Dodaj do ulubionych

"Nie ma bezpiecznych zdrad"...

IP: *.elblag.vectranet.pl 19.12.10, 19:38
...Tak Pani Ewa napisała.
A zdrada "w myślach"?Zdrada emocjonalna?Czyż ona nie jest bezpieczna?
Obserwuj wątek
    • Gość: Banitka77 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 19:57
      Zdrada w myślach - często początek końca...
      Zdrada emocjonalna - czesto gorsza od fizycznej...

      Nie, nie są bezpieczne.

      Zdrada w swej definicji jest czymś złym.
      • Gość: sonia Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.elblag.vectranet.pl 19.12.10, 20:24
        Gość portalu: Banitka77 napisał(a):

        > Zdrada w myślach - często początek końca...
        > Zdrada emocjonalna - czesto gorsza od fizycznej...
        Na fizyczną zdradę masz wpływ, na emocjonalna nie!Nie masz wypływu na swoje myśli u uczucia, one po prostu są.
        To tak jak by winić siebie za sex z innym we śnie, czy mam na to wpływ?nie!
        Jeśli mój mąż patrzy na atrakcyjna kobietę , to dla mnie to nie ma znaczenia, niech sobie patrzy, niech nawet sobie o niej pomyśli, najważniejsze, że jest mi fizycznie wierny i dobrze nam razem...nie rozumiem kobiet które zabraniają mężom pomyśleć, spojrzeć na inną.Dla mnie to po prostu nie jest zdrada.Ja nie czuje się zdradzona gdy widzę jak moj mąż od czasu do czasu wejdzie na erotyczna stronę, nie sobie wchodzi jak czuje taką potrzebę, niech sobie popatrzy na inne kobiety.I tak by wchodził - jak każdy facet, tylko by się z tym krył, a po co?

        > Zdrada w swej definicji jest czymś złym.

        • Gość: Banitka77 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 20:28
          Gość portalu: sonia napisał(a):

          > Jeśli mój mąż patrzy na atrakcyjna kobietę , to dla mnie to nie ma znaczenia, n
          > iech sobie patrzy, niech nawet sobie o niej pomyśli, najważniejsze, że jest mi
          > fizycznie wierny i dobrze nam razem...nie rozumiem kobiet które zabraniają mężo
          > m pomyśleć, spojrzeć na inną.Dla mnie to po prostu nie jest zdrada.


          Bo to nie jest zdrada. Zdrada emocjonalna to dla mnie zaangażowanie się uczuciowe w jakiś związek, zwierzanie się komuś, szukanie u niego pocieszenia, dzielenie z nim najintymniejszymi odczuciami.
          • Gość: sonia Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.elblag.vectranet.pl 19.12.10, 20:39
            Zdrada emocjonalna to dla mnie zaangażowanie się uczucio
            > we w jakiś związek, zwierzanie się komuś, szukanie u niego pocieszenia, dzielen
            > ie z nim najintymniejszymi odczuciami.

            A dlaczego gorsza od fizycznej?Jeśli na uczucia nie ma się wpływu a na czyny tak?
            • Gość: Banitka77 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 20:57
              Gość portalu: sonia napisał(a):

              > Zdrada emocjonalna to dla mnie zaangażowanie się uczucio
              > > we w jakiś związek, zwierzanie się komuś, szukanie u niego pocieszenia, d
              > zielen
              > > ie z nim najintymniejszymi odczuciami.
              >
              > A dlaczego gorsza od fizycznej?Jeśli na uczucia nie ma się wpływu a na czyny ta
              > k?

              Bo seks to zazwyczaj tylko popęd - od biedy do wybaczenia, a tęsknota za kimś, potrzeba pobycia z nim, miłość to już grubsza sprawa.
              Przed uczuciem można się obronić, wystarczy powiedziec stop we właściwym momencie, nie pozwolić mu by skrzydła rozwinęło.

              Wolałabyś by Twój facet powiedział:
              "Słuchaj, przez rok chodziłem regularnie na dziwki, musiałem spuścić z krzyża"

              czy:

              "Słuchaj, prze rok spotykałem się z X, mówiłem, że jadę w delegację, a byliśmy razem w górach, a w styczniu nie jeżdziłem na szkolenie, ale odwiedzałem ją w szpitalu, potrzebowała mnie, a ja jej."
              • Gość: sonia Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.elblag.vectranet.pl 19.12.10, 21:10
                dużo racji jest w tym co piszesz.
                Podobno mężczyznie łatwiej wybaczyć zdrade emocjonalna, a kobiecie fizyczną...
                • Gość: saab9600 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 21:36
                  Chyba odwrotnie? Tzn. mężczyzna łatwiej wybacza zdradę emocjonalną kobiecie a kobieta zdradę fizyczną mężczyźnie.
                  • Gość: saab9600 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.elblag.vectranet.pl 19.12.10, 21:41
                    Gość portalu: saab9600 napisał(a):

                    > Chyba odwrotnie? Tzn. mężczyzna łatwiej wybacza zdradę emocjonalną kobiecie a k
                    > obieta zdradę fizyczną mężczyźnie.

                    --------------
                    Dokładnie tak, pomylkowo napisałam odwrotnie :-)

            • anna.angielska Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 28.12.10, 23:52
              zdrada emocjonalna jest "gorsza" od fizycznej, bo przy tej drugiej można jeszcze myśleć o "ratowaniu" związku, przy emocjonalnej to już chyba nie ma sensu
              • Gość: Kalinka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: 178.56.56.* 29.12.10, 00:28
                anna.angielska napisała:

                > zdrada emocjonalna jest "gorsza" od fizycznej, bo przy tej drugiej można jeszcz
                > e myśleć o "ratowaniu" związku, przy emocjonalnej to już chyba nie ma sensu

                Jest sens, zarówno przy jednej jak i przy drugiej, nasz związek jest tego przykładem. Wyszliśmy na prostą po zdradzie emocjonalnej - ot zauroczenie - łatwo przyszło - łatwo poszło. Nigdy więcej, brrr.
    • ewa.zeromska Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 19.12.10, 22:04
      Witaj
      Rzeczywiście tak napisałam, bo tak jest.
      Usiłijesz klasyfikować zdrady. niby, jak nie jest się w łóżku, a tylko sie o tym myśli, to to ma być bezpieczne.
      Nie jest, bo to jest wstęp, to jest chęć, to jest gotowość. To świadczy o tym, że związek, w którym jesteś nie spełnia do końca twoich oczekiwań.
      A to znaczy, że jak tylko nadarzy się okoliczność, to myślenie o zdradzie, przemienisz w czyn.

      No chyba, że zdrada jest rodzajem fantazji erotycznej, ale to naprawdę już daleko posunięte teoretyzowanie.
      Pozdrawiam
      • Gość: mysliciel Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.icpnet.pl 19.12.10, 23:26
        Nie no trochę przegięcie, a co w przypadku chęci zabicia kogoś bo go bardzo nie lubię, to co znaczy ze już jestem mordercą i za kraty? Choćbym nawet wyraził "gotowość" i uszykował się na niego w ciemnej ulicy to nadal nie będę mordercą, bo tego czynu nie dokonam.
        Zdrada to zdrada i nie wkładajcie do tego worka flirtu, zauroczenia czy innej dewiacji.
        Nie mam racji?
        • Gość: Banitka77 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 23:28
          Gość portalu: mysliciel napisał(a):

          > Nie no trochę przegięcie, a co w przypadku chęci zabicia kogoś bo go bardzo nie
          > lubię, to co znaczy ze już jestem mordercą i za kraty? Choćbym nawet wyraził "
          > gotowość" i uszykował się na niego w ciemnej ulicy to nadal nie będę mordercą,
          > bo tego czynu nie dokonam.
          > Zdrada to zdrada i nie wkładajcie do tego worka flirtu, zauroczenia czy innej d
          > ewiacji.
          > Nie mam racji?

          Czym jest zdrada wg. Ciebie?
        • Gość: temida Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.icpnet.pl 20.12.10, 17:12
          To chyba nie jest dobry przykład do tego tematu, ale idąc twoim tokiem myslenia. Morderstwo to czyn zakazany. Myślałeś, zaczaiłeś się, ale nie zabiłeś - nie ma czynu zakazanego. Ale jeśli myślisz, zaczaisz się, nie zabijesz, ale dokonasz uszkodzenia ciała - to już czyn zakazany. Tak samo ze zdradą. Myślisz, nie idziesz do łóżka (nie zabiłeś), ale dokonujesz czegoś pośredniego np. nawiązujesz więź emocjonalną, randkujesz, itp. (uszkodzenie ciała). To też "czyn zakazany".
          • Gość: mysliciel Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.icpnet.pl 20.12.10, 18:24
            Trudno się z tobą nie zgodzić, ale jak sama stwierdziłaś, "uszkodzenie ciała" to nie morderstwo, tak jak randkowanie to nie zdrada. Uszkodzenie ciała a morderstwo to zdecydowanie różny ciężar wagowy, tak jak randka a zdrada. Rozumiem ze nie da się porównywać jednego z drugim bo to faktycznie zły przykład, chciałem jedynie pokazać że nazywanie czegoś co jeszcze nie jest faktycznie zdradą, wielu nazywa już zdradą, potęgując znaczenie np radnkowania do rangi zdrady.
            • Gość: temida Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.icpnet.pl 20.12.10, 20:22
              Nie zrozumiałeś jednak. Morderstwo i uszkodzenie ciała to czyn tak samo zakazany w k.k. tyle że karany innymi sankcjami. Tak samo pójście do łóżka (czyt. morderstwo) jak i randkowanie (czyt. uszkodzenie ciała) to również "czyn zakazany". Może być objęty innymi sankcjami. Tutaj sędzią jest osoba zdradzona i wg jej kodeksu wymierzana jest kara. Ty akurat jesteś tutaj sprawcą i jedyne co to mozesz okazać skruche i prosić o łagodny wymiar kary.
    • urko70 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 20.12.10, 12:43
      Są - życie nie jest czarno białe, nie jest zerojedynkowe. Niekóry moga nawet uchronić związek przed rozpadem.

      Zdradą jest to co Twój partner(ka) uzna za zdradę. Kiedyś żeście się połączyli w parkę i tym samym zobowiązali do wzajemnego szanowania wyznawanych wartości.

      Która zdrada jest "gorsza" to tylko i wyłacznie zależy od danej pary, od danych ludzi, od zdradzanego partnera (ki).
      Obcowanie fizyczne mogło byc wynikiem przykladowo długiej abstynencji w danym zwiazku wraz ze sprzyjającymi warunkami.
      Zdrada emocjonalna to poczucie dla zdradzanego(ej) że parnet lepiej sie czuje z osobą trzecią, a z Tobą jest bo jest.
      • ewa.zeromska Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 20.12.10, 12:57
        Napisałam, że nie ma bezpiecznych zdrad, bo zdrada jakakolwiek może nam się wymknąć spod kontroli i zwykle tak się dzieje.
        To oczywiście nie znaczy, że ludzie nie zdradzają na sto sposobów. - w myślach, słowach i uczynkach.
        W zdradzie jest jakiś magnez. Niby wiemy, że to jest złe, ale ulegamy. Całkowicie się z tobą zgadza, że życie nie jest czarno - białe i nie raz, toczy się zupełnie inaczej, niż planowaliśmy.
        Cała rzecz w tym, żeby umieć się w tym wszystkim poruszać, nie zagubić się.
        Nikt z nas nie jest aniołem ( to dopiero byłoby nudne!), ale jeśli więcej uda się nam w życiu zbudować niż zniszczyć, to nie jest źle. Bilans dodatni.
        Pozdrawiam
        • urko70 Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 20.12.10, 13:49
          Pytanie było "czy są bezpieczne" i twierdzę, że są. Oczywiście, trzeba umieć się poruszać w tej przestrzeni, a to wcale nie jest łatwe, szczególnie PO (bo trzeba z tym żyć a to nie jest łatwe).
          Właśnie, dobrze jest jesli bilans (nawet z przejściami) wychodzi in plus.
          :)
      • Gość: sonia urko70 IP: *.elblag.vectranet.pl 20.12.10, 17:54
        urko70 napisał:


        Zdrada emocjonalna to poczucie dla zdradzanego(ej) że parnet lepiej sie czuje z osobą trzecią, a z Tobą jest bo jest.
        ____________________________________________
        A co jeśli czuje się dobrze z partnerem i z "osobą trzecią" ?I nie mam tu na myśli fizycznej bliskości lecz emocjonalne zaangażowanie.Czasem tak jest , że są dwie bliskie kochane osoby, ale trzeba się w końcu na jedną z nich zdecydować...Ale to juz chyba inny temat.
        • urko70 Re: urko70 21.12.10, 09:09
          Gość portalu: sonia napisał(a):

          > urko70 napisał:
          >
          >
          > Zdrada emocjonalna to poczucie dla zdradzanego(ej) że parnet lepiej sie czuje z
          > osobą trzecią, a z Tobą jest bo jest.
          > ____________________________________________
          > A co jeśli czuje się dobrze z partnerem i z "osobą trzecią"

          Ale Ty piszesz o odczuciach osoby zdradzającej, a ja zdradzanej.
          Powtórzę (zasłyszaną kiedyś) definicję zdrady, jest to takie zachowaniue które osoba zdradzana uzna za zdradę. Co Ty na to?
          • Gość: myśliciel Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 19:00
            Gdyby była tak definicja zdrady to za zdradę można by uznać np samowolne pójście do dyskoteki i przebywanie tam tak długo jak tylko się chce, gdzie drugi partner nie gustuje w tego typu rozrywkach i nie akceptuje ich w żaden sposób. Jeśli partner imprezuje wbrew woli drugiego to jest to zdrada wg tej definicji.
            Jadąc po bandzie można wszystko podciągnąć pod zdradę i wsadzić za kraty na 25 lat więzienia jak w przypadku morderstwa, bo przecież to tez zdrada. (pijąc do Temidy) :)
            • Gość: temida Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 20:13
              Przykro mi, ale to ty porównałes morderstwo do zdrady. Mówiłam, że to nie jest dobry przykład. Chyba każdy normalny mając na myśli zdradę ma relacje wynikające pomiędzy kobietą i mężczyzną i tą trzecią osobą. Cały czas usiłujesz coś udowodnic, ale kiepsko ci idzie powołując całkowicie od tematu przykłady.
              • Gość: myśliciel Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 21:14
                Ale ta definicja: cyt "Chyba każdy normalny mając na myśli zdradę ma relacje wynikające pomiędzy kobietą i mężczyzną i tą trzecią osobą" pada tu po raz pierwszy.
                To ja dołożę jeszcze jedną definicje.
                pl.wikipedia.org/wiki/Zdrada
                I nie ma tu osoby trzeciej. Nie w każdym przypadku jest kobieta i mężczyzna.
                Swoją drogą tyle ile osób się tu wypowiada każdy ma inny pogląd na temat zdrady i każdy definiuje ją wg swoich potrzeb i na swój użytek.
                Specjalnie porównałem zdradę do morderstwa, choć nie należy wiązać obu przykładów na siłe bo to przegięcie. Chciałem przerysować żeby pokazać ze zdradą wg wszystkich nas jest stosunek płciowy i to jest pewnik!
                Natomiast wszelkie inne pośrednie przejawy nielojalności można nazwać zdradą pod swoje potrzeby żeby zwiększyć dramatyzm sytuacji, bo inaczej brzmi ZDRADA a inaczej FLIRT, czy SPOUFALANIE. Wypada inaczej za to karać, może dlatego flirt podnosicie do rangi zdrady żeby swoje rozgoryczenie zdradą wylać z całą siłą na partnera.
                Tak jak w przypadku morderstwa, za morderstwo - 25 lat i to pewnik, uszkodzenie ciała - nie wiem może 10-15 lat. To spora różnica w wymiarze kary. A i to też zależy od składu sędziowskiego, czyli od jego osobistej subiektywnej oceny.
                Może bardziej odpowiednim słowem miedzy tymi porównaniami powinno być: analogia?
                Dla mnie to oczywiste ze zdrada to zdrada, flirt to flirt, a zawiedzenie się to zawiedzenie i należy za każą formę karać inaczej, nie wkładając wszystkiego do jednego worka pt. zdrada.
                • Gość: temida Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 21:32
                  Czy musi paść dosłowne stwierdzenie, żeby wiedzieć, że autorce tego właśnie wątku chodziło o zdradę wynikającą z relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną a osobą trzecią, a nie o jakieś pójście na dyskoteke?
                  • Gość: myśliciel Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 21:40
                    a nie? Jedno i drugie nie są równe w związku z ty różny będzie komentarz jak i do pierwszego oraz do drugiego.
                    • Gość: temida Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 21.12.10, 22:13
                      Widać, że wg ciebie zdrada następuje dopiero jak twoja kobieta (o ile ją masz) wyląduje z kolesiem w łóżku. Tylko pozazdrościć takiego toleranycjnego faceta. Bo rozumiem, że jak sobie flirtuje, albo randkuje z innym to cię to niezbyt rusz i tylko pogrozisz palcem, bo rozumiem, że nie dramatyzujesz i w dalszym ciągu jej tak samo ufasz jak na początku. A może masz taką dobrą kobiete, że nie poczułeś jeszcze tej niepewności i nie straciłeś do niej zaufania.
                      • Gość: myśliciel Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 22.12.10, 17:00
                        Niestety nie czytałaś moich poprzednich postów, stąd mylnie mnie zrozumiałaś i potwierdziłaś wcześniejszą moją teorie. Fakt ze zostałaś zdradzona tak bardzo wrył ci sie w psychikę nie potrafisz dostrzeć problemu. Oceniając problem zdrady pod swoje potrzeby. Nie jesteś obiektywna.
                        Zresztą już temat został wyczerpany a ja zostałem przekonany również do twoich racji.
                        Zapewniam cie ze wiem co to flirt i co to zdrada.
                • urko70 Re: urko70 22.12.10, 10:14
                  Gość portalu: myśliciel napisał(a):
                  > To ja dołożę jeszcze jedną definicje.
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Zdrada [...]
                  > Dla mnie to oczywiste ze zdrada to zdrada, flirt to flirt, a zawiedzenie się to
                  > zawiedzenie i należy za każą formę karać inaczej, nie wkładając wszystkiego do
                  > jednego worka pt. zdrada.

                  Chyba nie rozumiem, przytoczona przez Ciebie def. mówi wyraźnie:
                  "Zdrada – w ogólnym znaczeniu, świadome i intencjonalne zawiedzenie zaufania..."
                  więc jesli w jakikolwiek sposób zawiedzesz zaufanie to można to nazwać zdradą - szczególnie jesli mówimy o relacjach damsko-męskich.
            • pilwe Re: urko70 21.12.10, 20:26
              Myślicielu powiem krótko! Jak cie tak czytam, to stwierdzam, że bardzo niefortunny nick sobie wybrałeś.
              • urko70 Re: urko70 22.12.10, 10:23
                ROTFL
            • urko70 Re: urko70 22.12.10, 10:07
              Gość portalu: myśliciel napisał(a):

              > Gdyby była tak definicja zdrady to za zdradę można by uznać np samowolne pójści
              > e do dyskoteki i przebywanie tam tak długo jak tylko się chce, gdzie drugi part
              > ner nie gustuje w tego typu rozrywkach i nie akceptuje ich w żaden sposób. Jeśl
              > i partner imprezuje wbrew woli drugiego to jest to zdrada wg tej definicji.
              > Jadąc po bandzie można wszystko podciągnąć pod zdradę i wsadzić za kraty na 25
              > lat więzienia jak w przypadku morderstwa, bo przecież to tez zdrada. (pijąc do
              > Temidy) :)

              Zgadza się, jeśli Twoja partnerka ma takie zasady, a Ty będąc z nią akceptujesz je, to pojscie na dyskotekę jest zdradzeniem. Owszem możesz za to dostać ekwiwalent 25 lat czyli rozstanie :)

              NO! Jest jeszcze opcja, że jasno jej oznajmiasz że nieakceptujesz jej zasad i będziesz sam chodził do dyskoteki, kwestia czy ona będzie z Tobą w sytuacji kiedy jej nie akceptujesz.
              • Gość: mysliciel Re: urko70 IP: *.icpnet.pl 22.12.10, 16:53
                Muszę przyznać ze mnie przekonaliście. Po co obstawać przy swoim i iść pod prąd i wiecznie cierpieć. Faktycznie jeśli można wszystko podciągnąć pod zdradę to z pewnością będę podciągał bo w końcu bede sie czuł zawiedziony stosując kary adekwatne do zdrady.
    • 0-majka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 27.12.10, 17:05
      ja zdradzam emocjonalnie,i wcale to nie jest bezpieczne.mam meza zauroczylam sie paskudnie w koledze z pracy.maz cos podejrzewa bo jestem zamyslona nieobecna,to jego slowa.ja myslalam ze tego nie widac.i powiem od razu ze jezeli bedzie okazja do zblizenia to chyba to zrobie marze o tym
      • potwor_z_piccadilly Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 27.12.10, 18:48
        0-majka napisała:

        > jezeli bedzie
        > okazja do zblizenia to chyba to zrobie marze o tym

        No to będziesz mała okazję sobie zaśpiewać.
        www.youtube.com/watch?v=K1TIZVr4qQo
        Wybór należy do ciebie.
        • 0-majka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 27.12.10, 21:12
          potworze ta piosenka bardzo pasuje do tego co czuje,oddaje moj bol.Ale ja nie prosilam o to uczucie to samo przyszlo,i samo pcha coraz dalej.a fizyczna zdradz to albo poczatek albo zakonczenie cierpienia
          • potwor_z_piccadilly Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 27.12.10, 22:18
            Jeśli ci zależy na czystym sumieniu, to bądź uczciwa.
            Nim zwiążesz się emocjonalnie i seksualnie z innym człowiekiem, załatw sprawy jasno i klarownie w istniejącym związku.
            Jeśli jednak nie masz odwagi, jesteś niezdecydowana, to może oznaczać że żyjesz fantazjami, a to groźne bo możesz wylądować w grupie pań co to na co dzień promieniują uśmiechem, a nocami poduszki zalewają łzami.
            Tylko rozwaga i rozsadek może rozwiązać twoje problemy.
            Tu weź pod uwagę pewna prawdę.
            Wasze, kobiet atuty, czyli ciało i seksualność mogą być dla was źródłem szczęścia, ale też lekkomyślne nimi szafowanie doprowadzić was mogą do życiowej klęski.
            • 0-majka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 29.12.10, 07:21
              Rozwaga i rozsadek,czy my zawsze musimy byc rozwazni i rozsadni! a gdzie szalenstwo i radosc.przez 14 lat malzenstwa bylam rozsadna.Moze dosc mam tej monotoni.?Wiem jestem okrutna,ale chwilke chociaz szalenstwa.......
              • Gość: mmm Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.spray.net.pl 29.12.10, 19:19
                Moze obie jestesmy nierozsadne i nieetyczne, ale rozumiem cie - co wiecej - mam tak samo. Co prawda teraz cierpie, chodze po scianach, placze, ale nie zaluje. Zreszta - nie wiem, moze to jeszcze nie koniec... Pewnie byloby lepiej, gdyby do tego wszystkiego nie doszlo, gdybym potrafila sie nie zakochac, ale z natury zakochuje sie szybko :) mam nadzieje, ze maz sie nie zorientuje i ze jego zona tez nie.
                • 0-majka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... 30.12.10, 20:28
                  to wszystko jest dziwne moze troche na to pozwolilysmy,moze troche z nudow.codziennosc jest nudna ,praca dom,i tak codzien
                  • Gość: grz-aneczka Re: "Nie ma bezpiecznych zdrad"... IP: *.net.stream.pl 30.12.10, 20:39
                    no tak - jedyne lekarstwo na nudę to zdrada... chyba brakuje wam wyobraźni dziewczyny! no i zainteresowań. Uważajcie, żeby wasi mężczyźni (ci oficjalni i nie) się wami nie znudzili.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka