boję się

10.07.03, 08:48
planujęmy z mężem wyjazd do Stanów za rok (jak skończy szkołę), on jest
informatykiem - pracę prędzej czy później znajdzie.

boję się o mnie, jestem mgr pedagogiki społecznej lub mge teologii (zależy
kto interpretuje mój dyplom), angielski średni (dogadam się na podstawowe
tematy, rozumiem filmy, książki), obecnie jestem sekretarką (polskie
bezrobocie nie pozwala za bardzo wybierać)

boję się że będe mogła tylko sprzątać "u żydów" (jak to się przewija w wielu
wątkach

piszecie że trzeba iść do szkoly - ale jak? z niedoskonałym angielskim?
naprawdę można się dostać i poradzić sobie? narazie myślę o grafice
komputerowej.

w któryms z wątków przeczytała że są szkoły językowe dla obcokrajowców, na
czym to polega???

pozdrawiam wszystkich cieplutko
    • kropisia Re: boję się 11.07.03, 05:42
      Zanim wyjedziesz to przetlumacz notarialnie swoj index i dyplomy magisterskie a
      potem po przyjezdzie do USA wyslij do jakies organizacji, ktora sie zajmuje
      ewaluacja dyplomow jak na przyklad World Education Services. (latwo ich
      znalezc w internecie.) I nie martw sie, ze angielski nie jest perfekcyjny -
      tylko zanim wyjedziesz staraj sie troche podciagnac. Najlepiej zmus meza, czy
      jakas koleznake zeby tylko komunikowali sie z Toba po ang. Probuj tez czytac
      artykuly po ang. Zacznij od jakichs prostych dupereli typu ploty o gwiazdach
      Hollywood, potem przezrzuc sie na jakies reporataze, a potem na pisma
      pedagogiczne i teologiczne zeby wgryzc sie w to co polsku juz znasz bardzo
      dobrze.
      (Przepraszam, ze gadam jak pani nauczycielki, ale gdybym miala zaczynac tutaj
      od zera to zrobilam to o czym powyzej napisalam.)
      Powodzenia.:)
      • uasiczka Re: boję się 11.07.03, 08:19
        od wrzesnia wybieramy się na konwersacje do jakiegoś native speakera

        mam nadzieję że uda mi się jakąś prace znaleźć (jeśli oczywiście dostaniemy
        pozwolenie) najlepiej social working, może jest lepiej płatna niż w polsce
    • mka16 Re: boję się 11.07.03, 18:47
      Czesc, ja mam zupelnie inny problem, bo nie mam pozwolenia na prace, wiec
      totalna wegetacja. Chociaz moze troche przesadzam. Z tego co obserwuje to chyba
      potrzebuja ludzi od serwisow typu "socia work". Mozna tez zaczac od
      wolontariatu, po czym chyba latwiej byloby sie gdzis wslizgnac na dobre. Poza
      tym nie martw sie, to tylko rok, przezyjesz. Ale mysle, ze sa duze szanse, ze
      cos znajdziesz, grunt to sie nie poddawac. Pozdrawiam. daj znac, gdzie sie
      wybieracie M
    • hanna_m Re: boję się 11.07.03, 20:35
      Popieram woluntariat, koniecznie w atrakcyjnym zawodowo miejscu. Mierz wysoko.
      Ja tez tak startowalam (maz na stypendium) i dostalam w miejscu woluntarioatu
      po paru miesiacach b. dobra prace (dla tej pracy w koncu zostalismy oboje).
      Nigdy bym tej pracy nie dostala przez wysylanie podan.
      Gwarancji nie ma, ale przynajmniej podciagniesz angielski, poznasz ludzi,
      kulture i wracajac do Polski bedziesz miala doswiadczenie z pracy w ... w USA.
      Woluntariat jest popularny w USA i najczesciej zyczliwie przyjmowany.
      • kropisia Re: boję się 15.07.03, 01:47
        Social work - to wszystko zalezy od stanu, w ktorym sie mieszka.
        W moim stanie (Virginia) bez masters degree pracujac w social work zarabi na
        start okolo 25-27 tysiecy. Z Master's (musi to byc master's z social work plus
        licencja stanowa) 35 na poczatek. Podbnie to wyglada w Maryland i Delaware.
        Z slyszalam, ale nie wiem czy to prawda -to w Pennsylvanii social workers maja
        lepiej, bo nie musza miec masters, tylko musza zdac stanowy egzamin i
        zarabiaja gdzies okolo 32-35 tysiecy na start. Jesli zle slyszalam, to mnie
        poprawcie.
        • sondra Re: boje˛ sie˛ 15.07.03, 02:50
          uasiczka napisa?a:

          > planuje˛my z me˛z˙em wyjazd do Stanów za rok (jak skon´czy szko?e˛), on jest
          > informatykiem - prace˛ pre˛dzej czy póz´niej znajdzie.

          Uasiczko, nie chce zmniejszac Twojego entuzjazmu, bo sama uwazam, ze jesli ktos
          jest wytrwaly i pracowity, to predzej czy pozniej odniesie w USA sukces - ale
          musicie pamietac, ze rynek pracy w IT jest teraz bardzo slaby. W ciagu
          ostatnich dwoch lat wielu wysoko wykwalifikowanych informatykow stracilo prace.
          Wielu z nich wyczerpalo juz swoj limit zasilku dla bezrobotnych i zdazylo
          pogodzic sie z faktem, ze trzeba szukac pracy za (sporo) mniejsze pieniadze niz
          dotychczas. Beda oni powazna konkurencja dla Twojego meza. Nikt niestety nie
          przewiduje, ze za rok sytuacja poprawi sie jakos radykalnie.

          To nie znaczy, ze trzeba rezygnowac z planow przyjazdu. Nie znam Waszej
          sytuacji i byc moze maz ma juz jakies perspektywy pracy. Ale trzeba zaczac
          szukac jak najwczesniej, o ile to realne, to jeszcze bedac w Polsce. I jak
          wszedzie, bardzo wazne sa kontakty personalne, znajomosci - czesto nawet
          wazniejsze niz dobre c.v. Trzeba tez byc "elastycznym", tzn. brac pod uwage
          rozne warianty: prace niedokladnie w swojej dziedzinie, w innym stanie/miescie
          niz planowaliscie itp. No i na poczatek trzeba miec troche awaryjnej gotowki.

          > boje˛ sie˛ z˙e be˛de mog?a tylko sprza˛tac´ "u z˙ydów" (jak to sie˛ przewija
          w wielu
          > wa˛tkach

          Na poczatek moze byc i sprzatanie u Zydow (albo Irlandczykow, Chinczykow,
          Wlochow) - zadna praca nie hanbi, a mozna sobie poprawic znajomosc jezyka :-)

          A o kursach grafiki komputerowej moze Ci cos doradzi Sublustris, bo ona pracuje
          w tej dziedzinie. Mnie wydawaloby sie, ze perfect znajomosc jezyka nie bedzie
          tu konieczna do podjecia nauki, ale lepiej zapytac kogos z branzy.
          • uasiczka Re: boje˛ sie˛ 15.07.03, 08:29
            podobno amerykanie chcą dużo pieniedzy za pracę jako programista, dlatego
            firmy ściągaja ludzi z europy - bo są tańsi (ale to tylko podobno ;))

            teraz z kolei zastanawiamy się na anglią - i ciągle nie możemy się zdecydować

            ale mamy jeszcze przynajmniej pól roku zanim trzeba się będzie porządnie
            wziąść za organizowanie wyjazdu.

            a może się w Polsce poprawi.......
            • cmok_wawelski Strach się bać? 15.07.03, 15:08
              Amerykanie ściągają programistów z Europy?
              Kobiety kochane, większej bzdury nie słyszałem od lat!

              Nostryfikowac dyplomy? A po cholerę? Forsę wyrzucać?
              Te serwisy o których wspominacie są do tego, że jak chce się kontynuować naukę
              lub w ogóle powtarzać studia w zawodach wymagających uprawnień (lekarz,
              prawnik itd) to wtedy trzeba sobie to wywalczyć po jak najmniejszych kosztach
              i w jak najkrótszym czasie stąd konieczność drobiazgowego dociekania na którym
              roku była "Higiena" i jaki był wymiar godzin.

              PIES ZE ZŁAMANĄ NOGĄ W dziale HR firm nie chce widzieć żadnych dyplomów a w
              szczególności polskich.
              Piszesz, że masz to znaczy że masz.

              Informatyk z PL (w domyśle "Europy"?) znajdzie pracę szybko?
              NIC BŁĘDNIEJSZEGO!
              Informatycy z USA są ostatnio masowo bezrobotni!
              Prace programistyczne wyjeżdżają ostatnio z USA do Indii w tempie szybszym niż
              Hindusi z kończącymi się wizami H1B.

              Będzie tak: Ty będziesz sprzątać a on budowa. Jak się bedziesz dobrze zwijała
              i pójdzie o Tobie fama to w miesiąc-dwa uzbierasz pełen grafik i będziesz
              przywoziła nawet $700-800 za 6 dniowy tydzień pracy. Samochód i orentacja w
              okolicy wskazane bardzo mocno.
              On z budowy tyle samo.
              To powinno pokryć większość wydatków jeśli będziecie żyli oszczędnie. Po paru
              latach może znajdziecie coś innego a może rozwiniecie się w tych zawodach
              właśnie.
              Znam polskiego inżyniera konstruktora który robi dachy do czego
              wymagana wiedza to kilka tygodni w zawodzie a nie 5 lat studiów. Ona rozwozi
              swoje kobiety do sprzatania i kupili już 5-ty dom - oczywiście pod wynajem.
              Na tym polega frycowe pierwszego pokolenia imigrantów. Im szybciej
              potraktujesz to jako twardą rzeczywistość tym będzie Wam lżej.

              Od około roku na rynku pracy IT panuje największa w historii tego zawodu
              bryndza i nie wygląda żeby rychło miało być lepiej.

              Powodzenia i do dzieła.

              www.paonline.com/mfriend/
              www.geocities.com/unemployed_programmers/
              www.techsunite.org/news/techind/itaa_bet.cfm
              www.hireamericancitizens.org/clevleand.html

              P.S. Jeśli jednak Jaśniepaństwu się ten konept nie spodoba to trudno. Radzę
              wypożyczyć i obejrzeć "Ziemię Obiecaną". Jest to film o pracy i tak czesto
              jest w USA. Kapitalizm - wersja brutalna.
              • bozena73 Re: Strach się bać? 15.07.03, 17:14
                Nie zgadzam sie z Toba co napisales. Moj brat jest programista z Polski i po
                przyjezdzie tutaj dostal sie do pracy w swoim zawodzie, szybko awansowal i
                pracuje teraz w bardzo dobrej firmie w ktorej wykorzystuje swoje doswiadczenie
                i edukacje wyniesiona z Polski. Jest bardzo cenionym informatykiem i co za tym
                idzie bardzo dobrze platnym. Tylko co jest bardzo wazne, aby oczywiscie sie
                dostac do takiej firmy trzeba miec legalne papiery bez nich jest naprawde
                trudno. Ale znam tez taka firme prowadzona przez Polaka ktora moze sponsorowac
                zdolnych programistow z Polski..no ale oczywiscie placa juz nie ta co w
                amerykankich firmach..no ale przynajmniej to nie jest praca na budowie..
                • cmok_wawelski Re: Strach się bać? 16.07.03, 06:19
                  www.cbsnews.com/stories/2003/07/14/eveningnews/main563094.shtml
                  • cmok_wawelski Re: Strach się bać? 16.07.03, 06:32
                    www.hindustantimes.com/news/181_308372,0003.htm - u Ciebie też ten
                    produkt hinduskich informatyków jest nieczytelny? U mnie (IE6 /21" Trinitron)
                    jest do bani. Ale nic to nie zmienia. Jest jak jest i ktoś kto mówi, że jest
                    OK jest dla mnie albo ślepy albo głuchy.
                    www.cnn.com/2003/TECH/biztech/07/14/moves.offshore.ap/index.html

                    POWTARZAM: w jakiejś wąskiej dziedzinie wymagającej SPECYFICZNEGO
                    doświadczenia - może. Cuda się zdarzają.
                    Ogólnie - programista z "polskim" doświadczeniem i "polskim" angielskim - JEST
                    OBECNIE BEZ SZANS.

                    • uasiczka Re: Strach się bać? 16.07.03, 09:26
                      to ja powiem tak - dlaczego kumplowi właśnie amerykańska firma IT odpisała że
                      zaprasza go na rozmowę (pokrywa koszty lotu), daje mieszkanie służbowe i dwa
                      razy w roku przelot darmowy do polski??? myślisz ze poto żeby im dach
                      wymienił???? bo jeśli tak to faktycznie wymiękam
                      • cmok_wawelski Re: Strach się bać? 16.07.03, 13:55
                        Rozmowa jest warunkiem koniecznym do dostania pracy ale niewystarczjącym.
                        Czy kumpel to był Tój mąż?

                        Dom mojego sąsiada jest wyceniony na 1 milion ale nie może sprzedać.
                        Przyjeżdżają chętni, oglądają i tablica "For sale" stoi dalej.
                        My nasz kupiliśmy za 1/4 tego w godzinę i 4-ch się biło.

                        Jestem tu programistą, więc wierz mi że widzę co się dzieje a dzieje się
                        niedobrze. Czy przeczytałaś choć jeden z tych linków powyżej? Czy oni też mają
                        zwidy tak jak ja?
                        • corn_flake uasiczka i Bozena7 17.07.03, 05:23
                          Dziwne wydaje mi sie ze panie nie chca sluchac glosu rozsadku
                          cmoka_wawelskiego. Z osobistego doswiadczenia moge paniom powiedziec ze
                          cmok_wawelski to tega czaszka i wie co mowi. Zaliczalbym jego uwagi do waskiej
                          grupy intelektualistow amerykanskich.

                          W AMERYCE NIE MA PRACY DLA NIKOGO W OBECNEJ CHWILI poza jakimis wysoce
                          fizycznymi profesjami. Uwazam ze pani uasiczka moglaby byc grzeczniejsza w
                          odpowiedzi temu panu: zycia pani nie przekrzyczy. Studia teologiczne sa bez
                          zadnej wartosci, pani maz ma zerowe szanse, diabli wiedza na jakich zasadach
                          wyjezdzacie i angielski brakuje. Prosze byc realistka.

                          Moze ktos kiedys dostal prace z Polski ale to bylo bardzo dawno i nieprawda.
                          Wielu ludzi przyjezdza, pracuja na jakims meat market (plac niewolnkow) ale do
                          domu pisza historie ze pracuja w branzy IT i maja w kontrakcie Bilet Powrotny
                          do Polski... Czesto wracaja w trumnie za pozyczone przez rodzine pieniadze.

                          Dziewczyny, po co wy sie pchacie do tej Ameryki, pracy nie ma bialej ani
                          czarnej, przepisy sa straszne dla nielegalno-cwierclegalnych, jezyka nie znacie
                          albo sie wam wydaje ze znacie, macie wygorowane aspiracje, jestescie
                          nieprzystosowane do realiow, zachowujecie sie po chamsku na forum do samych
                          siebie, wyraznie macie jakies choroby umyslowe/strachy/prozaki. Myslicie ze
                          bedzie tak samo jak na zabawie w Warsiawie, nie? Tu jest wielka konkurencja, sa
                          rozne pieknotki z Ameryki poludniowej, Azji itp i kazda ma dokladnie taki sam
                          plan jak wy, tylko zna lepiej jezyk, i sa CHOLERNIE konkurencyjnie. One
                          naprawde sa latwiejsze od was. Ja juz bym sie dawno ozenil z Polka ot tak z
                          powodow patriotycznych, jak niektorzy trzymaja kolorowego psa, ale to przeciez
                          strach jaki wy bagaz chcecie wniesc czlowiekowi do zycia. Ja np zarabiam duzo
                          jak na jedna osobe ale po cholere mi dzielic si z tym ciezko wypracowanym
                          dochodem? Jeszcze zeby ktoras miala jakis ukladzik do zaoferowania, ale z tego
                          co tu czytam to pisza tu w wiekszosci bardzo niestabilne kobietony z
                          wymaganiami ktore rzucilyby Bagsika na kolana. Prosze sobie przemyslec czy
                          naprawde chcecie obrywac od zycia po zebach i czy nie lepiej dostawac mniej (po
                          tych zebach) w Polsce. Przyjemnych przemyslen zycze.
                          • badfable Re: uasiczka i Bozena7 17.07.03, 06:16
                            To co piszesz jest chore i juz czuje ze wyleczyc sie tego nie da.Wrocisz do
                            samego lub samej siebie(najgorsze jest nieodkrywanie wlasnej osobowosci w
                            postach--za troche --jak Cie przypiecze wlasnorecznie zbudowany byle jaki
                            wizerunek--prowokujesz i nigdy nie wiesz co wywolasz przeskoczysz sprawnie
                            dzieki netowi na inny) Szczescie --fart --to rozumiem ale powtarzania przez
                            caly post nigdy-sa lepsze-atrakcyjniejsze-biegle w mowie i pismie to nie
                            rozumiem .Kompleksy najlepiej leczy sie na spadochronie lub wchodzac w czarnej
                            dzielnicy do czarnego klubu.Nie chce mi sie bo nie pukam w klawisze celem
                            zdolowania innych i mowienia o trumnach pelnych naszych rodakow ale powiem Ci
                            krotko--ani ladna nie jestem ,ani jezyk mi latwo nie przyszedl,ani
                            wyksztalcenie nie te ale radze sobie doskonale i prace mam bardzo dobra i po 8
                            latach moge myslec o przyszlosci w sposob jaki sama sobie wykreuje,i pomoglam
                            kilku takim samym malo atrakcyjnym osobom zeby przetrwaly i tak sie stalo.Twoj
                            post jest zbyt "wewnetrznie-polski" aby Ci uwierzyc.Dzis po 8 latach moge
                            powiedziec --warto bylo.A kolega wlasnie grafik komputerowy dzwoni do mnie
                            codziennie i mowi mi o kolejnych sukcesach w swojej pracy ---a jest dopiero 8
                            miesiecy.Kupil auto --dobre,ma dwa koty w swoim studio i teraz sukcesywnie
                            kupuje sprzet komputerowy i fotograficzny i placi wszystkie rachunki okolo 1800
                            dolarow miesiecznie w terminie ,pomaga rodzinie w kraju i jest bardzo
                            zadowolony z nowej przyjazni z dziewczyna z Chile ,ktora podaje mu kawe i
                            herbate w ciagu dnia pracy.Widzialam --jest piekna.

                            "Zycie jest jak pudelko czekoladek..." bf
                            • corn_flake badfable 17.07.03, 06:33
                              mezczyzna, US, 20 lat. W te wydatki to wierze, bo to latwo zrobic. Samochod tez
                              latwa sprawa, poczekaj niech sie zacznie psuc. Ta kawka donoszona przez
                              chileanke to tez nizle jaja. O koledze nie bede sie wypowiadal bo to publiczne
                              forum i po co mieszac zyciorys jego rodziny. Powtarzam za cmokiem_wawelskim:
                              cudow nie ma.

                              Twojemu postowi brakuje spojnosci i jest makabrycznie dlugi i zawily. Czy
                              pijesz alcohol? Zadna insynuacja ale 'takie jak ty' inaczej nie wytrzymuja
                              stressow. Cieszy mnie ze wierzysz w swoja przyszlosc. To ze przyjechalas 8 lat
                              temu to jest co innego niz jak ktos wyjezdza za kilka miesiecy czy przyjechal
                              rok temu.

                              Moze powiesz ze pracy tu pelno, przyjezdzajcie a zmiescicie sie bo warto zyc w
                              nedzy? Jezli tak, to tak jak i poprzednie dwie lwice jestescie robione z tej
                              samej ignoranckiej gliny. Dlatego wlasnie sie nie ozenilem bo po co mam
                              takich 'przemyslen' wysluchiwac.

                              PS Zglodnialem: jutro ide na lunch do Old Country Buffet. Nie moge isc na obiad
                              (a sa wspaniale zeberka) bo jutro jest wczsniejszy trening :(
                          • uasiczka Re: uasiczka i Bozena7 17.07.03, 09:33
                            nie wydaje mi się żebym była niegrzeczna

                            jesli cmok_wawelski ma prace jako programista to dlaczego innym ma sięnie
                            udać - w polsce też nie ma pracy - a jednak ludzie ją dostaja i zarabiają
                            naprawdę kupę szmalu

                            studia teologiczne to raz - a doświadczenie i kursy w innej dziedzinie to dwa.

                            kumpel - świetny fotografik - na pytanie po co studiuję teologię i gdzie potem
                            znajdzie pracę odpowiadaL "pracę i zawód mam a teologia - po to żeby być
                            lepszym człowiekiem"

                            jesli chodzi o angielski - matura pisemna i ustna z tego przedmiotu na 5 i 5
                            jest - natomiast dla mnie to cąły czas średni poziom w porównaniu z rodowitym
                            anglikiem (to miałam na myśli)

                            skąd wiesz kto jest bez szans a kto je ma???? może zarabiasz jako wróżbita???
                            w takim razie chcialabym wiedzieć jaka będzie pogoda w październiku
                        • uasiczka Re: Strach się bać? 17.07.03, 09:35
                          cmok_wawelski napisała:

                          > Rozmowa jest warunkiem koniecznym do dostania pracy ale niewystarczjącym.
                          > Czy kumpel to był Tój mąż?

                          NIE ODRÓŻNIASZ SŁOWA KUMPEL OD MĄŻ????????????
                          >
                          > Dom mojego sąsiada jest wyceniony na 1 milion ale nie może sprzedać.
                          > Przyjeżdżają chętni, oglądają i tablica "For sale" stoi dalej.
                          > My nasz kupiliśmy za 1/4 tego w godzinę i 4-ch się biło.

                          A CO DO PIERNIK DO WIATRAKA????
                          >
                          > Jestem tu programistą, więc wierz mi że widzę co się dzieje a dzieje się
                          > niedobrze. Czy przeczytałaś choć jeden z tych linków powyżej? Czy oni też
                          mają
                          > zwidy tak jak ja?

                          JAKIM CUDEM JESTEŚ TAM PROGRAMISTĄ SKORO "TAK ŹLE SIĘ DZIEJE". Z TWOICH POSTÓ
                          WYNIKA ŻE POWINIENEŚ TRAWNIKI KOSIĆ
                          • cmok_wawelski Re: Strach się bać? 17.07.03, 14:50
                            uasiczka napisała:


                            > JAKIM CUDEM JESTEŚ TAM PROGRAMISTĄ SKORO "TAK ŹLE SIĘ DZIEJE". Z TWOICH
                            POSTÓ
                            > WYNIKA ŻE POWINIENEŚ TRAWNIKI KOSIĆ

                            Już Ci kochana wyjaśniam, skoro sobie tak sympatycznie dyskutujemy jak Polka
                            z ... Rumunem?
                            Jestem (jeszcze/na razie - niepotrzebne skreslić) programistą z powodu
                            poprawiania (piszą je już w Indiach) programów. Płacą dobrze - to inny powód.
                            Lubię to - to kolejny. Wszystko to jednak może być warunek - mimo że
                            konieczny - niewystarczający.

                            Kilka ładnych lat zajęło mi żeby z mycia okien tuz po przyjeździe (POMIMO
                            POLSKIEGO DYPLOMU!) za $10/godz. dojść do obecnych 60.
                            Ja się nie brzydzę jakąkolwiek pracą byle ją mieć.
                            Jako konsultant wystawiam jednak klientom rachunki na $150/godz. a więc
                            zarabiam dla firmy spora kasę ale m.in. zapewne stąd na horyzoncie tego
                            idealnego obrazka pojawili się Hindusi, którzy to samo oferują za n.p. $45 -
                            tyle że zdalnie co wielu klientom wydaje się na razie nie przeszkadzać.
                            Ale nie w tym problem. Problem w tym, że nie mam ŻADNEJ pewności czy za
                            tydzień lub miesiąc nie będę oferował się z naprawianiem komputerów za 10-
                            15/godz. i myciem okien w międzyczasie, bo z 55 osób w firmie przed rokiem
                            zostało nas aktualnie 24.
                            Może tego nie wiesz (bo i skąd, na teologii tego nie uczą, zreszta manier
                            chyba też nie za bardzo?) ale typowy okres wypowiedzenia w USA wynosi 2-4
                            GODZINY. Czyli jak wracasz po ostatniej rozmowie z szefem to już hasło w Twoim
                            komputerze nie działa i najczęściej czeka na Ciebie już Pan z ochrony budynku.
                            Mój sąsiad z pustego już dzisiaj "kubikula" pod oknem tak właśnie tydzień temu
                            kończył swoją karierę po 11 latach w firmie. W piątek w południe powiedzieli
                            mu, że im przykro ale nie ma dosyć kontraktów i dzisiaj jest jego ostatni
                            dzień. Był super fachowcem w tym co robił. Wiele razy z nim pracowałem. Miły
                            gość poza tym.
                            Przez najbliższe 6 miesięcy będzie dostawał zasiłek. 60% zarobków lub ~$450 -
                            którekolwiek będzie mniej. Czyli $450 bo zarabiał pewnie z 80-100 tys./rok.
                            Oczywiście od tego będzie też podatek.
                            Ma dwoje dzieci na prywatnych uczelniach. Bedą zawiedzione, że trzeba sie
                            będzie przenieść na słabe stanowe bo nie ma już szans na to czesne 15-20
                            tys./rok dla każdego. Dobrze, że dom w dużej części spłacony ale też nie do
                            końca.
                            Za auta leasing jest ~ $1000/mies. Podatki roczne za dom $12 tys. Może trzeba
                            będzie dom sprzedać bo w wieku 53 lata po skończeniu zasiłku za pół roku czeka
                            go praca w sklepe z jakimis pralkami za $8/godz. Minus podatek i minus ew.
                            rachunki medyczne bo sklep nie daje ubezpieczeń.

                            I co TY ZE SWOJĄ MATURĄ NA 5 O TYM WIESZ?

                            A trawniki koszę także, tyle że na razie swoje bo nie stać mnie na ekipę
                            Meksykanów co tydzień za $50-100.
                            Czy to koszenie trawników miało mnie obrazić?

                            Mimo kreowania się na "ę" i "ą" tych "mordeczek i łapaczek" jesteś prostą
                            chamowatą babą o aspiracjach, które w którymś momencie zostaną przytemperowane
                            do zera. Najsmutniej będzie kiedy będzie to na obczyźnie, daleko od
                            wszystkiego co znasz jako "dom".

                            Bywaj więc "mordeczko" zdrowa.
                            Cmokając w buziaczka....

                            Twój Wawelski.

                            P.S. Wyjaśnij mi jeszcze dlaczego Ciebie to poniżej miałoby nie dotyczyć?
                            Dlaczego Ty jesteś z innej gliny?
                            Czy jak tam na tę stójke przyniesiesz swój dyplom to wysuniesz się na początek
                            kolejki a jeszcze przed kolejkę za kulturę osobistą z poręczeniem na nią od
                            znajomego fachowca "IT"?

                            "Latem trudniej o prace na 'plejsach' -
                            Stojka na Williamsburgu.

                            Polki czekajace na williamsburskiej stojce na oferty pracy mowia, ze
                            jak "Europa sie otworzy", to nie beda juz szukac zatrudnienia w Ameryce.

                            "Moj znajomy byl kilka tygodni temu w Holandii ­ mowi jedna z ok. 100 Polek,
                            ktore przyszly na stojke w srode rano ­ dostal 10 euro na godzine". Wprawdzie
                            znajomy "harowal" i przez to "schudl 10 kilogramow", ale niezle zarobil.
                            Kazdego dnia pracowal po 10-12 godzin. Kolezanka rozmowczyni "Nowego
                            Dziennika" potwierdza jej wypowiedz. Jest pewna, ze zachodnia Europa moze stac
                            sie powazna alternatywa dla Polakow przyjezdzajacych, aby pracowac w Ameryce.
                            Informuje, ze przeczytala "ciekawa" wiadomosc w jednej z nowojorskich gazet
                            polonijnych, z ktorej dowiedziala sie, ze w tym roku 250 tys. Polakow zrywa
                            wisnie i truskawki w Niemczech. "Lepiej jechac do Niemiec, Belgii czy
                            Holandii, bo blizej, na weekend mozna wsiasc w autobus i odwiedzic rodzine w
                            Polsce" ­ mowi.

                            Stojka, na ktorej Polki wyczekuja na oferty pracy, byla w ostatnich dwoch
                            latach przenoszona dwa razy. Najpierw znajdowala sie na rogu Hooper Street i
                            Lee Avenue. Po skargach wlascicieli pobliskich sklepow, ktorzy twierdzili, ze
                            Polki blokuja chodniki, przeniesiono je na rog Marcy i Division Avenue. Jednak
                            kilka tygodni temu na rogu rozpoczeto wymiane chodnikow i remont budynku, a
                            miejsce ogrodzono. Polki musialy wiec stanac po drugiej stronie ulicy. Wysilki
                            przeniesienia stojki w jeszcze inne miejsce ­ przy 280 Marcy Avenue ­ na razie
                            nie daly rezultatu. Polki wola czekac na wolnym powietrzu, nie w sali
                            latynoskiego kosciola Transfiguration Church.

                            Na stojke przy jednym z mostow nad Brooklyn-Queens Expressway przychodza
                            kobiety z roznych krajow. Glownie Polki, ale jest sporo Latynosek, kilka
                            Rosjanek czy Ukrainek.

                            "Chcemy, zeby Polki przylaczyly sie do nas" ­ mowi reporterowi "Nowego
                            Dziennika" Gracida Moduento z Peru. The Latin American Workers Project,
                            organizacja, ktorej jest czlonkiem, szuka dla Polek i Latynosek
                            innego "bezpiecznego" miejsca na Williamsburgu i roztoczenia nad nimi opieki
                            socjalnej. Polki nie sa jednak oferta zainteresowane. "My tu przyjezdzamy na
                            dwa-trzy miesiace, a potem wracamy do Polski" ­ odpowiadaja zgodnie.

                            Wszystkie narzekaja na warunki pracy. "Rzadko ktora Zydowka daje nam mop
                            (szczotke do czyszczenia podlog)" ­ mowia. Szorowanie podlog odbywa sie wiec
                            przy uzyciu szmaty, na kolanach. "Niech pan popatrzy, jakie mam starte nogi" ­
                            podciaga nogawke spodni jedna z nich. Polki mowia, ze Zydowki sa bardzo
                            wymagajace, rzadko oferuja cos do picia w czasie ciezkiej pracy, chociaz
                            niektore pod koniec dniowki, oprocz zaplaty, dorzucaja kilka dolarow na subway.

                            Przelicznik dolara na zlotowke jest wciaz jednak korzystny. To sprawia, ze
                            dziesiatki Polek, w wieku od 20 do 60 lat, rokrocznie wyjezdzaja za
                            Atlantyk. "W zeszlym roku pracowalam przy zbiorze pomidorow w Polsce ­ opowiada
                            jedna z mlodych kobiet ­ Stawka wynosila 3 zlote na godzine. Za 10 godzin
                            pracy ­ wylicza ­ mozna bylo zarobic 30 zlotych. Tu, w Ameryce przy sprzataniu,
                            30 zlotych mozna zarobic w ciagu godziny (8 dolarow za 60 minut pracy)".

                            Mozna wiec smialo powiedziec, ze nawet jesli za kilka lat "Europa sie
                            otworzy", ale dolar w stosunku do zlotowki czy euro pozostanie mocny, to Polki
                            z Torunia, Wysokiego Mazowieckiego czy Grudziadza wciaz beda przyjezdzac na
                            stojke do Williamsburga. Ponadto jest watpliwe, czy rynek pracy w Europie
                            Zachodniej bedzie rzeczywiscie tak chlonny i zapewni prace setkom Polek i
                            Polakow.

                            Pomimo minorowych nastrojow zwiazanych z mala liczba ofert pracy od zydowskich
                            pracodawcow Polki na stojce zartuja i pocieszaja sie nawzajem. "Czemu ona taka
                            nerwowa ­ mowi z usmiechem o kolezance pani wygladajaca na 60 lat ­ pewnie seksu
                            jej brakuje".
                            www.dziennik.com

                            • cmok_wawelski Podsumujmy polską paniusię - teologa-pedagoga 17.07.03, 16:05
                              uasiczka napisała:

                              > ... angielski średni (dogadam się na podstawowe
                              > tematy, rozumiem filmy, książki), obecnie jestem sekretarką (polskie
                              > bezrobocie nie pozwala za bardzo wybierać)


                              > jesli chodzi o angielski - matura pisemna i ustna z tego przedmiotu na 5 i 5

                              ORAZ

                              > piszecie że trzeba iść do szkoly - ale jak? z niedoskonałym angielskim?
                              > naprawdę można się dostać i poradzić sobie?


                              ORAZ
                              > planujęmy z mężem wyjazd do Stanów za rok (jak skończy szkołę), on jest
                              > informatykiem - pracę prędzej czy później znajdzie...

                              Nie moja droga sekretarko, która chciałaby być prezeską "ale polskie
                              bezrobocie..." itd. ON MOŻE BĘDZIE informatykiem kiedy:
                              a) skończy tę szkołę
                              b) dostanie tę pracę i przyniesie pierwszą wypłatę
                              c) popracuje z miesiąc lub 5 a może nawet rok lub dwa.

                              Informatyk - jak pilot. Bez samolota i linii lotniczej to on "chce być" a jak
                              skończy kursy i szkoły, zda egzaminy, przyjmą go do linii i dadzą mundurek i
                              czapeczkę ze złotymi skrzydełkami - to dopiero wtedy - naiwna paniusiu z
                              tupecikiem - nim będzie.

                              uasiczka napisała:
                              > nie wydaje mi się żebym była niegrzeczna

                              A Wam miłe forumowiczki jak się wydaje n/t naszej symaptycznej sekretarki?
                              • corn_flake Jak ja cie lubie czytac. Zupelnie jakbym 17.07.03, 17:26
                                przegladal swoje doswiadczenia. Mialem zamiar skomentowac przebojowa odpowiedz
                                pani z blotkiem na mordusi ale uprzedziles mnie. Dodam, ze pracowalem w swoim
                                zawodzie i z dyplomami z Polski nieomal po wyjsciu z samolotu (30 dni),
                                samochod kupilem za przywiezione $500 (ale musialem go parkowac prawa strona do
                                scian i od ludzi bo jej po prostu brakowalo. Palil kilka litrow na miesiac ale
                                oleju a o benzynie to lepiej nie mowic. Ubezpieczenia nie mialem bo nie
                                wiedzialem jak zalatwic a poza tym nie mialem prawa jazdy i pieniedzy. Za
                                pierwsze pieniadze (miesiac pozniej) kupilem nieco lepszy samochod i wtedy
                                przezylem szok: praca wcale nie musi trwac cale zycie a o jej zakonczeniu
                                dowiaduje sie czlowiek w piatek lub poniedzialek, rano lub po poludniu (jak
                                poniedzialek to rano, jak piatek to po poludniu), w kwietniu lub w sierpniu, i
                                albo dadza miesiac (bardzo czesto) zaplaty albo rok (bardzo rzadko). Czesto tez
                                nic. I tak rok po roku, wszystkie szkoly zachodnie jakie mozliwe i potrzebne i
                                nic. Rodziny nie mam wiec gwizdze na ten nomadyczny tryb zycia ale powiem wam
                                mile panie, tu leca mocne slowa, cos jest k. nie tak z tym USA ze tyle ludzi
                                jest bez pracy iz kwalifikacjami o jakich mozecie sobie pomarzyc. Nie pisze
                                tego zeby straszyc ale moze ktos tam JESZCZE sie zastanowi zanim wyciagnie
                                ostatni grosik ze skarpety na Hameryke. To ze mnie sie udalo czy czy cmokowi,
                                nam by sie jeszcze lepiej udalo w Polsce, relatywnie oczywiscie. Ten strach o
                                ktorym cmok_wawelski pisze, jest jak najbardziej realny i zdarza sie
                                codziennie. Zolci i sniadzi przejmuja cale projektowanie, obsluge klienta,
                                servis itp. Osobiscie nie rozumiem tego, widze jaki syf wraca z Indii
                                (konkretnie robia dla nas programy ktore owszem w malym detalu dzialaja tylko
                                tak ogolnie to nie).
                                GATT i NAFTA zaczely ten proces i to co jest teraz, jest rezultatem. Moze ktos
                                cos z tego zrozumial, argument ze mnie sie udalo to tobie tez, to jest do
                                niczego. Ja mowilem po angielsku jak mialem 11 lat nie mowiac ze zarabialem na
                                siebie (w Polsce jak mialem 18 wlasnie tym jezykiem) a mimo wszystko przyznaje
                                ze jezyk jest dla Polaka wyjatkowo trudny i Polakom sie tylko wydaje ze mowia
                                po angielsku. Mniej wiecej tak samo jak wydaje im sie ze mowia po rosyjsku.

                                Po drugie mam fach ktory idealnie pasowal do ekonomii 20 lat temu i nadal
                                pasuje chociaz wyraznie sie pogorszylo. Niech tu napisza jakiesz bardziej
                                doswiadczone kobiety ktore spedzily jakis dluzszy czas w USA a nie jakies
                                rozegzaltowane cioty, 'typu bo kolega'. Acha, jak sie komus nie podoba ze ja
                                tu pisze to prosze sobie zalozyc sobie wlasne hermetyczne forum prywatne. Pania
                                Bozene7 przepraszam ze ja czepilem- nie zauwazylem ze to pani forum.

                                Na razie jest tragicznie nawet dla legalnych i to przy najlepszych ukladach
                                planet, a na razie nie widac konca tego bagna i byc moze polepszy sie na
                                jesieni (tylko nie iwadomo ktorej).
                                • abi_gail Re: Jak ja cie lubie czytac. Zupelnie jakbym 23.07.03, 16:16
                                  Przyjechałam do Stanów rok temu, na wizę turystyczną. Wykształcenie średnie.
                                  Planowałam posiedzieć pół roku i wrócić. Bilet powrotny kupiłam w Polsce.
                                  Szukałam pracy i znajdowałam. Sprzątanie, bawienie (albo jak kto woli
                                  opiekowanie się) dzieci. Wiem jak wygląda łazienka Hindusów, którzy nie
                                  sprzątali jej od 3 miesięcy. Wiem jak się potem wymiotuje gładko. Wiem jak
                                  traktują człowieka, który nie może opowiedzieć o sukcesach w pracy. Albo z
                                  jakim politowaniem patrzy się na kogoś kto operuje nie-perfekcyjnym angielskim.
                                  Zostałam dłużej z powodu mężczyzny.
                                  Moja przyjaciółka z Baku jest nauczycielem angielskiego. Z dyplomem.
                                  Przyjechała tutaj po odbiór świadectwa z amerykańskiej uczelni (w Baku - w
                                  filli tej uczelni zrobiła MBI). Została dłużej z powodu mężczyzny. I też
                                  pracowała. W sklepie - 8 dol/godzinę, i jako babysitter - jakieś 150 tygodniowo.

                                  Ale pewnie są ludzie, którym się powiodło. Z różnych przyczyn.

                                  Widuję faktycznie bardzo atrakcyjnych, świetnie wykształconych, władających
                                  dobrym angielskim cudzoziemców, którzy mają takie same zyciowe plany - podbój
                                  Ameryki.
                                  Prawda jest więc gdzieś pośrodku. Może być interesująco. Może być doskonale,
                                  może być tragicznie. Na pewno będzie trudno. Cholernie trudno.
                                  • cmok_wawelski Re: Jak ja cie lubie czytac. Zupelnie jakbym 23.07.03, 16:29
                                    A doctor, a lawyer, and a rabbi walk into a bar and the bartender says, "What
                                    is this, a joke?"

                                    A tak w ogóle to zdaje się NAWET w PL ostatnio tak się amerykańsko jakoś
                                    porobiło, że samo skończenie studiów + ubiór + wizyta u fryzjera niewiele poza
                                    dobrym samopoczuciem mogą gwarantować. Mylę się?
                                    • drizzlys Re: Jak ja cie lubie czytac. Zupelnie jakbym 23.07.03, 23:22
                                      Wawelski, czy jestes z Krakowa czy tylko pamietasz smoka z wycieczki szkolnej?

                                      Dobrze piszesz, tak jest naprawde. Pozdrowienia od krakowiana.

                                      Uasiczka, zawsze jest tak ze jakos to bedzie. Tak bylo 20 lat temu kiedy
                                      przyjechalem na ten kontynent jako informatyk po ukonczeniu "elitarnego
                                      wydzialu" znanej polskiej uczelni. Akurat trafilem na recesje a do tego slaby
                                      jezyk etc. Ale po 6-ciu miesiacach juz pracowalem w zawodzie i tak to sie
                                      ciagnie do dzisiaj. W swojej dziedzinie jestem wysokiej klasy specjalista z
                                      niewielka konkurencja na tym kontynencie.

                                      Uasiczka, zastanow sie czy sie nadajesz do emigracji. Kilka szczerych
                                      wypowiedzi spowodowalo ze sie juz zaczelas wycofywac z planow emigracyjnych.
                                      Ale w zyciu tak jest ze ZAWSZE sa jakies przeszkody. Wiec tak serio traktujesz
                                      swoje plany?

                                      DrizzlySpike
    • uasiczka Re: boję się 18.07.03, 08:31
      coś czuję że polacy wszędzie tacy sami - jak pies ogrodnika, sam nie zje -
      drugiemu nie da.

      chyba zostaniemy przy starej dobrej europie
      • uasiczka Re: boję się 18.07.03, 08:49
        która to decyzja nie zostala podjęta pod wplywe dyskusji na forum (OczyWiście)
    • cmok_vvavvelski Re: boję się 24.07.03, 00:02
      Po zastanowieniu sie nad twoim dramatycznym tytulem wydaje mi sie, ze jednak
      masz racje bojac sie. To jest normalne bac sie o siebie, partnera i przyszlosc.
      Najlepiej sobe z tym poradzic szukajac spokoju ducha i porady u dziewczyn w
      podobnej sytuacji. Razem bedzie latwiej podtrzymywac sie na duchu.
      Najwazniejsze to odlozyc wszelkie zakupy do czasu wyjasnienia niepewnej
      sytuacji, zrobic sobie maseczke z ogorka, polezec na kanapce u zadzwonic do
      przyjaciolki ktora zrozumie. Czasem dobrze sobie popiskiwac pod koldra jak nikt
      nie slyszy i lapkami przetrzec oczka. Jutro bedzie lepiej :)
Pełna wersja