Dodaj do ulubionych

1 dzien w Miami beach

25.06.11, 03:47
Wybieram sie na jednodniowa wycieczke do Miami Beach. Co najbardziej polecacie zobaczyc, jak jest z parkingiem i moze ktos moze polecic jakas fajna knajpke, najlepiej kubanska:). Dzieki z gory za info.



If you want to borrow money, borrow it from the pesimist.
They don't expect it back.
Obserwuj wątek
    • miskidomleka Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 06:18
      jaga_nj napisała:

      > Wybieram sie na jednodniowa wycieczke do Miami Beach. Co najbardziej polecacie
      > zobaczyc,

      To zależy od tego, co lubisz. Możesz plaże (oczywiste, nie? ;-) ), są ze 2 czy 3 muzea, możesz pooglądać domki Art Deco na Ocean Drive i Collins Avenue.

      sporothrix.wordpress.com/2011/02/18/nie-samym-aligatorem-czlowiek-zyje/
      Zakładam, że nie chcesz być nigdzie dalej, tylko w South Beach?

      > zobaczyc, jak jest z parkingiem

      Nie wiem, parkował mi hotel.

      > i moze ktos moze polecic jakas fajna knajpke

      Puerto Sagua, 700 Collins Ave. Koniecznie.


      > ajlepiej kubanska:).
      • zyta2003 Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 17:01
        A jak jezdziles po miescie, bo chyba o to chodzi pytajacej, to tez parkowal ci hotel?
        • sondra Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 17:26
          zyta2003 napisała:

          > A jak jezdziles po miescie, bo chyba o to chodzi pytajacej, to tez parkowal ci
          > hotel?

          Po Miami Beach nie ma co jeździć, wszystkie interesujące miejsca można spokojnie odwiedzić spacerując.
          Odwiedzając South Beach nigdy nie wynajmujemy samochodu, lepiej zapłacić za taksówkę z/na lotnisko w Miami i mieć spokój przez resztę pobytu.
        • miskidomleka Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 17:44
          zyta2003 napisała:

          > A jak jezdziles po miescie, bo chyba o to chodzi pytajacej, to tez parkowal ci
          > hotel?

          A, nie zauważyłem że chodzi o całe Miami Beach, pisałem o SoBe, gdzie wszędzie - jak pisze Sondra - można spokojnie dość piechotą.

          Jeśli się mieszka np w północym Miami Beach, gdzie poza hotelami i plażą nic nie ma, i chce się odwiedzić South Beach (gdzie coś jest), no to wtedy może być kawałek. Jakieś parking na South Beach widziałem, miejsca parkingowe przy ulicy też są, ale wszystko wyglądało na permanentnie zajęte. A dalej od dzielnicy turystycznej były np. zakazy parkowania z wyjątkiem mieszkańców. Więc albo można jeździć kółka aż się kiedyś coś (drogiego zapewne) znajdzie, albo przyjechać autobusem miejskim, albo najlepiej znaleźć hotel w SoBe.

          sondra napisała:

          > Odwiedzając South Beach nigdy nie wynajmujemy samochodu, lepiej zapłacić za tak
          > sówkę z/na lotnisko w Miami i mieć spokój przez resztę pobytu.

          No chyba że się chce w trakcie pobytu wybrać poza Miami Beach. Wtedy bez samochodu gorzej, jeszcze w obrębie Miami można próbować komunikacji publicznej, ale poza Miami (np do Everglades) już nie. Pożyczałem samochód na lotnisku i używałem go do dłuższych wycieczek, a jak danego dnia siedziałem w South Beach, to samochód stał na hotelowym parkingu.


          • sondra Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 18:28
            miskidomleka napisał:

            >
            > Jeśli się mieszka np w północym Miami Beach, gdzie poza hotelami i plażą nic ni
            > e ma, i chce się odwiedzić South Beach (gdzie coś jest), no to wtedy może być k
            > awałek.

            Z South Beach do Lincoln Road spokojnie chodziliśmy piechotą. Kiedyś też będąc na zjeździe, mieszkałam w SoBe i kilka razy dzienie chodziłam do Convention Center i z powrotem. Ne było to ani trochę uciążliwe. Cały ten odcinek od południowego skrawka SoBe do Convention Center (a chyba bardziej na północ nie ma nic ciekawego) to są jakieś dwie mile.

            > Pożyczałem samochód na lotnisku i używał
            > em go do dłuższych wycieczek, a jak danego dnia siedziałem w South Beach, to sa
            > mochód stał na hotelowym parkingu.

            Optymalne rozwiązanie będzie zależeć od konkretnego planu pobytu i liczby wycieczek. My wypożyczyliśmy kiedyś samochód na jeden dzień w środku tygodniowego pobytu w South Beach, żeby pojechać do West Palm (nota bene w celu odwiedzenia koleżanki z forum). Nawet przy niskich cenach wynajmu samochodu na Florydzie i konieczności wzięcia kilka razy taksówki, to było tańsze - i wygodniejsze - rozwiązanie niż wynajęcie samochodu na cały tydzień.
            Gdybyśmy mieli w planie kilka wycieczek, to pewnie opcja z samochodem na tydzień by przeważyła, ale w SoBe i tak byśmy go nie używali.
            • miskidomleka Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 18:42
              sondra napisała:

              > Optymalne rozwiązanie będzie zależeć od konkretnego planu pobytu i liczby wycie
              > czek.

              Pewnie. I od chęci i możliwości marszowych. Są ludzie, dla których dwie mile to może być dużo.
      • sondra Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 17:29
        miskidomleka napisał:


        > Puerto Sagua, 700 Collins Ave. Koniecznie.

        Potwierdzam. A must see. Świetne freski na ścianach i najlepsze cafe con leche na północnej półkuli.
      • marekatlanta71 Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 20:55
        W sumie to South Beach zaczyna sie robić ciekawa dopiero po 10 PM. A jak jeszcze zaczną sie strzelać to już rewelacja.

        Nasze typowe punkty to niemiecka knajpa na Lincoln Ln - piwo w dwulitrowych kuflach!, sklepy na Lincoln Ln i Collins Ave, kolacja na Ocean Dr. a potem jak siły i ochota wskażą.

        Parkowanie nie jest łatwe - znalezienie miejsca graniczy z cudem a wieczorem dochodzą do tego przerażające korki. Są garaże do parkowania - jeden przy Collins i A1A a drugi przy Lincoln i Pennsylvania - lepiej tam zostawić pojazd i poruszać sie piechotą, choć z Lincoln do końca Ocean jest spory kawałek, a w przyzwoitych (czytaj niewygodnych) butach przejście tego kawałka w obie strony nie jest najprzyjemniejsze (szczególnie dla kobiet).
      • marekatlanta71 Re: 1 dzien w Miami beach 25.06.11, 20:59
        Jeszcze jedna uwaga - przed 8 PM wiele z restauracji na Ocean ma np. obiad za pól ceny. Ale uważajcie na ceny drinkow - mojito potrafi kosztować $30.
        • jaga_nj A wiec tak... 25.06.11, 22:55
          Hotel mamy na Marco Island, wypozyczam samochod w Fort Myers na lotnisku na caly tydzien. Jeden dzien w Miami, raczej na nocne balowanie sie nie nastawiam z moimi nastolatkami;). Polecana restauracje napewno odwiedze, juz zapisalam. Planuje takze Everglades(blisko) tylko ponoc duzo komarow w lipcu wiec nie wiem jak z tym bedzie. Moze jedno popoludnie w Naples(tez blisko) a reszta czasu to plaza, basen i totalny relaks, moze jakis masaz gdzies wcisne;). Dziekuje za info a moze polecicie cos w Naples? Acha chodzic uwielbiam i jak rano zaparkuje samochod to do wyjazdu nie ruszam:)
          • marekatlanta71 Re: A wiec tak... 25.06.11, 23:48
            Nastolatki uwielbiają South Beach nocą :) A poza tym to nastolatki uwielbiają Orlando (no chyba ze maja chorobę lokomocyjna).
          • miskidomleka Re: A wiec tak... 26.06.11, 00:56
            > Plan
            > uje takze Everglades(blisko)

            Jeśli blisko i na szybko, to może:
            www.nps.gov/ever/planyourvisit/svdirections.htm
            www.sharkvalleytramtours.com/
            sporothrix.wordpress.com/2011/02/14/weekend-w-paszczy-krokodyla-spedzic/
            (to zdjęcia z zimy, nie z lipca, w lecie bardzo straszą komarami, ale nie wiem, bywałem zimą)
            • marekatlanta71 Re: A wiec tak... 26.06.11, 01:57
              - W lecie nie zobaczysz tych ptaków, one wracają tylko na zimę.
              - Aligatory szybciej i ciekawiej obejrzeć w Gatorland w Orlando - są małe, średnie, duże, olbrzymie i jak z horrorów. Jeżdżąc po bagnach nie zobaczysz tyle i w takiej rozmaitosci. A w Naples w co drugim parowie z woda siedzi aligator :)

              Moim zdaniem Everglades w lecie to błąd i strata czasu. Upał, duszno, komary. Szkoda czasu.
              • jaga_nj Re: A wiec tak... 26.06.11, 16:14
                Orlando przerabialismy trzy razy, jade odpoczac:). Ok zwroce uwage na te rowy z woda w Naples;). Dzieki.
                • foxie777 Re: A wiec tak... 26.06.11, 23:23
                  Uwazam,ze teraz jest za goroco na tego typu wycieczki.Everglades.
                  W SB lubie parkowac na ulicy 7 Washington.Parking w ciagu tygodnia 1$ za godzine,a w weekend 15$.To samo przy Lincoln Road.
                  Co do jedzenia to niestety nie moge polecic,bo uwazam wiekszosc knajp za miernote.
                  Na Lincoln mozna zjesc byle co i popatrzec sobie na ludzi.
                  Zycze udanej wycieczki
                  pozdr
                  • sondra Re: A wiec tak... 27.06.11, 00:23
                    foxie777 napisała:

                    > Co do jedzenia to niestety nie moge polecic,bo uwazam wiekszosc knajp za mierno
                    > te.
                    > Na Lincoln mozna zjesc byle co i popatrzec sobie na ludzi.

                    Lincoln Road to jest "tourist trap"; jedzenie jest tam na ogół niedobre i drogie w stosunku do jakości. Lepiej zamówić drinka albo lody i, tak jak piszesz, pogapić się na ludzi. To zresztą odnosi się również do wielu knajp przy Ocean Drive. Natomiast w całym South Beach jest zatrzęsienie dobrych restauracji. Oprócz wspomnianego Puerto Sagua, które jest tanią, ale bardzo "klimatyczną" knajpą, mogę polecić m. in. bardziej elegancką Spiga, też na Collins Avenue, tylko bardziej na północ (fantastyczny wybór domowej roboty makaronów i sporo świetnych dań rybnych). Kilka lat temu jadłam bardzo dobry obiad (niestety drogo) w restauracji (zapomniałam nazwy) znajdującej się w pałacyku, który należał kiedyś do Versace, ale to miejsce zdaje się zmieniło własciciela od tego czasu (?). W każdym razie warto to było odwiedzić dla samego wystroju wnętrza (zwrot "over the top" nie oddaje tego wrażenia).
                    Słynna jest również Joe's Stone Crabs, ale sama tam nie byłam.
                    • monhann2 Re: A wiec tak... 27.06.11, 14:53
                      Jaga a kiedy jedziecie? My tez bedziemy w Naples w sierpniu (14-20) i tez robimy wypad do Miami, jak zawsze. Jedziemy samochodem z Kanady. Parkujemy zawsze a w jakims garazu przy Ocean Dr, jest ich kilka ale nie pamietam gdzie. My, z tego co pamietam zawsze parkowalismy na czuja przez caly dzien w jednym miejscu i lazilismy na piechote.
                      • jaga_nj Re: A wiec tak... 28.06.11, 03:01
                        w polowie lipca
                        • marekatlanta71 Re: A wiec tak... 28.06.11, 20:46
                          To my uciekamy z tego upału na północ, bo żyć się nie da (lipiec i sierpień na Florydzie są okropne), a Ty tutaj przyjeżdżasz?!?!?!?
                          • monhann2 Re: A wiec tak... 28.06.11, 21:39
                            Jasne, zadne upaly nie sa nam, straszne! Nie zapominaj, ze wiekszosc ma w miesiacach zimowych snieg i temperatury minusowe;))) Jak jest A/C i plaza, to jest super choc ja zaliczylam tez Disneya w sierpniu, co juz nie bylo takie przyjemne. Dla mnie np woda na Florydzie w lutym czy listopadzie byla za zimna do kapieli:) Wole sierpien...
                            • jaga_nj Re: A wiec tak... 28.06.11, 23:25
                              Mam tak dosyc zimy w NJ, ze lipiec na Fl jest dla mnie jak miodzio. Nie jade pierwszy raz w lecie. W zimie nie lubie jezdzic bo za zimno dla mnie tez i szybko ciemno sie robi. Jednym slowem nuda:). W koncu jest lato to i upal powinien byc. Plaza, parasol i zimne drinki:)
                              • foxie777 Re: A wiec tak... 28.06.11, 23:42
                                Fakt,ze woda teraz jest fantastyczna,ale czesto pada i grzmi jak np dzisiaj.
                                Mieszkam tu wiele lat i uwazam,ze najlepszymi miesiacami turystycznymi jest kwiecien i
                                maj.
                                Joe Stone Crab jest rzeczywiscie b.dobry ale drogi.Za lunch placilam 100$.
                                Mam nadzieje,ze pobyt sie uda.
                                pozdr
                                • marekatlanta71 Re: A wiec tak... 29.06.11, 16:44
                                  U mnie tak od tygodnia to leje i leje i leje. A jak nie leje, to wychodzi słońce i robi się tak parno, że trudno wytrzymać. W przerwach między deszczami wypadam na zewnątrz i albo sypię trawę jakimiś antybiotykami (bo ją grzyb bierze), albo leję rośliny roztworem miedzi (bo je grzyb bierze). Dla uczulonych na pleśń jest teraz piekło.
                                  • monhann2 Re: A wiec tak... 29.06.11, 23:55
                                    To wszystko inaczej wyglada na wakacjach a inaczej jak trzeba tam zyc, pracowac, dogladac ogrod itd To samo ze sniegiem, Wy na Florydzie tesknicie za wypadem na narty a my mamy serdecznie tego sniegu dosc:)
                                    • jaga_nj Re: A wiec tak... 30.06.11, 02:28
                                      Monhann2 masz calkowita racje. Niech sobie gadaja, zbieraja te swoje "grzyby", lapia te swoje blyskawice a my i tak bedziemy mialy super wakacje, a co? Ale troche off topic zauwazylam dzisiaj, ze na moich pomidorach nie ma ani jednego . Kwitna jak szalone ale kwiatki obsychaja. Zauwazylam rowniez, ze nie ma ani jednej pszczoly a zawsze mam ich mase bo mam duzo kwiatow. Chyba bedzie koniec swiata:(
                                      • monhann2 Re: A wiec tak... 20.07.11, 03:34
                                        Jaga, jak wrocisz to daj znac jak wrazenia z Florydy. Jestem ciekawa jak sie wszystko udalo i czy bylo jak zaplanowalas?
                                        • jaga_nj Re: A wiec tak... 27.07.11, 01:53
                                          Dzieki za pamiec. Wszystko bylo super, pogoda wspaniala, hotel piekny. Przejechalam cale Everglades, nie myslalam, ze tam sie az roi od aligatorow. Wstydliwe jednak sa i troche trudno zrobic im zdjecie, ale kilka udalo mi sie pstryknac. Miami bylo ok, ale na cale szczescie nie wybralam jako docelowego punktu bo chyba by mnie pokrecilo;). Bylam w restauracji proponawanej przez Sondre i Miski i tez moge polecic:). Jeszcze dodatkowo moge polecic Big Pink gdzie bylismy na bardzo dobrym sniadaniu. Chalupa Versaci byla zamknieta wiec mamy tylko zdjecie przed. Ogolnie po 6 h bylam gotowa do powrotu. Marco Island bardzo mi sie podobalo, malo ludzi, spokoj, bo wiadomo nie sezon, dlatego tak lubie Fl w lecie. A jeszcze jako ciekawostke dodam, ze w tym czasie jak w NJ tak bardzo grzalo to u nas bylo 85 a w nocy spalismy bez ac z otwartymi drzwiami na taras. Wiem, bylismy nad sama woda, ale jednak bylo to fajne. A jesli chodzi o ludzi to duzo Brytyjczykow i wogole Europejczykow. To tyle , jesli ktos potrzebuje jakies swieze info to bardzo prosze. Dziekuje rowniez za rady, bardzo sie przydaly:)
                                          • monhann2 Re: A wiec tak... 27.07.11, 13:40
                                            To fajnie;) Czy byliscie w moim ukochanym Naples? My rowno za dwa tygodnie wybywamy i juz nie moge sie doczekac:) Tym razem zabieramy tez moja mame, ktora nigdy jeszcze na FL nie byla!
                                            • jaga_nj Re: A wiec tak... 28.07.11, 01:44
                                              Od Naples bylismy rzut kamieniem wiec czesto jezdzilismy tam na kolacje lub polazic. Zycze udanych wakacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka