zprzybylski
25.01.11, 19:48
Małżeństwo od 14 lat, 4 dzieci. kilka lat temu mąż zaczął zachowywać się dziwnie, więc sprawdziłam jego komórkę. Znalazłam dziwne sms typu kochanie ale piszę dziwne ponieważ zupełnie nie oddające specyfiki naszego trybu życia. Zupełnie jak pisane do kogoś zupełnie innego. Wściekłam się i była awantura. Dowiedziałam się że mąż odnowił kontakty z koleżanką z młodości 3 dni przed tymi sms-ami (mam na to dowody)i twierdził że to tylko wygłupy. Potem ona zadzwoniła i przeprosiła że postawiła nas w takiej sytuacji, nie przypuszczała że to może się tak skończyć, wręcz była zdziwona że mnie to nie rozbawiło. Jakoś nie i mimo najszczerszych chęci zaufanie do męża padło zupełnie. Potem podejrzliwość moją wzbudzało już wszystko, byłam wyczulona zwłaszcza na tą koleżankę. Mąż wpadł w depresję, mówił że znęcam się nad nim psychicznie wmawianiem mu kochanek, że jek mi zależy to on sobie kogoś znajdzie. Nie wymawiałam mu nic, nie kłóciliśmy się na ten temat ale był wyczulony na każdą moją minę i gest. W najgorszym momencie naszego małżeństwa on rozmawiał z psychologiem na temat przemocy psychicznej. W jeden koszmarny dzień podniósł na mnie rękę bo stwierdził że już nie ma się jak przede mną bronić. Poszliśmy doPoradni Małżeńskiej jako ostatecznej instancji która mogła nam pomóc. Częściowo pomogła, część problemów zniwelowała, ale najważniejsze zostały. Mąż stwierdził że zgodził się tylko po to żebym odzyskała do niego zaufanie. Że on zawsze był wobec mnie uczciwy. Od osoby postronnej dowiedziałam się że z kilkoma osobami z przeszłości (między innymi nią) utrzymuje kontakt z czystego sentymentu, żeby się dowiedzieć co słychać itp).Ja jako jeden jedyny warunek postawiłam żeby zrezygnował z kontaktu z koleżanką, bo mnie to rani. Okłamał mnie że tego kontaktu już nie ma i przez rok chyba faktycznie tak było. Ale potem znowu się zaczęło w tajemnicy przede mną. Zawsze z jej inicjatywy, on nie ma nawet zapisanego tego numeru. Raczej sporadycznie.Od początku tego roku te kontakty stały się częstsz, ale na zasadzie co robisz, mam doła, dużo zdrowia itp. Wydaje mi się że większość kobiet wiedząc że są powodem takich problemów małżeńskich dałoby spokój, ale ona nie (też jest mężatką). Mam ogromny żal do męża że mnie oszukuje, nie rozmawiamy w ogóle na ten temat ale atmosfrea w domu jest tragiczna. Nie wiem co mam robić dalej. Próbowałam po prostu dać spokój i nie sprawdzać komórki, ale nie mogę. I błędne koło się zamyka. Próbuję mu zaufać, ale też nie mogę bo co chwila zdarza się coś co psuje to kruche zaufanie(jakieś oglądanie anonsów prostytutek, flirtowanie z koleżankami z pracy itp.) Już nie mam pojęcia co robić. Powiem tak: gdybym miała całkowitą pewność że to jest tylko mój problem z zazdrością byłoby mi o wiele łatwiej. Bo to jest coś z czym musiałabym zmierzyć się sama...Będę wdzięczna za każdą poradę, im bardziej konstruktywną tym lepiej