agulus
28.02.07, 18:33
Przylecielismy w niedziele pod Waszyngton (DC) na chwile
po sniezycy. Podobno przez te sniezyce wiele samolotow
sporo czasu krazylo nad lotniskiem. My wyladowalismy
punktualnie, ale na lotnisku byly ogromne tlumy ludzi.
Poltorej godziny minelo zanim wyszlismy z lotniska.
Trzeba przyznac, ze organizacja byla na medal :)
Wczoraj kupilismy kompa, wiec mamy juz kontakt
ze swiatem.
Nigdy nie bylam zagranica, wiec pierwszy dzien,
a wlasciwie wieczor byl dla mnie ogromnym przezyciem.
Nie moge sie doczekac, kiedy maz dostanie juz konkretne
zlecenie i pojedziemy gdzies na dluzszy okres, bo
sprobuje znalesc jakis kurs angielskiego.
Zalamujace troche sa obecnie dla mnie moje pierwsze proby
rozmowy z tubylcami. troche czasu minie, zanim zaczne
swobodniej rozmawiac i wiecej rozumiec :(
Pozdrawiam
Agnieszka