Dodaj do ulubionych

Kochani, w końcu:):)

04.10.10, 16:50
pochwalić M. muszę, a i sam niezłego karpika zrobił, kiedy to po tym jak już lekko stracił nadzieję, nie mniej jednak trzymał się diety nienagannie, "weszliśmy: na wagę i co??? upragnione poniżej 100, w końcu dwie cyferki przed przecinkiem!!!!
Przyznam szczerze, że od 3 tyg oj było ciężko, organizm mu się zbutował najprawdopobniej, i tak 3 tyg temu 100,4(no wow, byliśmy pewni ze następny pomiar pokaże poniżej 100)a to co???? szok- 2 tyg temu 102!!!!!, tydz temu 102, 1!!!!! a w rtym tygodniu 98,5!!!!! ja wiem że to jeszcze nie koniec i dluga droga przed nami, ale świadomość wspólnie zjedzonej mojej lasagni najlepszejszej:)zaczyna się w końcu realnie zbliżać:):)
Pewnie jeszcze z 2 może 3 miechy, ale i tak już bliżej niż dalej:):)
Obserwuj wątek
    • eka1975 Re: Kochani, w końcu:):) 04.10.10, 19:13
      Gratulacje dla M.Ale mi narobiłaś smaka na lasagnie-juz zaczynam kombinować jak ją zrobić a la Dukan.
    • nancy_callahan Re: Kochani, w końcu:):) 04.10.10, 19:20
      Gratulacje dla męża.
      A tak w ogóle to gęsto ostatnio na forum o zastojach, może organizmu przed zimą bardziej bronią się przed utratą warstwy ocieplenia?
    • ven.to Re: Kochani, w końcu:):) 04.10.10, 19:57
      no to rewelacja!
      gratuluję mężowi, gratuluję Tobie - dzielnej żonie :)
      fajnie że się tak razem wspieracie i wspólnie Go odchudzacie :)
      powodzenia i oby ta lazania udała się szybciej niż zakłądacie
      • mess8385 Re: Kochani, w końcu:):) 04.10.10, 20:05
        dziękuję ślicznie, ale mam normalnie ciągle banana na buzi:):)co do dukanowej lasagne, to są przepisy, ale ja naprawdę nieskromnie powiem że robię jedną z lepszych jaką jadłam, no i niestety dukanowa się kryje a makaronu nie da się zastąpić, próbowałam na wiele sposobów ją robić ale nijak to się ma do prawdziwej:) czekamy dzielnie, może w tym roku się uda:):)
        • sloneczkoasia Re: Kochani, w końcu:):) 05.10.10, 08:08
          gratulacje dla męża i dla Ciebie!
          Super jak sie widzi na wadze takie spadki :)
          wiem, że wcale nie jest łatwo odchudzać mężczyznę... wiem o czym piszę/mówię...
          Mój M. zaczął ostatnio marudzić, że ma już dosyć diety i zaczęły go zniechęcać wahania wagi. Więc myślę, że wkrótce przejdzie na 3 fazę.
        • lilka208 Re: Kochani, w końcu:):) 05.10.10, 08:10
          gratulacje dla męza no i dla ciebie -tez ci się należa:), trzymam kciuki i pozdrawiam!
    • ciri1971 Mess:) 05.10.10, 09:56
      Rzucisz przepis na tę genialną lasagne? Ja robię całkiem niezłą, ale jednak coś mi w niej nie gra. A niedługo uczta i chętnie bym zrobiła;)
      • mess8385 Re: Mess:) 05.10.10, 10:32
        ok ale tutaj, bo grzechem byłoby dodawać do dukanowych przepisów niedukanową lasagnię:):) więc:
        -mięsko mielone z 70 dag
        - sos knor do spaghetti bolognese
        -kukurydza- nie koniecznie
        -żółty ser z 40 dag
        -cebula, czosnek
        -mleko
        -masło
        -mąka
        -makaron do lasagne
        -przyprawy:sól, pieprz, oregano, bazylia, zioła prowansalskie, papryki i co tam tylko lubisz
        Przesmażam mięsko z przyprawami, dodaję cebulkę pokrojoną drobno, wsypuję sos bolognese i zalewam wodą do odpowiedniej konsystencji, na koniec jak już wyłączę dodaję posiekany ząbek czosnku.
        Ścieram ser na tarce.
        W rondelku na małym ogniu roztapiam pół kostki masła (aż mi ciarki przechodzą, grzech nad grzechy, od 4 miesięcy zero prawie tłuszczów a tu to!!:( ), dodaję na oko mąki i trzepaczką sprawiam że robi się gładka konsystencja-ważne żeby grudek nie było, dodaję mleko ciągle mieszając i najlepiej świeżo startą gałkę muszkatołową i sos beszamelowy gotowy, szybko gęstnieje więc robię go na końcu jak już wszystko inne przygotowane.
        W naczyniu żaroodpornym układam kolejno:
        -trochę na dno całe sosu z patelni
        -makaron żeby wszystko zakrył-czasem połamać trzeba
        -sos beszamelowy
        -sos z patelni
        -ser
        -makaron
        -sos z patelni
        -beszamel
        -makaron
        -sosy
        -na koniec sera dużo i posypuję jeszcze z góry przyprawami
        i na oko do pieca na 180 stopni, jakoś z 40 min, muszę widzieć że ładnie bulgocze wszystko żeby mieć pewność że makaron nie będzie twardy no i jak ser się przypiekać zacznie to wylączam i zostawiam jeszcze w piecu, a potem już tylko podawać:)
        Jak to się mówi trening czyni mistrza a do końca nie jest mi łatwo napisać jak czego i ile, na początku zdarzało mi się że za rzadkie wszystko wyszło np, albo makaron nie al dente tylko miękki całkiem, ale po kilku razach jest idealnie, więc i Ty pewnie dojdziesz do wprawy. A i M. uwielbia z pieca jak i zimną równie mocno:)
        Jak juz poszalejęsz i zdobisz ją daj znać jak smakowało:)
        • ciri1971 Re: Mess:) 05.10.10, 11:53
          Brzmi bardzo smacznie:)

          Dziękuję:) Zrobię w sobotę i na pewno podzielę się wrażeniami.
    • marisella Re: Kochani, w końcu:):) 05.10.10, 11:57
      Gratulacje dla męża :)
      Ona jest dla mnie na forum taką bratnią duszą, choć nawet o tym nie wie :) Startowaliśmy z podobnego poziomu, Wy trochę wcześniej kończycie, ale póki co idziemy dość równym tempem, czasem u mniejest parę deko mniej, czasem u Was, i ja nawet zastoje mam mniej więcej wtedy, co Twój mąż :D (więc oby ich miał jak najmniej! ;))

      Powodzenia, niedużo Wam już zostało :)
      • mess8385 Re: Kochani, w końcu:):) 05.10.10, 14:39
        dobrze wiedzieć bratnia duszyczko:):) hmmm, wcześniej???? koniec III fazy przewidziany na koniec czerwca przyszłego roku.... ale luzik, damy radę:):) Trzymam kciuki i za Ciebie i tak właśnie tak, oby zastojów było jak najmniej:):)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka