Dodaj do ulubionych

co jesc ,zeby...?

27.07.02, 19:08
staram sie nie jesc kolacji zbyt pozno-dzieki tem rano mam placiutki brzuch.
Tylko co zrobic,zeby miec taki przez caly dzien?Od razu po sniadnaiu(dosc
duzym)mam wzdety brzuch(tak mi sie wydaje-jestem po prostu najedzna i brzuch
mam znacznie wiekszy) i tak juz jestdo wieczora..?
czy moze rozwiazaniem sa zwykle cwiczenia na brzuszek(wobec tego kiedy je
robic,skoro przez reszte dnia mam napelniony brzuch?)?
Obserwuj wątek
    • krystyna-opty Re: co jesc ,zeby...? 27.07.02, 19:24
      lampion napisała:

      > staram sie nie jesc kolacji zbyt pozno-dzieki tem rano mam placiutki brzuch.
      > Tylko co zrobic,zeby miec taki przez caly dzien?Od razu po sniadnaiu(dosc
      > duzym)mam wzdety brzuch(tak mi sie wydaje-jestem po prostu najedzna i brzuch
      > mam znacznie wiekszy) i tak juz jestdo wieczora..?
      > czy moze rozwiazaniem sa zwykle cwiczenia na brzuszek(wobec tego kiedy je
      > robic,skoro przez reszte dnia mam napelniony brzuch?)?

      Popatrz na różne zwierzęta. Jakie bębny mają zwierzęta żywiące się pastwiskowo,
      znaczy roślinami, a jakie "zapadnięte" mają mięsożerne: pies, kot (pod
      warunkiem, że nie są karmione kluchami, chlebem, słodyczami i roślinami).
      • cornkey Re: co jesc ,zeby...? 27.07.02, 22:22
        kryska, ale zes odwalila argument!!!! Wspanialy!!
      • araab Re: co jesc ,zeby...? 28.07.02, 16:24
        krystyna-opty napisała:


        >
        > Popatrz na różne zwierzęta. Jakie bębny mają zwierzęta żywiące się
        pastwiskowo,
        >
        > znaczy roślinami, a jakie "zapadnięte" mają mięsożerne: pies, kot (pod
        > warunkiem, że nie są karmione kluchami, chlebem, słodyczami i roślinami).


        A najbardziej "zapadnięte" mają te mięsożerne po tygodniowej lub dłuższej
        głodówce, jak sobie żadnego jedzonka nie upolują.Tak więc tylko brać przykład z
        mięsożernych i jeść od czasu do czasu, aby przeżyć.Wtedy płaski brzuch, a
        raczej wklęsły, gwarantowany.

        Brawo optymalni za "argumenty".
    • katbiel Re: co jesc ,zeby...? 28.07.02, 17:42
      Wiesz co, miałam podobny problem gdy nie jadłam kolacji. Rano płaściutki
      brzuch a po jakimkolwiek jedzeniu wzdęty. Jedyną na pozbycie się tego uczucia
      jest nie zmiana jakości jedzenia ale po prostu powrót do jedzenia kolacji -
      coś lekkostrawnego, zjedzonego najpóźniej o 19 powinno Ci pomóc. Wtedy nie
      będzie tak długiej przerwy między posiłkami co bardzo często powoduje wzdęcia
      brzucha. Trzymam kciuki, pozdrowienia.
    • araab Re: co jesc ,zeby...? 30.07.02, 00:19
      krystyna-opty napisała:

      > araab napisała:
      >
      > > krystyna-opty napisała:
      > >
      > >
      > > >
      > > > Popatrz na różne zwierzęta. Jakie bębny mają zwierzęta żywiące się
      > > pastwiskowo,
      > > >
      > > > znaczy roślinami, a jakie "zapadnięte" mają mięsożerne: pies, kot (po
      > d
      > > > warunkiem, że nie są karmione kluchami, chlebem, słodyczami i roślina
      > mi).
      > >
      > >
      > > A najbardziej "zapadnięte" mają te mięsożerne po tygodniowej lub dłuższej
      > > głodówce, jak sobie żadnego jedzonka nie upolują.Tak więc tylko brać przyk
      > ład
      > z mięsożernych i jeść od czasu do czasu, aby przeżyć.Wtedy płaski brzuch, a
      > > raczej wklęsły, gwarantowany.
      > >
      > > Brawo optymalni za "argumenty".
      >
      > Nie słyszałam, żeby właściciele kotów i psów nie dawali im jeść przez tydzień
      > lub dłużej. Ale ostatnio zaleca się im gotowy pokarm "zbilansowany"
      > węglowodanami, podobno to dla ich dobra ;)))
      > Jestem jednak pewna, że gdyby taki głodny pies leżał w zbożu, to i tak by go
      > nie jadł, bo to nie jest jego naturalny pokarm. A człowiek? Człowiek nie
      > świnia, wszystko zje... ;) zna różne sztuczki, by niejadalne przerobić na
      > zjadliwe i napchać ten swój śmietnik.
      >
      > Krystyna
      > >
      > >
      • krystyna-opty Re: co jesc ,zeby...? 30.07.02, 19:31
        araab napisała:

        >
        > Jak wynika z Twoich kolejnych wypowiedzi, Ty wogóle niewiele słyszałaś poza
        > tym, co chcesz usłyszeć. Ale to Twój problem. Ja WIEM ( a tylko wiedza sie
        > liczy, ja mawia Sowa)że po pierwsze domowe koty i psy wcale nie są wyłącznie
        > mięsożerne i jest to efekt zmian genetycznych spowodowanych udomowieniem,

        I może właśnie dlatego tyją, mają uczulenia na białko, chorują na stawy,
        nerwicę, a nawet cukrzycę, psują im się zęby, a na Discowery w
        cyklu "Weterynarze" widziałam nawet psa z trądzikiem! Widziałam też psa
        utuczonego warzywkami i ciasteczkami do tego stopnia, że brzuchem szorował
        ziemię z ledwością się przesuwając na krótkich powykręcanych od ciężaru łapach.
        Sama też miałam, psa 13 lat, miał okazję trawę żreć, ale tego nie robił.
        Niedouczony? Uwielbiał za to żółtka z jajek, tylko że ja mu ograniczałam (o
        głupoto!) z powodu cholesterolu i nadwagi (O głupoto!) limitując mu tłuszcze
        zwierzęce (o głupoto!!!) zgodnie z zaleceniem weterynarza. Karmiłam więc
        kaszą z cienkim sosikiem i gotową karmą. Dostał w końcu silnej nerwicy żołądka,
        operacja niczego nie wykazała (a wg Rtg I weterynarza miał być tam guz),
        guza nie było, ale pies nie wytrzymał.
        Nie głoś nowych teorii o odżywianiu zwierząt mięsożernych, bo nawet
        wszystkożernemu człowiekowi zdarza się wziąć źdźbło trawy do ust,
        ALE NIE W CELACH ODŻYWCZYCH. Jeszcze trochę, a zaczniesz go karmić
        marchewką jak królika i zrobisz z dumą z niego wegetarianina.

        po
        > drugie - najedzone mają brzuchy jak balony.Jeśli piszesz o mięsożernych i
        > nawiązujesz do natury, to chyba oczywiste jest, że chodzi o dzikie zwierzęta.
        A
        >
        > te muszą polować na jedzenie i nie codzień trafia im się posiłek. Więc "nie
        > wykręcaj kota ogonem".

        Bo mięso jest pełnowartościowym dla nich posiłkiem i starcza im na kilka dni.
        Polują dopiero wtedy, gdy są głodne, a nie dlatego, że im trudno częściej
        upolować. Z czego wynika, że TO TY ODWRACASZ BIEDNEGO KOTA OGONEM... ;)

        Poza tym szkoda, że nie widziałaś, jak te mięsożerne psy
        >
        > i koty wcinają same, z własnej i nieprzymuszonej woli, trawę - jak krowa na
        > pastwisku. Dlaczego? A to już sobie poczytaj, dokształć się, to będziesz
        > wiedziała.

        Jaki pan, taki kram... ;) Widzialam też na Discowery psa, który zjadł panu
        telefon komórkowy... też z własnej, nieprzymuszonej woli.
        A na Śląsku jest taki aparat (znaczy człowiek), który żywi się trawą, miele ją
        przez maszynkę do... mięsa i sobie chwali, widzi w tym same zalety, mówi że nie
        musi pracować by zarobić na jedzenie. A że się napracuje przy tej trawie, to
        już tego nie widzi... ;)

        > A to już sobie poczytaj, dokształć się, to będziesz wiedziała.

        A ja Ci radzę częściej się zastanawiaj, samodzielnie.

        Krystyna
        >
        • ulaula Re: co jesc ,zeby...? 31.07.02, 13:49
          jak sama piszesz Krystyno, ludzie sa zwierzetami wszystkozernymi co oznacza, ze
          jedza nie tylko mieso, ale warzywa i owoce. Poza tym wiele cech w budowie ciala
          wskazuje, ze nawet jestesmy stowrzeni tak, aby odzywiac sie roznorodnie - np.
          jelita czlowieka sa dlugie aby pokarmy pochodzenia roslinnego mogly byc dobrze
          strawione (tak dlugie jelita maja wlasnie roslinozerne zwierzeta, drapiezniki
          maja jelita kilka razy krotsze). Rozumiem, ze jestes zagorzala fanka DO - skoro
          uwazasz ze takie zywienie jest dla Ciebie dobre - to jedz tak, ale swoja
          natarczywoscia (charakterystyczne zachowanie ludzi na DO ciekawe czemu?)
          zrazasz wielu ludzi do siebie i do DO.
        • araab Re: co jesc ,zeby...? 31.07.02, 19:53
          krystyna-opty napisała:

          > araab napisała:
          >
          > >
          > > Jak wynika z Twoich kolejnych wypowiedzi, Ty wogóle niewiele słyszałaś poz
          > a
          > > tym, co chcesz usłyszeć. Ale to Twój problem. Ja WIEM ( a tylko wiedza sie
          >
          > > liczy, ja mawia Sowa)że po pierwsze domowe koty i psy wcale nie są wyłączn
          > ie
          > > mięsożerne i jest to efekt zmian genetycznych spowodowanych udomowieniem,
          >
          > I może właśnie dlatego tyją, mają uczulenia na białko, chorują na stawy,
          > nerwicę, a nawet cukrzycę, psują im się zęby, a na Discowery w
          > cyklu "Weterynarze" widziałam nawet psa z trądzikiem! Widziałam też psa
          > utuczonego warzywkami i ciasteczkami do tego stopnia, że brzuchem szorował
          > ziemię z ledwością się przesuwając na krótkich powykręcanych od ciężaru
          łapach.

          Przecież to Ty uznałaś koty i psy jako dobry przykład zwierząt
          mięsożernych.Więc jak to jest z tymi psami i kotami, które mają właścicieli?

          > Sama też miałam, psa 13 lat, miał okazję trawę żreć, ale tego nie robił.
          > Niedouczony?

          Jedzenie trawy przez psa to instynkt, złotko, nie wiedza !

          Uwielbiał za to żółtka z jajek, tylko że ja mu ograniczałam (o
          > głupoto!) z powodu cholesterolu i nadwagi (O głupoto!) limitując mu tłuszcze
          > zwierzęce (o głupoto!!!) zgodnie z zaleceniem weterynarza. Karmiłam więc
          > kaszą z cienkim sosikiem i gotową karmą. Dostał w końcu silnej nerwicy
          żołądka,
          >
          > operacja niczego nie wykazała (a wg Rtg I weterynarza miał być tam guz),
          > guza nie było, ale pies nie wytrzymał.
          > Nie głoś nowych teorii o odżywianiu zwierząt mięsożernych,

          Ja głoszę nowe teorie o odżywianiu zwierząt mięsożernych??? Chyba Ci się coś
          porąbało.

          bo nawet
          > wszystkożernemu człowiekowi zdarza się wziąć źdźbło trawy do ust,

          Skoro wszystkożerny, to chyba normalne. Dlaczego więc "zdarza się"?

          > ALE NIE W CELACH ODŻYWCZYCH. Jeszcze trochę, a zaczniesz go karmić
          > marchewką jak królika i zrobisz z dumą z niego wegetarianina.

          Z kogo?
          >
          > po
          > > drugie - najedzone mają brzuchy jak balony.Jeśli piszesz o mięsożernych i
          > > nawiązujesz do natury, to chyba oczywiste jest, że chodzi o dzikie zwierzę
          > ta.
          > A
          > >
          > > te muszą polować na jedzenie i nie codzień trafia im się posiłek. Więc "ni
          > e
          > > wykręcaj kota ogonem".
          >
          > Bo mięso jest pełnowartościowym dla nich posiłkiem i starcza im na kilka dni.
          > Polują dopiero wtedy, gdy są głodne, a nie dlatego, że im trudno częściej
          > upolować. Z czego wynika, że TO TY ODWRACASZ BIEDNEGO KOTA OGONEM... ;)

          Kobieto, powód polowania a skuteczność polowania to dwie różne sprawy!Poza tym
          jeszcze musi być na co polować. Coś za rzadko albo nieuważnie oglądasz to
          DISCOVERY.
          >
          > Poza tym szkoda, że nie widziałaś, jak te mięsożerne psy
          > >
          > > i koty wcinają same, z własnej i nieprzymuszonej woli, trawę - jak krowa n
          > a
          > > pastwisku. Dlaczego? A to już sobie poczytaj, dokształć się, to będziesz
          > > wiedziała.
          >
          > Jaki pan, taki kram... ;)

          ???????????????/

          Widzialam też na Discowery psa, który zjadł panu
          > telefon komórkowy... też z własnej, nieprzymuszonej woli.
          > A na Śląsku jest taki aparat (znaczy człowiek), który żywi się trawą, miele

          > przez maszynkę do... mięsa i sobie chwali, widzi w tym same zalety, mówi że
          nie
          >
          > musi pracować by zarobić na jedzenie. A że się napracuje przy tej trawie, to
          > już tego nie widzi... ;)
          >
          > > A to już sobie poczytaj, dokształć się, to będziesz wiedziała.
          >
          > A ja Ci radzę częściej się zastanawiaj, samodzielnie.
          >
          > Krystyna
          > >
          • krystyna_opty Re: co jesc ,zeby...? 31.07.02, 20:49
            araab napisała:

            > Oj, szkoda czasu na jakąkolwiek polemikę.

            I w tym ustępie się z Tobą zgadzam. Kobieto.

            Krystyna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka