babicka_pl
05.11.11, 22:47
z nałogiem bo tak można nazwać 'coś' co niszczy moją młodość.
Nigdy nie byłam osobą szczupłą, zawsze miałam kilka kg nadwagi. Gdy urodziłam dzieci z 72kg moja waga urosła do 95kg. W dużej mierze jestem sobie sama winna, podczas ciąży żarłam jak słoń, w niedługim czasie zaszłam w kolejną i nic się nie zmieniło. Mój organizm przyzwyczaiłam do sporej ilości jedzenia, a później już tylko były tego skutki w postaci kolejnych kg. Właściwie się nie ograniczam, potrafię zjeść ostatni posiłek o 22, wtedy najedzona i szczęśliwa kładę się spać. Uwielbiam fast foody, nie znoszę aktywności fizycznej w postaci sportu, mój ruch to codzienne trwające pół godziny spacery.
Nie będę się tu wyżalać, że mam tendencję do tycia, sama wiem że oszpeciłam sobie ciało i umysł kilogramami żarcia. Ważne jest to że postanowiłam ruszyć d_pę i zabrać się do ubijania tego tłuszczu. Zakładałam już raz bloga, ale nic z tego nie wyszło po tygodniu odchudzanie mi się znudziło i męczyły mnie codzienne wpisy. To moje drugie podejście i co tydzień zdam relację z moich poczynań a jeśli zdarzy mi się porażka to honorowo się przyznam i zakończę wątek (czego bym nie chciała).
Witam się z wami serdecznie ;
Jestem Anna mam 27lat
mam 170cm i ważę 95kg
trzymam kciuki za samą siebie bo droga nie będzie łatwa;)
pozdrawiam