Dodaj do ulubionych

kto wybiera?

15.03.12, 11:40
Syn wybrał sobie liceum: daleko od domu ,dojazd rano ponad godzinę autobusem ,powrót po południu ok1,5 godz z powodu korków.Wybór motywuje profilem klasy zwaną interdyscyplinarną.Od pierwszej klasy miałby rozszerzenie z polskiego (9 godzin ) ,historii(5godz).
Szkoła ma co roku największą liczbę olimpijczyków ,ale wyłącznie z przedmiotów ścisłych.
Od rodziców dzieci tam się uczących wiem,że nie jest to żadna zasługa szkoły tylko korepetycji.Szkoła przymyka oczy na wagary byle byłby wynik,uczniowie sami piszą usprawiedliwienia albo daje jednemu uczniowi dziennik w ręce i on usprawiedliwia kolegom.
Bardzo trudno jest dostać się do tej klasy,ale syn jest laureatem dwóch konkursów więc pewnym jest ,że dostanie się gdzie chce.
Moje i męża stanowisko jest takie ,że szkoła powinna znajdować się jak najbliżej domu i być sprofilowana humanistycznie pod syna. O szkole znajdującej się o 20min jazdy autobusem od domu syn nie chce słyszeć.Jest to przeciętna ,normalna szkoła .
Syn jest indywidualistą ,uparty ,bardzo zdolny,idący swoją drogą.W szkole podstawowej i gimnazjum wchodził w konflikty z nauczycielami i uczniami.Zdarzało mu się wygrać konkurs,ale też w sposób nie przebierający w słowach dosłownie nakrzyczeć na nauczyciela .
Zaliczył dwie podstawówki,dwa gimnazja.Z jednego renomowanego gimnazjum został wyrzucony. Pomimo laurów...Oczywiście obie strony miały za uszami.Od dwóch lat chodzimy na terapię .Dopiero od kilku miesięcy widzę dobry jej wpływ.Idealnie nie jest,ale i tego nie oczekuję.Chodziłam z nim jeszcze w sp psychologa-miał paper dziecka zdolnego dodatkowe godz w szkole-i sugerowałam adhd bez nadruchliwości.Dopiero rok temu dostał leki wyciszające i zaczęło się dziać lepiej.
Moja główna obawa jest taka ,że w szkole ę ą sz cz znowu trafi w środowisko ścigających się szczurów wyrywających sobie pierwsze skrzypce walących się smyczkiem po głowie.A on super funkcjonuje z spokojnej normalnej szkole bez gwiazd.

Gdzie jest granica wyboru? W zasadzie to powinien być jego wybór,ale ...boję się. i mam pewność bez szklanej kuli ,ze skończy się to kiepsko.
Sposób w jaki wyrzucono go z poprzedniej szkoły był nie do końca fair.
Mam też świadomość,że jeśli postawimy na swoim i zacznie chodzić do zwyczajnego liceum ,normalnego ,spokojnego może przestać się uczyć albo cokolwiek będzie nie tak to będzie nasza wina.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: kto wybiera? 15.03.12, 13:19
      Napisałaś długi post, ale mi brakuje jeszcze paru informacji:

      -dlaczego syn wybrał taką szkołę
      -czy ci laureaci konkursów przedmiotów ścisłych lądują w klasach humanistycznych (9 h polskiego i 5 historii to chyba klasa humansityczna?)
      -jaki jest stosunek syna do nauki jako takiej, na ile jest samodzielny, na ile bawi go rywalizacja
      -czy faktycznie w "jego" szkole jest wyścig szczurów
      -co wiesz o szkole w pobliżu domu, jaka jest atmosfera
      • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 14:55
        syn wybrał tę szkołę,bo jest to w rankingach nb.one w naszym mieście.
        ponadto chce pokazać ludkom z gimnazjum z którego wyleciał ,że "lepsi mnie chcą"
        klasa humanistyczna powstała w tej szkole rok temu po raz pierwszy,olimpijczyków mają ze ścisłych siłą rzeczy i tradycją szkoły.
        syn nie uczy się pilnie ,regularnie ,bo trzeba
        uczy się tego co go interesuje i wtedy wchodzi mocno w głąb.laureatem bywa nie dlatego,że kowali .jest to skutek uboczny.to typ pasjonata drążącego doprowadzającego do szewskiej pasji nauczycieli pytaniami ,poglądami.
        w szkole jest wyścig szczurów-to wiem ponad wszelką wątpliwość.on jeśli jest nie zauważony zaczyna rozrabiać.bardzo pracujemy na tą cechą i nieco drgnęło w dobrym kierunku.

        szkoła w pobliżu domu jest do bólu normalna i przeciętna.jest human,nie ma olimpijczyków od lat.myślę,że pochyliliby się nad kimś takim jak syn.tam mógłby być główną gwiazdą bez małpowania.....
        • marco-wr Wybiera mądrzejszy. Tak powinno być. 22.03.12, 10:09
          No ale jeżeli masz wątpliwości, czy ważne decyzje ma podejmować dorosły czy dziecko, to rzeczywiście trudno mi powiedzieć kto jest mądrzejszy.
          • Gość: andrzej Re: Wybiera mądrzejszy. Tak powinno być. IP: *.129-130-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.03.12, 11:23
            to, ze za ciebie zawsze rodzice podejmowali decyzje jeszcze nie czyni cie madrzejszym...
            • marco-wr Re: Wybiera mądrzejszy. Tak powinno być. 25.03.12, 23:11
              Czy naprawdę sądzisz, że powiedziałeś coś mądrego?

              Ale wygląda na to, że wniosłeś coś do dyskusji. Albowiem można twoją wypowiedź przeanalizować:
              Po pierwsze: wypowiadasz się o moim dzieciństwie nie znając mnie w ogóle. Czyli nie jesteś ani mądry ani dobrze wychowany.
              Po drugie: z tego, że pod moim adresem piszesz, że rodzice podejmowali decyzje za mnie, można wnosić, że ty podejmowałeś sam.
              Zatem: gdy decyzje podejmuje dziecko, to skutkuje to brakiem rozsądku jak i wychowania.
    • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 13:38
      "Moja główna obawa jest taka ,że w szkole ę ą sz cz znowu trafi w środowisko ścigających się szczurów wyrywających sobie pierwsze skrzypce walących się smyczkiem po głowie.A on super funkcjonuje z spokojnej normalnej szkole bez gwiazd. "

      Ale Twojego syna najwyraźniej kręci rywalizacja. Ja bym go posłała tam, gdzie on chce chodzic. Niech się zmierzy z podobnymi do siebie. Wielu gimnazjalnym geniuszom z przerostem ego szczęka opada po pierwszych lekcjach w liceum:)
      • joa66 Re: kto wybiera? 15.03.12, 14:14
        Częstym błędem jest też traktowanie szkoły, która jest blisko jako "normalnej", tylkio dlatego, że jest blisko. Ale można mieć pecha.


        Mój syn poświęca dziennie około 1,5-2 h na dojazdy do liceum i widzę , że jest bardziej zmęczony niż w gimnazjum , chociaż teoretycznie teraz często wraca do domu trochę wcześniej. Dojazdy okazały się bardziej męczące niż lekcje. Z drugiej strony raczej nie żałuje swojej decyzji.

        Jeżeli dziecko nie robi zupełnej głupoty, raczej powinno samo wybrać liceum.
        • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 15:01
          nie wiem w której klasie jest Twoje dziecko ,ale moje starsze w maturalnej dojeżdżając było wykończone.plan lekcji opiewał na 48 godzin do tego dojazdy .

          • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 15:13
            raszpla.zwyczajna napisała:

            > nie wiem w której klasie jest Twoje dziecko ,ale moje starsze w maturalnej doje
            > żdżając było wykończone.plan lekcji opiewał na 48 godzin do tego dojazdy"

            Chyba trollem jesteś, prawda?
            • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 15:20
              nie wiem co Cię szokuje.plan na biol-chem-fiz plus fakultety dodatkowe z biol/2godz/,fizyki /2godz/,chemia /3 godz/.w szkole była jako extras łacina /2godz/
              • Gość: bez nicka Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.12, 11:32
                Coś mi się nie wydaje, żeby w jakiejkolwiek szkole było codziennie 10 h a raz 8. Normalna siatka godzin jest aż o 10 mniejsza,
                Moja córka skończyła klasę biologiczno-chemiczną ( także z łaciną i rozszerzona fizyką) w liceum Czackiego w Warszawie. Szkoła bardzo dobra, spójrz choćby na progi i sukcesy uczniów.
                Nie było ani razu w tygodniu 10 godzin. Rzadko - bez kółek- bywało 8.
                Nikt tez nie zadawał na weekend 200 zadań z matematyki czy fizyki ani referatów z dnia na dzień.
                Można tak mieć jeśli odłoży się cała robotę na ostatni dzień.
                Łacina w klasach biologicznych nie jest zwykle uczona w wymiarze 2h/tydzień tylko 1.
                Nie słyszałam, żeby na najbardziej humanistycznej klasie ze wszystkich humanistycznych było 9h polskiego. Jak jest 6-7 to dużo. A biol-chemy mają 4.
                Angielski to 2 lub 3, podobnie drugi język ( w zależności od klasy), historia max 3 i w biol-chemie nie ma jej w III klasie, wos jest tylko w III, biologia nie więcej niż 3 h, geografia 2-tylko w dwóch pierwszych klasach, chemia 2-3, fizyka2 -3, matematyka 4-max5, wok 1 h tylko w 1 klasie, informatyka a raczej technologia 2-h, wychowawcza 1 h, w-f 3, etyka/religia 1/2, p-o 1h i to bez III klasy.
                A więc podsumujmy: wychodzi coś między 30 a 33 h, dodajmy kółka. Niech będzie 5 h chociaż to bardzo dużo. Mamy więc 38 h a 38 to aż o 10 mniej niż 48, co nie oznacza, że mało.
                Moja córka jest ma IV roku medycyny. W liceum nie siedziała po nocach . Pierwszą noc zawaliła na studiach. Nie jest super zdolna, ale nie jest to typ kujona.
                Z zajęc dodatkowych miała angielski.
                • joa66 Re: kto wybiera? 18.03.12, 12:55
                  A ja rozumiem obawy raszpli. Znalazłam plan tej klasy interdyscyplinarnej (jezeli to o tę klasę chodzi):

                  vilo.bydgoszcz.pl/plan/
                  Do tego dodac 1 godzine na dojazd rano i 1,5 h po południu na powrót...
                  • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.12, 15:28
                    > vilo.bydgoszcz.pl/plan/
                    > Do tego dodac 1 godzine na dojazd rano i 1,5 h po południu na powrót..."

                    Czy ja dobrze widzę, że tam codziennie lekcje się rozpoczynają o 7.?
                    A - i jeszcze wuefy czy w lekcje religii w środku planu.
                • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 18.03.12, 12:59
                  Obecnie w tej szkole w 2klasie ma planie jest w biol-chemie 39 godzin plus fakultety .
                  Rozbieżności w siatce godzin zapewne biorą się stąd,że w szkole funkcjonują płatne fakultety plus godziny unijne.A historia w tym biol chemie jak i wos również były w 3 klasie.
                  Jeżeli dziecko kończy o 17.10 plus dojazd do domu do 1,5 godz w korkach ...nie wyobrażam sobie tego ponownie.
                  • Gość: bez nicku Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.12, 15:55
                    Jest bardzo mało prawdopodobne, żeby siatki godzin różniły się tak znacznie. Powtarzam siatki a nie wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe+ płatne "fakultety".
                    Oczywiście- jeżeli uczeń będzie w poniedziałek chodził na kółko matematyczne, wtorek polonistyczne, środę biologiczne, czwartek fizyczne a piątek chemiczne, a do tego jeszcze kursy z angielskiego to dojdziemy do 48 godzin w tygodniu.
                    W państwowej szkole jest określona siatka godzin dla danego profilu+ 2 godziny tzw dyrektorskie. I na tym koniec.
                    Dyrektor może względnie dowolnie dysponować ilością godzin z danego przedmiotu w cyklu nauki ( np. może być i WOS i historia w jednym roku, ale nie musi).
                    A z ciekawości - co to za szkoła?
                    Ja mam doświadczenia z Czackiego.
                    • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 18.03.12, 16:09
                      Nie kwestionuję siatki godzin u Czackiego Twojego dziecka kilka lat temu .
                      Niemniej tak właśnie było i nie mam powodu ,żeby ściemniać.
                      Miasto w centrum kraju.Mogę www podać na priva.
                      Nawiasem mówiąc siatkę w/w uważam za absurdalną.Rodzice ,którzy pokornie płacili w klasie 1 kiedy to dzieciaki NIE KORZYSTAŁY z fakultetów,ale rodzicom mówiono,ale wasze dzieci zaczną korzystać z super mega zajęć w klasie 2 i 3 więc musicie się zrzucić -ci sami rodzice widząc chory system wypięli się na płatności w klasie 3.I co ?Fakultety ruszyły pod koniec listopada...
                      Ale ja od września już płaciłam za korki widząc beznadzieję takiego układu.Splendor punktów /od 90 do 98 z wszystkich po kolei egzaminów/ mojego dziecka na konto szkoły.Zasłużenie jedynie matematyka ,której dziecko w domu nie dotykało co doprowadzało mnie do palpitacji.
                      Na tym forum większość wypowiadających się mieszka w Wawie jak mi się wydaje.
                      Macie jednak większy wybór szkół niż 10 liceów;)))
                      • Gość: bez nicka Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.12, 17:17
                        Nie mam poczty gazetowej, nie mam nicka.
                        Spojrzałam dziś na kilka siatek w warszawskich liceach i w sosnowieckim liceum im. Staszica. Siatki są podobne- +/- 2 h- dwie a nie kilkanaście.
                        Być może jakaś szkoła organizuje 10 godzin dodatkowych zajęć, ale nie jest to siatka wynikająca z programu. Są to zajęcia fakultatywne, dodatkowo płatne i nikogo z rodziców nie można zmusić do płacenia czy posyłania na nie dzieci.
                        Mózg człowieka może wydajnie pracować przez określony czas. Jesli będzie to 10 godzin dziennie w szkole+ odrabianie lekcji w domu to nic nie będzie z nauki. Żadnej. Szczególnie na dłuższą metę. Z 3/4 tych lekcji dziecko nie będzie korzystało, do domu przyjdzie pół zywe. Zostanie przeświadczenie i dobre samopoczucie rodziców.
                        Jako matka z doświadczeniem szkół róznego rodzaju uważam, że co za dużo to nie zdrowo.
                        • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 18.03.12, 17:43
                          Gość portalu: bez nicka napisał(a):

                          > Nie mam poczty gazetowej, nie mam nicka.
                          > Spojrzałam dziś na kilka siatek w warszawskich liceach i w sosnowieckim liceum
                          > im. Staszica. Siatki są podobne- +/- 2 h- dwie a nie kilkanaście.

                          ta szkoła dawała dodatkowo w zależności od profilu do 12 godz tyg w tym częściowo kółka dostępne od 1klasy/uczen mógł wybrać tylko 1 kółko/

                          > Być może jakaś szkoła organizuje 10 godzin dodatkowych zajęć, ale nie jest to s
                          > iatka wynikająca z programu. Są to zajęcia fakultatywne, dodatkowo płatne i nik
                          > ogo z rodziców nie można zmusić do płacenia czy posyłania na nie dzieci.
                          Ha! na początku kiedy dzieci dostają się do szkoły wszyscy są nastawieni na hura "oj moje dziecko dostało się do TEJ szkoły" przymykają oko i płacenie nie ma problemu.W trakcie wychodzą kwiatki: szkoła nie realizuje programu tłumacząc się za małą ilością godzin,tajemniczymi wyjściami na lokalne uczelnie,wycieczkami.

                          > Mózg człowieka może wydajnie pracować przez określony czas. Jesli będzie to 10
                          > godzin dziennie w szkole+ odrabianie lekcji w domu to nic nie będzie z nauki. Ż
                          > adnej. Szczególnie na dłuższą metę. Z 3/4 tych lekcji dziecko nie będzie korzys
                          > tało, do domu przyjdzie pół zywe. Zostanie przeświadczenie i dobre samopoczucie
                          > rodziców.
                          W pełni się z tym zgadzam.Patrząc na starsze dziecko nie pojmowałam jak ono jeszcze jest w stanie trzymać się w pionie kończąc lekcje 0 17.10.
                          Moje dobre samopoczucie zgasło w połowie 1 klasy.
                          I dlatego stawiam veto na podobną szkołą dla drugiego dziecka.
                          Skórka za wyprawkę.Jakby nie zachwalała promocyjna ulotka patrze na plan i logistykę dnia i mam w nosie obiecanki.
                          > Jako matka z doświadczeniem szkół róznego rodzaju uważam, że co za dużo to nie
                          > zdrowo.
                          Twoja wypowiedź daje mi do myślenia.Czyżby plan lekcji na 7.10 jest naszym lokalnym wariactwem?
                          Ja do pracy od x czasu nie chodzę na 7;))
                          • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.12, 18:07
                            .Czyżby plan lekcji na 7.10 jest naszym lokalnym wariactwem?
                            Ja do pracy od x czasu nie chodzę na 7;))"

                            Tak, to lokalne wariactwo i patologia.
                            Moja córka zaczyna lekcje o 8.15 - i tak jest w kilku znanych mi szkołach chociaż standard to 8.00.
                            Na 7.30 organizowane są czasem fakultety albo poprawy sprawdzianów.
                            Bardzo rzadko - wuef.
                            • joa66 Re: kto wybiera? 18.03.12, 19:26
                              Szkoła wygląda na toksyczną (do bez bicka - na stronie szkoły jest plan obowiązkowych lekcji - wynika z tego, że lekcji jest 10 dziennie, lekcji nie kółej zainteresowań i fakultetó dla chętnych)

                              łatwo mówić - sama się zastanawiam co bym zrobiła gdyby moje dziecko upierało się przy liceum z grupy " po moim trupie". A może starsze rodzeństwo z nim porozmawia?

                              Może w tych 10 liceach są inne o przyzwoitym poziomie?
                              • Gość: bez nicka Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.12, 19:36
                                Być może nie doczytałam, ale czy możesz podać stronę szkoły? Strasznie jestem ciekawa nie tylko planu lekcji, ale tego co o sobie piszą. Strona to wizytówka szkoy, ale także kopalnia wiedzy o niej ( szkole nie wizytówce) a między wierszami można doczytać się ważnych rzeczy i to niekoniecznie takich, które dyrekcja chciałaby przekazać.
                                • joa66 Re: kto wybiera? 19.03.12, 00:15
                                  vilo.bydgoszcz.pl/plan/ klasa interdycyplinarna

                                  www.lo12.wroc.pl/pl/dzwonki,38.html nie zauwazyłam planu lekcji, ale jest rozpiska dzwonków. Do 11 lekcji.


                                  Podobnie tutaj (proszę zwrócic uwagę na dzwonek PO pierwszej lekcji ) pn.lo7.wroc.pl/strona7/rozkad-dzwonkow.html


                                  • Gość: bez nicka Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 19.03.12, 11:06
                                    Przyjrzałam się stronom obu szkół.
                                    W Chrobrym w zakładce Innowacje jest ramowy rozkład godzin- raptem o 5 w 3 letnim cyklu nauczania, większy niż w innych szkołach. Oznacza to, że uczeń ma w ciagu roku szkolnego max 2 h więcej niż kolega z innej szkoły.
                                    Planu rzeczywiście nie znalazłam, ale jeśli uczeń zamiast 32h ma 34 no przyjmijmy 35 to jest to 7 a nie 10 godzin lekcji.
                                    W Baczyńskim znalazłam plan lekcji,zajęcia zaczynają się o 7.30, ale nigdy nie kończą po 14.55. Są dni kiedy lekcje trwają do 13.05, i uwaga- malymi literkami oznaczone są lekcje z podzialam na grupy- więc może być ( i zwykle jest), że klasa, która ma teoretycznie 8 lekcji praktycznie ich nie ma, bo jedna grupa przychodiz na 7.30 i o 13.00 jest wolna a druga jest w szkole do 15.00 za to od 9.00.
                                    Nie wiem dlaczego sa tak rozpisane dzwonki, ale plan czyli faktyczne lekcje mówi o czymś innym.
                                    • joa66 Re: kto wybiera? 19.03.12, 11:13
                                      Spójrz się na plan lekcji klasy interdyscyplinarnej w Bydgoszczy (pierwszy podany przeze mnie link) tam jest 10 lekcji dzienie.

                                      Co do szkół wrocławskich - nie pamiętam, o którą z nich chodziło (pisała o niej niajaka "gość") ale tam oprócz lekcji są OBOWIąZKOWE fakultety
                                      • menodo Re: kto wybiera? 19.03.12, 23:41
                                        To było w XII lo, a te obowiązkowe fakultety były o cmentarzach i o nietoperzach:)
                                        • jakw Re: kto wybiera? 24.03.12, 08:46
                                          menodo napisała:

                                          > To było w XII lo, a te obowiązkowe fakultety były o cmentarzach i o nietoperzac
                                          > h:)
                                          Rozumiem, że profil był interdyscyplinarny historyczno-biologiczny ? ;-)
                          • Gość: bez nicka Re: kto wybiera? IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.12, 19:33
                            Tak. Rozpoczynanie lekcji o 7.10 jest nienormalne i szkodliwe.
                            żeby dostać się do szkoły na tę godzinę nawet z sąsiedniej ulicy trzeba wstać ok 6.00. A jesli młodzież dojeżdża godzinę - tak jak piszesz trochę po 5.00!
                            Kto to wytrzyma i jak długo?
                            Są tzw zerówki. Funkcjonują w większości szkoł, ale to są lekcje na których jest jakaś rzecz ekstra - np. poprawa ocen, sprawdziany, poprawa lub pisanie gdy było się np. nieobecnym, ekstra konsultacje- na prośbę uczniów, religia/etyka, czasem w-f. I to zwykle nie częściej niż raz w tygodniu.
                            Moja córka skończyła szkołe, do której cholernie ciężko było się dostać. Sprawdź tzw. progi w Czackim- czasem nie wystarczało nawet 170 punktów,a z reguły 162-165 punktów to było minimum. Ale nie piszę po to, żeby się chwalić tylko problem podobny - radość, że dziecko jest w TEJ szkole. Radość i duma nie powinny jednak przysłaniać zdrowego rozsądku- zwłaszcza rodziców. Szkoła ma przede wszystkim realizować program a dopiero potem bawić się w fakultety. I tego od szkoły/dyrekcji można wymagać.
                            Siatka godzin może jest niedoskonała, ale nie ukłądana przez idiotów. Można, w ramach godziny dyrektorskiej domagac się dodatkowej biologii czy matematyki, można prosic o to, żeby zajęcia były w grupach ( łatwiej uczyć gdy ma się 16 a nie 32 uczniów), ale to wszystko.
                            W "naszej" szkole też były wycieczki, wyjścia, też przepadały lekcje na Festiwal Teatralny ( cudna impreza, nie żal ani jednej godziny), jest wyjazd na tygodniowy obóz narciarski w czasie roku szkolnego, ale to nie zaburza realizacji programu.
                            Nauka to ciężka praca umysłowa. Pobyt w szkole bywa stresujący, uczeń nie ma spokoju, ciszy, możliwości odizolowania się od innych, czasem spokojnego zjedzenia posiłku, wejścia do ubikacji itd. Jeżeli od 7.10 do 17.10 od poniedziałku do piatku ma doświadczać takich "atrakcji" to jest to mało zabawne. U mnie czerwone światełko zapaliłoby się właśnie po przeczytaniu promocyjnej ulotki i spojrzeniu na plan lekcji. Porównałabym go z planem w innych szkołach ( jest dostępny w internecie, nie potrzebne hasła).
                            Zastanów się, bo szkoda dziecka. Bo niezależnie od tych zwariowanych lekcji ( po 10 dziennie) dochodzi, o ile tak jest, tych 200 zadań- nawet jeśli są to pytania testowe.
                            Rodzice mogą nie godzić się na "wariactwa" .
                          • jakw Re: kto wybiera? 18.03.12, 20:28

                            > Twoja wypowiedź daje mi do myślenia.Czyżby plan lekcji na 7.10 jest naszym loka
                            > lnym wariactwem?
                            Zdecydowanie wariactwo.
                            • jakw Re: kto wybiera? 18.03.12, 20:30
                              Acha, wstając o 5.30 , wracając o 18.30 i potem jeszcze odrabiając lekcje - nie da się na dłuższą metę funkcjonować. Spać też kiedyś trzeba.
          • joa66 Re: kto wybiera? 15.03.12, 15:39
            Klasa maturalna może być męcząca , zwłaszcza jak ktoś zdaje 3 przedmioty rozszerzone (nie licząc języka obcego). I warto sprawdzić jak bardzo w wybranej szkole uczeń klasy humanistycznej musi się zajmować biologią czy fizyką w 3 klasie , zwłaszcza w jej drugim semestrze.

            Gdyby jednak dziecko miało mieć od pierwszej klasy 48 h tygodniowo plus 2 h dziennie dojazdy chyba próbowałabym interweniować. Zwłaszcza gdyby jedynym argumentem syna za tą szkołą było udowodnienie byłym nauczycielom , że się mylili w jego ocenie.
      • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 14:57
        kręci go rywalizacja jak najbardziej ,ale nie kręci go mozolne siedzenie nad książkami dzień w dzień.w tej szkole zadaje się po 200zadań z matmy na weekend ,200z fizyki i dołóżcie sobie referat z polskiego czyli długi majowy weekend z kapelusza.jak czegoś nie zdążą przerobić w szkole hajda na korki.zróbcie to sami.wiem,że "potęga" szkoły to pic na wodę .imperium korepetycji dla ludzi ,którzy mają pieniądze,żeby za nie płacić.
        • Gość: filga Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.12, 15:18
          Raszplo (ojej), sorry, chcesz mi powiedzieć, że w humanie zadają na weekend 200 zadań z fizyki?! Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Ani w tym sensu, ani logiki. Matematyka ok
          • joa66 Re: kto wybiera? 15.03.12, 15:33
            Kiedyś pisała tu dziewczyna, o której często myślałam , że jest trollem, ale kiedy podała nazwę swojego liceum (chyba we Wrocławiu) okazało się, że naprawdę mają tam po 9-10 lekcji dziennie plus jakieś obowiązkowe fakultety z duchów czy coś takiego (widziałam na stronie). Nic mnie już nie zdziwi.
            • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 15:49
              Tak, wiem, z Wrocławia:) Fakultety z duchów rzeczywiście były:)
            • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 15:58
              No, ale ona miała nick chyba "gość".
              Sorry, staram się być osobą tolerancyjną, aczkolwiek bez przesady i w przypadku osoby o nicku "raszpla zwyczajna" mam jednak problemy z tzw. zaufaniem społecznym:)
              • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 16:32
                chwileczkę.dopytałam starszego dziecka.w maturalnej klasie było 36godz z fakultetami za które płaciliśmy extra szkole.mea culpa.48było w 2klasie.tyle tytułem wyjaśnienia.
                raszpla to mój drugi nick.i wiesz menodo całkiem fajnie nam sie wymienia myśli pod moim starym.
                cóż pierwszy raz ktoś mnie nazwał trollem.zapewne gdybym opisała okoliczności usuwania syna ze szkoły dostałabym tytuł trolla roku .moja interwencja co do ilości godzin w 2klasie polegała na tym,ze zwolniłam dziecko z wf np. odbywającego się na godz 7.10 2 godz ,a potem lekcje do 17.10 z czego fakultety z fizyki na dwóch ostatnich lekcjach.absurd.

                menodo wyluzuj.problem jest rzeczywisty i trudny.chcę poznać spojrzenie innych osób z boku i daleka.akurat Twoje uwagi zazwyczaj sa dość zbieżne z moimi więc weź głęboki oddech;)
                • agatka_s Re: kto wybiera? 15.03.12, 16:47
                  A ja mam takie pytanie: Czy Ty rozmawiasz ze swoim synem ? Czy o wyborze szkoły nie można po prostu pogadac ? Czy to musi byc od razu takie czarno białe, albo on sam wybiera, albo Ty jemu ?

                  Mnie się wydaje że 3 klasa gimnazjum to może jeszcze nie dorosły człowiek, ale jednak już coś pod sufitem miec powinien i da się z taką osobą rozmawiac, wymieniac argumenty, pokazywac dobre i mocne strony.

                  Syn moim zdaniem decyzje powinien podjąc sam, ale moim zdaniem powinnas mu różne rzeczy uświadomic, powiedziec gdzie widzisz ryzyko takiej a nie innej decyzji, a gdzie szanse. Na końcu to chłopak podejmie decyzje, bo ON MUSI SIĘ INDENTYFIKOWAC ze szkołą do której bedzie chodził, a nie odczuwac dyskomfort ze coś mu zostało narzucone.

                  Argument "że chce pokazac" jest niby głupi, ale ja bym go jednak nie wykpiwała. Jeśli chłopak poczuł się urażony w swojej ambicji i honorze, to taka motywacja może byc bardzo silna. Raczej bym to uszanowała. Wyścig szczurów to raczej zależy od towarzystwa w klasie, a nie generalnie od szkoły. Nie masz żadnej gwarancji że w zwykłej szkole, w zwykłej klasie nie trafi się grupa która skupi się na rywalizacji. Jak mój syn chodził do podstawówki społecznej to jedna klasa była złożona z samych prymusów, a druga wręcz odwrotnie-tak jakby pozytyw i negatyw fotograficzny... A w "topowym" LO może byc fajna zgrana klasa. Mój syn chodzi do dobrego (czasem podawanego za klasyczną szkołe dla szczurów) LO, a klase ma fantastyczną, zgraną i bardzo koleżeńską(zreszta podobnie było w topowym gimnazjum, które też powszechnie podejrzewa się o wyścig szczurów). Więc moim zdaniem to nie musi tak byc. Naprawde więcej zależy od klasy, wychowawcy a nie od samej szkoły. No a to na jakie dzieci się trafi to zawwsze troche loteria.
                • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 20:26
                  raszpla to mój drugi nick.i wiesz menodo całkiem fajnie nam sie wymienia myśli
                  > pod moim starym."

                  No dobra, w sumie nick jak nick - ale jeśli następnym razem wystąpisz jako czarna mamba, to się przypomnij:)
                  A serio to współczuję. Mimo wszystko wybór pozostawiłabym synowi. Możliwe, że będzie tak jak piszesz - za chwilę będzie afera i syn zostanie ze szkoły usunięty. Ale może mu się spodoba, może spotka tam jakichś kolegów na swoim poziomie, może jakieś sensowny nauczyciel tam się znajdzie , może...


          • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 16:35
            wiem,że nie ma logiki,ale takie są fakty.sama załatwiałam córce koleżanki korepetytora na długi majowy weekend.dlatego uważam między innymi tę szkołę za stratę czasu.program jest realizowany poza szkołą kosztem rodzicielskiej kieszeni.splendor olimpiad i wyróżnienia dla szkoły.chore?chore.
            • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 15.03.12, 16:38
              weszłam na www starej szkoły : w maturalnej klasie w biol-chem-fiz 31 widocznych godzin.fakultety nie są ujęte.dochodzi łacina plus 6godz płatnych zajęć.żadna sensacja.
              a raszpla to ryba:)))
              • Gość: filga Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.12, 16:46
                Jeśli jest to szkoła, o której myślę, z Gdyni, to chyba jest o co zawalczyć.
                • agatka_s Re: kto wybiera? 15.03.12, 17:04
                  Gość portalu: filga napisał(a):

                  > Jeśli jest to szkoła, o której myślę, z Gdyni, to chyba jest o co zawalczyć.

                  Raczej chodzi o tę szkołe
                  bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,9390476,Pierwsza_w_miescie_klasa_interdyscyplinarna.html
                  ;-)
                  • Gość: filga Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.12, 19:13
                    Rzeczywiście, wygląda ne tę. VI zawsze była bardzo dobrą szkołą, ale nie wiem, czy nie przesadzili z tą rewolucją, po pierwsze. A po drugie, czy uda im sie zrealizować to, o czym napisali. Tak mnie trochę zastanawiają ci nauczyciele akademiccy, którzy z Poznania będą jechać do Bydgoszczy. Ale może to jacyś rodzice ...
                    • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.12, 20:01
                      Tak mnie trochę zastanawiają ci nauczyciele akad
                      > emiccy, którzy z Poznania będą jechać do Bydgoszczy. Ale może to jacyś rodzice
                      > ..."

                      Albo korepetytorzy:D
                      A serio to ja znam klimat renomowanych szkół na szeroko rozumianej prowincji i ciarki mnie przechodzą na myśl, że moje dzieci miałyby do nich chodzić. Sama do takiej szkoły chodziłam przez rok i pamiętam głównie lęk, że za chwilę wyląduję w pobliskiej odzieżówce "szyć staniki" - ze dwadzieścia razy dziennie powtarzali nam to nauczyciele. I były to całkiem realne groźby - bo przyzwoite szkoły w województwie były 2-3, a od moich czasów raczej się tam pogorszyło.
                      Uczniowie w takich szkołach poddawani są niewyobrażalnej dla dzieci z Warszawy presji na osiągnięcia, a jeśli coś im się podoba to nie mają w zanadrzu jakiejś lokalnej Bednarskiej :) tylko wypad - do ogólniaka z ujemnym EWD albo szyć staniki. W dodatku w Warszawie mało kogo obchodzi, że dzieciak zmienia szkołę, a tam to jest deklasacja, bankructwo i wstyd dla całej wsi. No bo jak to - dostał się do takiej szóstki w Bydgoszczy albo do Gila w Toruniu i pacz pani....
                      • Gość: filga Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.12, 20:25
                        No tak, toruński Gil to osobny rozdział w polskiej edukacji. Szkoła, która ma internat pozwalający na ściągania dzieci z całej Polski. Wyłapują konkursowiczów i próbują ich pozyskać dla siebie. Nauczyciele opłacani wg innych stawek, warunki dydaktyczne takie, że nawet warszawskim szkołom do nich daleko. No i po wielu latach (moim zdaniem, zbyt wielu) wreszcie o nich głośno. I nie mówię, że to źle. Ale inaczej.
                        • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.12, 12:13
                          Wiesz co, to jest jakaś dziwna szkoła i ja nie uważam jej za świetną.
                          Mam bliską rodzinę w Toruniu, zresztą pracowników UMK - i oni nie posłali swojego syna (podstawówkowego, gimnazjalnegoi licealnego laureata ) do GILA. Oni zresztą uważają, że sukcesy olimpijskie tej szkoły to mit - tu się zgadzam, bo to są głównie finaliści ( a niby kogo z okręgu na etapie ustnym miałyby przepuszczać szanowne komisje?), w sporej liczbie także z olimpiad "dziwnych" - które nawet same Perspektywy ujmują w rubryce "pozostałe olimpiady".
                          A sukcesy maturalne uczniów tej szkoły (ranking uwzględnia również te "stówki" za finalistów) są na poziomie warszawskich szkól, znacznie niższe niż w przypadku np. Jeziorańskiego - a to liczbowo podobne populacje.
                          A jeśli chodzi o to, "co tam się dzieje" w sensie "atmosfery w szkole" - to tam się dzieje coś, co stołecznym dziennikarzom żyjącym z interwencji w szkołach nawet się nie śniło:)
                          • raszpla.zwyczajna Re: kto wybiera? 16.03.12, 12:52
                            Dziękuję za wypowiedzi.Nadal jakoś próbuję to ogarnąć.
                            Z jednej strony wiem,że powinnam mu pozwolić na całkowicie samodzielny wybór ,z drugiej mój lęk dość racjonalny.
                            Tak rozmawiam z nim o szkole.Ona zaczyna CODZIENNIE. ten temat.
                            Jestem pod wrażeniem Waszej orientacji co do innych miast.Nie mam pojęcia jak jest np. w Poznaniu chociaż domyślam się,że od groma mają liceów.
                            O akademickim w Toruniu słyszałam od przyjaciół umk-owców.Kiedyś miałam okazję poznać nauczyciela z tamtej szkoły.Wydaje mi się,że temat jest trochę nadmuchany delikatnie mówiąc. Wyniki matury jakie można zobaczyć na ich stronie są przepraszam;) równe/nieco słabsze niż wyniki mojego starszego dziecka. Raczej rzadko pracownicy UMK posyłają tam swoje dzieci .Pamiętam,że chwalili za to szkołę muzyczną .
                            • joa66 Re: kto wybiera? 16.03.12, 16:12
                              Moim zdaniem nastolatek wracający do domu prosto po lekcjach powinien być w domu najpóźniej o 16.30. Jeżeli wybiera szkołę, która mu to uniemożliwia, powinien mieć naprawdę dobre argumenty i swiadomosc tego na co sie decyduje.
                            • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.12, 20:36
                              > Tak rozmawiam z nim o szkole.Ona zaczyna CODZIENNIE. ten temat.

                              Wiesz co, ja bym się zgodziła na tę szkołę.
                              No chyba że to jest dla Ciebie szkoła pt." po moim trupie". (Dla mnie taką szkołą dla córki było liceum plastyczne:D)
                              Ale w takiej sytuacji - staraj się używać innych argumentów niż że daleko albo że korepetycje będzie musiał bra,ć albo że humanistycznie to lepiej się rozwinie w tej szkole bliżej domu.

                              A tak w ogóle, to mnie akurat bardzo się podoba projekt klasy interdyscyplinarnej:)
                              • hawa.etc Re: kto wybiera? 20.03.12, 03:01
                                Z ciekawości - co jest nie tak z liceum plastycznym?
                                • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.12, 13:39
                                  hawa.etc napisała:

                                  > Z ciekawości - co jest nie tak z liceum plastycznym?"

                                  Wiesz co, wiele złych rzeczy słyszałam o liceum plastycznym (tym warszawskim) - na przykład tę, że nie kształci dobrze ani w zakresie przedmiotów ogólnych (no to bym była w stanie wybaczyć), ani artystycznych - a to już kanał.
                                  Moja córka jest bardzo rozgarniętą intelektualnie osobą, poza tym ja bardzo podziwiam i szanuję jej pasje artystyczne. I Ok - poszła do tej wysokoprogowej szkoły (jednak nie po moim trupie:)) - i w tej szkole "dla kujonów" spotkała sporo fajnych koleżanek, które już są na ASP albo właśnie startują. Ona sama rozważa rózne scenariusze - jednym z nich jest kurs fryzjerski zaraz po maturze. I ja to bardzo popieram, i będę to finansowac:)
                          • Gość: filga Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.12, 15:22
                            Ale ja nigdzie nie napisałam, że to świetna szkoła. Ona ma świetne warunki.
                          • cyggnus Re: kto wybiera? 25.03.12, 23:22
                            tu się zgadzam, bo t
                            > o są głównie finaliści ( a niby kogo z okręgu na etapie ustnym miałyby przepusz
                            > czać szanowne komisje?), w sporej liczbie także z olimpiad "dziwnych" - które
                            > nawet same Perspektywy ujmują w rubryce "pozostałe olimpiady".

                            Głównie, nie znaczy jednak, że tylko. W ciągu ostatnich trzech lat miała równiez medalistów olimpiad międzynarodowych - złoty medal z matematyki, srebrny rok temu z chemii, brązowy dwa lata temu z geografii, srebrny medal i wyróżnienie z astronomii, w tym roku też dziewczyna jedzie na międzynarodową olimpiadę z astronomii, więc nie jest to aż tak mało. Jednak możliwość udziału w zajęciach np. dla doktorantów uczelni, prowadzenie przez jakiegoś pracownika naukowego, dostęp do biblioteki uniwersyteckiej, czasem dużo daje. Nauczyciele są bowiem na ogół bardzo przeciętni. Prawdą jest, że obecny dyrektor bardzo umiejętnie steruje pozycją szkoły i wykorzystuje metodologię rankingów - pod jego rządami szkoła "zyskała" w tym sensie, że wywierany jest duży wpływ na uczniów, by startowali w jak największej liczbie olimpiad, co jest premiowane w rankingu. O ile jednak sam chętnie posłałbym dziecko do tej szkoły jeszcze 5-7 lat temu, to obecnie na pewno nie - zbyt duża presja na wynik szkoły, o wiele ważniejszy niż osobisty rozwój ucznia. Inaczej niż kiedyś.
                            A odkąd od uczniów (dzieciakom trudno jest utrzymać język za zębami) wiem o takich sytuacjach, jak to, że niektórym nauczycielom cudownie objawiają się przed konkursami kuratoryjnymi pytania, które "mogą" być na konkursie, straciłem cały szacunek dla tego przybytku. Dzieciaki tam przyzwyczajane są do tego, że zawsze są i muszą być najlepsze. Że są wyjątkowe i należy im się specjalne traktowanie. O ile to pierwsze może być rzeczą pozytywną, to drugie już niekoniecznie.
                            • Gość: menodo Re: kto wybiera? IP: *.adsl.inetia.pl 26.03.12, 11:31
                              [b]cyggnus napisała:

                              "Głównie, nie znaczy jednak, że tylko."

                              No tak i ja właśnie dlatego napisałam "głównie" :)
                              W 2011 r. było tam 6 laureatów i 37 finalistów, odnieśli sukcesy w 22 olimpiadach.
                              Ja nie twierdzę, że w tej szkole nie ma wybitnych uczniów, zdumiewają mnie po prostu proporcje między liczbą laureatów a finalistów. Tak jakby uczniowie tej szkoły z łatwością wychodzili z okręgu, ale na poziomie centralnym już tak dobrze im nie szło.

                              "A odkąd od uczniów (dzieciakom trudno jest utrzymać język za zębami) wiem o tak
                              > ich sytuacjach, jak to, że niektórym nauczycielom cudownie objawiają się przed
                              > konkursami kuratoryjnymi pytania, które "mogą" być na konkursie, straciłem cały
                              > szacunek dla tego przybytku."

                              Prorocze sny nauczycieli na etapie okręgowym ( zwłaszcza ustnym) mogłyby tłumaczyć sukcesy uczniów na tym szczeblu :)

                              "Dzieciaki tam przyzwyczajane są do tego, że zawsz
                              > e są i muszą być najlepsze. Że są wyjątkowe i należy im się specjalne traktowan
                              > ie."
                              Przejdzie im, jak trafią na studia do większego miasta :D
                              • cyggnus Re: kto wybiera? 26.03.12, 16:23
                                Uczniowie odnosza duże sukcesy tam, gdzie albo jest świetny nauczyciel-pasjonat, albo dużą przewagę daje im współpraca z UMK (np. ze świetnym centrum astronomii). Sa nieźli matematycy, pracujący z pasją z młodzieżą, jest pasjonat-geograf. Humanistów-nauczycieli mają takich sobie, języki to jak kto sie sam nauczy lub będzie chodził na jakies dodatkowe lektoraty, więc i efektów wybitnych nie ma. To samo jest w gimnazjum - gimnazjum ma olbrzymia przewagę nad całą resztą miasta w dziedzinach, w których żadna szkoła nie jest w stanie dorównać im np. bazowo czy sprzętowo (albo też godzinowo - żadne kółko raz w tygodniu na 7 rano nie zastąpi godziny dodatkowo tego przedmiotu w tygodniu od I klasy, zwłaszcza gdy róznica jest między 1 godziną a dwiema, czyli 100%-owa): na 11 laureatów z Torunia z fizyki 10 jest z GiLA, na 23 analogicznych laureatów z chemii 15 jest z GiLA. W pozostałych (poza jeszcze matmą) już takich dysproporcji nie ma.

                                > Prorocze sny nauczycieli na etapie okręgowym ( zwłaszcza ustnym) mogłyby tłumac
                                > zyć sukcesy uczniów na tym szczeblu :)

                                Nie mówiłem o olimpiadach, raczej konkursach gimnazjalnych. Nie trzeba byc w końcu szczególnie wybitnym, żeby przy tak dobrych warunkach nauki i parciu na wynik dotrzeć do finału bez szczególnych forów.
    • morekac Re: kto wybiera? 20.03.12, 15:19
      Porozmawiałabym z synem na temat jego motywacji. Motywacja typu "bo ja im pokażę" nie wydaje się najlepsza. Niemniej, jeśli syn jest przekonany z innych powodów - to nie musi być złe rozwiązanie.
      • Gość: gość 3 x od 7 IP: *.dynamic.chello.pl 21.03.12, 23:36
        www.lo9.szczecin.pl/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=59

        + koła zainteresowań codziennie,a moje dziecko dojeżdża codziennie pociągiem z miejscowości od 40 km oddalonej, w klasach jest sporo osób z okolicznych miast, wsi, dojeżdżających po 30-40 km,ale warto, bo to świetna szkoła i klasa
        • Gość: gość Re: 3 x od 7 IP: *.dynamic.chello.pl 21.03.12, 23:38
          proszę przejść do klasy 1b
          • Gość: bez nicka Re: 3 x od 7 IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.12, 07:49
            Obejrzałam stronę szkoły i plan lekcji ( nie tylko zresztą Ib).
            Zajęć jest rzeczywiście dużo, ale nie wszystkie lekcje uwzględnione na planie mają wszyscy uczniowie. Te, które są w grupach- a jest ich, i bardzo dobrze, sporo- ma tylko ta grupa, druga idzie do domu.
            To samo z religią i etyką- na planie wygląda to "groźnie"- dużo zajęć, a tak naprawdę albo religia, albo etyka a jak się ktoś uprze to...nic.
            Dodatkowo jest muzyka, plastyka i historia sztuki.
            Zajęć z pewnością dużo, ale 3x do godziny 19.00 to chyba tylko na własne życzenie.
        • Gość: menodo Re: 3 x od 7 IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.12, 09:21
          Ten plan akurat wydaje mi się rozsądny - moja córka w 1 i 2 klasie miała podobnie, za to w 3 klasie nie musi się uczyć większości przedmiotów niekierunkowych.
          Ważne, że przedmioty typu wuef czy religia nie są w środku tak jak w tej szkole z Bydgoszczy i normalne lekcje zaczynają sie o 8.10. A kółka zainteresowań to po prostu część życia - mojej córce też zdarza się przesiadywać w szkole do wieczora z różniastych powodów.

          Dojazd pociągiem nawet 30 km wbrew pozorom może zajmować mniej czasu niż dojazd 15 km samochodem w okolicznościach Polski w budowie:) - u nas ewakuacja odbywa się o 7.15 (lekcje zaczynają się o 8.15).
          Moja córka nie chodziła na religię, etyke miała na ostatniej godzinie. Chyba w pierwszej i 2 raz w tyg. wuefy miała na 7.20, więc pilnowała - aby mieć 51 proc. frekwencji i zaliczała na 2; trudno, na szczeście szkoła nie robiła z tego jakiegoś halo.

          Słowem - sama liczba godzin jaką zajmują dojazdy i pobyt w szkole niewiele mi mówi; ważne, czy ogólny z tego bilans strat i korzyści wychodzi dziecku na plus.
    • Gość: arnold_von_won Re: kto wybiera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.12, 11:50
      Skoro zaczynasz swój wywód od czasu dojazdu, to do tego się głównie odniosę.

      To syn będzie jeździł godzinę czy 2 dziennie. Będzie musiał wcześniej wstawać, czekać na autobus. Nie Ty. To jego problem. Syn jest prawie dorosły i wie na co się porywa. Stać Was na bilety, mam nadzieję:-)

      Ja też miałem daleko do szkoły. Na wskroś przez całe, wielkie miasto, chociaż ogólniaki bliżej były. Wstawałem 40 minut wcześniej niż koledzy w klasie. I dało się przeżyć. Przez całe 4 lata, bo to jeszcze normalna, szkoła była, sprzed reformy.

      Wybór średniej szkoły powinien należeć do ucznia. Rodzic może najwyżej sugerować, pomóc jeśli młody ma wątpliwości. Wybierając szkołę i kończąc ją za 3 lata pokaże, że jest dorosły.

      Powodzenia życzę (Tobie i dziecku)!
    • salma75 Re: kto wybiera? 23.03.12, 17:17
      Dziecko. Do tej pory mam za złe rodzicom, że wybrali mi takie a nie inne liceum, by zaspokoić własne wybujałe ambicje.
      W tym roku mój syn wybierał gimnazjum. Kibicowałam cicho, w duchu, by wybrał porządną szkołę. Nie namawiałam go, nie zmuszałam do niczego. Miałam nadzieję, że wybierze mądrze. Wybrał. Gdyby stało się inaczej nie pisnęłabym słowa.
      13latek może sam podejmować decyzje.
      • Gość: rodziecielka Re: kto wybiera? IP: *.83.radiotel.com.pl 24.03.12, 18:41
        No to ja dorzucę: uczymy się na błędach (jeśli nas na to stać:-)
        Z bliskiego podwórka: pamiętam, jak dwa lata temu znajoma przeżywała wybór syna . Też obawiała się dojazdów, przciążenia, późnych powrotów; no cóż,znała dziecko bardziej niż ono siebie.
        Ale pozwoliła wybrać. Juz po pierwszym semestrze było wiadomo dla wszystkich, że wybór fatalny, ale chłopak grał jeszcze gieroja. Pod koniec roku sam stwierdził, że sie przenosi, bo zwariuje. Odpadły dojazdy, koszmarna atmosfera. I sam stwierdził, że to była pomyłka. ALE, kiedy ostatnio z nim rozmawiałam tak ogólnie o szkole, maturze powiedział: nie żałuje, że najpierw poszedłem do tamtej szkoły. . Gdybym tego nie zrobił, miałbym do siebie i mamy pretensje do końca życia. I tego nie zmieni nawet fakt, że teraz wiem, iż źle wybrałem, a obecna szkoła jest o niebo lepsza, choć z niższym poziomem

        No cóż, ale matka troszkę sobie pluje w twarz, wie że szkoda było jej i syna zdrowia. Aczkolwiek doświadczenie na własnej skórze to ponoć bezcenna rzecz:-)

        Dla mnie osobiście tak długie godziny poza domem dla ucznia to koszmar.
        Nie wiem, co zrobiłabym na Twoim miejscu. jedno tylko radzę: podejmij decyzję jakąkolwiek, ale bez gderania (teraz i później) i tego się trzymaj. Powodzenia!
        • Gość: rodzicielka I jeszcze jedno IP: *.83.radiotel.com.pl 24.03.12, 18:54
          Może nie traktuj tych wszystkich poprzednich przenosin jak klęski, co? Wszak indywidualistom i wybitnym jednostkom nigdy w historii nie było łatwo:-) Jeśli widzisz brak umiejętności społecznych u syna, a terapia przynosi efekt to ją kontynuujcie i tyle. Jednak wspieraj syna, bo inteligentnym w szkole nie zawsze łatwo pogodzić się z wadami tej instytuacji oraz z nieodpowiednim niejednokrotnie postępowaniem nauczycieli (że nawę to delikatnie). A może indywidualny tok nauczania rozwiązałby problem?
          • Gość: menodo Re: I jeszcze jedno IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.12, 20:19
            A może indywidualny tok nau
            > czania rozwiązałby problem?"

            Dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego?
    • nika_j Re: kto wybiera? 24.03.12, 21:23
      Mimo wszystko niech wybierze dziecko. Moje dziecko wybierało samo gimnazjum. Mogło wybrać najlepsze. To, które było wspomniane gdzieś tutaj w negatywnym kontekście. Szli tam jego koledzy. Moje dziecko wybrało inną szkołę, ciut "gorszą", jeśli chodzi o wyniki, za to nam już znaną. Odbyło się to po wielu wewnętrznych bojach (widziałam, jak robi rachunek plusów i minusów, więc wiem, ze nie była to decyzja łatwa). Zdecydowałam wtedy, że poprzestanę na ewentualnym przekazywaniu informacji o tych szkołach, a decyzję pozostawię dziecku. Może to był błąd. Dzisiaj dziecko czasem żałuje tej decyzji, czasem nie. Co ciekawe, wcale nie poziom jest tu ważny, a relacje z kolegami. Obecną szkołę lubi, nie lubi swojej klasy. "Gorsza" szkoła nie jest gwarantem tego, że dziecko będzie się tam czuło lepiej niż w szkole "lepszej".
      Za to z lepszej szkoły do gorszej zawsze można się przenieść, odwrotnie nie.
      • nika_j Re: kto wybiera? 24.03.12, 21:39
        Zastanawiam się tylko, jeśli piszesz z tego miasta, co myślę, dlaczego syn uparł się na to liceum, skoro to ewidentnie nie jest liceum dla humanistów? Są w każdym razie lepsze po tym względem (chociaż przyznam, że nie orientuję się w tamtejszych atmosferach). Przecież to nie musi być od razu wybór między najlepszym liceum a słabym, ale w okolicy.
        Należy też pamiętać, że w tym roku wchodzi reforma i katowanie dzieciaków przedmiotami nieprofilowymi będzie nieco bardziej utrudnione (chociaż pewnie te szkoły z czołówki rankingu będą dalej robiły swoje .
        • jakw Re: kto wybiera? 24.03.12, 23:16
          nika_j napisała:
          > Należy też pamiętać, że w tym roku wchodzi reforma i katowanie dzieciaków przed
          > miotami nieprofilowymi będzie nieco bardziej utrudnione (chociaż pewnie te szko
          > ły z czołówki rankingu będą dalej robiły swoje .
          W 2 i 3 klasie będzie im rzeczywiście - z przedmiotów nieprofilowych zostają polski, matematyka, wf, języki obce oraz przyroda/historia i społeczeństwo. Chociaż jak ktoś się uprze to można katować "historią mody" albo "zdrowiem i urodą". W I klasie za to będzie duże pole do popisu - kilkanaście przedmiotów po 1 godzinie tygodniowo.
          • metaxxa1 uczeń powinien wybierać, bo to jego życie 25.03.12, 12:48
            wiek 13 lat to dużo w obecnych czasach, pełen dostęp do informacji dzięki internetowi, to uczeń będzie się uczył, więc on powinien mieć możliwośc wyboru,a rodzice powinni dać jak najwięcej argumentów za i przeciw w sp[okojnych dyskusjach rodzinnych
            • raszpla.zwyczajna Re: uczeń powinien wybierać, bo to jego życie 12.04.12, 19:38
              minęło trochę czasu i wiem o szkole więcej.

              pomysł absolutnie nie jest do przyjęcia gdyż:nauczycielka polskiego wspaniała osoba odchodzi. ktokolwiek będzie po niej to nie będzie już TO.dla niej syn między innymi chcial iść do tej szkoły.
              angielski jest realizowany na niskim poziomie co oznacza zapewne 5 czy 6 dla niego ,ale co z tego skoro niczego się nie nauczy za to dwa razy w tyg na lekcje dodatkowe ,zeby w ogóle pójść do przodu.pytanie kiedy ma to robić jeśli wracać będzie do domu dość późno? alternatywą może tu być klasa dwujęzyczna i tę można by wziąć pod uwagę się skłaniać pomimo odległości nieco mniejszej niż poprzednia szkoła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka