Gość: ona1983
IP: *.dynamic.chello.pl
13.09.13, 11:55
Witam,
Z góry przepraszam za chaos w wypowiedzi. Otóż moja historia zaczyna się tym, że jestem już 3 lata po rozwodzie. Rozstaliśmy się z mężem ponieważ byliśmy niedojrzali. Tym niestety skutkowało zawarcie małżeństwa w młodym wieku i kiedy byłam w ciąży inaczej się zachowywaliśmy wszystko było inaczej.. Cóż mamy teraz piękną córkę. W nasze małżeńskie życie wkroczyły inne osoby, brak czasu, codzienność i młodzieńcze przybicie tym że jesteśmy " starzy". Tak też rozstaliśmy się. teraz żyjemy w innych związkach. Rozstanie kosztowało wiele łez i emocji nas oboje ale gdyby tak się nie stało pozabijalibyśmy się. Może nie dosłownie ale emocjonalnie. Każde chciało czegoś innego. Dla dobra córci jesteśmy osobno żeby nie dorastała w zimnym smutnym domu.. Mimo że wtedy każde z nas próbowało być już z kim innym. Rozstając się i w tych trudnym czasie przed nigdy nie powiedzieliśmy sobie że sie już nie kochamy. A teraz kiedy już mam nowy dom, narzeczonego i próbuje żyć dzieję się coś strasznego. Wybaczcie mi ten banał ale.. kiedy przychodzi noc i czasami przyśni mi się mąż z reguły wtedy przypomina mi w śnie dawne czasy kiedy było dobrze i kiedy w snach nadal jesteśmy razem bądź nie daj boże coś mu się dzieje , (ma taką niebezpieczną pracę) potem nie mogę dojść do siebie cały dzień. W jednej chwili po tym jak się obudzę moje serce znowu tęskni i cierpi. Chciało by by był znowu jak kiedyś taki sam zanim się zmieniliśmy. Gdy zdarza nam się rozmawiać przez telefon czy spotkać się ja cały czas mam wrażenie że to tylko "stacja przesiadkowa" że nadal gdzieś tam jesteśmy razem i jest dobrze. Że to tylko moment i chwila w której teraz nie możemy być razem. Bardzo mnie boli to bo zagubienie dręczy. Żyłabym tak gdyby nie to, że ze mną będzie cierpieć mój partner który był od początku i widział co sie dzieje. :( jak mam wreszcie zapomnieć ? jak skoro on będzie zawsze już w moim życiu.