Dodaj do ulubionych

gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki?

IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 00:03

jakoś jałowo w tej kwestii wypowiadają się uczestnicy forum, przecież nie jest
to taki banalny temat, podjął go gość: xxx;; robicie to dziewczyny z miłosci do
partnera czy tez wam sieto po prostu podoba ???” ja to wyspecyfikowałem : ,,
panie doktorze proszę o odpowiedź na wątek: ,,co podnieca kobiety w ssaniu
fiutów”, czy jest to kompensacja tego rzekomego kompleksu przed brakiem członka
u kobiet, jak twierdzą psychoanalitycy, czy może też fiksacja na fazie
oralnej , czy może w paradygmacie behawioralnym należałoby to rozpatrywać,
czyli w kategoriach warunkowania, skojarzenie podniecenia
z ,,obciągnięciem” w pierwszych kontaktach seksualnych, może być mechanizmem
determinującym trwale takie zachowanie, na pewno jest to problem badawczy,
jakie są motywy, dlaczego jedne kobiety to robią a inne nie, oraz co je do
tego popycha, czy jest to w ogóle możliwe do zbadania, proszę o odpowiedź „ i
dalej cisza, a przecież to takie frapujące, czy w ogóle są tu ludzie, którzy
czasem skłonni są do refleksji nad swoim zachowaniem i tym co się wokół nich
dzieje, czy tylko wszyscy chcą się nasycić i mają problem, bo orgazmu brak, bo
zwodu nie ma , bo partner zdradza, za mało albo za dużo kocha , bo wytrysk za
wczesny i etc.


Obserwuj wątek
    • tassman Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 10.01.02, 09:30
      Gość portalu: uczeń napisał(a):

      >
      > jakoś jałowo w tej kwestii wypowiadają się uczestnicy forum, przecież nie jest
      > to taki banalny temat, podjął go gość: xxx;; robicie to dziewczyny z miłosci do
      >
      > partnera czy tez wam sieto po prostu podoba ???” ja to wyspecyfikowałem :
      > ,,
      > panie doktorze proszę o odpowiedź na wątek: ,,co podnieca kobiety w ssaniu
      > fiutów”, czy jest to kompensacja tego rzekomego kompleksu przed brakiem c
      > złonka
      > u kobiet, jak twierdzą psychoanalitycy, czy może też fiksacja na fazie
      > oralnej , czy może w paradygmacie behawioralnym należałoby to rozpatrywać,
      > czyli w kategoriach warunkowania, skojarzenie podniecenia
      > z ,,obciągnięciem” w pierwszych kontaktach seksualnych, może być mechaniz
      > mem
      > determinującym trwale takie zachowanie, na pewno jest to problem badawczy,
      > jakie są motywy, dlaczego jedne kobiety to robią a inne nie, oraz co je do
      > tego popycha, czy jest to w ogóle możliwe do zbadania, proszę o odpowiedź ̶
      > 2; i
      > dalej cisza, a przecież to takie frapujące, czy w ogóle są tu ludzie, którzy
      > czasem skłonni są do refleksji nad swoim zachowaniem i tym co się wokół nich
      > dzieje, czy tylko wszyscy chcą się nasycić i mają problem, bo orgazmu brak, bo
      > zwodu nie ma , bo partner zdradza, za mało albo za dużo kocha , bo wytrysk za
      > wczesny i etc.
      >
      *******************************
      Uczniu,
      Stare chinskie przysłowi mówi: "Najpierw bądz człowiekiem a potem dopiero
      filozofem". U ciebie jak widzę jest odwrotnie.....

      PZDR
      tassman:)

      • Gość: meteo Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 18:48
        Człowiek mądry zastanawia się co robi i dlaczego, a głupki robią co im instynkt
        podsunie, więc załatwiają swoje potrzeby seksualne jak psy, z każdą, którą na
        drodze spotkają. Wystarczy stanąc i popatrzeć na ludzi. Żal tego ludu, co nie
        wie co robi.
      • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 20:41
        dziękuję Panu za odpowiedź, aczkolwiek chcę dodać, żę intelektualistów na tym
        forum nie ma, nie mówiąć o syndromie indolencji kobiet, co do filozofa, a czy
        to źle być filozfem a potem człowiekiem?
        pzdrawiam i dziekuję za przysłowie
        • Gość: Bona Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.01.02, 22:37
          gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki?
          ---Skoro wywołujesz do odpowiedzi ekspertów/ekspertki, nie dziw się znikomemu
          odzewowi:) Nawet gdy kogoś "chrzcisz" tym mianem, bo wydaje Ci się, że z jakichś
          powodów ktoś się do tego miana poczuwa, to po prostu możesz się mylić:) Ja się
          poczułam wywołana do odpowiedzi nie jako ekspert/ekspertka, tylko
          jako "ekspert/ekpertka" - jestem tu wystarczajaco długo, by zauważyć
          tę "subtelną" aluzję zarówno do prawdziwych ekspertów, jak i "ekspertów" - do
          których, jak się domyślam - mnie zaliczasz. Na poczatku muszę więc wyjaśnić, że
          nie jestem ani jednym, ani drugim.

          Gość portalu: uczeń napisał(a):

          > dziękuję Panu za odpowiedź, aczkolwiek chcę dodać, żę intelektualistów na tym
          > forum nie ma, nie mówiąć o syndromie indolencji kobiet, co do filozofa, a czy
          > to źle być filozfem a potem człowiekiem?
          > pzdrawiam i dziekuję za przysłowie
          ---Wnioskując z powyższego: własciwie nie interesuje Cię, co mają do
          powiedzenia "nieintelektualiści i kobiety", tylko chcesz poznać uczucia i tzw.
          myśli tych stworzeń. Domyślam się, że po to, żeby jakoś zrozumieć pobudki
          kierujące tymi stworzeniami: dlaczego postępują tak, a nie inaczej, dlaczego
          jedne coś robią, a drugie nie, dlaczego jeśli już coś robią- dla jednych jest to
          dopust boży i nie całkiem zrozumiała konieczność, dla innych- zupełnie przyjemne
          zajęcie, chociaż przyczyna i żródło konieczności jest prawdopodobnie nieznane,
          lub przynajmniej nie całkiem uświadomione. Jesteś więc akuszerem prawdy? Jak -
          wiadomo kto.

          >jakoś jałowo w tej kwestii wypowiadają się uczestnicy forum, przecież nie jest
          >to taki banalny temat, podjął go gość: xxx;; robicie to dziewczyny z miłosci do
          >partnera czy tez wam sieto po prostu podoba ???” ja to wyspecyfikowałem : ,,
          >panie doktorze proszę o odpowiedź na wątek: ,,co podnieca kobiety w ssaniu
          >fiutów”, czy jest to kompensacja tego rzekomego kompleksu przed brakiem członka
          >u kobiet, jak twierdzą psychoanalitycy, czy może też fiksacja na fazie
          >oralnej , czy może w paradygmacie behawioralnym należałoby to rozpatrywać,
          >czyli w kategoriach warunkowania, skojarzenie podniecenia
          >z ,,obciągnięciem” w pierwszych kontaktach seksualnych, może być mechanizmem
          determinującym trwale takie zachowanie, na pewno jest to problem badawczy,
          jakie są motywy, dlaczego jedne kobiety to robią a inne nie, oraz co je do
          tego popycha, czy jest to w ogóle możliwe do zbadania, proszę o odpowiedź „ i
          dalej cisza, a przecież to takie frapujące, czy w ogóle są tu ludzie, którzy
          czasem skłonni są do refleksji nad swoim zachowaniem i tym co się wokół nich
          dzieje, czy tylko wszyscy chcą się nasycić i mają problem, bo orgazmu brak, bo
          zwodu nie ma , bo partner zdradza, za mało albo za dużo kocha , bo wytrysk za
          wczesny i etc.
          ---Wszystkie te dywagacje proponowałabym o kant tyłka potłuc. Trudno nawet z nimi
          dyskutować na łamach forum, bo każde sformułowanie wymagałoby sprostowania. Czy
          to pisze facet, który chociaż raz w życiu miał do czynienia z kobietą skłonną do
          miłosci francuskiej - skądkolwiek miałaby one pochodzić: od katoliczki
          przekonanej, że seks oralny jest zboczeniem - do zawodowej prostytutki, dla
          której tego typu "dylemat techniczny" istnieć nie powinien ( nie powinna mieszać
          osobistych upodobań czy przekonań do spraw zawodowych)? Czy pisze to koleś, który
          tylko o tym marzy, ale z niewyjaśnionych powodów ( np. powyższych watpliwosci)
          boi się, bo nie wie, czy będzie uwielbiany, czy oszukiwany?
          Najbardziej zastanawia mnie sformułowanie "oraz co je do tego popycha" - a..!!!
          Czyli coś kobietę do tego zmusza?
          Nasz filozof zatem nie zastanawia się własciwie nad tym, czy to w ogóle jest lub
          może być dla kobiety przyjemność sama z siebie, tylko co ją do tego popycha.
          Jesli ją coś do tego popycha, to znaczy : w jakimś akcie desperacji decyduje się
          na coś, co budzi jej opór i sprzeciw - ale z jakichs wyższych względów nie tylko
          na to się godzi, lecz nawet w skrajnych przypadkach uznaje, iż są to działania
          zgodne z jej pragnieniami i zamiarami. Przecież nikt nie potrafi nas oszukać tak,
          jak sami siebie oszukujemy! Tropiąc myśl naszego Sokratesa - dochodzę do wniosku,
          że kobieta raczej sama z siebie pieszczot oralnych niegdy podjąć nie powinna. Ale
          wie, że mężczyżni to lubią. A ponieważ kobiecie na niczym tak nie zależy, jak na
          zatrzymaniu przy sobie mężczyzny, świadomość ta popycha ją do zrobienia
          wszystkiego dla tego celu. Może więc wbrew sobie utrzymywać - i nawet wierzyć -
          że oral jest czymś przyjemnym i podniecającym dla kobiety , która -
          cytuję:"obciąga fiuta", koniec cytatu.
          Zacytowałam, bo ja używam innego określenia. A zacytowane licuje tylko z sytuacją
          przez "sokratesa" analizowaną.
          Pzdr!


          • Gość: uczeń Re: do Bony IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 00:20
            Droga Bono, jakże trafnie wyczułaś moje intencje, tak w zasadzie to myślałem o
            Tobie i kilku innych ekspertach, czy może poprawnie będzie brzmiało aktywnych
            uczestnikach tego forum. A niewątpliwie śledząc te wątki pojawiające się na tej
            stronie można zidentyfikować kilka osób, którzy nazbyt często zabierają głos. I
            tu pytanie, dlaczego: tak się na tych sprawach znają, że chcą się podzielić z
            innymi wiedzą- a czy ona jest pewna, czy może chcą zaspokoić potrzeby
            pomagania, samorealizacji, czy może podnieść swoją wartość w oczach swoich i
            innych, a może nic im w seksie nie wychodzi i stąd rodzi się pseudologia
            fantastika, tych motywów jak Wiesz może być bardzo dużo. Jednocześnie Twoje
            porady się tam znajdują. Zapewne jakimś tam ekspertem jesteś, tylko znowu
            pytanie, z której kategorii?
            Skąd pytanie czy problem, poruszył to jeden człowiek, którego post został
            skasowany, przecież nikogo nie obraził, chyba, że się głupio zrobiło co
            niektórym osobom. ,,to obciąganie fiuta”- to jego sformułowanie
            Wracając do wątku, nie chodzi tu o intelektualistów w ścisłym słowa tego
            znaczeniu, każdy jest de fakto myślicielem , kto potrafi używać szarych komórek-
            a tak na marginesie, to wydaje się, że kobieta z komórką, to czasem kompensuje
            sobie braki szarych komórek- takie mam wrażenie.
            Poza kilkoma wypowiedziami, że to poczucie siły i etc. Nikt nic nie napisał,
            szczególnie płeć piękna, która jest tutaj przedmiotem refleksji. Piszesz, że te
            tezy można rozbić o kant tyłka, czyli innymi słowy potłuc o kant chuja – ale
            przecież to nie są moje tezy, tylko postawione zostały przez psychoanalityków
            czy behawiorystów. Można byłoby mnożyć arcyciekawe koncepcje Reicha czy innych
            psychoanalityków. Kwestia tylko po co, kiedy i tak więcej pytań niż odpowiedzi.
            Kiedy tam zapytałem niedawno na portalu fachowym jakąś kobietę to nic nie
            odpowiedziała. Ale znając Twój potencjał ta odpowiedź jest jakimś tam
            światełkiem, czyli mówisz, że po prostu w ten sposób kobieta chce utrzymać,
            przy sobie faceta. To jest wskaźnik jej głębokiego oddania i miłości aż po,,
            same jaja”. A jak dziewczyna chce to robić bardzo szybko , chodzi o czas
            znajomości, to jest zakochana też po ,,same jaja.” Tutaj może wychodzić pewna
            konfuzja, ale czasem filozof jest też człowiekiem. Czyli konkludując twoją myśl
            kobieta obciąga aby przypieczętować akt przywiązania, oddania i zrobienie loda
            jak to się mówi potocznie jest jakiś tam przejawem transcendencji. Stosując tę
            logikę, można powiedzieć, że wszystkie, dziwki mają bogatą duchowość i wnętrze
            i są predestynowane do głębokich przeżyć. Dalej uważasz mnie za deterministę,
            nic bardziej błędnego, choć, posiłkując się tu opinią fachowców, w seksie
            pierwsze kontakty mają niebagatelne znaczenie.
            O uwielbianiu i oszukiwaniu , no właśnie ze względu na co uwielbiany, na to że
            ma się wysoką pozycję, prestiż, władzę, a kobiety ciągną do takiego jak miś do
            miodu. I tutaj zawsze pojawia się pytanie, czy to tylko jest czyste uczucie,
            czy może cała ta otoczka jest najważniejsza, a miłość, seks są fasadą więzi.
            Tutaj kłania się koncepcja narcyzmu histerycznego u kobiet, która jest kluczem,
            czy też narzędziem egzegezy tego fenomenu. Cóż, kończąc wypadałoby za
            Sokratesem powiedzieć, pewno tutaj to jest najbardziej trafne, ,,wiem, że nic
            nie wiem”, a i zamknę to parafrazą słów M. Aureliusza, że miłość to obcowanie
            cielesne, tarcie wnętrzności i wydzielanie śluzu połączone ze spazmem. Ot to
            wszystko. Pozdrawiam i życzę inspirujących tematów.

            • Gość: Bona do ucznia IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.01.02, 10:07
              Gość portalu: uczeń napisał(a):

              > Droga Bono, jakże trafnie wyczułaś moje intencje, tak w zasadzie to myślałem o
              > Tobie i kilku innych ekspertach, czy może poprawnie będzie brzmiało aktywnych
              > uczestnikach tego forum. A niewątpliwie śledząc te wątki pojawiające się na tej
              >
              > stronie można zidentyfikować kilka osób, którzy nazbyt często zabierają głos. I
              >
              > tu pytanie, dlaczego: tak się na tych sprawach znają, że chcą się podzielić z
              > innymi wiedzą- a czy ona jest pewna, czy może chcą zaspokoić potrzeby
              > pomagania, samorealizacji, czy może podnieść swoją wartość w oczach swoich i
              > innych, a może nic im w seksie nie wychodzi i stąd rodzi się pseudologia
              > fantastika, tych motywów jak Wiesz może być bardzo dużo. Jednocześnie Twoje
              > porady się tam znajdują. Zapewne jakimś tam ekspertem jesteś, tylko znowu
              > pytanie, z której kategorii?
              > Skąd pytanie czy problem, poruszył to jeden człowiek, którego post został
              > skasowany, przecież nikogo nie obraził, chyba, że się głupio zrobiło co
              > niektórym osobom. ,,to obciąganie fiuta”- to jego sformułowanie
              > Wracając do wątku, nie chodzi tu o intelektualistów w ścisłym słowa tego
              > znaczeniu, każdy jest de fakto myślicielem , kto potrafi używać szarych komórek
              > -
              > a tak na marginesie, to wydaje się, że kobieta z komórką, to czasem kompensuje
              >
              > sobie braki szarych komórek- takie mam wrażenie.
              > Poza kilkoma wypowiedziami, że to poczucie siły i etc. Nikt nic nie napisał,
              > szczególnie płeć piękna, która jest tutaj przedmiotem refleksji. Piszesz, że te
              >
              > tezy można rozbić o kant tyłka, czyli innymi słowy potłuc o kant chuja –
              > ale
              > przecież to nie są moje tezy, tylko postawione zostały przez psychoanalityków
              > czy behawiorystów. Można byłoby mnożyć arcyciekawe koncepcje Reicha czy innych
              > psychoanalityków. Kwestia tylko po co, kiedy i tak więcej pytań niż odpowiedzi.
              >
              > Kiedy tam zapytałem niedawno na portalu fachowym jakąś kobietę to nic nie
              > odpowiedziała. Ale znając Twój potencjał ta odpowiedź jest jakimś tam
              > światełkiem, czyli mówisz, że po prostu w ten sposób kobieta chce utrzymać,
              > przy sobie faceta.

              ---?????????
              Ja coś takiego powiedziałam?! Czy raczej posądzałam Ciebie, do spółki z
              behawiorystami, na których się powołujesz, o takie własnie rewelacje?

              To jest wskaźnik jej głębokiego oddania i miłości aż po,,
              > same jaja”. A jak dziewczyna chce to robić bardzo szybko , chodzi o czas
              > znajomości, to jest zakochana też po ,,same jaja.” Tutaj może wychodzić p
              > ewna
              > konfuzja, ale czasem filozof jest też człowiekiem. Czyli konkludując twoją myśl
              >
              > kobieta obciąga aby przypieczętować akt przywiązania, oddania i zrobienie loda
              >
              > jak to się mówi potocznie jest jakiś tam przejawem transcendencji. Stosując tę
              > logikę, można powiedzieć, że wszystkie, dziwki mają bogatą duchowość i wnętrze
              > i są predestynowane do głębokich przeżyć. Dalej uważasz mnie za deterministę,
              > nic bardziej błędnego, choć, posiłkując się tu opinią fachowców, w seksie
              > pierwsze kontakty mają niebagatelne znaczenie.
              > O uwielbianiu i oszukiwaniu , no właśnie ze względu na co uwielbiany, na to że
              > ma się wysoką pozycję, prestiż, władzę, a kobiety ciągną do takiego jak miś do
              > miodu. I tutaj zawsze pojawia się pytanie, czy to tylko jest czyste uczucie,
              > czy może cała ta otoczka jest najważniejsza, a miłość, seks są fasadą więzi.
              > Tutaj kłania się koncepcja narcyzmu histerycznego u kobiet, która jest kluczem,
              >
              > czy też narzędziem egzegezy tego fenomenu. Cóż, kończąc wypadałoby za
              > Sokratesem powiedzieć, pewno tutaj to jest najbardziej trafne, ,,wiem, że nic
              > nie wiem”, a i zamknę to parafrazą słów M. Aureliusza, że miłość to obcow
              > anie
              > cielesne, tarcie wnętrzności i wydzielanie śluzu połączone ze spazmem. Ot to
              > wszystko. Pozdrawiam i życzę inspirujących tematów.
              >

              ---Wiesz, teraz to już w ogóle nie mam pojęcia, co Ty mi właściwie chcesz
              powiedzieć? Ripostując moją wypowiedż przedstawiasz argumenty, które zdajesz się
              zwalczać. Oj, kolego, chyba nie zrozumiałeś nic, albo wręcz zrozumiałeś opacznie
              to, co napisałam:))) Powołanie się na wyznanie Sokratesa jest więc po pierwsze
              nieszczere, a po drugie - hybione. Bo jednak mniej lub bardziej wyraznie dajesz
              do zrozumienia, że wiesz i to niemało, co czyni Cię tak wyjątkowym; a jednak
              pośrednio udowadniasz, że najbardziej tajemniczym obszarem rzeczywistości jest
              dla Ciebie obszar Twojej niewiedzy ( tak tajemniczym, że być może nie
              istniejącym:)))Pzdr!
        • tassman Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 11.01.02, 09:57
          Gość portalu: uczeń napisał(a):

          > dziękuję Panu za odpowiedź, aczkolwiek chcę dodać, żę intelektualistów na tym
          > forum nie ma, nie mówiąć o syndromie indolencji kobiet, co do filozofa, a czy
          > to źle być filozfem a potem człowiekiem?
          > pzdrawiam i dziekuję za przysłowie


          **********************
          szkoda ze nie chwyciłeś mysli przewodniej chińszczyzny. Nadal jestes wiec
          filozofem....

          tassman:)
          • Gość: meteo Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 18:07
            Nareszcie na tym forum znalazłem jakieś mądre wypowiedzi. Jestem tu parę dni i
            już myślałem, że jeszcze bardziej zgłupieję, a tu nagle patrz tyle mądrych zdań!
            • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 22:18
              Dzięki za poparcie, ja przypadkowo tutaj trafiłem, cóż, nie jest dzisiaj w
              cenie jakaś refleksja nad ludzkim życiem, zachowaniem, nie uważam się za
              mądrego akurat w tych kwestiach, a i może z goryczą powtórzę za, że wszystko to
              marność nad marnościami, teraz jestem tego pewien, jak nigdy przedtem, wyzbyć
              się pożądania można, naprawdę jest to cudowna wolność i niezależność,
              szczególnie gdy brak wartościowych kobiet, a może to ja mam po prostu pecha?
              • Gość: KR$ Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: 162.70.83.* 14.01.02, 08:12
                Uczniu, masz racje co do tego, ze malo jest wartosciowych... ludzi (dotyczy to
                w rownym stopniu kobiet co mezczyzn), a juz zeby spotkac taka osobe, z ktora
                chce sie byc to trzeba miec duzo szczescia i cierpliwosci. Nie masz racji co do
                swojego pecha - po prostu szczescie sie do ciebie jeszcze nie usmiechnelo, a to
                wcale nie jest pech...
                • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 12:23
                  Drogi/ a KR$ postawiłeś tezę, która bym powiedział , leży na najwyższej półce
                  filozoficznych strof. Twoje słowa mają głębię i tak odbiegają od tych płaskich,
                  bałamutnych fraz zamieszczanych tutaj przez rzekomych ekspertów- bo tych na tym
                  forum jak się okazuje jest dużo. Tylko pyt. ilu jest przez małe e a ilu przez
                  duże E.
                  Wracając do meritum to chyba tak jest, że brak szczęścia nie jest pechem czyli
                  nieszczęściem.
                  Jednakże orientując się w problematyce poruszanej tutaj, to na tym forum
                  znajdują się li sami nieszczęśnicy, którzy przez poradę chcą zbliżyć się do
                  tego szczęścia. A jak się wydaje czasem te porady mogą wywołać paroksyzm
                  nieszczęścia, a imperatyw, nie szkodzić jest pomijany. Zapewne wielkim
                  szczęściem dla ludzi szukających odpowiedzi w obszarach miłości, seksu- tu
                  dylemat , czy łączyć jedno z drugim- jest spotkanie kilku osób na tym forum,
                  chcących się podzielić własnymi refleksjami, doświadczeniami wychodzącymi poza
                  wąskie ramy fallicznej mechaniki. Bo jak się wydaje, płaski genitalizm jest
                  domeną dyskusji. A jakieś szukanie syntez i ogólnych praw czy trendów nie budzi
                  już zainteresowania. Tylko nieliczni są zdolni do zadumy nad sztuką kochania
                  (seks+miłość). I tu powstaje dylemat, że te dwie rzeczy rzadko razem występują.
                  Ale jak twierdzisz , nie jest to pech, w wedle mnie szara rzeczywistość.

                  • Gość: KR$ Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: 162.70.83.* 14.01.02, 16:09
                    Gość portalu: uczeń napisał(a):

                    > Drogi/ a KR$ postawiłeś tezę, która bym powiedział , leży na najwyższej półce
                    > filozoficznych strof. Twoje słowa mają głębię i tak odbiegają od tych płaskich,
                    >

                    ----> No no, nie przesadzajmy - nie zaglaskuj mnie - nie dam sie... ;-)

                    > bałamutnych fraz zamieszczanych tutaj przez rzekomych ekspertów- bo tych na tym
                    >
                    > forum jak się okazuje jest dużo. Tylko pyt. ilu jest przez małe e a ilu przez
                    > duże E.
                    > Wracając do meritum to chyba tak jest, że brak szczęścia nie jest pechem czyli
                    > nieszczęściem.
                    > Jednakże orientując się w problematyce poruszanej tutaj, to na tym forum
                    > znajdują się li sami nieszczęśnicy, którzy przez poradę chcą zbliżyć się do
                    > tego szczęścia. A jak się wydaje czasem te porady mogą wywołać paroksyzm
                    > nieszczęścia, a imperatyw, nie szkodzić jest pomijany.

                    -----> Wg. mnie nie ma to zadnego znaczenia... Glupcowi nie pomozesz chocbys mu
                    dal worek szczescia. Dla uzupelnienia warto dodac, ze w sprawach milosci wszyscy
                    jestesmy glupcami i wlasnie chyba o to chodzi by bladzic idac do celu a nie aby
                    ten cel osiagnac.


                    Zapewne wielkim
                    > szczęściem dla ludzi szukających odpowiedzi w obszarach miłości, seksu- tu
                    > dylemat , czy łączyć jedno z drugim- jest spotkanie kilku osób na tym forum,
                    > chcących się podzielić własnymi refleksjami, doświadczeniami wychodzącymi poza
                    >
                    > wąskie ramy fallicznej mechaniki. Bo jak się wydaje, płaski genitalizm jest
                    > domeną dyskusji.

                    ----> Tak traktowane jest to forum, aczkolwiek poruszane problemy sa roznorakie -
                    nie tylko techniczno falliczne, ale rowniez uczuciowe...


                    A jakieś szukanie syntez i ogólnych praw czy trendów nie budzi
                    >
                    > już zainteresowania.

                    -----> To bardzo trudne - aby syntezowac, najpierw trzeba byc zdolnym do
                    analizowania a ta sztuka wymaga umiejetnosci obserwacji - wiekszosc ludzi jest w
                    stanie zaobserwowac jedynie czubek swego nosa.


                    Tylko nieliczni są zdolni do zadumy nad sztuką kochania
                    > (seks+miłość). I tu powstaje dylemat, że te dwie rzeczy rzadko razem występują.


                    ------> Rzadko, a jak juz sie trafia obie na raz to trwaja krotko... A pozniej
                    znowu ladujemy na zimnym bruku, i rozgladamy sie w poszukiwaniu kolejnego wolnego
                    serca...


                    >
                    > Ale jak twierdzisz , nie jest to pech, w wedle mnie szara rzeczywistość.
                    >

                    -----> Jest szara tylko wowczas gdy ja taka zrobisz - wszystko zalezy od Twojego
                    punktu widzenia.



                    Pozdrawiam


                    KR$



                    PS. Sam nie mam niczego przeciwko milosnej mechanice w najbardziej miesiwym
                    wydaniu - byleby partnerka byla w porzadku.
                    • jamorzeszek Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 14.01.02, 17:32
                      Kiedy tak Cie czytam, uczniu, raz chcialabym westchnac sobie "achhhhh" jakiez
                      to zycie ciezkie, a ubogie, a czasem nachodzi mnie pytanie nie licujace z
                      powaga, jaka bije od Twoich slow, a mianowicie:
                      o co Ci wlasciwie chodzi?
                      1. czy o to, ze ludzie kochajac sie tra o swoje wnetrznosci i produkuja sluz?
                      2. czy moze o to, ze kobiety biora do ust penisy (lechtaczki) swoich
                      partnerow/partnerek?
                      3. czy o to, ze rozczarowuje Cie poziom intelektualny tego forum?
                      4. a moze kobiet w ogole?
                      czy tak sobie piszesz, zeby troche pomarudzic...
                      Nie poczulam sie wywolana do odpowiedzi jak Bona, tylko zaczepiona. Chociaz
                      moze wcale nie miales takiej intencji, bo ostatnimi czasy bywam tu bardzo
                      zadko. I znow czytajac o ubostwie duchowym (bo o to Ci chyba chodzilo) kobiet,
                      zaczynam intensywnie rozmyslac o slepocie, jaka czasem dotyka mezczyzn, ktorym
                      raczej z nimi (kobietami) nie wychodzi.
                      Jest to, widzisz, slepota bardzo szczegolnego rodzaju. Nie pozwala dostrzec
                      kobiet wartosciowych i atrakcyjnych, bo na takie rzeczonych panow nie stac
                      (moralnie oczywiscie). Pozwala za to rejestrowac nikczemnosci wszelkiej masci
                      po to tylko (uwaga, tu pojecie fachowe) aby zredukowac sobie przykry dysonans
                      poznawczy. Idac odrobine dalej, chetnie przekonam sie co Ci wlasciewie
                      doskwiera i w czym lezy Twoj problem. O ile, rzecz jasna, zechcesz sie nim z
                      nami podzielic.
                      Pozdrawiam, orzeszek
                      • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 19:11
                        jamorzeszek napisał(a):

                        > Kiedy tak Cie czytam, uczniu, raz chcialabym westchnac sobie "achhhhh" jakiez
                        > to zycie ciezkie, a ubogie, a czasem nachodzi mnie pytanie nie licujace z
                        > powaga, jaka bije od Twoich slow, a mianowicie:
                        - to pozorna powaga, a co do życia, to nie jest ono pasmem sukcesów,
                        > o co Ci wlasciwie chodzi?
                        > 1. czy o to, ze ludzie kochajac sie tra o swoje wnetrznosci i produkuja sluz?
                        > 2. czy moze o to, ze kobiety biora do ust penisy (lechtaczki) swoich
                        > partnerow/partnerek?
                        > 3. czy o to, ze rozczarowuje Cie poziom intelektualny tego forum?
                        > 4. a moze kobiet w ogole?
                        - tak wszystko po trochu, dziwi mnie unikanie przez kobiety tego tematu, który
                        zresztą został usunięty,,co was ... fiutów" , a że też ostatnio miałem takie
                        doświadczenie, czyli po bardzo krótkim czasie znajomości zaproponowała mi
                        kobieta,taką przyjemność, co mnie trochę skonfundowało, bo raczej byłem na tym
                        etapie romantyczno- erotycznej fascynacji, szybko to dziwki dają takie
                        świadczenia, no i stąd tendencje do marudzenia,


                        > czy tak sobie piszesz, zeby troche pomarudzic...
                        > Nie poczulam sie wywolana do odpowiedzi jak Bona, tylko zaczepiona.
                        -
                        - czytająć, śledząc wypowiedzi, dochodzę do wniosku, że obok lidera czyli Pana Dr
                        jest wielu liderów nieformalnych, problemy układaja się w określoną strukturę,
                        można spotkać dyżurne autorytety, które zabierają cały czas głos nie zależnie od
                        tego czy się znają na tym, czy nie, a ostatnio zobaczyłem, że zaczęła działać
                        cenzura, co mnie już doświadczyło wycinając co nie które posty, nie mówiąc o
                        likwidowaniu całych tematów
                        Chociaz
                        > moze wcale nie miales takiej intencji, bo ostatnimi czasy bywam tu bardzo
                        > zadko. I znow czytajac o ubostwie duchowym (bo o to Ci chyba chodzilo) kobiet,
                        > zaczynam intensywnie rozmyslac o slepocie, jaka czasem dotyka mezczyzn, ktorym
                        > raczej z nimi (kobietami) nie wychodzi.
                        - zauważyłem też, że kobiety mniej się wypowiadaja, a twoja odpowiedź jest
                        interesująca
                        -o tu jest bardzo ciekawy wątyk, gdybyś mogła go rozwinąć, to mogłoby dojść do
                        ciekawej dyskusji ten niżej
                        > Jest to, widzisz, slepota bardzo szczegolnego rodzaju. Nie pozwala dostrzec
                        > kobiet wartosciowych i atrakcyjnych, bo na takie rzeczonych panow nie stac
                        > (moralnie oczywiscie). Pozwala za to rejestrowac nikczemnosci wszelkiej masci
                        - ja znam je ze strony kobiet, zakręcić w głowie, wziąść ile się da, i koniec
                        balu panno lalu,
                        > po to tylko (uwaga, tu pojecie fachowe) aby zredukowac sobie przykry dysonans
                        > poznawczy. Idac odrobine dalej, chetnie przekonam sie co Ci wlasciewie
                        > doskwiera i w czym lezy Twoj problem. O ile, rzecz jasna, zechcesz sie nim z
                        > nami podzieli
                        - problem, życie to całe pasmo problemów, mógłbym ich wymienić wiele, ograniczę
                        sie do jednego-
                        z racji tego, że zajmuje pozycię, która daje mi władzę, prestiz i mam styczność z
                        racji wykonywanego zawodu z wieloma kobietami to mam obawy, że dla tych, z
                        którymi sie zadaję, ważniejsze są te wszystkie atrybuty, niż ja sam, i to jest
                        bolesne, a ja bym chciał aby brały mnie takiego jakim jestem, - pomyslisz ale
                        sobie wymyslił problem, ten jest szczęśliwy, którynie mysli, chyba w miłości to
                        jest znamienne, dzięki za madre słowa
                        > Pozdrawiam, orzeszek

                        • jamorzeszek Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 14.01.02, 19:47
                          Masz wiele racji niestety. Cos w tym jest, ze czasem awanse (zbyt wczesne,
                          niewczesne, nachalne lub malo pomyslowe) niektorych osob chybiaja celu. Ja
                          doswiadczam tego z obu stron (jestem z tych, co to-jak mowia
                          anglicy "everytching that mooves", ciekawe, czy znasz to powiedzenie) dlatego
                          moge smialo ocenic, ze zadna z plci (jesli chodzi o milosne knoty) nie jest
                          uprzywilejowana.
                          A co do arcyludzkiego postulatu (mnie samej znanego swietnie), zeby tak byc
                          kochanym dla siebie samego/samej, to mysle, ze jest w tym wszystkim jakis gruby
                          paradoks. Otoz (powiem o sobie) podobaja mi sie osoby (bardziej kobiety) silne,
                          bardzo inteligentne, swiadome, osiagajace zadowolenie w zyciu i oczywiscie
                          piekne. I wiesz, sama jestem wlasnie taka (powiem nieskromnie, chociaz zgodnie
                          z prawda). Szukam wiec, lub raczej reaguje na ludzi nieprzecietnych-
                          przynajmniej na poczatku-nie dla nich samych, lecz w odpowiedzi na to, czym
                          (mowiac brzydko) robia mi dobrze. Jest w tym i cos z wazenia i z handlu. Malo
                          to wszystko romantyczne, jednak dobrze wiem, ze sama wzbudzam zainteresowanie
                          na tej samej zasadzie. Nie trac jeszcze nadziei, bo oto chce Ci powiedziec, ze
                          mimo wszystko nic uczucia (nie pisze milosci, bo nie smiem jakos wymawiac jej
                          imienia, coraz czesciej mam ochote tylko je szeptac albo zupelnie milczec)
                          opiera sie na zupelnie czyms innym. Na czym? Jednym spojrzeniu, jednym gescie,
                          tym, ze "ty to ty, a ja to ja". A paradoks polega na tym, ze chcac podobac sie
                          innym stajemy sie atrakcyjni, chociaz ani na chwile nie zgodzimy sie byc
                          kochani warunkowo-za swoja atrakcyjnosc wlasnie. Maluje oczy po to, aby staly
                          sie jeszcze piekniejsze, ale urazisz mnie bardzo ceniac mnie za urode...
                          Nic dziwnego, ze bedac czlowiekiem sukcesu, majac wladze (oj jak ja lubie ludzi
                          wladzy-i kobiety i mezczyzn) wzbudzasz zainteresowanie kobiet. Takich, ktore
                          wlasnie to przyciaga. Nie majac grosza przy duszy, gitare i talent literacki
                          (oraz 20 lat, bo wiecej w takim wypadku nie wypada) zachecisz zupelnie inne
                          dziewczyny. Podobnie gdybys byl naukowcem, bandyta, ksiedzem.

                          I tu chcialam napisac cos o podobienstwach, gatunkach, lecz nagle mnie
                          oswiecilo:
                          kim zatem jestes tak naprawde, skoro nie nalezy Cie cenic za to, co pokazujesz
                          swiatu, jakim siebie stworzyles...? Sukces mial Ci do czegos sluzyc, pamietasz
                          jeszcze do czego? Kim jestes?
                    • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 20:33
                      Gość portalu: KR$ napisał(a):

                      > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                      >
                      > > Drogi/ a KR$ postawiłeś tezę, która bym powiedział , leży na najwyższej pó
                      > łce
                      > > filozoficznych strof. Twoje słowa mają głębię i tak odbiegają od tych płas
                      > kich,
                      > >
                      >
                      > ----> No no, nie przesadzajmy - nie zaglaskuj mnie - nie dam sie... ;-)
                      >
                      > > bałamutnych fraz zamieszczanych tutaj przez rzekomych ekspertów- bo tych n
                      > a tym
                      > >
                      > > forum jak się okazuje jest dużo. Tylko pyt. ilu jest przez małe e a ilu pr
                      > zez
                      > > duże E.
                      > > Wracając do meritum to chyba tak jest, że brak szczęścia nie jest pechem c
                      > zyli
                      > > nieszczęściem.
                      > > Jednakże orientując się w problematyce poruszanej tutaj, to na tym forum
                      > > znajdują się li sami nieszczęśnicy, którzy przez poradę chcą zbliżyć się d
                      > o
                      > > tego szczęścia. A jak się wydaje czasem te porady mogą wywołać paroksyzm
                      > > nieszczęścia, a imperatyw, nie szkodzić jest pomijany.
                      >
                      > -----> Wg. mnie nie ma to zadnego znaczenia... Glupcowi nie pomozesz chocbys
                      > mu
                      > dal worek szczescia. Dla uzupelnienia warto dodac, ze w sprawach milosci wszysc
                      > y
                      > jestesmy glupcami i wlasnie chyba o to chodzi by bladzic idac do celu a nie aby
                      >
                      > ten cel osiagnac.
                      >
                      >
                      > Zapewne wielkim
                      > > szczęściem dla ludzi szukających odpowiedzi w obszarach miłości, seksu- t
                      > u
                      > > dylemat , czy łączyć jedno z drugim- jest spotkanie kilku osób na tym foru
                      > m,
                      > > chcących się podzielić własnymi refleksjami, doświadczeniami wychodzącymi
                      > poza
                      > >
                      > > wąskie ramy fallicznej mechaniki. Bo jak się wydaje, płaski genitalizm jes
                      > t
                      > > domeną dyskusji.
                      >
                      > ----> Tak traktowane jest to forum, aczkolwiek poruszane problemy sa roznora
                      > kie -
                      > nie tylko techniczno falliczne, ale rowniez uczuciowe...
                      >
                      >
                      > A jakieś szukanie syntez i ogólnych praw czy trendów nie budzi
                      > >
                      > > już zainteresowania.
                      >
                      > -----> To bardzo trudne - aby syntezowac, najpierw trzeba byc zdolnym do
                      > analizowania a ta sztuka wymaga umiejetnosci obserwacji - wiekszosc ludzi jest
                      > w
                      > stanie zaobserwowac jedynie czubek swego nosa.
                      >
                      >
                      > Tylko nieliczni są zdolni do zadumy nad sztuką kochania
                      > > (seks+miłość). I tu powstaje dylemat, że te dwie rzeczy rzadko razem wystę
                      > pują.
                      >
                      >
                      > ------> Rzadko, a jak juz sie trafia obie na raz to trwaja krotko... A pozni
                      > ej
                      > znowu ladujemy na zimnym bruku, i rozgladamy sie w poszukiwaniu kolejnego wolne
                      > go
                      > serca...
                      >
                      >
                      > >
                      > > Ale jak twierdzisz , nie jest to pech, w wedle mnie szara rzeczywistość.
                      > >
                      >
                      > -----> Jest szara tylko wowczas gdy ja taka zrobisz - wszystko zalezy od Two
                      > jego
                      > punktu widzenia.
                      >
                      >
                      >
                      > Pozdrawiam
                      >
                      >
                      > KR$
                      >
                      >
                      >
                      > PS. Sam nie mam niczego przeciwko milosnej mechanice w najbardziej miesiwym
                      > wydaniu - byleby partnerka byla w porzadku.

                      ----Mądry KR$ jestem za jak najbardziej, falliczna mechanika jest niebiańsko
                      cudowna pod jednym wszkże warunkiem, żę jest poparta dynamiką uczuć, które
                      pompują jak para tłok w silniku lokomotywy -i pewno gdzieś są takie kobiety,
                      które potrafią rozniecić ogień miłośći
                      Pozdrawiam

                      • Gość: uczeń Re IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.02, 21:37
                        Tak więc jesteś przykładem osobowości rynkowej, a ja chcę od tego uciec. No bo
                        ludzie cenią Cię podług Twoich atrybutów, które są wysoko cenione na rynku.
                        Uroda, pieniądze, tytuły stają się cenne dla ludzi. I my to posiadając też
                        podnosimy swoja wartość. Ale w pewnym sensie zatracamy siebie. Zresztą całe
                        życie to zabijanie własnej indywidualności w imię tam jakiś interesów
                        społecznych. A i miłość jest niczym innym jak pisał Fromm tylko wymianą
                        pomiędzy dwojgiem ludzi, wziąwszy pod uwagę ich wartość na rynku osobowości.
                        Nic dodać, nic ująć. To jest to o czym piszesz. To normalny rynek wzajemnych
                        łowów. A ja zapytam ile jest takich kobiet jak Ty, pięknych, inteligentnych,
                        władczych może apodyktycznych, wyrachowanych, stanowczych, twardych. Powiem Ci,
                        że bałbym się związku z taką kobietą. Raczej jestem zwolennikiem dwóch
                        pierwszych wymiarów. A co do tamtych wolałbym przeciwieństwa. Ale tak ujmowanie
                        miłości to darwinizm. A gdzie romantyzm, wrażliwość, egzaltacja, uczuciowość –
                        piękne strofy przy blasku księżyca- i delikatne muśnięcia warg przy rannym
                        powiewie morskiego powietrza. To jest cała subtelna sfera związków. W tych
                        niewrbalnych gestach to kobiety są dobre. I widzisz będąc przy władzy
                        przyciągam takie, które nie rokują nadziei na trwałe więzi, będąc naukowcem na
                        uczelni jest podobnie. Rozwiązaniem byłoby uciec od tego wszystkiego, i zostać
                        tak jak piszesz- bardem. Dopiero żyję druga dekadę, tak więc mógłbym pewnie
                        spróbować rzucić to wszystko i spróbować na nowo budować swoją tożsamość.
                        Ciekawy byłby to eksperyment. Przecież zdaję sobie sprawę, że zacność, uroda,
                        pieniądze, sława, wszystko to minie jak polna trawa i co wtedy, jesteśmy
                        niczym, pozbawieni tych cech, które są przedmiotem uwielbienia nas samych,
                        nagle znikamy jako obiekty kochania. Wtedy szukane są następne obiekty. Nie
                        sądzisz, że tak może być.
                        Mnie ta walka, rywalizacja mierzi, raczej staram się być ciągle najlepszy,
                        podnosząc swoje kompetencje a nie atakować innych. Niestety czasy dzisiaj nie
                        najlepsze dla romantycznych kretynów. I tak trzeba budować fasadę stanowczości,
                        mocy, bezwzględności i etc. Ale to wszystko pozór, mimikra, która pozwala
                        funkcjonować.
                        Nie wierzę w self made mena , kim bylibyśmy bez naszego pochodzenia, urody,
                        szczęścia, i etc. A i ostania kwestia, kim jestem? Czy kogo udaję? A może kim
                        wydaje się mi, że jestem?
                        Nie wiem, to wymaga głębszej refleksji. Ale dzięki za ciekawe tezy. Konkluzja
                        taka, że jestem zmuszony na obcowanie z amatorkami mieszanki pana boga z
                        tatusiem. Tylko, że ja nie chcę być ani tym, ani tamtym. A niestety taki pozory
                        sprawiam.

                        • jamorzeszek Re: Re 15.01.02, 00:05
                          Mowisz, ze jestem przykladem osobowosci rynkowej. Nie slyszalam o takiej,
                          chociaz jestem psychologiem. Nie brzmi przyjemnie, coz, pewnie nie mialo.
                          Jesli Ty roznisz sie ode mnie tak, jak zakladam, ze chcialbys-wybierzesz uboga
                          duchem, niezaradna, brzydka, slaba i infantylna kobiete. Nie bedzie Cie bowiem
                          pociagac ani uroda, ani inteligencja, dobra pozycja zyciowa czy poczucie
                          wlasnej wartosci.
                          Wierze w istnienie ludzi, ktorzy zgodnie z jakims totalnym minimalizmem
                          zaszywaja sie w lesie, jedza trawe i obcuja z kobietami, od ktorych klempy sa
                          ladniejsze (a i lepiej pachna). I Bog z nimi. Ty jednak, zdaje sie, kroczysz
                          inna sciezka. Kogo zatem nisko oceniasz za interesownosc i hipokryzje?
                          Zrobilo mi sie goraco kiedy czytalam poprzednia Twoja wypowiedz. Tyle w niej
                          agresji nie wprost, to jednak nie tlumaczy mojego niepokoju. Cos we mnie
                          drgnelo, bo kiedys mordowalam sie podobnie. Ja tez jestem upiorna idealistka i
                          hedonistka zarazem. Jesli popuscisz wodze wyobrazni zobaczysz cala niewygode
                          takiej osobowosci. Dzis radze sobie z nia w najprostszy i jednoczesnie
                          najtrudniejszy sposob. Jestem szczera przynajmniej wobec jednej osoby-samej
                          siebie.
                          • Gość: uczeń Re: Re IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.02, 12:45
                            Osobowość rynka jest konstruktem wprowadzonym przez kulturalistów(Fromm,
                            Sulivan, Horney) na pewno znasz.Jest ona bardzo dobrym narzędziem wyjaśniającym
                            procesy interakcji w kapitalizmie. Tak przynajmniej wygląda to z socjologicznej
                            perspektywy. A pisząc o tym nie miałem intencji deprecjonować Twojej osoby, bo
                            Cię cenię za to, że pokusiłaś się odpowiedzieć na moje wynurzenia. Przecież
                            taką osobowość i ja posiadam, jak i pewno ci wszyscy, którzy robią jakieś tam
                            kariery. Zresztą całe nasze życie łącznie z miłością to wielki targ. I tutaj
                            każdy chce w zasadzie podnieść swoją wartość w aspekcie seksu sprowadzając to
                            do bardzo wąskiej perspektywy, a przecież czasem dotykają te kwestie całej
                            osobowości czy nawet relacji międzyludzkiej, co ma wpływ np. na impotencję czy
                            aorgazmię i etc.
                            Jeśli idzie o te cechy które się liczą , to uroda i inteligencja. Tylko jak
                            pisałem ile jest takich kobiet posiadających jedno i drugie? W zasadzie w parze
                            te cechy rzadko kiedy chodzą. I tu jest ten dylemat, że albo są te pierwsze, z
                            którymi można zaspokoić libido i nic po zatem. Albo są te drugie, z którymi
                            można dyskutować o tych kwestiach. To bym nazwał jakimś kompleksem ladacznicy i
                            intelektualistki. Bo w tych przypadkach nie spotkamy erosa.
                            Pewnie że dobrze byłoby połączyć hedonizm z idealizmem, ale mi się wydaje, że
                            to próba godzenia wody z ogniem. A wybór jednego w zasadzie wyklucza drugie i
                            tak jak w antycznej tragedii, co bym nie wybrał to i tak źle. Piszesz, że
                            miałaś takie dylematy, a teraz nie. Pewnie trzeba do tego dojrzeć. Ja
                            zauważyłem że cynizm i perspektywa obserwatora są w tym przypadku dobrym
                            środkiem na zachowanie dobrego samopoczucia i co ważniejsze szacunku do siebie,
                            bo to jest chyba najważniejsze. Kończąc dodam, nie wykorzystywać i nie dać się
                            wykorzystywać, to powinniśmy respektować w miłości.
                            Pozdrawiam serdecznie
                        • Gość: KR$ Re: Re IP: 162.70.83.* 16.01.02, 13:05
                          Gość portalu: uczeń napisał(a):

                          > Tak więc jesteś przykładem osobowości rynkowej, a ja chcę od tego uciec. No bo
                          > ludzie cenią Cię podług Twoich atrybutów, które są wysoko cenione na rynku.
                          > Uroda, pieniądze, tytuły stają się cenne dla ludzi. I my to posiadając też
                          > podnosimy swoja wartość. Ale w pewnym sensie zatracamy siebie. Zresztą całe
                          > życie to zabijanie własnej indywidualności w imię tam jakiś interesów
                          > społecznych. A i miłość jest niczym innym jak pisał Fromm tylko wymianą
                          > pomiędzy dwojgiem ludzi, wziąwszy pod uwagę ich wartość na rynku osobowości.
                          > Nic dodać, nic ująć. To jest to o czym piszesz. To normalny rynek wzajemnych
                          > łowów. A ja zapytam ile jest takich kobiet jak Ty, pięknych, inteligentnych,
                          > władczych może apodyktycznych, wyrachowanych, stanowczych, twardych. Powiem Ci,
                          >
                          > że bałbym się związku z taką kobietą. Raczej jestem zwolennikiem dwóch
                          > pierwszych wymiarów. A co do tamtych wolałbym przeciwieństwa. Ale tak ujmowanie
                          >
                          > miłości to darwinizm. A gdzie romantyzm, wrażliwość, egzaltacja, uczuciowość &#
                          > 8211;
                          > piękne strofy przy blasku księżyca- i delikatne muśnięcia warg przy rannym
                          > powiewie morskiego powietrza. To jest cała subtelna sfera związków. W tych
                          > niewrbalnych gestach to kobiety są dobre. I widzisz będąc przy władzy
                          > przyciągam takie, które nie rokują nadziei na trwałe więzi, będąc naukowcem na
                          > uczelni jest podobnie. Rozwiązaniem byłoby uciec od tego wszystkiego, i zostać
                          > tak jak piszesz- bardem. Dopiero żyję druga dekadę, tak więc mógłbym pewnie
                          > spróbować rzucić to wszystko i spróbować na nowo budować swoją tożsamość.
                          > Ciekawy byłby to eksperyment. Przecież zdaję sobie sprawę, że zacność, uroda,
                          > pieniądze, sława, wszystko to minie jak polna trawa i co wtedy, jesteśmy
                          > niczym, pozbawieni tych cech, które są przedmiotem uwielbienia nas samych,
                          > nagle znikamy jako obiekty kochania. Wtedy szukane są następne obiekty. Nie
                          > sądzisz, że tak może być.
                          > Mnie ta walka, rywalizacja mierzi, raczej staram się być ciągle najlepszy,
                          > podnosząc swoje kompetencje a nie atakować innych. Niestety czasy dzisiaj nie
                          > najlepsze dla romantycznych kretynów. I tak trzeba budować fasadę stanowczości,
                          >
                          > mocy, bezwzględności i etc. Ale to wszystko pozór, mimikra, która pozwala
                          > funkcjonować.
                          > Nie wierzę w self made mena , kim bylibyśmy bez naszego pochodzenia, urody,
                          > szczęścia, i etc. A i ostania kwestia, kim jestem? Czy kogo udaję? A może kim
                          > wydaje się mi, że jestem?
                          > Nie wiem, to wymaga głębszej refleksji. Ale dzięki za ciekawe tezy. Konkluzja
                          > taka, że jestem zmuszony na obcowanie z amatorkami mieszanki pana boga z
                          > tatusiem. Tylko, że ja nie chcę być ani tym, ani tamtym. A niestety taki pozory
                          >
                          > sprawiam.
                          >

                          Uczniu, cholera - jakbym rozmawial sam ze soba (tylko tak przed 5, 6 laty...) ;-).
    • jamorzeszek Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 15.01.02, 16:49
      Cynizm nie jest tym, co mi sluzy. Jakos tak mowi mi o zgorzknieniu,
      niewydolnosci spolecznej moze. W kazdym razie napewno nie o harmonii i sile
      charakteru. Coz. Nie jestem cyniczka, nie do twarzy mi z tym, a i innym
      odradzam.
      Co do braku pieknych, inteligentnych kobiet, to chyba zyjemy na innych
      planetach. Ja spotykam je codzien. Z jedna jestem teraz zwiazana. Wczesniej
      bylam zwiazana z inna. A moj maz nieodmiennie twierdzi, ze i jemu sie w tej
      kwestii poszczescilo. Staram sie uwierzyc Ci, ze w Twoim srodowisku, miescie
      byc moze, brakuje takich kobiet, ale to statystycznie watpliwe.
      Poza tym w dzisiejszym swiecie piekno jest kwestia nie tyle natury, co pewnego
      dopracowania, czasem dostepnosci-a wiec i pieniedzy. Innymi slowy kazda madra
      brzydula moze zamienic sie w motyla. Musisz przeciez o tym wiedziec. A skoro
      tak, to w czym problem?
      Podjelam sie dyskusji z Toba bo jestem szczerym kobietofilem. Pogardliwe
      generalizowanie pod tytulem "nie ma madrych kobiet/madrych i inteligentnych
      zarazem/kobiet bezinteresownych" itd wiecej mowi mi o niemoznosci zaspokojenia
      potrzeby zwiazanej ze znalezieniem partnerki, a mniej o rzeczywistym braku
      takich kobiet. Innymi slowy-Tobie nie udalo sie znalezc satysfakcjonujacej
      partnerki (i tym bym sie zajela), a nie "nie istnieja (sa ekstremalnie zadkie)
      madre i inteligentne kobiety".
      To chyba kolejna pulapka swiata mezczyzn. Patryjarchat chce kobiety wycofanej,
      atrakcyjnej seksualnie (mlodej, pieknej, plodnej), a wiec zdanej na
      poszukiwanie sily i oparcia w mezczyznie. Jednak mezczyzna z tej perspektywy
      nie jest w stanie podolac wlasnej roli, buntuje sie przed byciem poddawanym
      ocenie, ktorej kryteria sam stworzyl (kochaj mnie nie jako zaradnego partnera,
      a jako mnie poprostu). I oto pragnie kobiety, ktora bedzie piekna i
      inteligentna, zaradna i silna, jednoczesnie infantylna (nieurynkowiona, lub
      zupelnie nie zorientowana na badanie przymiotow ducha i ciala partnera), a
      kiedy nawet taka spotka (o, nie masz pojecia jak elastyczne i madre sa kobiety)
      boi sie mimo to. Jak Ty.
      Pewne jest to, ze starasz sie sprostac wlasnej ambicji (kto tak nie czyni cofa
      sie poprostu). Poddajesz w watpliwosc wartosci, jakie sam uznajesz. To ludzkie.
      Mnie jednak ciekawi co sie za tym kryje. Z czego tak naprawde jestes
      niezadowolony, czego szukasz. Bo jestem sklonna sie zalozyc, ze gdybym teraz,
      dzisiaj wskazala Ci inteligentna (i piekna) kobiete nie znalazlbys z nia
      wspolnego jezyka. Myle sie?
      • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.02, 23:33
        Tak Orzeszku masz rację i niestety muszę cofnąć to co powiedziałem wcześniej,
        że nie ma pięknych i inteligentnych kobiet, może powiem tak, że jest ich mało.
        A po tym co napisałaś to mogę Cię nazwać ,,Guru” ,,Nad ekspertem” tego forum
        czy też użyć innego trafnego określenia. Powiem, że dawno nie czytałem tak
        mądrych i trafnych słów. Widać, że musisz być bardzo dobrym diagnostykiem.
        Na pewno cynizm jest zgorzknieniem ale przecież jest też fasadą za, którą można
        się schować. To coś na wzór bariery, pozwalającej na zachowanie spokoju i
        jednocześnie radzenie sobie w tym wyścigu, by się zbytnio nie poobijać
        moralnie.
        Co do uwarunkowań ekologicznych to na pewno maż rację, choć z racji profesji
        poruszam się po kraju. Ale to jest ekspresowe, seminarium, sympozjum i
        uczelnia. A co do tego, że można zrobić z każdej to mam wątpliwości. Są
        przecież takie co są uosobieniem matek, sióstr, przyjaciółek i tych w żaden
        sposób nie zmienisz. Nie wierzę w jakieś tam większe zmiany osobowości, pewne
        nawyki tak, zachowania można modyfikować. A przecież to coś to kobieta ma, albo
        go nie ma, takie jest moje zdanie. Może też to są nazbyt duże uogólnienia jak
        słusznie zauważyłaś. O tej pułapce świata mężczyzn to trafiłaś w sedno, jeśli
        to jest Twoja koncepcja, to jestem pod wrażeniem twojego potencjału
        intelektualnego. Jesteś bardzo bystrym obserwatorem naszego świata społecznego.
        Nie to nie tak było z tym lękiem, to raczej ona się przestraszyła, że to jakiś
        romantyczny frajer. Tutaj nie do końca tak jest. Gdyby była tak elastyczna to
        porządku, ja też jestem elastyczny. Ale ma się te standardy, które się chce
        realizować. O to co w drugiej części piszesz o tym pułapce patriarchatu to
        prawda. Najlepszy by był patriarchat w pewnych kwestiach a matriarchat w
        innych. Zresztą tak to chyba jest. Dlaczego kobiety nie mają rządzić, niby to
        napisałem, ale w pracy to już taki tolerancyjny nie jestem. To wszystko zależy
        od kontekstu, gdy mnie to nie tyczy to tak, jak nie to owszem. Taki jest
        człowiek niestety. Dobre mądre inteligentne czarujące mają przecież olbrzymią
        władzę nad facetami, no chyba że ten ich nie lubi. A wystarczy, że są czarujące
        i piękne i mogą zawrócić w głowie by dodać sobie splendoru. A potem można się
        obudzić z ręką w nocniku. Najgorsze, że ten błąd powielam. I jakoś dalej być
        może podświadomie to kontynuuję, choć mi się wydaje, że po Twoich słowach wiele
        rzeczy sobie uświadomiłem. To wszystko muszę przeanalizować dokładnie, dzięki
        za wielką lekcję. No i jak się okazuje, nie było to daremne wołanie. Znalazł
        się kilku mądrych i zarazem dobrych ludzi, którzy się przyczynili do
        rozwiązania niby to problemu, notabene nie była to dyskusja akademicka.
        Cóż jeszcze raz chylę czoła przed Tobą jako ekspertem, który zna się na tym o
        czym mówi i chce się podzielić z innymi. A czemu tak sądzisz, że nie znalazł
        bym wspólnego języka. Po polsku bym się dogadał, tak mi się wydaje. No jeszcze
        zostaje język ciała, prawda.
        • Gość: KR$ Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: 162.70.83.* 16.01.02, 13:36
          Uczniu, przepraszam ze ja tu z butami, ale wydaje mi sie, ze powinienes troche
          wyluzowac z tym poszukiwaniem idealu... Tzn. stac sie jeszcze bardziej
          wymagajacym w stosunku do siebie i bardziej tolerancyjnym dla kobit...
          Alternatywa jest zmiana preferencji seksualnych - no zastanow sie - chcesz zyc
          z kobieta czy z mezczyzna ;-). Kobiety sa po prostu inne niz my i o ile mozesz
          znalezc taka, ktora Cie zrozumie (w jakims tam stopniu) to takiej, ktora bedzie
          taka jak Ty to juz nie znajdziesz. Te co nas sa w stanie zrozumiec istnieja.
          Jesli boisz sie, ze przyciagasz takie ktore leca na Twoj sukces to sprobuj
          ukryc swoj sukces - zmien furke, na wygodna ale nie rzucajaca sie w oczy, nie
          kupuj najlepszych ubran, wyjmij z portfela zlote karty, nie jadaj w najlepszych
          restauracjach. Wsrod znajomych napomknij, ze troszke 'gorzej' Ci idzie... (Ojej
          tu sie narazasz na atak 'pocieszycielek' :-) ) Nie opowiadaj za duzo o swoich
          osiagnieciach i badz super mily do dziewczyn - wszedzie - na ulicy, w sklepie,
          w pociagu, itp. itd. Zobaczysz, ze zaczniesz spotykac takie, ktore sie Toba
          zainteresuja tylko ze wzgledu na to kim jestes. Pozniej, gdy poznaja Cie lepiej
          na pewno nie beda mialy Ci za zle tego malego oszustwa... A jak juz znajdziesz
          ta odpowiednia to trzymaj i nie puszczaj... :-) Ja tak zrobilem i jest mi jako
          tako - jeszcze gdyby nie te powracajace mysli o pogoni za idealem... Cholera -
          a moze Ty mi cos poradzisz?
        • jamorzeszek Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? 16.01.02, 14:13
          No rumienie sie poprostu))) Swietnie mi robi na samopoczucie to, ze tak mnie
          chwalisz.
          Co do patryjarchatu i matryjarchatu to wychowalam sie w rodzinie, w ktorej
          kobiety wiodly prym i liczebnie i jakosciowo. Nie znaczy to, ze mezczyzni byli
          tacy kiepscy (o nie, wcale nie!), ale to kobiety podejmowaly faktycznie
          decyzje, negocjowaly, ustalaly ramy wielu dzialan. Kobieta ze spokojem i odwaga
          siegajaca po wladze jest dla mnie po dzien dzisiejszy synonimem kompetencji.
          Tak zyje i ja.
          Co do mezczyzn, to robia na mnie wrazenie ci, ktorzy potrafia w madry sposob
          zarzadzac swoja sila (fizyczna, materialna, umyslowa) i czasem, ktorego w
          rzeczywistosci (z wielu powodow) maja wiecej niz kobiety. I jeszcze uprzejmosc,
          grzecznosc jest jakby z gory domena mezczyzny w stosunkach z kobietami. To
          zupelnie naturalne dla mnie, ze mezczyzna jest dzentelmenem. Jesli nie-coz,
          brakuje mu najwazniejszej czesci meskosci.
          To moje poglady. Ciekawa, choc moze i szokujaca ksiazka, ktora wiele mi
          uprzytomnila (choc raczej poprzez kontrast do moich przekonan, niz zgodnosc z
          nimi), gdzies tu juz cytowalana przeze mnie pt. "Dzika kobieta" Angeliki Aliti,
          moglaby wiecej powiedziec Ci na temat natury wzajemnych, pierwotnych stosunkow
          kobiet i mezczyzn. Mnie lektura tej pozycji dala odpowiedz co do ciemnej,
          ogromnej i rownie mocno wypieranej sily, jaka dysponuja kobiety, mnie nie
          wylaczajac. A o pulapce patryjarchalnej wizji kobiecosci/meskosci rozpisuje sie
          wiekszosc feministek, jak sadze. Przyznaje im racje co do diagnozy, sklaniam
          sie do stosowania innego lekarstwa. Dlatego mowie o sobie kobietofil, nie
          feministka, ale to calkiem inna historia.
          A co do ostatniego mojego twierdzenia, ze nie znalazlbys wspolnego jezyka z
          idealna kobieta (gdyby taka istniala), to mam na mysli kilka rzeczy
          rownoczesnie:
          Uwazam, ze prawdziwa miara rozwiazania problemu jest i ostateczny efekt
          (znalezienie partnerki) i proces dochodzenia do tego stanu rzeczy. Cos, co
          spadnie Ci na glowe bez wysilku, bez poznania o co Ci chodzi naprawde, polepszy
          byc moze Twoj stan na teraz. Ale, jak sobie wyobrazam, nie nauczy Cie wiele na
          przyszlosc, nie pomoze w zbudowaniu metod osiagania celu, komunikowania sie z
          wybranka,ludzmi w ogole i znajdowania tych, ktorzy Ci odpowiadaja. To jak
          glodnemu dac rybe, nie wedke. Poza tym kobieta madra i piekna bedzie raczej
          osoba doswiadczona i swiadoma wlasnej wartosci. W zwiazku z tym prawdopodobnie
          zechce zaciesniac wiezi z rownie dobrze "osadzonymi" (z braku lepszego
          okreslenia) osobami. Chodzi mi tu o kompatybilnosc poziomow rozwoju, o stan, w
          ktorym zadna z osob nie bedzie musiala sie gimnastykowac, zeby zostac
          zrozumiana. I dosc juz na tym.

          Jestem gestaltystka, dlatego bliskie jest mi pytanie o cel (nie o przyczyne),
          jakiemu sluzy takie czy inne zachowanie, twierdzenie, hipoteza (w tym
          stereotyp, zahamowanie itp). Jesli zatem spotykam Ciebie, ktory mowisz mi, ze
          1. nie ma kobiet inteligentnych i zarazem pieknych
          2. prawie nie sposob znalezc kobiete bezinteresowna
          3. swiat pelen jest problemow, a najwiekszym jest "targowisko proznosci"
          jakiemu wszyscy holdujemy
          przyjmuje, ze wlasnie tak widzisz swiat. Takim jest dla Ciebie. I zaraz za tym
          twierdzeniem chcialabym uslyszec W JAKIM CELU tak przedstawiasz sobie
          rzeczywistosc. Bo ludzie tak naprawde robia to, co chca robic i mysla to, co
          chca (co im pasuje). Przyjrzenie sie celowi, jakiemu to sluzy otwiera cala
          kraine mozliwych abstrakcji, odkrywa problem, ktory troche jak w klatce,
          przytrzymuje umysl w, jakze czesto, niewygodnej, bolesnej, pozycji.

          Nie mialam zatem na mysli ani problemow lingwistycznych, ani braku "chemii"
          miedzy Toba a idealem, a jedynie powatpiewam w Twoja gotowosc do odnalezienia i
          skonsumowania przedmiotu Twoich poszukiwan. Bo, jak mi doswiadczenie
          podpowiada, rzeczywista gotowasc przeklada sie na rzeczywisty efekt. Zazwyczaj.
          To wszystko jednak sa tylko i wylacznie moje spekulacje.
          Pozdrawiam, orzeszek
    • Gość: uczeń Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 18:34
      Dzięki moi mądrzy nauczyciele za lekcję. Mądry KS$ powiem tak, że nie jestem
      godzien zawiązać rzemyka u twoich sandałów, a Ty mnie prosisz o radę. Twoje
      rozwiązanie jest rewelacyjne, sam na to wpadłeś, czy też ktoś Tobie podsunął?
      Niby takie proste, a takie osobliwe. Mój mądry Orzeszku bardzo wiele twoje
      uwagi mi dały. Myślę, że to wszystko dopiero będzie asymilowane w psychice i
      trzeba czekać na efekty. Szczęście mają Ci, którzy idą z problemami do Ciebie.
      Zapewne ukazujesz im wyjście z tunelu, tak jak mi. Mądrzy niby jesteśmy w wielu
      kwestiach, ale też czasem błądzimy i się gubimy. Ale są na szczęście ludzie
      tacy jak Wy, którzy tak, jak latarnie rozświetlają drogę innym. Za to światło
      jeszcze raz wam naprawdę dziękuję. Pozdrawiam serdecznie .uczeń,
      Ps. Oby wszyscy uczniowie mieli takich nauczycieli.
      • Gość: KR$ Re: gdzie się podziali Ci eksperci/ ekspertki? IP: 162.70.83.* 17.01.02, 11:40
        Uczniu - wyluzowalbys z tymi ochami i achami... Pamietasz taki zespol TALK
        TALK? Spiewali kiedys taki kawalek: Life's what you make it... Bierz sie do
        roboty. Zycze powodzenia! I daj kiedys znac jak Ci idzie (kris316pl@yahoo.com).
    • jamorzeszek Re: do ucznia 17.01.02, 17:22
      Tak naprawde nie mialam zamiaru zostac Twoim nauczycielem, raczej partnerka w
      rozmowie. Mimo to milo mi, ze w czyms (jesli dobrze Cie rozumiem) Ci jednak
      pomoglam. Powodzenia, pozdrawiam, orzeszek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka