ale_kicha
14.04.10, 21:22
Może i tytuł "trochę" ironiczny, ale bynajmniej mi, tak to wszystko się kojarzy.
Dla przypomnienia John Fitzgerald Kennedy został zamordowany 22 listopada 1963 w Dallas. Jego zabójstwo przypisano Lee Harvey Oswaldowi, czy słusznie czy nie to inna bajka, ale ogłoszono wszem i wobec że JFK został zabity przez "komunistów". Po tym morderstwie stał się on (Kennedy) ikoną, pomnikiem i męczenikem zarazem. Stał się on ofiarą walki "demokracji z komunizmem", nikt wtedy nie miał odwagi otwarcie skrytykować Jego działalności jako polityka. Pomimo tego iż jako Mąż i polityk święty On nie był. Nawet jego przeciwnicy polityczni, Republikanie, nie mieli odwagi nie tylko aby krytykować jego poczynania, ale również nie mieli odwagi aby się sprzeciwić jego gloryfikacji. Dlaczego? Dlatego że media tak nakręciły opinię publiczną, że każdy kto by podważył "bohaterską" śmierć JFK stałby się automatycznie wrogiem Państwa i Narodu. Efekt... Następny Prezydent USA, Lyndon B. Johnson (z Partii Demokratów jak i JFK), został wybrany najwyższym odsetkiem głosów w historii wyborów prezydenckich w USA (61%)!!!
Niestety w obecnej chwili, po Katastrofie w Smoleńsku, sytuacja zaczyna Polsce zaczyna wyglądać podobnie. Opozycjoniści PiS-u grzecznie jak "baranki" idą po linii wytyczonej przez media i PiS, dążącej do zrobienia z L. Kaczyńskiego męczennika i bohatera narodowego. Zaczyna się wychwalanie "zasług" Ś.P. Prezydenta.
Tylko czy aby słusznie...
Informacje podawane w mediach, powoli zbaczają z torów obciążających L. Kaczyńskiego (lub któregoś z obecnych w samolocie szefów armii), jakoby miał On wywierać presję na kapitanie samolotu i przez to być odpowiedzialnym za katastrofę samolotu, na rzecz błędu (tylko) pilota, złego stanu lotniska lub Rosjan.
Machina już ruszyła, tylko czy Polacy dadzą się zmanipulować tak jak kiedyś Amerykanie, na to pytanie niebawem poznamy odpowiedź...