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 12:47
      Cały problem polega na tym, że dopóki polskiego uczyła stała
      nauczycielka (od podstawówki do początku drugiej gimnazjalnej) Ela
      miała czwórkę. Ja nie fachowiec, ale też wydawało mi się czasami, że
      niedociągnięcia w jej pracach są (o ortografii nie wspomnę, nie będę
      się denerwować). Potem kolejne nauczycielki to panie, które przyszły
      ze szkół prywatnych. Zdecydowanie mają niższe wymagania - widzę to.
      Stąd niekoniecznie miarodajna wydaje mi się Elki piątka.

      Poza tym istnieje aspekt korepetycji, o którym rzadko się wspomina.
      Otóż są osoby, które potrzebują korepetycji nie dla uzupełnienia
      braków, ale dla podbudowania się psychicznego. Takie osoby muszą
      wiedzieć, że ktoś obiektywnie sprawdził stan ich wiedzy, wtedy
      łatwiej radzą sobie na egzaminach.

      Pani korepetytorka zostanie odstrzelona na pewno - poza tym, że
      niewiele zrobiła na lekcji to jeszcze nie zadała niczego do
      przygotowania w domu. A mówiłam, że chodzi mi o to, by Ela
      się "rozpisała":(

      A może macie kogoś godnego polecenia?
      • Gość: ben Re: Korepetycje - hm... IP: 80.48.4.* 11.10.09, 13:01
        Szanowna Nisar to się urwała z choinki.Zero kasy na
        pseudokorepetycje,a roszkę dać z siebie,minimum zainteresowania i
        pracy.Jeśli korepetytor jest potrzebny do odrobienia zadanych prac
        domowych to gratuluję dobrego samopoczucia i zamożności.Córkę
        pogonić i to ostro - efekty same przyjdą.
        • nisar Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 14:07
          Gość portalu: ben napisał(a):

          > Szanowna Nisar to się urwała z choinki.
          Raczej nie.

          Zero kasy na
          > pseudokorepetycje,a roszkę dać z siebie,minimum zainteresowania i
          > pracy.
          Nie jestem fachowcem, zawsze byłam przeciętna z polskiego i nie
          uważam, by miało sens moje wtykanie się w ten akurat przedmiot.

          Jeśli korepetytor jest potrzebny do odrobienia zadanych prac
          > domowych to gratuluję dobrego samopoczucia i zamożności.Córkę
          > pogonić i to ostro - efekty same przyjdą.

          Tu chyba Ty urwałeś się z choinki. Skąd wniosek, że chodziło o to,
          by ktoś odrobił lekcje za moje dziecko???

          A może by tak Tobie kilka lekcji z czytania ze zrozumieniem, co?
      • Gość: agatka_s Re: Korepetycje - hm... IP: 85.222.87.* 11.10.09, 13:04
        a Twoja córka, to w ogóle chce tych korepetycji ? To jej pomysł ? Ona
        się zwróciła do Ciebie, że czuje że ma braki ?

        Gdybym ja była dobrą uczennicą (a pamiętam że Twoja córka się dobrze
        uczy, poza chemią z której "groziło" 3), i moja mama zafundowała mi
        korepetycje z czegoś w czym jestem dobra (niezależnie od tego co Ty o
        tym myślisz, ale ona ma super ocene z polskiego), to bym się poprostu
        kiepsko poczuła (niezależnie od Twoich jak najlepszych i najszczerszych
        intencji).

        Może darujcie sobie te korepetycje ? Może powiedz ze to była pomyłka,
        że miałaś dobre intencje, ale to chyba nie ma sensu, bo córeczko żadne
        korepetycje nie są Ci potrzebne. Ja przynajmniej po takiej rozmowie z
        mamą byłabym milion razy bardziej "uskrzydlona" i nabrałabym ochoty aby
        z tego polskiego być jeszcze lepsza niż po tuzinie korepetycji za 130
        zł.

        • nisar Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 14:11
          Córka dodatkowych lekcji chce. Nie czuje się pewnie i wolałaby - pod
          okiem fachowca - powtórzyć materiał i ewentualnie uzupełnić wiedzę.

          I nie chodzi tu o to, żeby miała akurat piątkę czy szóstkę na
          świadectwie, ale o to, żeby do egzaminu była faktycznie rzetelnie
          przygotowana, czego nie czuje po lekcjach szkolnych.

          To tak jak z matematyką - tu jest naprawdę bardzo dobra, ale chętnie
          chodzi na dodatkowe lekcje (akurat do Babci, ale nie ma to nic do
          rzeczy), na których ma szansę na spokojnie powtórzyć,utrwalić i
          wyćwiczyć to, co było przerabiane w szkole.

          • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 14:17
            szczerze

            to ja bym zmieniła szkołe na lepszą (wiem, że w 3 klasie, to ciut za
            późno), ale z tego co piszesz to Twoja córka z prawie wszystkich
            przedmiotów się "doucza" (ja wiem o 3: chemia, polski, matematyka).
            szkoła do luftu, jeśli dziecko zamiast mieć czas wolny doucza się na
            potęge (pewnie jeszcze chodzi na języki dodatkowo??).

            Albo: szkoła Ok, ale oczekiwania w domu zawyżone...
          • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 14:21
            a tak apropos: dostała w zeszłym roku tę 4 z chemii ? Pojechała na
            wakacje (bop o ile pamiętam to był warunek) ?
            • nisar Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 16:31
              Dostała i pojechała :)

              Szkoła niby jedna z lepszych (państwowa). Ale... No kurczę, jak
              widzę że pani zadaje jedną pracę pisemną z polskiego na półtora
              miesiąca, albo przerabia temat i JEDNO zadanie z matematyki, to
              cholera mnie lekko bierze. Niektóre sprawy akurat muszą być
              wyćwiczone, nie ma cudów.

              Poza tym odnoszę wrażenie, że moje dziecko odziedziczyło po mnie
              niestety najtrudniejsze dla niej cechy. Ja mam tak, że nawet tam
              gdzie jestem niezła zdarza się temat, którego ni w ząb nie mogę
              pojąć, potrzebuję mnóstwa czasu i tysiącznych ćwiczeń, a i tak summa
              summarum opanowuję to nie do końca. Przykład: zawsze miałam piątki z
              gramatyki, ale związki zgody i związki rządu to temat, którego NIGDY
              nie zrozumiałam tak naprawdę. Ela ma podobnie...
              • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 16:55
                nisar napisała:

                > Dostała i pojechała :)
                >
                > Szkoła niby jedna z lepszych (państwowa). Ale... No kurczę, jak
                > widzę że pani zadaje jedną pracę pisemną z polskiego na półtora
                > miesiąca, albo przerabia temat i JEDNO zadanie z matematyki, to
                > cholera mnie lekko bierze.


                wiesz co ? a ja nie mam pojęcia czy i ile zadań i wypracowań pisze moje
                dziecko-i to od szkoły podstawowej nie mam pojęcia , i powiem więcej
                ABSOLUTNIE NIE CHCE TEGO WIEDZIEĆ (a tak między nami i tak jestem
                pewna że on napisze egzamin bardzo dobrze, bo wiem że to dla niego jest
                ważne i jest zwyczajnie ambitny, i napewno przyłoży się do tego aby
                wyszło dobrze, ja już nie musze ani ingerować ani się zastanawiać)Odkąd
                syn się "zawziął" i zdał 2 egzaminy do dobrych szkół, i to w dodatku
                jeden 2 dni po wyjściu ze szpitala gdzie leżał 3 tygodnie po poważnym
                wypadku (samochód w niego wjechał jak jechał rowerem)-przestałam się
                martwić o cokolwiek szkolnego i poprostu wiem, że w szkole sobie da
                radę. Czemu jestem taka pewna? Bo wiem ,że to jemu zależy, co
                udowodnił.

                A jakby już strasznie (ale to strasznie) mnie korciło dowiedzieć się
                czy moje dziecko jest w czymś dobre a moze bardzo dobre, to delikatnie
                bym zachęcała do startu w konkursach (tak apropos ale z innej stron:
                niestety konkursy (prawie wszystkie) były w zeszłym tygodniu i jutro,
                ale nasze dzieci w tym czasie w paryżu..., nawet wymyślono im
                możliwość pisania przez internet, ale mój syn zdecydował ze się nie
                będzie wydurniał i poświęcał czas w Paryżu na pisanie konkursów)-to
                jest chyba jakoś tam obiektywna miara.

                no to brawo za 4 z chemii-ja bym tym się cieszyła-że jest ambitna i nie
                olała sprawy, to chyba więcej znaczy niż jakiś tam kilka lekcji z
                korepetytorem-że ma charakter (mój syn ma bardzo "wymęczoną" 4 z
                polskiego, też się zawziął bo łatwo nie było...)
                • nisar Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 17:01
                  Widzisz Agatka, problem polega na tym, że nie wszystko da się
                  osiągnąć samemu, nawet jak się człowiek bardzo "zaprze". Bo jeśli
                  nawet dziecko będzie pisało nawet jedną pracę pisemną dziennie, ale
                  nikt fachowy ich nie sprawdzi, to na niewiele się to zda, prawda?

                  • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 17:21
                    Wiesz co mój syn w ogóle nie umie i nie lubi pisać wypracowań (sądząc
                    po ocenach ;-), i teraz w ogóle nie lubi polskiego (za to kiedyś
                    pisał "powieści" o sobie w roli Jamesa Bonda, i nawet fajnie się to
                    czytało-teraz zmienił fascynacje o 180 stopni, tylko przedmioty
                    ścisłe). Ale wypracowanie to w końcu tylko kawałek egzaminu, coś tam
                    zawsze napisze !!! nie ma siły aby nie dostał jakiś punktów (a może
                    nawet jako osoba niekreatywna humanistycznie wstrzeli się w ten
                    potępiany "klucz" ?), a wiedze z polskiego, historii ma-o to już
                    postara się szkoła (naprawde egzamin nie jest obiektywnie trudny, ciut
                    inaczej jak sprawdzian wymaga jakiejś wiedzy, ale bez przesady nie są
                    to jakieś Himalaje nie do przejścia, w sumie inteligentna, trochę
                    oczytana i choć ciut ucząca się osoba sobie poradzi).

                    Poza tym w jego szkole są w 3 klasie tzw fakultety-zajęcia na
                    lekcji "0" (o 7.30), gdzie można chodzić jak ktoś czuje niedosyt. Ale
                    to jest inicjatywa i odpowiedzialność szkoły i wybór ucznia-układ
                    szkoła-uczeń, mnie to nie obchodzi, a przede wszystkim JA NIE MAM O TYM
                    ZIELONEGO POJĘCIA, bo ja ani nie umiem ocenić fachowości nauczyciela, a
                    przede wszystkim poprostu nie jestem na lekcjach, więc jak mogłabym
                    twierdzić że czegoś jest za mało, albo ze ktoś źle uczy ??? To tak
                    samo jakbym nie bardzo chciała aby ktoś kto mnie nawet na oczy nie
                    widział i nie widział jak pracuje i kto nie zna się na specyfice mojej
                    pracy twierdził ze ja kiepsko pracuje i trzeba mi jeszcze kogoś
                    zatrudnić z boku bo nie mam efektów...absurd
                    • joa66 Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 19:19
                      Ja o tyle rozumiem nisar, że , o ile dobrze zrozumiałam, jej córka
                      nagle zaczęłą dostawać bardzo dobre stopnie i to "nagle" pojawiło
                      się z wraz nową nauczycielką.

                      I własnie jak rodzic nie mający pojęcia co się dzieje na lekcjach,
                      może miałabym podejrzenia, że nowa nauczycielka mało wymaga , a co
                      za tym idzie może mało uczy?
                      • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 19:44
                        joa66 napisała:

                        > Ja o tyle rozumiem nisar, że , o ile dobrze zrozumiałam, jej córka
                        > nagle zaczęłą dostawać bardzo dobre stopnie i to "nagle" pojawiło
                        > się z wraz nową nauczycielką.
                        >
                        > I własnie jak rodzic nie mający pojęcia co się dzieje na lekcjach,
                        > może miałabym podejrzenia, że nowa nauczycielka mało wymaga , a co
                        > za tym idzie może mało uczy?


                        A moim zdaniem nauczyciele są różni. Jedni mają zasade że na 5 umieją
                        oni, a na 6 tylko Pan Bóg (taki jest polonista mojego syna, oświadczył
                        nam wprost że on ma takie metody że rzadko (nigdy ?) stawia dobre
                        oceny, ale przynajmniej obiecał że w 3 klasie wystawi takie jak się
                        należą wg normalnych norm, czyli o 1,5 stopnia średnio wyżej), a są
                        tacy którzy lubią stawiać dobre oceny, i tak motywują (taki jest pan od
                        fizyki mojego syna, który za wszystko stawia dobre oceny). Zresztą
                        taka ciekawostka, tego pana poloniste, którego my rodzice zbiorowo
                        wezwalismy na dywanik każąc tłumaczyć się "jak on może tak gnębić nasze
                        maleństwa i takie oceny stawiać" , nasze dzieci jednogłośnie uznały za
                        najfajniejszego nauczyciela (bo nie tylko nauczyciele nominują
                        najlepszych uczniów z każdego przedmiotu, ale i na odwrót każda klasa
                        wybiera tego naj nauczyciela). Musze powiedzieć, że mi szczęka opadła,
                        bo wyglada na to że dzieci okazały się dojrzalsze od rodziców...

                        Szczególnie jak pani jest nowa i jest początek roku, to może mieć taką
                        politykę zachecającą, żeby dzieci ją polubiły i nabrały śmiałości.
                        Poza tym ile tych piatek dostała Elka w ciagu jednego miesiąca ? (a
                        była tylko jedna praca) 2 ? 3 ? 4 ? (mój syn ze wszystkich przedmiotów
                        razem ma dopiero 2 oceny). No przecież mogło się zdarzyć że akurat coś
                        jej wyszło-pamiętała z zeszłego roku itp, albo córka "dorosła" i
                        postanowiła w 3 klasie od początku powalczyć o lepszą ocenę (tym
                        bardziej jak w 2 klasie miała kłopoty, coprawda z chemią ale jednak i
                        potem musiała sie wyciągać, pod groźbą braku wakacji). Poza tym
                        rozumiem że córka nisar "najgorzej" mogła mieć 4 z polskiego w zeszłym
                        roku, bo nisar pisała o jedynej trójce z chemii, która była takim
                        problemem. Więc jesli czwórkowa uczennica dostaje piątki, to ja tu
                        naprawde NIE WIDZĘ NIC NIEPOKOJĄCEGO, na odwrót poprostu cieszyłabym
                        się, a nie zatrudniała korepetytora-prokuratora który ma ocenić czy ta
                        piątka to napewno się należy. Napewno się należy !!!!!
                        • joa66 Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:01
                          nisar pisała, że zauważyła, że wymagania się obniżyły. Nie wiem na
                          jakiej podstawie, ale ona pewnie wie i byc może nam napisze.



                          • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:19
                            joa66 napisała:

                            > nisar pisała, że zauważyła, że wymagania się obniżyły. Nie wiem na
                            > jakiej podstawie, ale ona pewnie wie i byc może nam napisze.
                            >
                            >
                            >


                            Nisar napisała tak:

                            "Wysłałam Elkę na dodatkowe lekcje z języka polskiego - chciałam żeby
                            ktoś profesjonalnie ocenił stan jej wiedzy bo od początku drugiej
                            klasy gimnazjum ma czwartą nauczycielkę, a na dodatek raptem zaczęła
                            dostawać same piątki. W nagłe objawienie geniuszu nie wierzę, raczej
                            w obniżenie wymagań przez nauczycielkę (od początku roku była jedna
                            praca pisemna)"

                            czyli wymagania się obnizyły bo w ciągu miesiąca była TYLKO jedna praca
                            pisemna, a NAJGORSZE (ZGROZA !!!!) Elka zaczęła dostawać same piątki, a
                            przecież ona (nisar) w nagłe objawienie geniuszu nie wierzy....

                            Ja tam bym w nagłe objawienie geniuszu mojego syna uwierzyła bez
                            problemu (i w to że w 3 klasie mu szczególnie zależy i się stara),
                            pewnie jeszcze bym mu piątkę przybiła że ma taki dobry start (niczym
                            Kubica we Włoszech co 4 bolidy wyprzedził....)

                            Powiem wprost, moim zdaniem takie podejście do dziecka (jak u nisar)
                            chyba nie ma wiele wspólnego z tematem tego forum ("motywaowanie"),
                            chyba bardziej nadawałoby się na forum "jak zdołować gimnazjaliste
                            który dostaje piątki".

                            • joa66 Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:24
                              napisała także:

                              Potem kolejne nauczycielki to panie, które przyszły
                              ze szkół prywatnych. Zdecydowanie mają niższe wymagania - widzę to.
                              • agatka_s Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:40
                                joa66 napisała:

                                > napisała także:
                                >
                                > Potem kolejne nauczycielki to panie, które przyszły
                                > ze szkół prywatnych. Zdecydowanie mają niższe wymagania - widzę to.


                                O rany i znowu to samo: jak nisar może to widzieć i to stwierdzać skoro
                                jak sama mówi na polskim się nie zna, a poza tym nie siedzi na lekcji
                                to skąd wie jak wyglądają lekcje i jakie wymagania ma pani. Myślę ze
                                ilośc zadawanych wypracowań czy innych zadań domowych wcale nie
                                świadczy o wyższych lub niższych wymaganiach (zresztą żeby było
                                śmieszniej to jest jakiś ideał do którego wszyscy rodzice wzdychają-
                                mało prac domowych !!! a potem jak ktoś stosuje takie metody to ŹLE).

                                Niewykluczone że panie ze szkoły prywatnej miały inny system pracy,
                                właśnie w szkołach społecznych i prywatnych kładzie się nacisk na to
                                aby tych prac domowych nie było za dużo-w każdym razie tak było u
                                mojego syna, było to w załozeniach szkoły i tak rzeczywiscie to
                                wyglądało (czasem coś napisać można, ale chyba jedno wypracowanie na
                                miesiąc to nie jest jakaś kompromitujaca ilość).
                                • joa66 Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:48
                                  "O rany i znowu to samo: jak nisar może to widzieć i to stwierdzać "

                                  nie wiem jak. Mam nadzieję, że sama powie.

                                  Zanim tego nie zrobi, nie będę się wypowiadała, czy moim zdaniem to
                                  uzasadniona opinia czy nie. Bo nie wiem. Ale zakładam, że istnieją
                                  nauczyciele, którzy nie uczą dobrze. I co więcej rodzice moga o tym
                                  wiedzieć.;)
                                  • joa66 Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 20:50
                                    Nie jestem tylko przekonana do korepetycji na początku drugiej klasy
                                    tylko z tego powodu. Na miejscu nisar ciekawa też bym byłą opinii
                                    innych rodziców w klasie.
                                • Gość: menodo Re: Korepetycje - hm... IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.09, 21:08
                                  Ale przeciez nisar wyraznie napisala, ze jej corka chce tych korepetycji. Co
                                  wiecej - nisar zadala rowniez pytanie,czy ktos moglby polecic jakiegos dobrego
                                  poloniste.
                                  Nie nam ustalac, czy ktos ma prawo wynajmowac korepetytora dla swojego dziecka;
                                  czy te korepetycje sa niezbedne czy zbedne...Osobiscie nie znam nikogo kto
                                  moglby pomoc corce nisar, natomiast nie rozumiem, po co wkladac tyle energii aby
                                  przekonywac kogos, ze nie jest mu potrzebne to,co uwaza za potrzebne. Po co?
                                  • verdana Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 21:13
                                    Czasem korepetycje sa potrzebne i bardzo dobrym uczniom. moj syn
                                    jest dobry z polskiego, rewelacyjnie pisze, tylko - pisze niezgodnie
                                    z wymogami egzaminu. Nauczyciel na lekcji nie uznaje dyskusji,
                                    wypracowania ocenia wysoko - ale jednoczesnie wiadomo, że te
                                    wypracowanie "nie przejdą" przez klucz egzaminacyjny.
                                    Wobec tego, niestety, musi miec korepetycje, ktore go naucza jak
                                    pisac szablonowo i bez polotu.
                                    • nisar No dobra, po kolei: 11.10.09, 21:48
                                      1. a ja w objawienie geniuszu u mojej córki nie uwierzę, niestety.
                                      Ela bardzo dużo czyta, ma mocno "rozbudowaną" wyobraźnię, ale nie
                                      bardzo potrafi ubrać w słowa, to co chciałaby przekazać. Widzę to w
                                      jej wypowiedziach ustnych, widzę także często w pracach pisemnych
                                      (dostaję je niestety do przeczytania) i zwyczajnie widzę, że poziom
                                      tych obecnych nie odbiega zasadniczo od poziomu tych sprzed roku, a
                                      oceny raptem są dużo lepsze.
                                      2. to początek trzeciej klasy, nie drugiej. W drugiej też się nie
                                      zastanawiałyśmy nad egzaminami
                                      3. I podstawowa kwestia - skąd wiem, że wymagania nauczycieli się
                                      obniżyły? Ano z wypowiedzi Elki. My naprawdę bardzo dużo rozmawiamy,
                                      przy czym staram się nie dopytywać nachalnie tylko czekam, co ONA
                                      uzna za ważne, żeby mi opowiedzieć, więc nie można powiedzieć, że
                                      wyciągam z niej informacje. I jeśli Ela mi mówi co parę dni: "Wiesz,
                                      nasza pani od polskiego zadała cośtam na pojutrze, ale zaczęliśmy
                                      jęczeć że to za trudne i pani zmieniła temat. U pani J. (poprzednia
                                      nauczycielka) to by w życiu nie przeszło". "Wiesz, okazało się, że
                                      źle zacytowałam cośtam, ale pani mi tego nie podkreśliła i dostałam
                                      piątkę. Pani J. zaaawsze zauważyła takie rzeczy" itp itd, to
                                      oznacza, że ona sama czuje, że pani J. wymagała więcej i generalnie,
                                      że wolałaby żeby te wymagania zostały. Bo teraz nie trzeba się
                                      specjalnie wysilać, żeby dostać piątkę. U pani J. piątka była
                                      rzadkością (dla Elki, nie dla wszystkich), ale jak już była, to ho
                                      ho, satysfakcja że hej.
                                      Po czym ostatnio taki tekst "Boże, mamo, ja nie wiem co to będzie na
                                      tym egzaminie, jak pani pod wypracowaniem nie pisze żadnych uwag, to
                                      ja nie mam pojęcia, co ona tak naprawdę myśli, co jest dobrze a co
                                      gorzej".
                                      Po tym zaczęłam szukać dodatkowych lekcji. Bo nie chodzi o to, czy
                                      obiektywnie nowa pani jest świetna czy jest beznadziejna, tylko o
                                      to, że moje dziecko czuje się zdemotywowane, uprawnione do łatwizny
                                      i boi się o egzamin.
                                      • joa66 Re: No dobra, po kolei: 11.10.09, 22:39
                                        A ile trwa kurs przygotowujący do egzaminów gimnazjalnych? Cały rok
                                        szkolny czy tylko kilka sesji?

                                        Może warto pomyśleć o dobrym kursie?
                                        • Gość: menodo Re: No dobra, po kolei: IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.09, 23:11
                                          Rozne sa kursy. Ale nisar napisala wczesnsiej, ze chodzi jej o to, aby
                                          dziewczynka sie "rozpisala"...Na kursie moze sie nauczyc rozwiazywac testy.
                                          Pisania mozna sie nauczyc piszac- pod opieka kogos, kto bedzie to sprawdzal,
                                          wskazywal bledy, pokazywal jak pisac etc.
              • jakw Re: Korepetycje - hm... 11.10.09, 23:30
                nisar napisała:

                > Dostała i pojechała :)
                No i fajnie. Ale jak pamiętam - robiłaś straszny raban z powodu tej
                jednej możliwej tróji.
                >
                > No kurczę, jak
                > widzę że pani zadaje jedną pracę pisemną z polskiego na półtora
                > miesiąca,
                Ale to ta aktualne pani od polskiego? Ale przecież nie minęło
                jeszcze półtora miesiąca. Skąd wiesz, że w tym tygodniu pani nie
                zada 2-giej pracy? ;-)

                > albo przerabia temat i JEDNO zadanie z matematyki,
                No dobra, ale resztę zadań dotyczących tego tematu pani olewa czy
                zadaje do domu?

                > Poza tym odnoszę wrażenie, że moje dziecko odziedziczyło po mnie
                > niestety najtrudniejsze dla niej cechy.
                Ale może tylko odnosisz wrażenie...

                > Ja mam tak, że nawet tam
                > gdzie jestem niezła zdarza się temat, którego ni w ząb nie mogę
                > pojąć, potrzebuję mnóstwa czasu i tysiącznych ćwiczeń, (...)
                > Przykład: zawsze miałam piątki z
                > gramatyki, ale związki zgody i związki rządu to temat, którego
                NIGDY nie zrozumiałam tak naprawdę.
                A ja chyba nawet zrozumiałam, a w tej chwili to i tak nie wiem co to
                jest. Tak naprawdę jest to wiedza przydatna tylko teoretykom
                gramatyki języka polskiego.

                > Ela ma podobnie...
                Jeśli są konkretne tematy, których nie rozumie, umawiajcie się z
                korepetytorem na konkretne tematy.
                • nisar Kursy? 12.10.09, 07:39
                  Słuchajcie, nie złośćcie się, ale jak to jest z tymi kursami? Gdzie
                  szukać dobrych? Bo jeśli nie trafię na dobrego prywatnego
                  nauczyciela, to może chociaż kursy? Zaczęły się już? Jasne, że nikt
                  tam nie będzie zadawał i sprawdzał wypracowań, ale pewnie omówi
                  przynajmniej każdą formę wypowiedzi wymaganą do egzaminu. A poza tym
                  kursy spełnią chociaż rolę "podtrzymywacza duchowego":)

                  Kurczę, to mi do głowy nie przyszło, a może to jest jakieś wyjście?
                  Możecie coś polecić?

                  • Gość: menodo Re: Kursy? IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.09, 08:56
                    Moja corka chodzila tu:
                    www.pl.edu.pl/kursy_gimnazjalne.php?miasto=0
                    To sie nazywa Polskie Centrum Edukacji czy jakos tak. Z tym ze ona chodzila
                    tylko na czesc mat.-przyrodnicza i dopiero od lutego - w czasie weekendow.
                    Mowi,ze duzo jej te kursy daly, zwlaszcza w porownaniu z tym, co sie w tym
                    czasie dzialo w szkole (nic).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka