Dodaj do ulubionych

Re: jest mi cholernie ciezko

14.08.04, 03:57
A tak postanowilem zrobic osobny watek, aby do wszystkich w koncu dotarlo:

Jak juz tu wlazicie, to podawajcie PODSTAWOWE informacje o sobie.

NAZWA MIASTA - gdzie jestescie.

Dodatkowo uwazam za istotny kierunek zainteresowan. Niekoniecznie tytul
magisterski z Polski. Ale po prostu to, co chcielibyscie w zyciu robic.
Bo jak ktos lubi gotowac, to jasna sprawa, ze nie bedziemy robic wykladow z
zaliczania kursow doktoranckich i wiz F1, nie? Jak ktos lubi prowadzic, nawet
kobieta, to prawko jazdy na ciezarowke i 5 kola miesiecznie na poczatek na
otarcie lez po wyjezdzie. I tak dalej.

Bo jak pomagac komus, co pisze ze jest zalamany, ale nie pisze nawet troszke
co sprawiloby te wazna odmiane w zyciu?

Osobiscie uwazam, ze najwazniejsza w zyciu imigranta JEST WIEDZA.
Czyli co zrobic i jak sie ustawic.

Wiedza jest bezcenna!!! I my ta wiedze tutaj mamy. Jestem sklonny sie
zalozyc, ze nie ma tutaj takich tematow, ktorych ktos z nas nie doswiadczyl
osobiscie.

Jednakze dzielenie sie wiedza z mekolocymi Polakami bedacymi swiezo po
przyjedzie jest troche bez sensu z dwoch waznych powodow:

1) OGRANICZENIE PERCEPCJI - Dawanie rad spotyka sie z dziwnymi reakcjami i
nie jest spotykane ze zrozumieniem i z mojego doswiadczenia wynika, ze osoby
ktorym sie daje szczegolowe instrukcje postepowania IGNORUJA rady i postepuja
po swojemu, czyli ucza sie NA WLASNYCH BLEDACH. (Domyslam sie, ze wynika to
ze zbyt duzej ilosci informacji na poczatku.)

2) IDENTYFIKACJA PRIORYTETOW, czyli po prostu bariery psychologiczne.
Mentalnosc Polakow jest inna i osoby swiezo po przyjezdzie maja problemy z
identyfikacja priorytetow, wiec jak sie takiej osobie powie:

"Wyrob sobie karte kredytowa i kup samochod", to one mysla "po polsku" i
staraja sie zaoszczedzic pieniadze, a o historii kredytowej nie mysla.
Samochodu nie kupuja i pakuja sie w klopoty typu "praca za $5 na godzine na
zadupiu 50 mil od domu".

To tylko przyklad. Bo rownie dobrze moglbym opisac DZIESIATKI przykladow,
kiedy tlucze sie glupolom do glowy "nie plac cashem za apartment".
Zawsze podpisuj umowe najmu. Zawsze plac czekami. I co? I nic!
Potem placz, ze landlord z domu wypierniczyl a "telewizor i lodowka zniknela".

Dlatego zamiast sie zalic, to wescie sobie wszyscy PRZEMYSLCIE najpierw czego
oczekujecie od obcych ludzi, co wam sprawi najwieksza korzysc i dopiero po
przemysleniu sobie tego - piszcie a my wam pomozemy.

Pomozemy najlepiej jak umiemy!! Nawet was nie znajac.

Napiszemy to, czego wam nikt nie powie, a nawet sam nie wie, bo albo jest w
USA za krotko, albo przebywa w towarzystwie, ktore ogolnie nie ma pojecia ani
o przepisach, ani o udogodnieniach pozwalajacych na WYGODNE ulozenie sobie
zycia w krotkim okresie czasu.

Jak konkretnie i w przemyslany sposob bedziecie postepowac to w konkretny i
efektywny sposob bedziemy wam doradzac.

Inaczej lamentow nie bedzie konca, a takie labidzace osoby z Polski, to my tu
mamy na codzien bez liku.

Jedyna roznica, to ta, ze to jest forum i trzeba miec przynajmiej minimum
wiedzy, zeby tu trafic.

