Dodaj do ulubionych

trudny problem

25.01.11, 19:48
Małżeństwo od 14 lat, 4 dzieci. kilka lat temu mąż zaczął zachowywać się dziwnie, więc sprawdziłam jego komórkę. Znalazłam dziwne sms typu kochanie ale piszę dziwne ponieważ zupełnie nie oddające specyfiki naszego trybu życia. Zupełnie jak pisane do kogoś zupełnie innego. Wściekłam się i była awantura. Dowiedziałam się że mąż odnowił kontakty z koleżanką z młodości 3 dni przed tymi sms-ami (mam na to dowody)i twierdził że to tylko wygłupy. Potem ona zadzwoniła i przeprosiła że postawiła nas w takiej sytuacji, nie przypuszczała że to może się tak skończyć, wręcz była zdziwona że mnie to nie rozbawiło. Jakoś nie i mimo najszczerszych chęci zaufanie do męża padło zupełnie. Potem podejrzliwość moją wzbudzało już wszystko, byłam wyczulona zwłaszcza na tą koleżankę. Mąż wpadł w depresję, mówił że znęcam się nad nim psychicznie wmawianiem mu kochanek, że jek mi zależy to on sobie kogoś znajdzie. Nie wymawiałam mu nic, nie kłóciliśmy się na ten temat ale był wyczulony na każdą moją minę i gest. W najgorszym momencie naszego małżeństwa on rozmawiał z psychologiem na temat przemocy psychicznej. W jeden koszmarny dzień podniósł na mnie rękę bo stwierdził że już nie ma się jak przede mną bronić. Poszliśmy doPoradni Małżeńskiej jako ostatecznej instancji która mogła nam pomóc. Częściowo pomogła, część problemów zniwelowała, ale najważniejsze zostały. Mąż stwierdził że zgodził się tylko po to żebym odzyskała do niego zaufanie. Że on zawsze był wobec mnie uczciwy. Od osoby postronnej dowiedziałam się że z kilkoma osobami z przeszłości (między innymi nią) utrzymuje kontakt z czystego sentymentu, żeby się dowiedzieć co słychać itp).Ja jako jeden jedyny warunek postawiłam żeby zrezygnował z kontaktu z koleżanką, bo mnie to rani. Okłamał mnie że tego kontaktu już nie ma i przez rok chyba faktycznie tak było. Ale potem znowu się zaczęło w tajemnicy przede mną. Zawsze z jej inicjatywy, on nie ma nawet zapisanego tego numeru. Raczej sporadycznie.Od początku tego roku te kontakty stały się częstsz, ale na zasadzie co robisz, mam doła, dużo zdrowia itp. Wydaje mi się że większość kobiet wiedząc że są powodem takich problemów małżeńskich dałoby spokój, ale ona nie (też jest mężatką). Mam ogromny żal do męża że mnie oszukuje, nie rozmawiamy w ogóle na ten temat ale atmosfrea w domu jest tragiczna. Nie wiem co mam robić dalej. Próbowałam po prostu dać spokój i nie sprawdzać komórki, ale nie mogę. I błędne koło się zamyka. Próbuję mu zaufać, ale też nie mogę bo co chwila zdarza się coś co psuje to kruche zaufanie(jakieś oglądanie anonsów prostytutek, flirtowanie z koleżankami z pracy itp.) Już nie mam pojęcia co robić. Powiem tak: gdybym miała całkowitą pewność że to jest tylko mój problem z zazdrością byłoby mi o wiele łatwiej. Bo to jest coś z czym musiałabym zmierzyć się sama...Będę wdzięczna za każdą poradę, im bardziej konstruktywną tym lepiej
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: trudny problem 25.01.11, 20:59
      No niestey, moja droga. urządziłas swojemu mężowi piekło.
      Zazdrość, a co gorsz zaborczość, to emocje,którym pozwoliłas sie rozhuśtać w spsób całkowicie niekontrolowany.
      Kto to wytrzyma ?
      Szczególnie jesli niczego złego nie zrobił.
      Twój mąz nie jest twoją własnością. To osobny człowiek, który ma prawo miec znajomych, ma prawo z nimi rozmawiac, spotykac się i pewnie nie ukrywałby niczego przed tobą, gdybyś zachowywała sie normalnie, a nie histerycznie.
      Problem tkwi w tobie, nie w nim, chociaż nie wiem jak długo, bo żyjąc w nieustającym podejrzeniu, może wreszcie powiedzieć sobie - jak mam cierpieć, to lepiej za coś, niż za nic.

      Zastanów się jak postrzegasz samą siebie. Czworo dzieci, to domowa praca, bez końca. Być może czujesz się zakopana w dom, dzieci, i wydaje ci się, że twoja atrakcyjnośc gdzieś uleciała. Mąż zapewne czuje obowiązek rodzinny, ale przydałoby się, żeby czuł się zaangażowany emocjonalnie, a ty mu tego nie ułatwiasz.
      Skończ z tymi podejrzeniami, opamiętaj się. Jeśli tego nie zrobisz, to wasze dzieci będą miały nienawidzących sie rodziców. Tego chcesz?
      Poza tym weź się za siebie, przestań się bać, zrób wszystko co możliwe, żeby odbudowac swoją pewnośc siebie. A męża zacznij wreszcie traktowac jak dorosłego faceta, ojca twoich dzieci, który oczekuje życzliwości i szacunku, a nie kontroli.
      Pozdrawiam
      • Gość: Pasta Re: trudny problem IP: *.wum.edu.pl 23.01.12, 16:27
        Weź się ogarnij kobieto. Nic nie wiesz:
        > Szczególnie jeśli niczego złego nie zrobił
        , a zwłaszcza tego.
        >Problem tkwi w tobie
        tak gdzieś słyszałam, że w związkach problem leży po obu stronach, ale może nie uczyli tego na Twoim wydziale psychologii
        >Jeśli tego nie zrobisz, to wasze dzieci będą miały nienawidzących sie rodziców. Tego chcesz?
        I małe straszonko, szantaż dziećmi... bueh jesteś odrażająca.
        Mam nadzieję, że nikt nie potraktował tego poważnie.
    • moonogamistka Re: trudny problem 26.01.11, 13:49
      pani Ewa jest ekspertem, a ja jestem zolza;) Ja bym znalazla kontakt z mezem - "kolezanki" -pisalas, ze to mezatka i poinformowala go o zabawach jego zony:) No przeciez to taka zabawa- to tez sie baw:) zacznie jej lepiej pilnowac:)
      Zaufanie zaufaniem, ale lepiej miec reke na pulsie:) Masz prawo nei zgadzac sie na pewne rzeczy, a maz jesli mu zalezy na Tobie- chyba moze zrezygnowac z konaktow z "kolezanka" To chyba nie jest zbyt wysokie wymaganie- jesli nic dla niego nei znaczy- a Ciebie drazni:)
    • Gość: to_ja76 Re: trudny problem IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.11, 14:05
      na taki rodzaj zabawy piszą się ludzie, którym w związku czegoś brakuje, widocznie i koleżanka i mąż mają deficyty w związku, ja bym przeanalizowała dlaczego mąż "ucieka" przed tobą w taką zabawę, czyli zmiany swojego zachowania pewnie nie unikniecie oboje, na razie to chęci wam brakuje
      a pomysł z poinformowaniem męża wcale niczego sobie, w końcu skoro tak świetnie się bawią we dwójkę, to w czwórkę tym większa radocha
      • Gość: żona Re: trudny problem IP: 91.220.225.* 26.01.11, 14:21
        najpierw igra sobie z uczuciami -potem ma żal że ona mu nie ufa...
        na Boga-może i kobieta zgotowała mu małe piekiełko ale czy on coś zrobił w tym kierunku żeby ją uspokoić -zapewnić ze ona jest najważniejsza...
        Raz nadszarpnięte zaufanie <a tym bardziej w rodzinie> ciężko odzyskać a skoro to się powtarza<hmm>
        takie balansowanie na cienkiej granicy może zniszczyć obie rodziny -no chyba ze cała 4 wyraża na to zgodę...a z tego co wyczytałam autorce wątku nie bardzo taki układ pasuje....
        Jedyne co mi na myśl przychodzi to delikatnie poinformować męża owej koleżanki a myślę ze już nie będzie taka rozochocona i zajmie się swoim domem -swoim mężem a nie cudzym
        • zprzybylski Re: trudny problem 26.01.11, 15:21
          Ale skąd wziąć jego numer? Nie wiem jak się z nim skontaktować. Poza tym obawiam się że po takiej interwencji to będzie definitywny koniec naszego małzeństwa. Próbowałam z nim rozmawiać rok temu kiedy widziałam że znowu zaczął się z nią kontaktować o moich uczuciach, ale po piewrsze się wyparł, a po drugie wściekł na kolejną rozmowę na ten temat. Może poprosić osobę postronną żeby się w to zaangażowała?Postawienie mu ultimatum też niewiele chyba zmieni, tylko się będzie lepiej maskował. W zeszłym roku to był kontakt na poziomie raz na 4 miesiące (z tego co wiem), teraz częściej. Ja wiem o przynajmniej kilku sms w tym roku. Nie mam dowodów że coś kombinuje ale powinien liczyć się z moimi uczuciami. Jeszcze jedna ważna rzecz: nie chodzi tu o podejrzenie o zdradę realną (ona mieszka daleko, on bywa tam max raz w roku z reguły ze mną, tak że raczej nie jest to realne). Chodzi mi o zdradę emocjonalną....Zostawić problem w spokoju? Rozmawiać? Zdecydować się na separację? Nie utrzymam 4 dzieci z mojej pensji. I sytuacja robi się patowa...Tym bardziej że tak naprawdę to nic nie mam na niego. Wiem tylko jedno ta sytuacja za długo trwa, rozwala moją psychikę ,nie potrafię tego zaakceptować.
          • Gość: to_ja76 Re: trudny problem IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.11, 20:13
            ale z tego co piszesz to wasze małżeństwo w chwili obecnej jest nieporozumieniem więc zawiadomienie męża może sprawę przeciągnąć w jedną lub drugą stronę, twój mąż nie musi wiedzieć, że coś wyszło od Ciebie, a kobiecie jeśli zależy na czymś często gęsto potrafi to osiągnąć, skoro już inne środki zaradcze i zdroworozsądkowe nie działają to może taka terapia szokowa ostudzi ich oboje
            • zprzybylski Re: trudny problem 27.01.11, 20:43
              Ale jak dostać ten numer?
              • Gość: to_ja76 Re: trudny problem IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.11, 16:36
                w dobie internetu dość powszechnie dostępnego jest nk, facebook poszukaj, może tam coś znajdziesz
              • Gość: Ewa Re: trudny problem IP: *.play-internet.pl 29.01.11, 21:20
                Daj mężowi święty spokój. Ja mam kolegę, z którym przyjaźniłam się w trakcie studiów. To była czysta przyjaźń ja miałam chłopaka który jest teraz moim mężem. Do kolegi mam duży sentyment, bo świetnie się nam rozmawiało. Kolega ma żonę. Odkąd się ożenił widujemy się tylko w obecności mojego męża i jego żony. Ja uważam że tylko tak wypada. Ale czasem rozmawiamy przez telefon, rzadko. Tylko po to żeby dowiedzieć się co u nas słychać. Ani jego żona ani mój mąż nie robią problemów. Trzeba zachować rozsądek i umiar. Miło jest czasem wymienić zdania z kimś z przeszłości. Czy to tak trudno zrozumieć?
                • zprzybylski Re: trudny problem 30.01.11, 20:10
                  Dzięki za odpowiedź. Problem polega na tym, że mój mąż koleżankę ukrywa, być może dlatego że zna moje zdanie na ten temat i wie że miałabym mu to za złe. W przeciwieństwie do jego koleżanki Ty wiesz co wypada a co nie. Uważam że zwłaszcza ona jest bardzo nie w porządku dążąc za wszelką cenę do kontaktu wiedząc że sprawia to tak dużo bólu mnie. Myślę że większość kobiet w takiej sytuacji zrezygnowałoby, ale ona nie. Żal mam również do męża, bo obiecywał i niestety nie dotrzymał obietnicy.
          • Gość: J. Re: trudny problem IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.11, 21:58
            Jak będziesz chciała to znajdziesz jej męża. Może ma konto na jakimś portalu społecznościowym, może wpisz go w google, to najprostsze co mi przychodzi do głowy. Tylko pomyśl, że możesz zniszczyć życie zupełnie niewinnych ludzi, bo tak naprawdę nie wiesz jaka jest relacja twojego męża z tą kobietą.
            Albo zadzwoń do niej i z nią szczerze pogadaj - bez robienia awantur, pokaż klasę.

            Możesz też dać sobie spokój i to chyba będzie dla Ciebie najlepsze, przestać kontrolować jego telefon - wiem, jest to trudne - i zajmij się sobą, zacznij wychodzić z domu, realizuj swoje pasje.
            Powodzenia
            J.
    • Gość: gość Re: trudny problem IP: *.pljtelecom.pl 30.01.11, 21:21
      Wejdź na forum eksperckie Życie rodzinne. Jakoś ocena Pani ekspert Żeromskiej zupełnie mnie nie przekon uje. Bo niby dlaczego masz się dusić w atmosferze braku zaufania, zresztą CAŁKOWICIE UZASADNIONYM, I NIE KONTROLOWAĆ. W końcu nie jesteś frajerką wychowującą panu mężowi czwórkę dzieci. Zresztą jak, jako matka czwórki dzieci, pewnie nie bez uszczerbku na własnym zdrowiu, masz konkurować z koleżankami w pracy czy zagajającymi dawnymi miłościami?
      Kontroluj, ale tak, by mąż absolutnie tego nie widział. I nie daj się wkręcić, że flirtowanie w otoczce żartów, jest niewinne i do niczego nie prowadzi. Widzę to w swojej pracy i właśnie powiem Ci, że od takiego niewinnego żartoflirowania wiele się zaczęło.
      • zprzybylski Re: trudny problem 31.01.11, 08:18
        Kontrolować, ok, ale co potem? Kontrolowanie sprawy nie rozwiązuje, sprawia tylko że czuję się jeszcze gorzej. Wiedząc że nie mogę porozmawiać z mężem (bo to spowoduje atak agresji) tkwimy od lat w takim marazmie. Chcę poprosić osobę postronną, ale ważną dla niego żeby z nim porozmawiała. Ale jak? Bo cokolwiek ja powiem jest traktowane jak czepianie się. Pocieszam się jedynie tym że to wszystko wlecze się tak długo, że gdyby to było coś poważniejszego to już dawno by wyszło. Nikt przez tyle lat nie jest w stanie udawać. Rozwieść się na takiej podstawie? Bez sensu, bo tak naprawdę nie mam nic. Rozmowy spokojnej z nią już próbowałam, twierdzi że są tylko dawnymi przyjaciółmi i że to ja rozwalam fajny związek przez zazdrość. Ona nie widzi nic złego że od czasu do czasu zapyta co u niego słychać i vice versa. Przez czysty sentyment. Była bardzo zdziwiona że mi to tak bardzo przeszkadza, bo z opowiadań taka fajna ze mnie babka...
        • moonogamistka Re: trudny problem 31.01.11, 08:47
          Moze wiec faktycznie troche przesadzasz w swoich podejrzeniach?
          Mnie martwi raczej to co piszesz o rozmowie z mezem- ze to powoduje jego agresje. Komunikacja w zwiazku to sprawa najwazniejsza- bez tego wszystko sie sypie, a to najlepsza i najtansza recepta- szczera rozmowa.
          I brak szacunku- jesli nie interesuja go Twoje obawy.
          Moze problem lezy w tym w jaki sposob z nim rozmawiasz? Jesli go atakujesz, albo placzesz wywolujac poczucie winy- nic dziwnego ze sie wscieka.
          Ja bym odpuscila nekanie go na jakis czas;) jak ma Cie zdradzic to i tak to zrobi.
          • zprzybylski Re: trudny problem 31.01.11, 10:33
            Ja go nie nękam. Ostatnia rozmowa na ten temat była już nie pamiętam kiedy. Nie ma awantur, wygadywania itp. Wszystko duszę w sobie. Wiem że wszystko co usłyszy ode mnie jest traktowane w kategorii czepiania się. Jest tak totalnie przewrażliwiony na punkcie wmawiania mu kochanki, że nie ma sensu kolejna rozmowa na ten temat. On wie doskonale że nie akceptuję faktu (nie ma nawet zapisanego tego numeru w telefonie), ale na jej sms odpowiada
            • Gość: gość Re: trudny problem IP: *.pljtelecom.pl 31.01.11, 15:34
              No tak, teraz to pan mąż rozwala wasz związek; ty widzisz te smsy i nie podejmując rozmowy wyjaśniającej, dusisz w sobie i nakręcasz spiralę nienawiści i pogardy do męża.
              A może pokontroluj sobie treść tych smsów, może okaże się, że np. mąż odpowiada na nie w sposób uczciwy, nie zdradzający żadnych podtekstów. Ale jeśli nie, to niezależnie co on powie o czytaniu smsów - wywaliłabym ostro, co myślę o jego uczciwości i gdzie obietnica niekorespondowania z nią? Przy czym w rozmowie skupiłabym się nie na niej, ale na jego nieuczciwości (bo co za różnica czy z Elką czy Zośką pisze, jeśli żonie obiecał, ze nie będzie) i rozwalaniu związku przez niego.
              Bo wiesz, to wygąda tak, że on stawia ci warunek: nie czepiaj się do moich igraszek (co z tego, że słownych ale igraszek - zresztą ty je czytasz i najlepiej ocenisz) bo rozwalisz nasz związek. Nie, no jest bezczelny.
              A czy próbowałaś na spokojnie, totalnie bez nerwów, bez podnoszenia głosu czy krzyków, powiedzieć mu, że takimi kontaktami, sposobem komunikowania się z innymi kobietami powoduje, że czujesz się z tym okropnie, i ci to nie odpowiada i za nic w świecie tego nie zaakceptujesz, i oddalasz się od niego. I co on na to - czy uszanuje twoje złe samopoczucie i zmieni to w sobie czy nie? Zapytaj go, co on na to? Czy jego twoje samopoczucie obchodzi? Czy interesujesz go jako przyjaciel, którego on rani i tym poniża???
              • Gość: gość Re: trudny problem IP: *.pljtelecom.pl 31.01.11, 15:40
                c.d. tylko wiesz, bardzo ważne jest, że mówimy tu o jakimś problemie. Czyli niezmiernie ważne jest czy on faktycznie przesadza w tych firmowych czy innych żartobliwych, lekkich rozmowach.
                A sprawę prowadziłabym dwutorowo: znalazłabym sposób by tamtą namolną koleżankę wywieżć na taczce. Zadzwoniłabym do niej i postraszyłabym że jeśli się nie odczepi, to masz wszystkie nagrane smsy - i czy jej mąż i rodzina chciałaby się o tym dowiedzieć???
                Albo spreparowałabym smsa z jego telefonu, żeby się ona już od niego odczepiła. Albo bym zablokowała po cichu nr telefonu z którego ona pisze, dzwoni - u niego w komórce.
                Bo z bezczelnymi trza posługiwać się ich językiem.
                • zprzybylski Re: trudny problem 31.01.11, 16:41
                  Zablokować już próbowałam, ale niestety nie dało to rezultatu. Ja wiem że problem tkwi w nas obojgu bo oboje przeginamy w naszych reakcjach (też aniołem nie jestem) i że nie potrafimy być wobec siebie empatyczni. Próbowałam nie zwracać uwagi, ale nie potrafię. Podskakuję na dźwięk każdego sms i wiem że dopóki koleżanka będzie obecna w naszym życiu się nie uspokoję i nie będę mu ufać. Nie wiem dlaczego nie jest w stanie zrezygnować, wiem że to ona naciska ale ona przecież nie jest głupim chłopcem który nie wie co się dzieje. Wiem że ma mi za złe że na skutek moich nacisków zrezygnował z wielu rzeczy które były dla niego ważne. Być może ma dosyć moich nacisków na zasadzie :zrobię ci na złość bo chcę wolości. Sytuacja bardzo trudna. Wolałabym uniknąć drastycznych metod, żadne telefony do niej już nie wchodzą w grę
                  • zprzybylski Re: trudny problem 11.11.11, 09:22

                    Długo mnie tu niebyło. Niewiele się u mnie zmieniło, tylko mnie już męczy coraz bardziej. Nie znalazłam namiarów na męża koleżanki, a osoby (z przygotowaniem do prowadzenia terapii) z którymi konsultowałam się w tej sprawie twierdzą że mąż traktuje ją bardziej jak terapeutę i niczego więcej się tam nie dopatrują. Potem sobie uzmysłowiłm że te sms które ja widziałam wysłane przez mojego męża to głównie w stylu że ma problemy w pracy, z dziećmi itp. Ona go (niestety )pociesza, mówi że się o niego martwi itp. Nie znalazłam nic pieszczotliwego, lakoniczne informacje (nie wiem jak z jej strony). Potem sobie uzmysłowiłam że mąż zawsze miał tendencję do zwierzania się obcym ludziom ze swoich problemów. W 2004 roku miał internetową znajomość z kobieteą, której się zwierzał ze swoich problemów, która go słuchała, radziła itp. Według tego co wiem ( a chyba wiem dużo) ona pomogła mu zrozumieć mnie i odnaleźć się tym związku. Na pewno nie było tam podtekstu erotycznego, flirtowania itp. To bardziej wyglądało jak sesja terapeutyczna u psychologa (kobieta zresztą jest psychologiem). Jak się o tym dowiedziałam oczywiście wpadłam we wściekłość, to był pierwszy duży kryzys małżeński, mąż się też wyprowadził z domu, zerwał kontakty z tą kobietą. Ale teraz się zastanawiam czy źle nie zrobiłam bo on ewidentnie potrzebuje się wygadać komuś obcemu (na miejscu nikogo nie ma) i chyba tą funkcję terapeuty przeniósł na swoją koleżankę. Co o tym myślicie?
                    • mama_myszkina Re: trudny problem 11.11.11, 17:04
                      Co o tym myślimy?

                      Ja myślę, że jesteś niezłą zołzą, skoro mąż szuka wsparcia poza zwiazkiem w sposób, który jednoznacznie wskazuje na to, że nie szuka romansu.

                      Sama piszesz że smsy dotyczyły pracy, dzieci itp. Wydaje Ci się, że tak piszą do siebie kochankowie?

                      Idź po rozum do głowy, bo Twój mąż czuje się w tym małżeństwie bardzo samotny i długo tak nie pociagnie.
    • ona85ona85 Re: trudny problem 11.11.11, 11:08
      No niedobrze... Bardzo niedobrze...
      Wiesz, że mąż Cię nie zdradza, i żądasz od niego zerwania kontaktu z koleżanką? Przeszkadza Ci, że flirtuje w pracy? To jeszcze zależy, jak sobie wyobrażasz ten flirt, bo bycie miłym, dowcipnym i koleżeńskim nie jest niczym, za co trzeba męża zamęczać.

      Zabraniasz mu zbyt wiele. Pewnie najlepiej czułabyś się, gdyby w ogóle nie kontaktował się z innymi kobietami. A to niemożliwe. Musi mu na Tobie bardzo zależeć, skoro do tej pory to wytrzymuje. Ja na jego miejscu już dawno bym zrezygnowała.
      • zprzybylski Re: trudny problem 11.11.11, 11:27
        Właśnie nie jestem pewna czy mnie nie zdradza i na tym polega problem. Staram się obiektywnie spojrzeć na sprawę ale nadal mi przeszkadza fakt (moja wiedza na temat relacji mąż -koleżanka jest bardzo ograniczona)
        • Gość: igrek Re: trudny problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 19:26
          No przecież kilka postów wyżej napisałaś, że nie chodzi o zdradę, bo ta kobieta mieszka daleko, mąż tam nie bywa itd. I z tego co zrozumiałam w ogóle chodzi Ci o kilka smsów w roku. Więc muszę się przychylić do zdania Pani Ewy- histeryzujesz. Gdyby Twojemu mężowi zależało na tamtej relacji, to by już dawno od Ciebie odszedł. Nie zrobił tego, bo widocznie zależy mu na Tobie. Jeszcze.
          • zprzybylski Re: trudny problem 23.01.12, 09:55
            Postanowiłam się wziąć za siebie, zainwestować w dobrego psychologa, bo inaczej faktycznie nigdy nie będzie dobrze. Nie da się tego zrobić w jeden dzień, ale jeżeli ma to małżeństwo przetrwać to jest to jedyne wyjście. Postanowiłam zaakceptować fakty na które nie mam wpływu (koleżankę), bo najwyraźniej jest to mu do czegoś potrzebne, czy mi się to p0odoba czy nie. Nie jest w stanie zrozumieć dlaczego jest to dla mnie takie trudne. Od długiego czasu nie sprawdzam go, nie ma to żadnego sensu. Wie, że jeśli mnie zdradzi to ja mu tego nie wybaczę i na tym muszę poprzestać. Mam nadzieję że zdaje sobie sprawę że ma wiele do stracenia.
            • Gość: Pasta Re: trudny problem IP: *.wum.edu.pl 23.01.12, 16:31
              Trzymam za Ciebie kciuki :) Życzę równowagi i spójności :) To, co napisałaś poniżej brzmi świetnie :)
        • Gość: w związku Re: trudny problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.12, 19:53
          Czytam tak ten wątek i zastanawiam się czemu ON jeszcze nie odszedł... Powinien zostawić osobę tak zajadłą zgorzkniałą i podejrzliwą. Pomyśl nad tym co Ty mu dajesz, jak się zachowujesz wobec niego. Pomyśl, jak Ty byś się czuła gdy ON traktował tak Ciebie jak TY JEGO. Pomyśl, czy nie przekroczyłaś już jakiejś granicy i teraz nie jesteś w stanie odbudować Waszych relacji, zburzyłaś coś i zamiast to naprawić biegasz po gruzach i szukasz zemsty... ale czy to TY sama nie jesteś winna??? Może teraz Wasz związek istnieje jedynie dzięki Dzieciom, dzięki temu, że ON je bardzo kocha i chce by przynajmniej ONE miały szczęśliwe życie... Sytuacja wydaje się krytyczna, a upewnia mnie w tym czas jaki sądząc z dat ciągniesz tą paranoję. Zaszczułaś faceta i oczekujesz szaleńczej miłości ale za co? co Ty dodałaś do tego związku, czy starałaś się pielęgnować Waszą miłość, czy starałaś się sprostać roli żony? Uważaj, bo może się okazać, że jak dzieci skończą 18 lat ON zostawi Ciebie samą i to nie będzie dla niego trudne, on może już tylko na to czekać by stać się w końcu wolnym i niezależnym...

          Powodzenia i trzymam za Was kciuki
    • headvig Re: trudny problem 23.01.12, 16:26
      czytam i aż mi włosy dęba stają. kobieto, sama doprowadziłaś to takiego stanu ten związek. naciskasz męża, szpiegujesz i jeśli dobrze zrozumiałam, to jakieś intrygi typu zawiadamianie męża tamtej kobiety przeszły ci przez myśl nawet. o czym go zawiadomisz? o tym że twój mąż dostał smsa "jak leci". nie szanujesz męża, nie szanujesz sama siebie, 14 lat małżeństwa, ale trochę to tak wygląda, jakby to było 14 miesięcy chodzenia w wieku 14 lat.
      gdybym była takim mężem szpiegowanym, to pewnie bym takiej presji i wmawiania zdrady nie wytrzymała i faktycznie zdradziła. zastanów się, co chcesz z tym zrobić.
      • romek987 Re: trudny problem 23.01.12, 18:11
        Moja zona ma w komorce kilkunastu kolegow.Rozmawia z nimi kiedy chce i ile chce.Spotyka sie takze na kawie w kawiarni,badz na piwie.Nigdy nie bralem do reki jej komorki i na odwrot.
        Wydaje mi sie ze jestesmy idealnym malzenstwem.Gdybym mial Ciebie za zone wytrzymalbym chyba godzine.Bardzo wspolczuje Twojemu mezoawi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka