gunia-natura
24.11.10, 15:44
Mam problem. Tylko nie wiem, czy z sobą, czy z mężem. Wszystko rozchodzi się o dotykanie miejsc intymnych. Mamy dwójkę małych dzieci i on nie zwraca uwagi na to, że trzyletnia córka widzi, jak tatuś wsadza mamusi rękę pod bluzkę, albo łapie ją za krocze. I to w najmniej oczekiwanych momentach nachodzi go nieodparta pokusa, żeby sobie "pomacać": a to jak ja zmywam naczynia czy wieszam pranie. A już na pewno mi nie podaruje, jak ma lodowate dłonie. On wie doskonale, że mnie to doprowadza do szewskiej pasji i to z co najmniej trzech powodów: świadkami jego końskich zalotów są osoby trzecie (w tym wypadku nasze dzieci), z reguły mi tym przeszkadza, bo akurat coś robię (dodam, że gdy skończę, to z reguły mu przechodzi), poza tym robi to w tak obcesowy sposób, że zdecydowanie nie jest to dla mnie podniecające. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać, to mnie przeprasza i twierdzi, że nie może się oprzeć, jak mnie widzi; żartuje sobie, że jest rasowym "cyckofilem". Moim zdaniem mój mąż zachowuje się gorzej od chłopaczków z podstawówki, ale to może ja mam coś nie poukładane, żyję w jakimś innym świecie? Przyzwyczaić się to tego chyba nie dam rady. Jestem już na tym punkcie tak przewrażliwiona, że nawet, gdy on próbuje mnie przytulić, pogłaskać, czy pocałować, to w pierwszym momencie robię unik.
Jak to jest z tymi facetami? To normalne, że mają taki odruch obmacywacza?