Dodaj do ulubionych

Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:(

IP: *.mobile.telia.dk 19.02.11, 14:09
Pozwolę sobie napisać również tutaj, jestem ciekawa, w czym Pani Ewa, a także forumowicze tutaj, mogą pomóc- wskazówki, spostrzeżenia mile widziane.

Potrzebuję napisać. Rad - lepszych, gorszych.. Nie wytrzymuję.
Nie układa się na - od A do Z. Właściwie, gdyby był seks, to i ja patrzyłabym na wszystko inaczej.
Tymczasem jestem sfrustrowana i samotna. I co z tego, że mam męża od niemal 9 lat ?!
Co z niego mam ? Nawet seks muszę uprawiać sama ze sobą. Mam tego serdecznie dość.

Od półtora roku zapisuję częstotliwość "spotkań'' w swoim kalendarzu, żeby mieć obiektywny osąd sytuacji. I tak, od początku tego roku - 3 stosunki: z czego dwa "wymuszone"(???) przeze mnie, a jeden na powitanie, kiedy nie było mnie tydzień w domu.
Kiedy rozpoczynam temat, to po raz n-ty słyszę, że: "on ze swojej strony zrobi wszystko, żeby nasze układy się poprawiły, łóżkowe znaczy".

I tak - wczorajszy wieczór. Dałam mu bardzo wyraźnie do zrozumienia, że mam chęć. Zarówno gestami, jak i werbalnie.
Przyszła pora kładzenia dziecka spać. Schodzę więc na dół i pytam grzecznie, czy "pójdzie ze mną na górę".
"Nie, posiedzę sobie dzisiaj przy kompie, pogadam z Tomkiem na gg"...

A mnie po raz kolejny opadły ręce. Znowu sama. Poszłam więc na górę, rozbeczałam się jak dziecko, zeszłam jeszcze tylko na ten moment, musiałam to powiedzieć.
Powiedziałam mu:
"Wiesz, głaz by nawet zrozumiał, tylko ty nie."
"No co ty. No, nie idź na górę, czekaj. Jak tak chcesz to ci dam..."

Wymiękłam po raz kolejny tego wieczoru. Nie chcę seksu z litości. Wróciłam do łóżka, jak zwykle sama, "zrobiłam"sama i poszłam spać. Inaczej energia seksualna wyszłaby mi uszami.

To zakrawa na ironię, że ja, kobieta, muszę skomleć o seks, podczas, gdy mój mąż zachowuje się jak dziewica orleańska. Mam tego serdecznie dość.
A ja tylko potrzebuje mężczyzny przy sobie, testosteronu, męskiej obecności.

Tymczasem mój mąż twierdzi.. że nie "nie jest królikiem".
Mój Boże! Czy seks 2 do 3 razy w tygodniu oznacza bycie królikiem ?!
Czy ja zbyt wiele chcę ?!

Właściwie już nie wiem, czy lepiej najpierw się rozwieść, a później kogoś szukać, czy znaleźć sobie kochanka i "używać" sobie gdzie indziej, skoro notorycznie nie dostaję tego w domu?
Czysta desperacja...:(

Dalej. Jego słowa są przeważnie bez pokrycia. On rzuca słowa na wiatr, nie biorąc później za nie odpowiedzialności. Tak więc jego "zrobię wszystko" to tylko słowa - nic nie kryje się za nimi. Dzisiaj usłyszałam, że: " jak chce mi dać z łaski, to ja nie chcę".
Ręce mi opadł, ponownie oczy wypełniły się łzami i zniknęłam na górze. Nie chcę z nim żyć.
Nie radzę sobie z życiem z człowiekiem, który zachowuje si w ten sposób. Który nie rozumie najprostszych potrzeb drugiego człowieka. W złości usłyszałam też, że powinnam sobie "kołek osikowy kupić" i tak dalej. I usłyszałam też parę "szmat, dziwek", chociaż noczym sobie na to nie zasłużyłam. Potem przeprosił.

Ale. Mnie nie starcza sił na życie z człowiekiem, którym muszę się opiekować. Który pomimo, że ma 30-tkę, nadal sprawia wrażenie kompletnie bezbronnego małego chłopca, który bardziej potrzebuje mamy, opieki, a nie normalnego związku.

Nie wiem, co robić, nie daję rady.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alicja Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.net-serwis.pl 19.02.11, 15:02
      tak od siebie pozwolę sobie napisać że
      kochanek nie jest lekarstwem
      romans może pozornie rozwiązać problem braku seksu czułości i czyjegoś zainteresowania
      ale przynosi wiele innych nowych problemów
      potem zwykle zostaje pogorzelisko i jest gorzej niż było ...
      oczywiście to nie musi być normą
      bo są różne związki , różne układy , różne romanse
      zastanów się możliwie na spokojnie co jest najlepsze ,dla Ciebie , dla dziecka jeśli je macie przede wszystkim ...
      czy nadal zależy Ci na tym człowieku ?

      odpowiedz sobie sama czy zawsze tak układało sie Wasze życie erotyczne ?
      co się zmieniło , czemu się zmieniło ...
      czy mąż zawsze był raczej stroną bierną a Ty miałaś większe potrzeby i oczekiwałaś że on się "rozrusza "?

      a może zmiana nastawienia ?
      jakieś nowe pasje ? sport ?
      bo im bardziej skupiamy się i myślimy o swoich "frustracjach " tym większą mają pożywkę do rośnięcia


      jak zawsze jest kwestia dogadania się i chęci
      obustronnej
      pozdrawiam
      • alicjann Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 19.02.11, 15:40
        Przeczytałam Twoją wypowiedź i doszłam do wniosku, że - przede wszystkim - nie, chyba nie zależy mi już na tym człowieku. Raczej zależy mi na tym, by się od tego wszystkiego uwolnić.
        By zacząć raz jeszcze, kiedyś, z zerowym licznikiem.

        A odnośnie dalszej części pytań - istotnie nasze życie erotycznie się nigdy nie układało.
        Przeważnie to ja wszczynałam rozmowy i miałam żale o to, że tego - no właśnie - nie ma.
        Ileż można czekać, czy ktokolwiek się kiedykolwiek "rozrusza"..? Nie , to nie dla mnie.
        Tak, mamy dziecko, dlatego to wszystko nie jest takie proste.

        Zmiana nastawienia ? Skoro moje podstawowe potrzeby nie są zaspokajane, jakże mam szukać zainteresowań, i tak, dalej, kiedy mi brakuje po prostu..no właśnie..:(
        • Gość: Alicja Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.net-serwis.pl 19.02.11, 16:06
          powtórzę się :
          nie pakuj się teraz w romans , to niczego nie rozwiąże
          chcesz się tak na nim odegrać ?
          zrobisz krzywdę i sobie i jemu
          by zaczynać coś nowego , zwykle coś trzeba zakończyć

          Małżeństwo , Rodzina to duże sprawy
          ważne
          zrób tak żeby nie żałować swoich decyzji ...

          apropo zainteresowań
          właśnie o to chodzi że jedna interesująca sprawa może odciągnąć od innej
          wszystko zależy od jej siły :]
          napewno znalazłabyś coś co dawałoby Ci dużą satysfakcję , pozwoliłoby troche oderwać sie od codzienności
          powtarzam sie ale poszukaj sportu dla siebie , naprawde działa cuda :)
          nie zastąpi seksu ale może Ci teraz bardzo pomóc
          tylko spróbuj ...
          może basen , siłownia , joga , aerobic, rower , wiosna niedługo ...

          ochłoń
          a potem na spokojnie zastanawiaj się co dalej





          • Gość: wizjoner Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.devs.futuro.pl 19.02.11, 16:35
            Wy kobiety przeceniacie nas facetow :) Nie jestesmy tak inteligentni jak wy :) Nie mow mu o swoich potrzebach, bo skoro ich nie dostrzega teraz to taka gadka nic nie zmieni. Widocznie masz jeszcze gorszy model niz zwyczajny facet. Powiedz mu wprost, ze jak nie zacznie sluchac i zaspokojac Twoich potrzeb, to znajdziesz sobie kogos kto to zrobi za niego. Widmo Twojego odejscia/zdrady przemowi mu do rozsadku. Byc moze na tyle przemowi, ze wyrzuci Cie z domu, ale to juz zawsze jakas reakcja :) Tu jest potrzebna terapia szokowa. W obie strony. Albo sie chlopak obudzi, albo sie rozstaniecie. Oba wyjscia sa dobre. To bedzie nowy poczatek dla was.
            • Gość: alicjann Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.mobile.telia.dk 19.02.11, 17:05
              Cóż, wizjonerze, wygląda na to, że masz rację.
              Tyle tylko, że on już "nie obudzi", on ma to w nosie. Nie widzę sensu przybywania dalej w tak głupim i pozbawionym sensu związku. I tu masz rację - pewnie się rozstaniemy.

              Powiedziałam mu to wszystko, a on... wzrusza ramionami. Do niego to zwyczajnie nie dociera.
              Jedyne, co usłyszałam, to to, że on się nie będzie zmuszał, żeby "było częściej", a ja "nie umiem powściągnąć siebie". Rzekłam, że jestem ognistą osobą, wszystko robię "ogniście" i nie chcę się męczyć.
              .... Kolejne wzruszenie ramionami.
            • moonogamistka Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 19.02.11, 18:13
              Podpisuje sie pod tym. Najpierw terapia wstrzasowa- pozniej dalsze kroki. Trzymam kciuki:)))
    • Gość: 36-latka Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.play-internet.pl 19.02.11, 17:15
      Tak czytam Twój post i dochodzę do wniosku, że Ty właściwie już decyzję podjęłaś. Na spokojnie przemyśl, czy jest coś, co Was jeszcze łączy - i wcale na myśli nie mam dziecka,bo bycie razem tylko dla niego nie ma większego sensu - czy chcesz być jeszcze z nim, a przede wszystkim szczerze porozmawiajcie, jak widzicie swoje dalsze życie. Ja rozstałam się ze swoim mężem na spokojnie, w nas się wszystko wypaliło i zdecydowaliśmy się zacząć od nowa z kimś innym. Dziś mamy dla siebie wiele szacunku i zawsze sobie pomagamy, choć żyjemy już w nowych związkach. Porozmawiajcie ze sobą - to zawsze najlepsze rozwiązanie:) Życzę powodzenia bez różnicy, jaką decyzję podejmiecie ;)
      • Gość: alicjann Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.mobile.telia.dk 19.02.11, 19:07
        Nie łączy nas nic, nie ma żadnego wspólnego mianownika.

        I teraz - Alleluja! Właśnie usłyszałam od niego, że on ma dość, a nie skończy tego tylko dlatego, że ma bliżej do dziecka. To teraz już chyba wszystko jasne, nie ma co się oszukiwać.

        Szkoda, że dopiero teraz :(((((((((((((((((((((((((((((
        • labadine Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 19.02.11, 19:23
          Separacja na pare m-cy moze byc tez i szokiem...
          • taki_sobie_ludzik Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 19.02.11, 19:28
            jak rozmowa nie pomogła to zacznij sie pakować
        • Gość: 36-latka Czas na zmiany:) IP: *.play-internet.pl 19.02.11, 20:06
          Najwyraźniej czas na zmiany:) Może najpierw separacja - okaże się, czy jeszcze coś między Wami jest. Nie mów, że "szkoda, że dopiero teraz" - na wszystko podobno jest odpowiedni czas. Jak widzę masz w sobie dużo siły, energii i ochoty, by wreszcie coś w swoim życiu zmienić na lepsze, a nie przyjmować biernej postawy wobec tego, co się dzieje. I dobrze! To znak, że jesteś na dobrej drodze. O siebie warto walczyć zawsze! Może jeszcze będziecie razem, a może już nie - najważniejsze, że przetniesz coś, co Cię męczy. Śmiem twierdzić, że dziecko też się lepiej poczuje w sytuacji, kiedy oboje rodziców - choć osobno - będzie się do niego uśmiechać i mieć czas, bez kłótni i wiecznego niezadowolenia. Pozdrawiam serdecznie:)
          PS. Miło byłoby, gdybyś dała znać, jak się sprawy potoczyły:)
          • Gość: matka Re: Czas na zmiany:) IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.11, 07:31
            Sprawdź, czy on nie ma skłonności pedofilskich. Ja tak miałam z moim.
            • Gość: alicjann Re: Czas na zmiany:) IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.03.11, 15:12
              Eeeee, a skąd miałabym mieć takie podejrzenia..? Tu już chyba sięgasz za daleko..
              Aczkolwiek bardzo współczuję :-(
              • Gość: niewyzyty Re: Czas na zmiany:) IP: *.era.pl 02.03.11, 14:58
                Witaj
                pisze z drugiej strony barykady, właściwie to chciałbym zamienić sie z Twoim mężem ;-))
                jeśli piszesz, że kochaliście sie 2-3 razy w tygodniu to dla mnie brzmi to jak bajka. Moja żona "dopuszcza" mnie średnio 1,5 raza na miesiąc !!!! Z ulgą przeczytałem, że zapisywałaś sobie ile razy sie kochaliście, ponieważ robię to samo od jakiegoś roku i z wyliczeń wyszła mi ta właśnie "gigantyczna" liczba. Właściwie bałem się, ze takie zapisywanie to jakieś zboczenie, szczególnie, kiedy nieopatrznie wspomniałem o tym żonie i stwierdziła, ze to nienormalne. Kocham żonę i sex z nią, erotyczne fantazje mam tylko z nią w roli głównej, muszę się zaspokajać sam a i wtedy myślę tylko o niej, czuje się strasznie poniżony zniżając się do próśb o miłość.
                Blokuję w sobie myślenie o seksie ale takie zachowanie odsuwa mnie od żony, sam przecież usiłuję sobie zohydzić ją i jej seksualność. To, jak czuję, do niczego dobrego nie prowadzi.
                Nie mam jeszcze 40-tki ale przy takiej częstości zbliżeń wyszło mi, ze do sflaczenia zostało kilka, kilkanaście razy ;-)) a przecież czuję się jeszcze młody i duchem i ciałem i nie chcę tracić tych kilku lat. Czy mam szukać kochanki, prostytutek? Bez sensu a nie mam pojęcia jak to zmienić.
                Tak więc, choć to nie pocieszenie, wiedz, ze nie jesteś sama i cieszę się, wiedząc, że są kobiety na świecie, które też lubią się kochać ze swoimi wybrankami, ale boję się, ze tak sobie zablokuję seksualność, że wszystkie kobiety zacznę traktować jak oziębłe istoty, z wielkimi wymaganiami i pretensjami. Z seksem jakoś to się da przeżyć, bez niego już powoli nie....
        • bestiahestia Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 20.02.11, 08:27
          witam, jak to czytam, to widzę dokładnie dokładnie moją sytuację...
          u mnie ja namawiam, a i tak spotykam się najczęściej z odmową i marnymi wymówkami.
          seks ostatnio był 2 m-ce temu(na moje nalegania)- czemu tak dawno? bo on czasu nie ma ?nie ma gdzie się kochać? nie ma popędu?
          -czas ma, bo wieczory są spędzane najczęściej przed TV (do 1-3 nad ranem nawet codziennie nie tylko w weekedny ) lub komp
          -mieszkamy w swoim domu więc na intymność miejsca jest sporo
          -popęd ma, wszystko z nim w porządku
          a m. twierdzi, że to przeze mnie(!):( tłumaczy to albo moim zachowaniem ogólnym (nie potrafię pojąć co jest nie tak, on też nie umie sprecyzować dokładnie o co mu chodzi) lub tym, że jest późno, jest za wcześnie, albo ogląda teraz film....a najdziwniejsze; że ja śpię z synkiem przecież(!) (owszem dziecko usypiam w naszym łóżku, ale jest to godzina 20-21, przekładam go następnie do łóżeczka i między 21 a 2 w nocy to nasze łóżko jest wolne) poza tym jest też rano do dyspozycji w weekendy-on wtedy woli spać:(
          mnie już ręce opadają....
          rozmawiałam już od roku na ten temat z nim na ten temat,delikatnie, żeby nie urazić, bo nie chcę żebrać wiecznie o seks i doznawać rozczarowania, że znowu nie:((
          w efekcie sama muszę rozładować energię seksualną, która we mnie narasta, czy chce czy nie chce....
          o kochanku nie myślę, bo to tylko kłopoty.
          co robić? :(:(:(
          nie wiem już, rozmowa nic nie daje, nadal jest jak jest, jemu to chyba nie przeszkadza....
          kochanki nie ma, tego jestem pewna.

          NAJGORSZE JEST TO, ŻE JA SOBIE NIE WYOBRAŻAM TAKIEGO ŻYCIA BEZ SEKSU NA DŁUŻSZĄ METĘ.... wytrzymywałam to długo , myślałam, że to tylko przejściowe ...a tu nic jest tylko coraz gorzej....
          • moonogamistka Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 20.02.11, 08:43
            Ciezko tak oceniac, kiedy nie piszesz szczegolow. Przyczyny moga byc rozne, nie badz taka pewna, czy nei ma kochanki- to raz;_) Nie znasz chyba mozliwosci facetow pod tym wzg;-) Dwa- piszesz, ze masz male dziecko- czy nie zmienilo Ci sie cialo po ciazy, nei utylas bardzo- niektorym facetom to przeszkadza, trzy- czy on nie utyl, czy nei ma problemow zdrowotnych, czy nie zmienil mu sie poziom hormonow.
            Zwala wine na Twoje zachowanie- moze fuczysz na niego caly dzien ,albo nim pomiatasz a potem oczekujesz zaspokojenia. Mnostwo moze byc powodow.
            Szczera rozmowa -od tego zacznij. I nie ma "nie potrafie sprecyzowac" Mowisz- mam takie i takie potrzeby, Ty ich nie spelniasz- dlaczego? Zrobmy cos z tym ,znajdzmy jakis powod i kompromis.
            • bestiahestia Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 20.02.11, 22:18
              - po ciąży wręcz schudłam jeszcze, mam lepsze ciało albo takie samo jak przed, nie mam rozstępów
              - za to on faktycznie przytył i to najbardziej widać po brzuchu
              - nie fuczę na niego cały dzień- to on na mnie fuczy o byle co i byle kiedy- zawsze sobie znajdzie pretekst, żeby się czegoś doczepić:( to on potrafi o coś się nagle obrazić i tak nie odzywać się zawzięcie przez nawet kilka dni)
              -nie pomiatam, to ja czuję się pomiatana i to on niema do mnie szacunku (mnie powinno odechcieć się seksu)

              - czuję się atrakcyjna, jestem zadbana, ładnie ubrana, pracuję na kierowniczym stanowisku, mam ochotę na seks praktycznie zawsze i wszędzie, nigdy nie tłumaczę się bólem głowy czy innymi wymówkami
              - uwielbiam się z nim kochać i mu to okazuję

              i......... nic z tego seksu czy okazywania uczuć z jego strony nie ma...

              zamiast tego prawie codziennie bierze prysznic prawie 20 min(woda tyle czasu się leje) ....co sądzicie o tym? co robi po północy pod prysznicem tyle czasu? ja się domyślam....

              aaa i jeszcze jedno: gdy kobieta prosi/żebra o seks ( po prostu mój organizm nie wytrzymuje ...) i jest on 1 x na m-c :to i tak spotykam się z wymówkami...i tak mijają kolejne dni....tygodnie ....aż do teraz:2 m-ce od ostatniego razu zainicjowanego przeze mnie ....

              • Gość: Kumpel Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.telnet.krakow.pl 21.02.11, 11:09
                Odpowiem ci jako facet- też miałem taki problem jak twój mąż.

                Przyczyna tego jest prosta- znudzenie. Mi po 7 latach kobieta się tak opatrzyła, że mimo seksownej bielizny po prostu nie czułem podniecenia.
                Kochaliśmy się raz na tydzień, dwa.
                O wiele więcej przyjemności sprawiała mi masturbacja- nowe kobiety, akcja, zero martwienia się o drugą stronę- po prostu czysta satysfakcja.
                Lekarstwo?
                Kochanka.
                Jak zacząłem mieć kochanki to seks z moją kobietą zyskał na wartości- była "nowa" , "inna" po seksie z kochanką.
                To daje powiew świeżości w związku.
      • Gość: alicjann Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.02.11, 14:56
        Rzeczywiście. Ja jestem zupelnie zrezygnowana, to zbyt długo trwało..problemy się nawarstwiały. Zdecydowałam - że chcę odpocząć, że powinniśmy pomieszkać osobno.

        I co on na to? ..że "zna siebie i wie, że potem nic już z tego nie będzie"..
        I mam zagwozdkę...nie jestem w stanie wrócić do związku takiego, jakim był do tej pory.
        Potrzebuję spokoju, odmiany, tego, by wszystko sobie poukładać... Nie wspomnę, ile razy próbowaliśmy naprawiać, podczas gdy on dziś mówi, że "nigdy na serio"...

        Tymczasem on mi teraz proponuje miesiąc. Wspólny miesiąc - nadal pod jednym dachem, podczas którego oboje wytężymy wszystkie siły i starania do absolutnego maksimum.
        Jesteśmy jednocześnie zgodni - że wszystko zagasło..

        A on chce próbować. Nie wiem, czy jest możliwe, by wskrzesić miłość, której nie ma.
        A jeśli nawet, to czy to jest dobra droga. Jestem zrezygnowana, proszę o rady..:-(
    • yzek Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 20.02.11, 10:26
      > To zakrawa na ironię, że ja, kobieta, muszę skomleć o seks, podczas, gdy mój mą
      > ż zachowuje się jak dziewica orleańska. Mam tego serdecznie dość.

      Uwielbiam takie zakreślenie sytuacji! Jak to facet się musi dopominać, to jest wszystko w porządku, na ile kobieta łaskawie zezwoli, tyle dostaje; a często jeszcze dochodzi oburzenie, jak się wspomaga ręcznie, pornosami, a już nie daj Bóg, za kochanką się rozgląda...

      Y.
    • ewa.zeromska Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 21.02.11, 16:12
      Witaj,
      Twój mąz ma zdecydowanie malutki temperament, tylko jest pytanie.
      Czy tak było zawsze, czy nastąpiło jakies tąpnięcie. Jeśli tak, to jak dawno temu i jaka była przyczyna.
      Możliwe, że on ma bardzo niski poziom testosteronu, co może być dziedziczne. Trzeba to sprawdzić. To jest badanie krwi na poziom hormonu. Warto przy tej okazji zrobić inne podstawowe badania ( cukier, cholesterol) i z badaniami udać się do androloga.
      Oczywiście nie wszystko da sie wytłumaczyć hormonami.
      Czasami jest to znudzenie, gnuśność, patologiczne lenistwo, a na to nie ma tabletki.

      Jeśli chodzi o kochanka, to ja ci go nie przepiszę.
      Sama musisz zastanowić się, co jest w twoim życiu naprawdę ważne i jak możesz wszystko ustawić.
      Małżeństwo nie jest bezwzględną niewolą, nie podpisałas cyrografu. Jeśli czujesz się niespełniona, nieszczęsliwa ( nie tylko o seks mi chodzi), to przeciez nie musisz tkwić w związku, który cię dołuje!
      Bynajmniej nie namawiam cię na rozwód, ale chyba doszłaś do takiego momentu w swoim życiu, że powinnas zrobic bilans i zobaczyć, co ci z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam
      • Gość: alicjann Re: Pani Ewo! IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.02.11, 16:41
        Pani Ewo,
        Bardzo dziękuję za odpowiedź.

        Mój mąż nigdy "demonem seksu" nie był, raz bywało lepiej, raz gorzej, ale i tak "cienko" w ostatecznym rozrachunku. Wielokrotnie próbowałam rozmawiać na temat, mój mąż zbywał mnie nawet i tym, że "o seksie się nie rozmawia". Parę dni temu, dzień po opisanej w pierwszym poście sytuacji, powiedział, że: "seks wcale nie jest obowiązkiem małżeńskim".
        Ręce mi opadły. Pani Ewo, nie podpisywałam ślubów czystości!

        Myślę, że zanim przypnę mężowi łatkę "skończonego lenia", zanim skażę nasz związek na całkowity niebyt, namówię go na badania.

        Czy - jeśli przyczyna tkwi właśnie w nieprawidłowych wynikach - można będzie tu cokolwiek zmienić...? Czy jest szansa wówczas na poprawę...?
        Mąż, pomimo ledwo 30-tki, łysieje. Czy to ma związek z hormonami ?

        Co do reszty się zgadzam. Bilans zrobiłam już jakiś czas temu, a ostatnie wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że podejmuję dobrą decyzję. Że pora na rozstanie.

        Nie ukrywam jednak, że ważną rolę dla mnie odgrywa seks, bez wątpienia jest to jedna z głównych cech udanego związku - gdyby więc to udałoby się naprawić, być może i resztę.. dałoby się "przepracować?
        "...?
        • Gość: babka Re: Pani Ewo! IP: *.pljtelecom.pl 21.02.11, 20:01
          Nie życzę Cie absolutnie tego, ale węszę, że kogoś ma.
          Albo na co dzień kłócicie się, nie nawidzicie, nie lubicie - i on Cię już nie kocha (tego to ponad wszelkimi wątpliwościami jestem pewna, bo się skandalicznie odzywa do Ciebie) - małżeństwo Wasze jest po prostu nieudane.
          Czas to skończyć. Naprawdę.
          No i jeszcze ten seks od święta - on jest beznadziejny ten Twój mąż.
          Współczuję Ci. I jak nie odejdziesz, to się zagnębisz i popadniesz w depresję. A ta jest nieuleczalna tylko zaleczalna - całe życie będzie z głowy.
          Dbaj o harmonię i spokój wewnętrzny swojego ducha. Jesteś młodziutka, życie przed Tobą.
        • Gość: grz-aneczka Re: Pani Ewo! IP: *.net.stream.pl 21.02.11, 20:25
          jeżeli inne rzeczy leżą w waszym związku, to zabierasz się do naprawiania go od 'd...y strony'. gdy będzie dobrze między wami to i seks powinien być (a przynajmniej wspólna praca nad polepszeniem współżycia), a nie da się naprawić seksu a potem naprawiać małżeństwo - przynajmniej tak mi się wydaje.
          a jeśli małżeństwo jest do kitu i już nie masz sił... to nie trać czasu - zacznij nowe życie. Nie ma co się tego bać.
        • ewa.zeromska Re: Pani Ewo! 21.02.11, 21:04
          Proszę sie nie obawiac. Badania sa całkowicie wiarygodne. Problem w tym, zeby mąz sie zgodzil i nie poczuł sie napiętnowany. Dla mężczyzny to delikatna sprawa.
    • Gość: alicjann Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.02.11, 14:57
      Napiszę dalej -
      Rzeczywiście. Ja jestem zupelnie zrezygnowana, to zbyt długo trwało..problemy się nawarstwiały. Zdecydowałam - że chcę odpocząć, że powinniśmy pomieszkać osobno.

      I co on na to? ..że "zna siebie i wie, że potem nic już z tego nie będzie"..
      I mam zagwozdkę...nie jestem w stanie wrócić do związku takiego, jakim był do tej pory.
      Potrzebuję spokoju, odmiany, tego, by wszystko sobie poukładać... Nie wspomnę, ile razy próbowaliśmy naprawiać, podczas gdy on dziś mówi, że "nigdy na serio"...

      Tymczasem on mi teraz proponuje miesiąc. Wspólny miesiąc - nadal pod jednym dachem, podczas którego oboje wytężymy wszystkie siły i starania do absolutnego maksimum.
      Jesteśmy jednocześnie zgodni - że wszystko zagasło..

      A on chce próbować. Nie wiem, czy jest możliwe, by wskrzesić miłość, której nie ma.
      Nie wiem, czy dalsze wspólne mieszkanie nie zniszczy wszystkiego do końca, choćby i wspomnień..:'-(

      Nie wiem, czy to jest dobra droga. Jestem zrezygnowana, proszę o rady..:-(
    • Gość: AAAA Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.11, 18:42
      Matko Boska, żeby moja żona taka była jak Ty autorko! Mnie się w głowie nie mieści, że kobieta może tak skomleć o seks bo u mnie jest dokładnie na odwrót, niedługo składam pozew rozwodowy bo dłużej upodlenie związanego z seksem nie zniosę.
      Mam taki horror z tym związany, że już nie wyobrażam sobie jak to jest jak kobieta zachęca mężczyznę do seksu:( aż gotuje się we mnie jak pomyślę o swojej żonie.
      • Gość: 30+++ Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.11, 21:37
        Zazdroszcze wam tego sexu srednio raz na msc. Moj m zdecydował sie na mnie 2 /slownie dwa/ razy w ciagu calego ubieglego roku. W tym roku poprawa - zaliczylismy juz 3!!!! Dodam ze mamy po 30+ lat, razem prawie 5 lat, j
        estesmy zdrowi.. Moja samoocena spadla do zera.
    • anka_cyganka35 Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 08.03.11, 15:09
      a może on jest gejem ? woli rozmawiać na gg z tomkiem niż iść po kilu tygodniach z toba do łózka?
    • Gość: alicjann Jeszcze do Pani Ewy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.03.11, 19:26
      Wydaje mi się, że podjęłam decyzję. Wydaje mi się, że słuszną :(
    • Gość: He_31 Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 08:58
      Mam ten sam problem z żoną....może pomożemy sobie wzajemnie...????
    • edyta.55 Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( 10.03.11, 09:29
      Słyszałam o tym że to kobiety tak unikają współżycia,ale facet?to nie normalne według mnie.Nie pomyślałaś o tym że byc może gdzie indziej Twój mężczyzna zaspokaja swoje potrzeby seksualne?Życzę Ci powodzenia.
      • Gość: zimna Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.11, 22:23
        Moze zamienimy sie mężami? Mnie też sex nie potrzebny
        • Gość: kobietka 30+ Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.play-internet.pl 18.03.11, 10:22
          Tak czytam... mnie tez seks nie interesował, kiedy byłam z męzem. Wszystko się zmieniło jak zaczęłam się z kimś spotykać, zakochałam sie i pojawił się seks. Boze, nie wiedziałam, że to może być takie fajne! :) on obudził we mnie demona seksu!;) czułam się atrakcyjna, seksowna, pożadana, w łożku robiłam takie rzeczy, o jakich nie śniło mi sie, że jestem do nich zdolna. Z męzem nie zrobiłabym nic. Po prostu, z mężem nie pasowaliśmy do siebie pod względem seksu. Potrzebny jest nam ktoś, ktoś obudzi drzemiącą w nas namiętność i pokaże, że jesteśmy warte przeżywania przyjemności. Ot, cała filozofia trafic na właściwą osobę:)
    • Gość: dżej.zi Re: Kiedy pożycia nie ma, a we mnie "wrze"..:( IP: *.aster.pl 07.04.11, 22:51
      biedna..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka