Gość: smutny gosc
IP: *.197.90.9.edial.pl
09.02.12, 13:22
Witam. jestem z dziewczyna od ponad 7 miesiecy. Do mniej wiecej polowy grudnia ukladalo nam sie idealnie. pozniej zaczelo sie klocenie o byle gowno typu, zadzwonie pozniej i nie zadzwonila... ja tez mam swoje za uszami, przyznaje. ja jestem katolikiem, ona jest swiadkiem jechowy. Ona ma juz 19 lat. ostatnio coraz czesciej sie klocimy. wierze jej, ze mnie kocha, z tego co ona mi mowi to tez mi wierzy. narobilo sie ostatnio za duzo tego wszystkiego... ja caly czas sie kloce, mam wrazenie, ze zaczyna mnie zlewac, kocham ja i chce z nia byc. dzisiaj tez doszlo do klotni. powiedziala mi, ze mnie kocha, ale chce przerwy, ja powiedzialem, ze jak dla mnie przerwa to zly pomysl, bo boje sie, ze moje uczucie zacznie gasnac, to powiedziala mi, ze teraz nie ma pewnosci, ze ja kocham. Powiedziala, ze chce przerwy i sie zgodzilem, mowila, ze chce zobaczyc czy dalej beda ja kochac i, ze ja moge byc pewny co do jej uczuc. mowila, ze sie odezwie, tylko ja teraz bede caly czas bardzo smutny(ona chyba tez). nie wiem czy to dobry sposob na sprawdzenie uczuc. Ja jej powiedzialem, ze jak sie naprawde kochamy to nie ma zadnej przerwy i powinnismy przebolec te problemy ale ona mi powiedziala, ze przez to, ze powiedzialem, ze przez przerwe moje uczucie moze wyparowac nie jest pewna, ze jakocham i chce to sprawdzic. co o tym sadzicie? mowila, ze to ona sie do mnie pierwsza odezwie... jak postrzegacie to wszystko...