Gość: alicjann
IP: *.mobile.telia.dk
19.02.11, 14:09
Pozwolę sobie napisać również tutaj, jestem ciekawa, w czym Pani Ewa, a także forumowicze tutaj, mogą pomóc- wskazówki, spostrzeżenia mile widziane.
Potrzebuję napisać. Rad - lepszych, gorszych.. Nie wytrzymuję.
Nie układa się na - od A do Z. Właściwie, gdyby był seks, to i ja patrzyłabym na wszystko inaczej.
Tymczasem jestem sfrustrowana i samotna. I co z tego, że mam męża od niemal 9 lat ?!
Co z niego mam ? Nawet seks muszę uprawiać sama ze sobą. Mam tego serdecznie dość.
Od półtora roku zapisuję częstotliwość "spotkań'' w swoim kalendarzu, żeby mieć obiektywny osąd sytuacji. I tak, od początku tego roku - 3 stosunki: z czego dwa "wymuszone"(???) przeze mnie, a jeden na powitanie, kiedy nie było mnie tydzień w domu.
Kiedy rozpoczynam temat, to po raz n-ty słyszę, że: "on ze swojej strony zrobi wszystko, żeby nasze układy się poprawiły, łóżkowe znaczy".
I tak - wczorajszy wieczór. Dałam mu bardzo wyraźnie do zrozumienia, że mam chęć. Zarówno gestami, jak i werbalnie.
Przyszła pora kładzenia dziecka spać. Schodzę więc na dół i pytam grzecznie, czy "pójdzie ze mną na górę".
"Nie, posiedzę sobie dzisiaj przy kompie, pogadam z Tomkiem na gg"...
A mnie po raz kolejny opadły ręce. Znowu sama. Poszłam więc na górę, rozbeczałam się jak dziecko, zeszłam jeszcze tylko na ten moment, musiałam to powiedzieć.
Powiedziałam mu:
"Wiesz, głaz by nawet zrozumiał, tylko ty nie."
"No co ty. No, nie idź na górę, czekaj. Jak tak chcesz to ci dam..."
Wymiękłam po raz kolejny tego wieczoru. Nie chcę seksu z litości. Wróciłam do łóżka, jak zwykle sama, "zrobiłam"sama i poszłam spać. Inaczej energia seksualna wyszłaby mi uszami.
To zakrawa na ironię, że ja, kobieta, muszę skomleć o seks, podczas, gdy mój mąż zachowuje się jak dziewica orleańska. Mam tego serdecznie dość.
A ja tylko potrzebuje mężczyzny przy sobie, testosteronu, męskiej obecności.
Tymczasem mój mąż twierdzi.. że nie "nie jest królikiem".
Mój Boże! Czy seks 2 do 3 razy w tygodniu oznacza bycie królikiem ?!
Czy ja zbyt wiele chcę ?!
Właściwie już nie wiem, czy lepiej najpierw się rozwieść, a później kogoś szukać, czy znaleźć sobie kochanka i "używać" sobie gdzie indziej, skoro notorycznie nie dostaję tego w domu?
Czysta desperacja...:(
Dalej. Jego słowa są przeważnie bez pokrycia. On rzuca słowa na wiatr, nie biorąc później za nie odpowiedzialności. Tak więc jego "zrobię wszystko" to tylko słowa - nic nie kryje się za nimi. Dzisiaj usłyszałam, że: " jak chce mi dać z łaski, to ja nie chcę".
Ręce mi opadł, ponownie oczy wypełniły się łzami i zniknęłam na górze. Nie chcę z nim żyć.
Nie radzę sobie z życiem z człowiekiem, który zachowuje si w ten sposób. Który nie rozumie najprostszych potrzeb drugiego człowieka. W złości usłyszałam też, że powinnam sobie "kołek osikowy kupić" i tak dalej. I usłyszałam też parę "szmat, dziwek", chociaż noczym sobie na to nie zasłużyłam. Potem przeprosił.
Ale. Mnie nie starcza sił na życie z człowiekiem, którym muszę się opiekować. Który pomimo, że ma 30-tkę, nadal sprawia wrażenie kompletnie bezbronnego małego chłopca, który bardziej potrzebuje mamy, opieki, a nie normalnego związku.
Nie wiem, co robić, nie daję rady.