To juz jest pewien plus.
I dlatego pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • monie_pl Re: jest mi cholernie ciezko 15.08.04, 08:35
      takietam1

      twoj watek ejst bardzo kontrsuktywny! gratulacje, bo twojej porady czasem mnie
      porazaja bezposrednioscia, choc oczywiscie nie moge powiedziec, ze nie miales
      dobrych intencji, bo rpzeciez nie esjtem w twojej glowie... wiec tego nie mowie!

      ale...no wlasnie jako kobieta od razu zaczyanm swoje... ona wlasnie po to
      napisala, zeby spuscic pary... czyli jak to faceci (przynajmniej z
      mojej "ksiazki obslugi" tak wynika) robia albo kolejnego drinka, albo kolejna
      pompke.... kobiety "to" robia inaczej, chociaz jako faceta cie to irytuje... to
      tyle dla twoje

      ...ale jak napisalam na wstepie... BARDZO konstruktywny z punktu widzenia
      mezczyzny
      monia
      • chromajaca_boleslawa_eulalia takie jakies tam odnosze wrazenie,ze twoja wiedza 15.08.04, 12:21
        jest czysto teoretyczna,siedzisz gdzies przy compie wynajdujesz jakies takie
        tam i kopiujesz do oporu a zycie to prawdziwe i na codzien wyglada zupelnie
        inaczej.pokory troche w osadzaniu innych.
      • takietam1 jestem zwolennikiem rownosci 16.08.04, 04:06
        czyli jest dla mnie bez znaczenia, czy osoba, z ktora wymieniam poglady jest
        kobieta, czy tez mezczyzna. Obojetne kto wypowiada swoje poglady - ma prawo
        mylic sie lub miec racje. Bez roznicy plci.

        Dzieki za poparcie. Faktycznie rady wynikajace z obserwacji tutejszych warunkow
        zyciowym moga wydawac sie czasem szokujaco dosadne.

        Ale takie jest zycie. Najpierw zycie, a potem emocje z tego wynikajace.

        Znowu kwestia priorytetow:

        Jak sie dobrze pouklada caly tydzien, a potem nastepny, to przychodzi taki
        moment, kiedy zycie staje sie wygodne i przyjemne.

        Tylko po drodze mozna wpasc w depresje, bo koszty rozruchowe w nowej ojczyznie
        znacznie przekraczaja wyobrazenia kazdego Polaka. Jesli policzymy wydatki na
        lodowke, telewizor, naczynia kuchenne, wszystkie ciuchy, wyposazenia domu,
        meble, samochody itp. to okaze sie, ze kazda kwota jest zbyt mala dla
        przyjezdnego.

        Ja rozumiem cudza depresje. Bo jak dlugo mozna oszczedzac i meczyc sie?

        Ale to jest wbrew pozorom szalenie proste zagadnienie.
        Prawda? Samopoczucie zalezy od zdolnosci do rozwiazywania swoich problemow.
        To zas jest bezposrednio zwiazane z wiedza i informacjami dotyczacymi zycia w
        USA. I pieniedzmi, ktore na szczescie mozna tutaj dosyc latwo zaoszczedzic
        jesli pracuje sie legalnie...

        Wszystko ZAWSZE uklada sie dobrze. To jest ZAWSZE TYLKO kwestia czasu.
        • zyta2003 Re: jestem zwolennikiem rownosci 16.08.04, 15:33
          Wedlug mnie na podstawie doswiadczen i obserwacji z oszczedzaniem pieniedzy w
          Ameryce jest akurat odwrotnie. najlatwiej oszczedzic jak sie jest nielegalnym
          (wiadomo dlaczego), po uzyskaniu statusu legalnosci zaczyna sie karuzela rat do
          splacania. No, ale tak maja przecietni, autor watku ma inaczej, on zawsze wie
          jak "rozegrac" ta Ameryke.
          • takietam1 o! To cos nowego! 16.08.04, 18:00
            Lepiej jest nielegalnym, jasne... Teraz juz nie mam zadnych watpliwosci,
            wyjasnilas mi to wystarczajaco dokladnie.

            Ja sie pytam, jak ma nielegalny zarobic na dom i utrzymanie rodziny NIE MAJAC
            Social Security #???? Bo teraz tylko takich nielegalnych sprowadzaja. Bez SS.

            Bez tego zas trudno o kredyt, a bez kredytu domu sobie nie kupisz.

            Co do oplat za legalnosc, to wnioskuje, ze chodzi Ci o placenie podatku.
            Zgadza sie? Latwiej nie placic podatku? Co?

            A moze ty jestes osoba wyjatkowa, uznajaca za legalny pobyt na wizie
            studenckiej i wnoszenie oplat za szkole i wizy? Bo to nie jest zbyt legalne.

            Karuzela rat zabija tylko wtedy jak sie ZA BARDZO zadluzysz.
            Wtedy to nie jest ani moja wina, ani wina USA ani wina zielonej karty, tylko
            TWOJA WINA.

            Jak masz prace i rozsadny kredyt (do 6%) to nie ma powodu narzekac na ustroj.
            Branie kredytu jest DOBROWOLNE. Tak samo jak placenie za szkole.

            Nikt Cie nie zmusza byc legalnie. Jak ci lepiej nielegalnie, to zostan
            nielegalnie. To twoj wolny wybor.

            Ty zamiast czepiac sie mnie, popatrz w lustro i zapytaj sie, czy nie pomylilas
            adresu z pretensjami.

            Ja nie twierdze, ze nie jest latwiej byc nielegalnie W POROWNANIU do studentow
            na F1 oraz W POROWNANIU do specjalistow na H1B.

            Ja twierdze, ze NAJLATWIEJ miec zielona karte i prawo do pracy.

            No ale zyta2003 ma inaczej, ma wize studencka albo juz H1B i marzy o tym aby
            byc nielegalnie, dzieki czemu zaoszczedzilaby wiecej pieniedzy. Gratuluje.

            • maryna04 Re: o! To cos nowego! 16.08.04, 19:28
              Nalezy rozroznic, komu jest lepiej: legalnemu, czy nielegalnemu od tego komu
              latwiej oszczedzic pieniadze. Oczywiscie, ze nielegalnym, mieszkaja po kilku,
              nie podrozuja, niewiele wydaja na przyjemnosci (chyba, ze alkohol), nie placa
              podatku itd. Nie nalezy uwazac, ze dobre zycie daja tylko pieniadze i kazdy
              wie, ze lepiej byc w karuzeli rat, niz nielegalnym, ale na to trzeba patrzyc
              szerzej, nie przez pryzmat wlasnej wspanialosci. Trudno rozmawiac z kims, ktory
              twierdzi, ze jak ktos wspomina o ratach jako modelu zycia amerykanskiego tzn,
              ze on sam nie jest w stanie ich splacac. Wyjasniam tez, ze nie bylam w USA
              jednej godziny nielegalnie, karte kredytowa splacam do zera kazdego miesiaca,
              podobnie raty, ale co to ma wspolnego z moim stwierdzeniem, ze legalni wpadaja
              w karuzele rat - czy ja napisalam, ze jest to skandal, potwierdziles sam, ze
              ludzie placa raty, czyli nie maja oszczednosci. Acha, czy przyznales komus
              kiedykolwiek racje chociaz czesciowa, czy przyznales sie kiedykolwiek do
              jakiegos malutkiego bledu, czy umiales odpowiedziec na twoim zdaniem glupie
              pytanie w sposob kulturalny? Czy masz duzo przyjaciol w realu? Bardzo nie
              chcialabym sie otrzec o ciebie w realu, boje sie takich ludzi, lubie skromnych,
              mniej pewnych siebie, popelniajacych bledy i zyczliwszych innym.
              • takietam1 Re: o! To cos nowego! 16.08.04, 20:57
                "Acha, czy przyznales komus kiedykolwiek racje chociaz czesciowa, czy
                przyznales sie kiedykolwiek do jakiegos malutkiego bledu,"

                Przyznaje Ci racje, chociaz czesciowo, a co do bledu - to zaiste prawda jest,
                ze popelnilem blad. Malutki coprawda, ale mam nadzieje, ze wybaczalny.

                Wiec bledem bylo pakowanie sie w sprzeczki, ktore do niczego nie prowadza, bo
                wynikaja z zupelnie innych skojarzen.

                Tobie moja opinia wydaje sie krzywdzaca osobiscie i masz uraz, bo sadzisz, ze
                jedynym moim pragnieniem jest wywolanie w tobie poczucia krzywdy i urazu.

                Mnie zas po prostu latwiej zajmowac stanowisko wobec zagadnien - jezeli mam
                wiecej informacji. Denerwuja mnie wypowiedzi, ktore odnosza sie do jakiegos
                NIEOKRESLONEGO zla i poczucia krzywdy bez powolania sie na przyklady i BEZ
                DOWODU.

                Czy to nie jest proste?

                Czy na pytanie 2+2 jest inna odpowiedz jak 4?
                A moze przewidujesz jakies wariancje?

                Czy z takiego powodu nalezy byc niepewnym i skromnym, bo mozna sie mylic a
                potem miec obligacje do przyznawania sie do bledu?

                Nie musisz sie tlumaczyc z rzetelnosci w splacaniu kredytow i legalnosci
                pobytu, bo mnie takie rzeczy nie interesuja. Jest mi rowno obojetne, czy jestes
                leganie, czy nielegalnie - malo tego, uwazam, ze osobom nielegalnym nalezy
                nawet bardziej pomagac, zwlaszcza w swietle konstytucyjnego obowiazku amnestii
                imigracyjnej.

                Jednak zauwazylem pewna prawidlowosc a ty - zamiast polemizowac z argumentami,
                polemizujesz z moim prywatnym zyciem i ocena mojej osoby przez otoczenie.

                Czy "real" i odwolywanie do trudnosci przy utrzymywaniu kontaktow nie jest
                ciosem ponizej pasa?

                Tak z ciekawosci zapytam, czy nie masz z zawodu czegos wspolnego z psychologia?
                A moze psychiatria? Pedagogika? Bo wiesz, sa tacy, co uwazaja, ze leczenie
                powinno zaczac sie od siebie...


              • edytkus Re: o! To cos nowego! 17.08.04, 04:29
                maryna04 napisała:

                >
                > ludzie placa raty, czyli nie maja oszczednosci.

                Niekoniecznie, np. czasem sie bardziej oplaca wziac kredyt i kase zainwestowac niz trzymac w banku.
                Mozna np. kupic auto na kredyt, przez rok splacac wymagane raty. W tym czasie nie wyciaga sie z
                banku kilkudziesieciu tysiecy a tylko pare, pozostala kwota jest wysoko (jak na USA) oprocentowana i
                przynosi troche zysku. Pod koniec roku splaca sie caly kredyt bez doliczonego oprocentowania czyli:
                jezdzilo sie przez rok autem prawie za "friko," auto splacone (kupione jak za gotowke bez dodatkowych
                kosztow), i jeszcze troche na koncie uroslo.

                Inna sprawa ze ludzie placa raty bo maja z czego :)
          • takietam1 autor watku ma inaczej, on zawsze wie 16.08.04, 21:12
            "autor watku ma inaczej, on zawsze wie jak "rozegrac" ta Ameryke."

            Jest tutaj duze grono osob majacych ewidentnie negatywny stosunek do mnie i
            jasna sprawa, ze te osoby wiedza doskonale jak mnie oceniac i maja dokladnie
            wyrobione zdanie na wszelkie moje opinie:
            Kazda moja opinia jest BE, niezaleznie od tresci.

            Bo autor watku ZAWSZE WIE, nie?

            Autor watku opiera sie na swoich doswiadczeniach, wcale nie takich rozowych, i
            DLATEGO pisze tutaj czasem - zeby inni NIE MUSIELI DOSWIADCZAC takich samych
            problemow.

            1. Zgadza sie, ze Polak, bedac nielegalnie w USA, moze zaoszczedzic wiecej -
            nie placac podatkow, czynszu (wynajmujac pokoj na spolke), ubezpieczen itp.

            2. Majac natomiast pobyt legalny mozna NIE oszczedzac zby wiele - ale mozna
            kupic dom na kredyt i ulozyc sobie zycie.

            Mozna tez OSZCZEDZAC. I wcale zle sie na tym nie wychodzi. (Legalnie tez mozna
            wynajac pokoj, albo garaz na spolke z kumplami.)

            Mozna np. nie placic ubezpieczenia, nie miec samochodu i sprzatac. Pewnie, ze
            mozna. Wszystko mozna. To jest WOLNY KRAJ.

            Wybor odpowiedniego podpunktu nalezy do czytelnika.
            • wera91 do takietam1 16.08.04, 22:25
              Popieram takie rozsadne wypowiedzi. Dobrze , ze sam czujesz wartosc tego , co
              piszesz . A nam w kraju potrzebne sa wlasnie takie kompetentne informacje .
              • cmok_wawelski Punkt widzenia a punkt siedzenia... 16.08.04, 23:17
                Budowa. Polak A i Polak B. Ramię w ramię, młotek w młotek. Ta sama stawka
                $11/godz., płacone czekiem z ODCIĄGNIĘTYMI podatkami po minimalnych stawkach.
                Po dniu pracy obu zostaje n.p. $80. Nielegalny B nie ma konta w banku, idzie
                więc do specjalnej f-my, polskiego sklepu i płaci n.p. $5 żeby dostać $75
                gotówki. Legalny ma konto w banku, wpłaca i może dostać $80. Może, ale nie
                musi. Gotówka nieleglanego rozpłynie się być może szybciej bo $75 w kilku
                banknotach w kieszeni a tu tyle barow po drodze. W barze po dniu znoju ciepla
                kanapka, zimne piwo i jeszcze cieplej wygladajaca sniada mowiaca po hiszpansku
                dziewczyna. Za pozostale po kanapce i piwie $65 wiele z nia nie zawalczy ale
                ociupinka uciechy powinna byc. Jutro zarobi sie na nowo I WTEDY wysle sie
                zonce. Dzisiaj trzeba się rozerwac z Carmen.

                W jakimś momencie legalny dojdzie do wniosku, że jest w stanie sam zdobyć
                klientów na te demolki i remonty. Rejestruje biznes (kilkaset $) i zaczyna. Na
                początku dokłada lub wychodzi na 0 ale czasem i na plus, bo chce za wszelka
                cene zdobyć zamówienia a nawet tylko drukowanie ulotek i wizytowek i rozdawanie
                ich - kosztuje. Nagle okazuje sie ze wszystko kosztuje.

                Potem, z czasem zaczyna byc przytomniejszy i trafniejszy w wycenach robot i
                ocenach jaki marketing poplaca. Moze zarobic wiecej niz tylko 80. Czasem bedzie
                to 80 a czasem 800. Srednia wyjdzie duzo lepsza niz 80.
                Taka jest roznica.
                BRAK POSTEPU ZA ROK, DWA a nie porownanie ile. Przepic i przepuscic sie da
                kazda kwote. Chodzi o mozliwosci rozwoju, dostrzeganie szans a nie ile da sie
                wlozyc do skarpety pod siennikiem.
                Reszta to juz co sie komu oplaca.
                • takietam1 zgoda w 100% 16.08.04, 23:27
                  Z ust mi to wyjales.

                • edytkus Re: Punkt widzenia a punkt siedzenia... 17.08.04, 04:20
                  cmok_wawelski napisała:

                  > Budowa. Polak A i Polak B. Ramię w ramię, młotek w młotek. Ta sama stawka
                  > $11/godz., płacone czekiem z ODCIĄGNIĘTYMI podatkami po minimalnych stawkach. itd....

                  I tak i nie. Przewaznie nie: nielegalnemu podatkow sie zazwyczaj nie odciaga dlatego ze pracodawca
                  (contractor) nie ma go w rejestrze zatrudnionych (czy jak to sie nazywa).
                  Do tego co napisales (ze nielegalny zaoszczedzi mniej) dorzucam wydatki na zdrowie - moze rozbolec
                  zab, stluc mlotkiem palec ;), zlapac grype itd. Oszczedzanie na zdrowiu na dluga mete nie poplaca.
                  Acha, i jeszcze jedno. Niektorzy nielegalni (ktorzy nie sa tutaj tylko tymczasowo) maja swoje biznesy -
                  pewnie na zasadzie "fizyk-ryzyk" - wchodzac w spolke z kims legalnym.
                  • cmok_wawelski Edytkus, ile przepracowałaś na budowie, że ... 17.08.04, 06:01
                    ... na tym także się znasz??
                    Chcę przez to powiedzieć: bądź uprzejma TEJ ZUPKI JUŻ NIE ROZWADNIAĆ, OK?

                    Jeśli piszę "Polak A i Polak B" to chodzi mi o jak najbardziej ogólny przykład,
                    nie o wyjątek. Budowa to nie Twoje studia gdzie dostaje się 99% stypendium w
                    99% wypadków i 99% bezzwrotnie a od pozostałego 1% ubezpiecza się w
                    ubezpieczalni na 99 tysięcy.

                    Realia sa takie, że Polacy bez papierów zapieprzają na budowie a nie zakładają
                    ze szwagrem firmy. Żeby założyć firmę trzeba nie tylko trochę MIEJSCOWEGO
                    rozumu i miejscowych papierów. Trzeba także cośkolwiek spikać itp.
                    Nie, nie zapomniałem o Twoim znajomym, który już drugi dom itd.
                    Ty pisz ZE SWOICH DOŚWIADCZEŃ, OK, a nie co myślisz że myślisz że jest.
                    Ludzie to potem gdzieś w Małkinii czytają i są wprowadzeni w błąd i zawiedzeni,
                    zgorzkniali, zaczynają pić, wpadają w nałóg a wszystko przez Ciebie że piszesz
                    co Ci się zdaje.
                    Przyjedzie tu taki jeden z drugim a na miejscu ani firma nie czeka ani
                    stypendium i co wtedy?

                    • edytkus Re: Cos ci sie koles pokickalo 17.08.04, 06:27
                      Upierdliwy cmok_wawelski napisał:


                      > Jeśli piszę "Polak A i Polak B" to chodzi mi o jak najbardziej ogólny przykład,
                      >
                      > nie o wyjątek. >
                      > Realia sa takie, że Polacy bez papierów zapieprzają na budowie a nie zakładają
                      > ze szwagrem firmy.

                      Realia sa takie ze nielegalnych sie legalnie nie zatrudnia i o to chodzi w moim poscie.

                      Żeby założyć firmę trzeba nie tylko trochę MIEJSCOWEGO
                      > rozumu i miejscowych papierów. Trzeba także cośkolwiek spikać itp.
                      > Nie, nie zapomniałem o Twoim znajomym, który już drugi dom itd.

                      A gdzie ja napisalam ze firmy zakladaja dopiero co przyjezdni, lub tacy co to ani be ani me po
                      angielsku?!!!!! Chyba wyraznie zaznaczylam ze chodzi o osoby ktore przyjechaly tu z zamiarem
                      zostania na stale?

                      > Ty pisz ZE SWOICH DOŚWIADCZEŃ, OK, a nie co myślisz że myślisz że jest.

                      Dlaczego ciagle negujesz moje wypowiedzi bezpodstawnie uzurpujac prawo do nieomylnosci? To ze
                      tobie cos sie nie przydarzylo, lub z czyms sie nie spotkales nie znaczy ze tak sie nie dzieje.
                      • monari Re: Cos ci sie koles pokickalo 17.08.04, 06:31
                        On neguje bo juz tak ma ze neguje wszystko co moze.
                        Kazdy frustrat tak ma.
                      • takietam1 Re: 17.08.04, 06:56
                        Prosze sie nie klocic. To smieszne, taka dyskusja.
                        Po co sie klocic?

                        firme mozna zalozyc w USA w kazdym momencie po przyjezdzie.
                        Niezaleznie od legalnosci pobytu.

                        NIE MA ZADNYCH OGRANICZEN PRAWNYCH i podatkowych.

                        Sa tacy, co zakladaja firmy OD RAZU.
                        Sa znizki dajace mozliwosc zarejestrowania sie ZA DARMO.

                        To zalezy od miasta. Czasem wystarczy 40 dolarow aby otworzyc dzialalnosc.
                        (10 dolcow oplata rejestrowa i 30 ogloszenie w prasie) Czasem wystarczy tylko
                        ogloszenie.

                        Nielegalnych zatrudnia sie legalnie na 1099.
                        Osoby na Work and Travel NIE musza placic podatku (dostaja zwrot) wiec NIE
                        MUSZA myslec o zakladaniu firm. Ale tez mogliby, gdyby chcieli.

                        Jedyne ograniczenie to DYSKUSYJNA sprawa firm otwieranych przez aliens na H1B.
                        To jest kwestia dyskusyjna ze wzgledu na proces otrzymywania permanent
                        residency i przepisy wewnetrzne INS.

                        Mam nadzieje, ze to zakancza dyskusje?


                        • cmok_wawelski A dlaczego ZNOWU frustrat? Co ja komu zrobilem? 17.08.04, 07:23
                          Polacy bez papierow nie zakladaja firm. Edytkus nie zaklada a inni NIEZWYKLE
                          rzadko. Tak rzadko, że w ogole nie warto wspominać. Zakładanie firmy jest
                          prostsze niż w PL ale nie jest to takie proste. Co Edytkus o tym wie?
                          Napisz Edytkus, ile mialas firm? A Ty monari, ile?

                          > firme mozna zalozyc w USA w kazdym momencie po przyjezdzie.
                          > Niezaleznie od legalnosci pobytu.
                          Tak, tak. Na prawo od wyjscia z lotniska. Tam za ta budka z napisem "Airport
                          Exit". Ludzie, puknijcie sie! Co Wy tu pleciecie poza nazywaniem mnie
                          frustratem? Jakto niezaleznie od legalnosci? A nr pracodawcy to na kogo??
                          • edytkus Re: A dlaczego ZNOWU frustrat? Co ja komu zrobile 17.08.04, 07:54
                            cmok_wawelski napisała:

                            >A nr pracodawcy to na kogo??

                            na znajomego z GC lub obywatelstwem
                          • takietam1 Re: A dlaczego ZNOWU frustrat? Co ja komu zrobile 18.08.04, 00:59
                            Ja nie napisalem, ze frustrat.
                            A co do firmy, to zakladasz sobie na swoj wlasny Tax Id.

                            Sa oczywiscie tacy, co maja SS. Osobiscie spotkalem takiego czlowieka.
                            Przyjechal rok temu, a mial SS bo byl raz w USA 10 lat temu.

                            Wiec nowi tez maja czasem szanse.
                            Dajecie popalic, moi drodzy.
              • takietam1 dobra 16.08.04, 23:26
                Skoro jestescie z Polski, to wyjasnie, dlaczego to miasto jest takie wazne.
                Tutaj w zasadzie jest jedynie kilka wielkich osrodkow miejskich.

                Najwazniejsze z nich to Nowy York, Chicago, Miami, Los Angeles.
                We wszystkich mieszkalem. Roznice pomiedzy tymi miejscami sa KOLOSALNE.

                W kazdym z tych miejsc zyje sie inaczej, placi sie inne podatki, ponosi sie
                inne koszty utrzymania i sa inne rynki pracy. Zupelnie. Np. sprzatanie
                najlepiej oplaca sie w Californii. Otwierac biznes chyba na Florydzie.
                Mieszkac w Californii. Kupowac dom na Florydzie. Szukac pracy w Nowym Yorku,
                uczyc sie najlepiej gdzies na uniwersytecie wewnatrz ladu w zadnym z
                wymienionych powyzej miejsc. Itp. Co kto lubi.

                Najgorzej Polakom jest chyba jedynie w Chicago. Takie jest moje zdanie.
                Ludzie przyjezdzajacy z Polski zupelnie nie zdaja sobie sprawy z tego jakie
                tutaj wystepuja roznice. Piszcie wiec skad jestescie i gdzie macie najblizej.
                Wspolczuje wszystkim Polakom, mieszkajacym w Illinois a nie majacym jeszcze
                ustabilizowanej pozycji i stalych dochodow.

                Wydaje mi sie, ze nie ma jasnej odpowiedzi gdzie jest najlatwiej zaczynac swoja
                przygode z USA. Ja tego nie wiem. Ale w zaleznosci od WASZYCH preferencji
                latwiej jest cos doradzic.
                • cmok_wawelski Re: zgadza sie 16.08.04, 23:47
                  Pierwsza i podstawowa roznica jaka każdy w miarę przytomny przyjezdny zobaczy
                  to prawo jazdy (o ile go zobaczy w ogole). Druga ze uparte proby porozumiewania
                  sie wylacznie po polsku nie sa rozwojowe. W Nowym Jorku, bez legalnego pobytu
                  takie prawo jazdy i to Bóg wie skąd - to podobno kilkutysieczny wydatek. Bez
                  samochodu z kolei (kolejny wydatek) - nie ma mowy o jakichkolwiek dzialaniach
                  rozwojowych, chyba ze jest sie wybitnym specjalista od internetu czy baz danych
                  albo najlepiej obu na raz. Autobusy owszem jezdza, ale jakos nie tam gdzie
                  potrzebowalibysmy.
                  Dla dziewczyny wystarczy byc wybitna specjalistka od bawienia cudzych dzieci
                  lub dogladania (oby) niezrzędzącej babuleńki czy dziadka. Do wszystkiego innego
                  rower to też chyba za malo choć już chęć posiadania roweru - oznacza postep i
                  pozytywne myslenie. (Spójrzcie na Chiny ;)!) Problem w tym, ze w odroznieniu od
                  Chin czy Europy - malo gdzie sie da w USA nim pojechac.
                  • cmok_wawelski Re: zgadza sie 16.08.04, 23:53
                    Mam nowy tytuł do swojej historyjki o Janie A. i Stachu B.:
                    "Ucho na dwóch".
                    Dobry?
                    Chciałbym coś z tą Carmen dokombinować ale za $65 to nawet z niespikatą
                    Kolumbijką można co najwyżej do kina pójść a ona nie lubi kina bo zasypia.
    • gaja22 Re: jest mi cholernie ciezko 17.08.04, 12:44
      Kurcze a ja wlasnie najwiecej rodziny mam w Chicago i Rosele kolo Chicago. Tak
      wlasnie myslam ze w Chicago najciezej, bo bedac 2 razy bylo mi ciezko znalezc
      prace nawet na sprzataniu. Jak pojechalam w trakcie studiów do londynu to
      znalazlam prace na drugi dzien!!!a w Chicago uff raz zajelo mi to ponad
      miesiac.Poza tym Polakow chyba najwiecej w Chicago i to tych co nawet za 35
      $beda sprzatac caly dzien.
      A z tym co napisal Cmok sie 100% zgadzam a wiele ludzi tego nie rozumie i mysla
      ze jesli odkladaja pieniadze do skarpety to oszczedzaja i maja ich duzo, a caly
      myk polega na tym ze pieniadz dobrze zainwestowany robi pieniadz!!!
      pozdrawiam i jade dzis w gory na wakacje-Cmok chyba w Twoje okolice?
      • cmok_wawelski Jakie znowu "ciężko??" Inni mają o wiele gorzej! 18.08.04, 09:52
        TYM ludziom to jest dopiero ciężko. Czytam i oczom nie wierzę!
        $11 million in help ????!

        "Health and Human Services Secretary Tommy Thompson and Homeland Security
        Secretary Tom Ridge toured the damage in a helicopter. Thompson announced more
        than $11 million in help, with the majority of the money going to support early
        childhood education centers. "

        P.S. Jeśliby powyższy link nie zadziałał z powodu długości to ten jest zastępczo - a link do
        art. jest obok.

        "It's about helping people restore some sense of normalcy in their lives,"
        Ridge said.

        11 milionów??? 11 milionów to nie starczy na trzy budynki i drzewo (palmę)!
        Jaja sobie robią czy jak? A może mają na mysli odbudowę klasy szopa - czyli aby
        do następnego wiatru?

        "Huragan "Charley" pozbawił prądu 800 tys. osób
        Złodzieje korzystają z okazji

        Prawie 800 tys. osób na Florydzie wciąż pozostawało we wtorek bez prądu po
        przejściu piątkowego huraganu "Charley". Przeszło 2 tys. ludzi mieszka jeszcze
        w schroniskach, a dużo więcej u rodzin i znajomych. 150 tysięcy jest
        pozbawionych połączeń telefonicznych. Liczba ofiar żywiołu wzrosła do 19.

        Na obszarach dotkniętych huraganem brakuje podstawowych środków do życia:
        prądu, telefonu, bieżącej wody, benzyny, pieluszek dla niemowląt, a dla tysięcy
        osób - dachu nad głową.

        "Chciałabym dostać coś do jedzenia" - powiedziała Willie Robinson, czekając w w
        punkcie rozdziału pomocy poszkodowanym przez żywioł w miejscowości Bowling
        Green. "Mam jeszcze coś na dzisiaj, ale do jutra mi nie wystarczy" -
        dodała. "Po tym wszystkim, co człowiek przeżył, można sobie wyobrazić
        desperację każdego z nas" - powiedziała Barbara Winslow, czekając na przydział
        puszkowanego jedzenia, wody i lodu. Temperatura na zewnątrz nie spadała we
        wtorek poniżej 30 stopni Celsjusza. "Nie mamy zupełnie nic, jeżeli jutro
        nadejdzie koniec świata, to pewnie tak będzie wyglądać" - dodała kobieta.

        W kilku miejscowościach po ustąpieniu huraganu zaczęła się plaga rabunków. W
        powiecie Charlotte łupem złodziei padły komputery w remizie strażackiej. Szef
        miejscowej straży pożarnej powiedział, że dostaje wiele meldunków o
        kradzieżach, ale w pierwszej kolejności straż i policja musi pomagać ofiarom
        huraganu. Z obawy przed złodziejami ludzie pozostają w swoich domostwach, nawet
        gdy nie mają dachu nad głową.

        Zwiastunem powracającej normalności było otwarcie urzędu pocztowego w
        miejscowości Punta Gorda, która wraz z Port Charlotte znalazła się wśród
        najbardziej dotkniętych przez żywioł."



      • cmok_wawelski Re: jest mi cholernie ciezko 18.08.04, 14:59
        gaja22 napisała:

        > Kurcze
        > myk polega na tym ze pieniadz dobrze zainwestowany robi pieniadz!!!
        > pozdrawiam i jade dzis w gory na wakacje-Cmok chyba w Twoje okolice?

        No wlasnie. To jest positive idee fix. My na wakacjach wypelniajac swoimi 4-ma
        literami lezaczek plazowy a pieniadz za nas pracuje. Kurcze jeszcze troche mi
        do tego idealu brakuje...
        • lolyta pieniadze a huragan 18.08.04, 15:43
          dla tych ze smykalka.... na obszarach pocharleyowych benzyna chodzi po $100 (sto
          dolarow) za galon. Ci, ktorzy przyjechali do tampy na rok, zeby se tylko troche
          kasy zarobic i wrocic do kraju, to sie chyba nie ciesza specjalnie. no chyba ze
          maja wzmiankowana benzyne w zapasie.

          --
          Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
          Pinezki nie ponosi za nie żadnej
          odpowiedzialności.
          • mika_1 Re: pieniadze a huragan 19.08.04, 05:03
            Szczerze mowiac, nie wiem, czemu na niego tak wsiedliscie od poczatku. Teraz
            jest dyskusja o zakladaniu firm itp. a zaczelo sie od czegos innego.
            I to byla, moim zdaniem, konstruktywna uwaga.
            Zwracajac sie po pomoc - trzeba jeszcze umiec o nia poprosic i umiec z niej
            skorzystac. Sa ludzie, ktorzy moga i chca pomoc, ale nie da sie pomoc takim,
            ktorzy niby czegos chca, ale i tak robia po swojemu.
            Kiedy przyjechalam do Stanow znalam tylko jedna osobe - poznana zreszta w
            necie. Dodam od razu, ze nie jestem nielegalna - jestem jak najbardziej
            legalna, przyjechalam na kontrakt. Ale coz z tego? Bylam zielona jak
            szczypiorek na wiosne. Szczesliwie trafilam na ludzi, ktorzy chcieli i umieli
            mi pomoc. A ja sluchalam, uczylam sie i wyciagalam wnioski. I teraz jest mi
            calkiem dobrze i nie narzekam. Ale sama widze, ile jest osob "madrzejszych" ode
            mnie, ktorzy nie chca sluchac rad i wola "po swojemu".
            Wiec chyba byl to apel o to, aby jesli juz ktos narzeka,
            narzekal "konstruktywnie" - wtedy da sie jakos pomoc.
            Nie wiem, skad te ataki...:(
            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka