bidaazpiszczy
30.08.16, 15:43
Coś do smiechu:
Wróciłam z wakacji po miesiącu biegania wyłącznie po plaży i śmigania po skałach. ....żadne wyścigi, żadne patrzenie na tempo czy dystans.. ..pełny luz.
Koleżanka powiada:
W planie - trenujemy do maratanu- jest 21 km. Czujesz się na siłach, czy potrzebujesz czasu? Ja na to: ależ nie ma sprawy, jasne, biegniemy.
postanowiłysmy przyłączyć się do grupy biegaczy z klubu lekkoatletycznego
wystrzelili jak z karabinu od samego początku. Po 10 km poczułam, że nie podołam w tym tempie, jak mam do trwać do końca. ....
zwolniłam. ...po chwili pojawił się obok mnie starszy pan, zatroskany czy jestem ok. Wytłumaczyłam mu w czym sprawa i żeby biegł swoim tempem i nie zważając na mnie. Nie chciał. A ja poczułam się jak ostatnia idiotka rujnujaca trening innych.
W rezultacie nie przebiegłam Całego dystansu, zaklocilam trening innym, mam 4 ogromne pęcherze na stopach i wstydzę się za swoją głupotę!