Dodaj do ulubionych

wnioski, wnioski, wnioski

IP: 86.188.230.* 23.08.12, 17:54
Wiam
tak na wstepnie - kolejny moj zwiazek sie rozpada. w sensie scislym rozpada. ona jest gdzies daleko i sam nie wiem gdzie... ale domyslam sie z kim. ale ja nie o tym.
bo tak analizuje sobie to wszystko, mysle o tym wiele, spac nie moge, pracowac sie nie da... i pierwsze wnioski sie nasuwaja... jak to jest, ze niemalze 90 proc wszystkich moich zwiazkow - tych powaznych - konczy sie z inicjatywy 2 strony. dlaczego to zawsze ja jestem porzucany? jak to sie dzieje, ze kazda moja powazna partnerka zawsze miala jakies problemy w domu - a to niepelna rodzina, a to ojcec mial problemy z alkoholem... czyli zawsze cos nie tak z ojcem...
dlaczego po kazdym nieudanym zwiazku mam wrazenie ze znow zainwestowalem kupe energii, emocji, rad, kasy, czasu... siebie, a druga strona... w sumie niewiele.
czy wychodzi na to, ze ja jestem z tych kochajacych za bardzo, wychowanych w normalnej rodzinie...
dowiedzilem sie od odchodzacej partnerki, ze 'w zyciu nie chodzi o to, co dla kogo zrobil' i ze nie wolno wymagac / trzymac sie wspolnych ustalen...
sam juz nie wiem. swiat - moj swiat - wartosci przewalil sie do gory nogami. mialem ja za cholernie fajna i madra osoba. na poczatku traktowala mnie powaznie, wiedzialem czego jej w poprzednich relacjach brakowalo i jak sama mowila, cholernie jej odpowiada moje podejscie do zycia... Oczywiscie na koniec okazalo sie, ze slowne zapewnienia nijak sie maja do rzeczywistosci...
czyli co? za duzo daje od siebie, mam jakies poczucie misji i chce pomagac... wiec gdy one juz dostana ow pomoc, nabiora sil... to odchodza?
co jest grane?
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Re: wnioski, wnioski, wnioski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.12, 18:16
      Poza wspólczuciem dla Twojego cierpienia, trudno o jakieś konkretne wnioski. Jesli jesteś tak bardzo rozbity, to może pora na wizytę u terapeuty. Z pewnością to Ty wyszukujesz i przyciągasz dziewczyny ze skomplikowanymi relacjami z ojcem i jest tego jakaś przyczyna - w tobie. Może koniecznie chcesz im zastąpić dom - jak piszesz pełny, rodzinny, ale to już nie ten czas, one nie bardzo potrafią funkcjonować w innej rzeczywistośći. Wszyscy w kółko powielamy pewne schematy, bo najbezpieczniej sie w nich czujemy, moze to jest przyczyną. Ja w każdym razie namawiam Cie na terapię, bo myślę, że szkoda życia na nieudane związki, a jeśli jakiś schemat powtarza się, to naprawdę tylko solidna terapia może to zmienić.
      Pozdrawiam.
    • zakletawmarmur Re: wnioski, wnioski, wnioski 25.08.12, 17:32
      Uwielbiam te stereotypy:-) Bardzo wygodne zresztą bo odsuwają odpowiedzialność na drugą stronę. "Jestem niewinny, to te kobiety miały problem bo pochodziły z rodzin dysfunkcyjnych".

      > czyli co? za duzo daje od siebie, mam jakies poczucie misji i chce pomagac... w
      > iec gdy one juz dostana ow pomoc, nabiora sil... to odchodza?
      > co jest grane?

      To może zacznij działać w wolontariacie?
    • swiete.jeze Re: wnioski, wnioski, wnioski 25.08.12, 20:22
      > ak to jest, ze niemalze 90 pr
      > oc wszystkich moich zwiazkow - tych powaznych

      To ile miałeś tych poważnych związków, że 90% z nich jest liczbą całkowitą? 10? To może jednak nie były aż takie poważne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka