Dodaj do ulubionych

Jak to z wami wlasciwie jest?

12.09.03, 18:58
Napiszcie prosze... jak to z wami wlasciwie jest. Niektore z was pisza tu
o "powrotach" do Polski o poczatkowych trudnosciach w znalezieniu sie lub o
Polsce w taki sposob, ze mi to pytanie nie daje spokoju.

Czy wasza decyzja o emigracji sprowadzila sie dla was tylko do tzw. "mamony"
lub generalnie sytuacji materialnej? Czy gdybyscie tej "mamony" mialy dosyc,
byly niezalezne finasnowo, to czy wszystkie wrocilybscie do Polski a jesli
tak to dlaczego??

Znam wielu Polakow, ktorzy po latach emigracji na Zachodzie maja jakis tam
stosunek, sentyment do starej ojczyzny ale za nic nie chcieliby wrocic na
stale do tego "cyrku", "polskiego piekla" bo wrosli w ta nowa KULTURE i te
kultury (co tu duzo mowic) maja chyba z reguly wiecej do zaoferowania niz
nasza chlopsko-szpanersko-chamska kultura polska.

Dajcie jakas wasza definicje emigracji:
1) bolesne, rozdzierajace serce wyrzeczenie i oderwanie od korzeni w imie
lepszej przyszlosci?
2) wyzwolenie sie i bezcenne doswiadczenie przezycia dwoch lub wiecej kultur?
3) zwykla przeprowadzka (jak i w Polsce z Radomia do Zamoscia) w poszukiwaniu
lepszej pracy, perspektyw? Swiat jest przeciez coraz mnejszy....
4)?
5)?
6)?
.........

Odezwijcie sie prosze...
Obserwuj wątek
    • superkret Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 12.09.03, 19:59
      w wiekszosci przypadek.
      a to wylosowana karta, a to przyjazd 'na troche' by uzbierac troche zielonych
      albo dojazd do chlopaka, ktory dobrze sobie poczynia w USA.
      zastanowienie przychodzi pozniej, kiedy okazuje sie ze ta chwila w Stanach
      chwila nie jest, a wtedy o decyzja o powrocie jest trudniejsza.
      • nineczkas Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 12.09.03, 23:24
        ilu ludzi tyle powodow emigracyjnych.. choc nie ma co ukrywac, ze
        wiekszosc wyjechala z Polski za lepszym zyciem a co za tym idzie
        za wiekszymi pieniedzmi. Ci co mieszkaja w Europie ale nie w
        Polsce, pewnie az tak tesknoty za krajem, a moze bardziej za
        rodzina nie odczuwaja jak Ci co przylecieli do Stanow. Jednak jest
        to dosc daleko.. no i te wizy dla rodzin.

        ja jestem tutaj dwa lata.. i nie odczuwam tesknoty za krajem.. ale
        odczuwam tesknote za mama. Jak rozmawiamy przez telefon a jest
        to dwa, trzy razy w tygodniu to czujemy sie obie tak jakbysmy byly
        blisko siebie..a tak nie jest. To jest najgorsze.
        Nie przylecialam do Stanow za kasa. Nigdy nawet nie
        przpuszczalam, ze bede mieszkala poza granicami Polski.. Wiec
        dlaczego tutaj jestem.. bo jest tu moj maz..i tylko dlatego, rownie
        dobrze moglabym mieszkac zupelnie gdzies indziej. Moj maz od
        dziecka marzyl, zeby mieszkac w Dolinie Krzemowej i tutaj
        pracowac.. to bylo jego marzenie z dziecinstwa, ktore udalo mu sie
        spelnic. a ja nie chce mu tego odbierac..tymbardziej, ze jest mi
        tutaj dobrze... tylko gdzie ta mama :(..
    • edytkus Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 12.09.03, 23:50
      Przylecialam tu na wakacje odwiedzic rodzine. Nigdy nie planowalam tu pracowac
      ani mieszkac, ale juz w pierwszym tygodniu pobytu poznalam mego obecnego meza i
      tak moje nie-plany wziely w leb :) A teraz nie planuje powrotu do Polski, nie
      chce i nie moge (maz, dziecko). Zreszta to bylaby ponowna emigracja.
    • bozena73 Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 13.09.03, 14:59
      Maryszka-
      Bedac ciagle pod wplywem mojego ostatniego pobytu w Polsce na wakacjach, gdy
      widzialam Polske piekna, sloneczna, ukwiecona, to tak, tesknota wrocila
      chociaz przed wyjazdem bilam sie z myslami czy moze by jednak byloby warto
      gdzies wyskoczyc na Karaiby (dwie,trzy godziny lotu) gdzie pogoda
      zagwarantowana, lazurowa woda, calkowicie wakacyjny klimat, a tu myslalam
      sobie jade do Polski gdzie morze zimne, drogo, znajomych prawie nie mam...
      Ale to sie okazalo calkowicie nieprawda...Nie mam sentymentu do lazurowej
      wody, do goracego slonca ..mam sentyment do naszych przepieknych polskich lak
      i do bocianow i to miedzy innymi sprawilo ze wakacje mialy podwojna urok.
      Dlatego teraz sobie tak mysle a moze jednak bym wrocila..
      Jestem tu juz 12 lat, kupa czasu, czuje sie bardzo zwiazana z tym krajem,
      tragedia sprzed dwoch lat jeszcze bardziej ukazala jak bardzo jestem zlaczona
      z tym miastem, i z moja amerykanska codziennoscia. Przypadek sprawil ze tu sie
      znalazlam z rodzina, podczas pierwszego losowania bylismy tymi "szczesliwcami"
      ze dostalismy papiery pobytu stalego. Jako siedemnastolatka bylam taka
      szczesliwa ze pojade do Stanow ze uciekne przed matura..Och, nawet wstydze sie
      teraz o tym pisac. Przeszlam tutaj przez tyle prac ze teraz naprawde nie
      zlicze ile ich bylo, teraz w koncu pracuje w firmie zajmujac sie tym co
      skonczylam tu na studiach, mam ubezpieczenie, plan emerytalny, wakacje, niezle
      zarobki, wiec to daje mi poczucie przynaleznosci do tego miejsca...Takze cala
      rodzinka jest tutaj wiec to tez jest duza roznica. Tam jest nasze serce gdzie
      sa najblizsi...
      No i wlasnie w tym momencie slucham radia Alfa z Krakowa, weekendowy Nowy
      Dziennik lezy na stole, wieczorem ide do polskiego klubu sie spotkac z
      polskimi znajomymi..jutro moj ulubiony serial w TV Polonia..wiec tak naprawde
      jak to ze mna jest???
      Sama juz nie wiem..Czy kiedys wroce do Polski? Pewnie tak.. Czuje dokladnie
      jak obywatelka dwoch krajow..ale Ojczyzne mam jedna. I to narazie mi wystarcza.
      • sonia222 Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 13.09.03, 17:37
        Cudownie się czyta Wasze posty. Tak na prawde nikt nie moze zrozumiec nas, jak
        tylko inne osoby w tej samej sytuacji, jestesmy tak mi sie wydaje, w takiej
        dziwnej strefie pomiedzy, ani Amerykanie, ani Polacy, ktorzy nigdy nie
        wyjechali nie sa w stanie zrozumiec. Ja teraz znalazlam sie na prawdziwym
        rozdrozu, przyjechalam troche zarobic na rok z zamiarem powrotu, teraz wracam,
        juz niedlugo bo za 3 msc. i mam takie rozdarte serce. W Polsce mam prace, ktora
        na prawde lubie, a tu wlasciwie musialabym zaczynac od poczatku, skonczyc
        szkole lub nostryfikowac dyplom. Oczywiscie dochodzi sprawa pobytu legalnego,
        bo na czarno sobie nie wyobrazam. Zobaczymy, wysle dokumenty na loterie. Jesli
        wygram bede miala wtedy powazny problem, bo jakos mnie tu strasznie ciagnie i
        tak bardzo kocham NY.
        Dzieki dziewczyny za posty i zalozenie tego forum.
        Ciesze sie, ze mozemy sie wspierac.
        sonia
    • lolyta Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 13.09.03, 18:33
      Na pewno nie dla kasy. W Polsce bylam w drugim prog podatkowym i zylam na
      wystarczajacym poziomie. Wystarczylo, zeby raz na rok przyjechac czy do USA czy
      gdzie indziej powydawac pieniadze, a nie pozarabiac.
      Na pewno nie dla tutejszej "kultury" - strasznie mi sie przykro robi, kiedy
      czytam cos w stylu "...nowa KULTURE i te kultury (co tu duzo mowic) maja chyba
      z reguly wiecej do zaoferowania niz nasza chlopsko-szpanersko-chamska kultura
      polska" bo to zwyczajnie nieprawda. Jesli ktos chce Polske postrzegac w ten
      sposob, jego prawo i jego sprawa. I jesli wiekszosc polakow tak ja widzi, to
      zaczynam rozumiec, ze dzieci polskich imigrantow traktuja mowienie po polsku
      jako mega-obciach. Ale to nie jest tak, ze u nas tylko chamstwo a w Ameryce
      taaaaaka kultura... kiedys pisalam prace o czasopismach teatralnych, weszlam w
      siec na strony dwoch najbardziej renomowanych amerykanskich czasopism, jedno na
      okladce anonsowalo Grotowskiego, drugie Kantora...
      Glowny powod dla mnie to prawo imigracyjne - imigrant w USA ma o wiele wiecej
      mozliwosci niz imigrant w Polsce, innymi slowy latwiej jest mnie tutaj niz
      mojemu mezowi w Polsce, gdzie mieszkalismy kilka lat i zdazylismy to
      przetrawic.
      Oczywiscie tu sa tez wieksze mozliwosci rozwoju zawodowego, nie znaczy to ze w
      Polsce ich w ogole nie ma, ale tu jest latwiej. Ale ten powod jest na drugim
      miejscu, gdyby byl jedyny, nie bylby dla mnie wystarczajacy zeby sie tu znalezc
      na stale.
    • gatta_gatta Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 14.09.03, 03:05

      Zdecydowanie nie dla mamony. jak wiele z moich poprzedniczek w Polsce mialam
      bardzo dobrze. zostawilismy tam (wraz z mezem Amerykaninem) piekne mieszkanie i
      nadzieje na zycie w Europie, i zamienilismy to na zaczynanie wszystkiego od
      poczatku: spracanie kredytu za dom, samochody, nowe meble, widelce, poduszki
      etc... tak samo jak Lolyta pogodzilam sie z faktem, ze Amerykaninowi w US
      latwiej znalezc prace niz Amerykaninowi w PL. wiec jestem tutaj, obserwuje,
      porownuje, wyciagam wnioski, ale napewno nie przeliczam. tutaj jest po prostu
      inaczej. nie lepiej, nie gorzej - inaczej. ale napewno nie jest latwo.
      przynajmniej dla mnie.
      z wymienionych przez Maryszke mozliwosci wybralabym ta czwarta i zdefiniowala
      jako zwykla przeprowadzke polaczona z oderwaniem od korzeni w imie przyszlosci
      (mam nadzieje lepszej), dzieki ktorej mam mozliwosc poznania wielu kultur.
      poddalam sie biegowi wydarzen i znalazlam sie tutaj.

      ~~~~~
      Pracuj, jakbys nie potrzebowala pieniedzy,
      Kochaj, jakby nikt Cie nigdy nie zranil,
      Tancz, jakby nikt nie patrzyl,
      Zyj, jakby to bylo Niebo na Ziemi
      Celaleddin Rumi
      • sublustris Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 14.09.03, 18:22
        Tez zostawilam piekne mieszkanie w Polsce, jednakze na miesiac przed powrotem
        okradziono je kompletnie. Caly profesjonalny sprzet przepadl (fotograficzny),
        plakalam jak bobr.
        • kropisia Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 16.09.03, 03:04
          Ja przyjechalam tutaj ze wzgledu na chlopaka-Amerykanina, ktory jest obecnie
          moim mezem. Mamona nie miala znaczenia - chlopak finansowo nie mail nic do
          zaoferowania, tylko swoje wielkie serce. Nie jestesmy bogaci, ale tez nie
          jestesmy biedni i nie borykamy sie finansowa od wyplaty do wyplaty.

          Gdy myslimy o dziecku to zastanawiamy sie zeby urodzic je i wychowac w Polsce,
          zeby mialo dostep do dwoch kultur, dwoch swiatopogladow. Polska wydaje mi sie
          jakos bardzoej przyjazna dzieciom, moze dlatego, ze mialam w niej bardzo
          szczesliwe dziecinstwo i chcialabym tego samego dla mojej przyszlej corki czy
          syna.

          Myslimy o tym by pomieszkac w Polsce, ale przeraza naz bezrobecie, w ktorym
          Amerykanin ze slaba znajomoscie polskiego chyba nie jest specjalnie
          poszukiwanym kandydatem. No wiec mamy takie rozne obawy...
          • sublustris Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 16.09.03, 03:15
            kropisia napisała:

            > Ja przyjechalam tutaj ze wzgledu na chlopaka-Amerykanina, ktory jest obecnie
            > moim mezem. Mamona nie miala znaczenia - chlopak finansowo nie mail nic do
            > zaoferowania, tylko swoje wielkie serce.

            Bardzo mi sie podoba, co napisalas...
    • maryszka dziekuje za wasze opinie 16.09.03, 09:24
      Strasznie ciekawie sie to czyta. Moze jeszcze wiecej napiszecie? Mnie sie
      wydaje, ze w przypadku emigracji nawet za ocean coraz trudniej mowic
      o "wyrywaniu korzeni" i innych dramatycznych odczuciach - nawet mimo rozterek
      wielu emigrantow.
      Swiat stal sie strasznie maly. Nawet ten internet. Niby nic, a pogadac mozna,
      prawie live.

      To nasze (troche rozdzierajace) przywiazanie do ojcowizny to tez taka nasza
      typowo polska przypadlosc. Przypominam sobie artykul pewnego polskiego
      profesora, ktory wiele lat wykladal w Polsce, Anglii i Stanach. Pisal o tym,
      jak bardzo uderzajace dla niego byla ta swoista "nieruchliwosc" polskich
      studentow i lek przed opuszczeniem rodzinnych stron. Podczas gdy dla mlodych
      Anglikow, Australijczykow czy Amerykanow wyjazd za ocean lub generalnie ciagla
      zmiana miejsca to oczywistosc, marzeniem zdecydowanej wiekszosci jego polskich
      studentow bylo dorobienie sie wlasnego mieszkania i zycie w poblizu miejsca
      urodzenia. Nie pomyslcie tylko, ze to jakos krytykuje. Tacy juz po prostu
      jestesmy - w duzej czesci. Tak uksztaltowala nas polska kultura.

      Nie mozna w zyciu miec wszystkiego. Zawsze trzeba dokonac wyborow.
      • sublustris Re: dziekuje za wasze opinie 16.09.03, 17:25
        Mysle podobnie: teraz rozmawiajac ze swoim kolega(Londyn) z lekoscia opowiadal
        jak jego siostra przeprowadza sie do Australii. Beda tesknic? a on na to, ze
        cala rodzina od pokolen rozprosza sie po swiecie, (na czele z mamusia -
        chinska artystokratka) i jedno wiecej nie robi wrazenia. Podobnie z innym(tez
        Londyn)-rodzice na Dalekim Wschodzie, siostra na Antypodach; przyjaciele w
        Japonii, drugi w Rosji, itd itp. ;)
    • kropisia Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 17.09.03, 01:42
      Maryszka,
      Ja nie wiem czy tak do konca sie zgadzam z tym Twoim profesorem, bo z tego co
      pamietam gdy studiowalam na UJ - to jak tylko ogloszono konkurs na jakies
      stypendium zagraniczne to tabuny studentow bily sie o miejsca na to stypendium.

      Poza tym z miasteczka, z ktorego pochodze w PL ludzie czesto jezdza do
      Chicago. Wielu moich znajomych zna Warszawe tylko od strony Okecia, ktore
      trzeba bylo zaliczyc by wyleciec do Chicago. Prawie w kazdej rodzinie w moim
      miasteczku jest jakis gosc czy gosciowa, ktorzy wyemigrowali.

      Ja mysle, ze Polacy sa jednak wedrowniczkami, ale nie zawsze potrafia sie
      dostowac do nowego miejsca. I ten brak dostosowania ma w sobie pewien urok,
      ale czasem bardzo utrudnia im zycie.
      • blue_jay Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 17.09.03, 03:14
        Podobnie jak Kropisia, jestem tu, bo tu jest moj maz- Amerykanin, jego
        znajmosc polskiego to ilosci sladowe.. on zaraz po studiach, szukajacy pracy do
        niedawna, wesolo nie nie bylo..Nigdy mnie do USA nie ciagnelo, chcialam do
        Nowej Zelandii albo Japonii;-), odnosnie swojego zycia, czytaj wiecznego
        rozpakowywania i pakowania plecaka i przemieszczania sie z miejsca na miejsce?
        zawsze chcialam podrozowac, nauczycielka geografii, kiedy bylam w 5 klasie
        organizowala co miesiac specjalne dni, Dni Chin, Dni Libii, gotowala wtedy
        potrawy z danego kraju, organizowala wystawy.. do dzis pamietam smak ryzu z
        warzywami;-) Ten glod podrozy chyba wzial sie stad, ze jako dziecko rodzicow
        nie stac bylo wysylac nas nigdzie.. w LO wyjechalam do Holandii na wymiane
        miedzyszkolna, potem juz na studiach jechalam tam, gdzie dawano prace,
        stypendium w Portugalii, Anglia wzdluz i wszerz.. Polska bedzie zawsze dla mnie
        domem, takim prawdziwym z barszczem i pierogami, ale nie ustaje w wysilkach
        poszukiwania nowych miejsc i nowych "domow", kiedys znajde ten kawaleczek dla
        siebie
        Moje rodzenstwo, z calej 5 zostala w Polsce tylko najmlodsza siostra, ma
        dopiero 11 lat, wiec decyzji o emigracji jeszcze nie podejmuje;_)
        • macacz Zle piszecie dziewczyny... 17.09.03, 19:12
          Piszecie: Nie mialam w Polsce zle".
          W USA obowiazuje wersja przechwalkowa, ktora brzmi ( uwaga na skladnie) :

          JA W POLSCE ZLE NIE MIALEM/MIALAM, _______________________
          I tu dziewczyny opowiadaja, ze byly tancerkamy w balecie a faceci, ze mieli
          biznes.
          A jak sie niektore z was czyta, to nozyk sie w kieszeni otiera od tych bzdur:
          Mieszkanie mialam, maz Amerykanin w Warszawie, zostawilismy mieszkanie by
          zaczynac od nowa.
          Wciskacie ten kit miedzy szyby , bo internet to cierpliwy instrument, nie
          znajac chyba kompletnie statystyki.Prawdopodobienstwo, ze tu sie nagle
          kilka "szlachcianek" zeszlo na tym necie- Ta maz Amerykanin, ta majetna z
          Polski tylko jeszcze lepiej chciala, tamta mieszkanie zostawila a tu zaczyna od
          poduszek- jest jak 1:1000 000.
          Co wcale nie oznacza, ze ja wam tu sugeruje byscie przestaly wcoskac komus ten
          pszczeli kit.
          Tylko moze troche bardziej stonujcie?
          • malexa Re: Zle piszecie dziewczyny... 17.09.03, 19:19
            macacz napisał:
            > Piszecie: Nie mialam w Polsce zle".
            > W USA obowiazuje wersja przechwalkowa, ktora brzmi ( uwaga na skladnie) :
            >
            > JA W POLSCE ZLE NIE MIALEM/MIALAM, _______________________
            > I tu dziewczyny opowiadaja, ze byly tancerkamy w balecie a faceci, ze mieli
            > biznes.
            > A jak sie niektore z was czyta, to nozyk sie w kieszeni otiera od tych bzdur:
            > Mieszkanie mialam, maz Amerykanin w Warszawie, zostawilismy mieszkanie by
            > zaczynac od nowa.
            > Wciskacie ten kit miedzy szyby , bo internet to cierpliwy instrument, nie
            > znajac chyba kompletnie statystyki.Prawdopodobienstwo, ze tu sie nagle
            > kilka "szlachcianek" zeszlo na tym necie- Ta maz Amerykanin, ta majetna z
            > Polski tylko jeszcze lepiej chciala, tamta mieszkanie zostawila a tu zaczyna od
            >
            > poduszek- jest jak 1:1000 000.
            > Co wcale nie oznacza, ze ja wam tu sugeruje byscie przestaly wcoskac komus ten
            > pszczeli kit.
            > Tylko moze troche bardziej stonujcie?


            I widzisz macacz... wielu z nas nawet nie potrafi byc szczerza wobec samych siebie...
            to tak apropos mojego postu z porzedniego watku.
            Albo zyja swoja swietnoscia z okresu przeemigracyjnego albo kreauja rozmaite teorie jacy to zadowoleni
            sa ze swojego sukcesu w USA...
            • macacz Re: Zle piszecie dziewczyny... 17.09.03, 19:24
              malexa napisała:


              >
              > I widzisz macacz... wielu z nas nawet nie potrafi byc szczerza wobec samych
              sie
              > bie...
              > to tak apropos mojego postu z porzedniego watku.
              > Albo zyja swoja swietnoscia z okresu przeemigracyjnego albo kreauja rozmaite
              te
              > orie jacy to zadowoleni
              > sa ze swojego sukcesu w USA...

              Z tym ,ze ja moge sie mylic ;-))
              ostatecznie, w Lotto tez ktos co tydzien wygrywa, nie ???
              • malexa Re: Zle piszecie dziewczyny... 17.09.03, 19:35
                > ostatecznie, w Lotto tez ktos co tydzien wygrywa, nie ???

                dokladnie... hey you never know.
                Pozdraw.
                T
            • gatta_gatta Re: macaczu/malexo 21.09.03, 15:29

              dlaczego tak trudno ci uwierzyc w to co napisalam? zapewniam cie, ze nie ma w
              tym ani cienia konfabulacji. czy to takie dziwne ze, majac prawie
              czterdziestke na karku, wyjezdzajac na stale zostawiam sobie w kraju taka mala
              kotwice w postaci mieszkania i samochodu? czyz to az taki znowu luksus? a ze
              napisalam 'piekne' mieszkanie? dla mnie jest piekne, bo nasze, urzadzone przez
              nas i zostawilismy w nim drogie nam rzeczy. i tu nie mam na mysli ich ceny. to
              dla jasnosci. a gdzie mam mieszkac, jak przyjezdzam do Polski?
              nie, nie bylam w Polsce 'tancerka w balecie' ;) bylam szara myszka, taka jaka
              jestem teraz. maz moj zas nie mial 'biznesu', tylko pracowal dla warszawskiego
              oddzialu swojej amerykanskiej firmy. ot, co. teraz znowu pracuje w swoim
              zawodzie, ale znalezienie tej pracy zajelo mu tu w US prawie rok! po ostatnich
              aferach tysiace managing consultants sa na bruku; dzieki Bogu jemu sie jakos
              udalo, z piecdziesiatka na karku i siwa broda ;)))
              wiec prosze cie, powiedz mi gdzie mam stonowac? co wydaje ci sie nierealne w
              tym co napisalam? ze musimy wszystkiego dorabiac sie od nowa? o te poduszki?
              jaki sukces w US? kredyty bedziemy splacac do emerytury!!!!!!!!!!!!!!

              czytalam inne twoje posty na forum. nie sa slodko-cukierkowe, ale sa rzeczowe
              i sprawiedliwe. wiec skad nagle taki niesprawiedliwy atak?

              gatta troche rozzalona

              ~~~~~
              Pracuj, jakbys nie potrzebowala pieniedzy,
              Kochaj, jakby nikt Cie nigdy nie zranil,
              Tancz, jakby nikt nie patrzyl,
              Zyj, jakby to bylo Niebo na Ziemi
              Celaleddin Rumi
              • oookay gatta_gatta 22.09.03, 17:05
                Przyznam, ze i ja sie niemilo zdziwilam-teraz Melexa. Podczytuje forum, ale
                rozczarowana zdecydowalam, ze zagladac tu przestaje: zbyt negatywna atmosfera.
                • malexa Re: gatta_gatta 22.09.03, 17:48
                  oookay napisał:
                  > Przyznam, ze i ja sie niemilo zdziwilam-teraz Melexa. Podczytuje forum, ale
                  > rozczarowana zdecydowalam, ze zagladac tu przestaje: zbyt negatywna atmosfera.


                  A mozesz polecic mi forum polonijne gdzie jest bardziej pozytywna atmosfera??
                  Bede bardzo wdzieczna.
              • malexa Gatto 22.09.03, 17:46
                > czytalam inne twoje posty na forum. nie sa slodko-cukierkowe, ale sa rzeczowe
                > i sprawiedliwe. wiec skad nagle taki niesprawiedliwy atak?>
                > gatta troche rozzalona >
                > ~~~~~
                > Pracuj, jakbys nie potrzebowala pieniedzy,
                > Kochaj, jakby nikt Cie nigdy nie zranil,
                > Tancz, jakby nikt nie patrzyl,
                > Zyj, jakby to bylo Niebo na Ziemi
                > Celaleddin Rumi
                Gatto, nie wiem czy Twoje ps bylo skierowane do mnie...mam na mysli ten niesprawiedliwy atak...
                Jesli chodzi o moja osobe, nikogo nie atakuje, wyrazam najzwyczajniej swoje opinie... jesli kogos urazam
                to nie robie tego z premedytacja....
                Wiec nie badz rozzalona, a juz na pewno nie z mojego powodu..... odwiedzam to forum czesto, ale pisze
                sporadycznie.
                Pozdrawiam serdecznie
                T


                • gatta_gatta Re: Malexo 22.09.03, 18:42

                  :))))))))))))))))))))))))))))))))
            • lolyta Re: Zle piszecie dziewczyny... 23.09.03, 22:14
              malexa napisała:

              > macacz napisał:
              > > Piszecie: Nie mialam w Polsce zle".
              > > W USA obowiazuje wersja przechwalkowa, ktora brzmi ( uwaga na skladnie) :
              > >
              > > JA W POLSCE ZLE NIE MIALEM/MIALAM, _______________________
              > > I tu dziewczyny opowiadaja, ze byly tancerkamy w balecie a faceci, ze miel
              > i
              > > biznes.
              > > A jak sie niektore z was czyta, to nozyk sie w kieszeni otiera od tych bzd
              > ur:
              > > Mieszkanie mialam, maz Amerykanin w Warszawie, zostawilismy mieszkanie by
              > > zaczynac od nowa.
              > > Wciskacie ten kit miedzy szyby , bo internet to cierpliwy instrument, nie
              > > znajac chyba kompletnie statystyki.Prawdopodobienstwo, ze tu sie nagle
              > > kilka "szlachcianek" zeszlo na tym necie- Ta maz Amerykanin, ta majetna z
              > > Polski tylko jeszcze lepiej chciala, tamta mieszkanie zostawila a tu zaczy
              > na od
              > >
              > > poduszek- jest jak 1:1000 000.
              > > Co wcale nie oznacza, ze ja wam tu sugeruje byscie przestaly wcoskac komus
              > ten
              > > pszczeli kit.
              > > Tylko moze troche bardziej stonujcie?
              >
              >
              > I widzisz macacz... wielu z nas nawet nie potrafi byc szczerza wobec samych
              sie
              > bie...
              > to tak apropos mojego postu z porzedniego watku.
              > Albo zyja swoja swietnoscia z okresu przeemigracyjnego albo kreauja rozmaite
              te
              > orie jacy to zadowoleni
              > sa ze swojego sukcesu w USA...

              O rany. Normalnie wszystko czlowiekowi opada jak cos takiego czyta. Hej wy
              dwoje, macie dola? Nie wyszlo Wam w zyciu? Musicie sobie odbic na innych? No
              trudno, nie wszyscy musza byc tak nieszczesliwi, jak Wy...
              • malexa Re: Zle piszecie dziewczyny... 24.09.03, 21:50
                > O rany. Normalnie wszystko czlowiekowi opada jak cos takiego czyta. Hej wy
                > dwoje, macie dola? Nie wyszlo Wam w zyciu? Musicie sobie odbic na innych? No
                > trudno, nie wszyscy musza byc tak nieszczesliwi, jak Wy...


                Ja akurat nie mam...
                Ale jesli Ty jestes taka szczesliwa to nie powinno Cie to draznic.

    • malexa Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 17.09.03, 19:34
      maryszka napisała:

      > Napiszcie prosze... jak to z wami wlasciwie jest. Niektore z was pisza tu
      > o "powrotach" do Polski o poczatkowych trudnosciach w znalezieniu sie lub o
      > Polsce w taki sposob, ze mi to pytanie nie daje spokoju.
      >
      > Czy wasza decyzja o emigracji sprowadzila sie dla was tylko do tzw. "mamony"
      > lub generalnie sytuacji materialnej? Czy gdybyscie tej "mamony" mialy dosyc,
      > byly niezalezne finasnowo, to czy wszystkie wrocilybscie do Polski a jesli
      > tak to dlaczego??
      >
      > Znam wielu Polakow, ktorzy po latach emigracji na Zachodzie maja jakis tam
      > stosunek, sentyment do starej ojczyzny ale za nic nie chcieliby wrocic na
      > stale do tego "cyrku", "polskiego piekla" bo wrosli w ta nowa KULTURE i te
      > kultury (co tu duzo mowic) maja chyba z reguly wiecej do zaoferowania niz
      > nasza chlopsko-szpanersko-chamska kultura polska.
      >
      > Dajcie jakas wasza definicje emigracji:
      > 1) bolesne, rozdzierajace serce wyrzeczenie i oderwanie od korzeni w imie
      > lepszej przyszlosci?
      > 2) wyzwolenie sie i bezcenne doswiadczenie przezycia dwoch lub wiecej kultur?
      > 3) zwykla przeprowadzka (jak i w Polsce z Radomia do Zamoscia) w poszukiwaniu
      > lepszej pracy, perspektyw? Swiat jest przeciez coraz mnejszy....
      > 4)?
      > 5)?
      > 6)?
      > .........
      >
      > Odezwijcie sie prosze...
    • isanda Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 17.09.03, 20:04
      nie pojechalam za chlebem, ale za sercem
      w Polsce nie mialabym nic i bylabym nikim
      tu mam bardzo wiele i jestem kims
      wdzieczna jestem losowi za taka szanse
      nie zaluje, za Polska tesknie, zawsze bede Polka, dzieci mowia po polsku i
      czuja sie Polakami,
      wrocic bym juz nie chciala
      GDZIE TWOJE SERCE TAM TWOJ DOM.
      Moje serce jest tutaj
      • malexa Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 17.09.03, 20:15
        isanda napisała:

        > nie pojechalam za chlebem, ale za sercem
        > w Polsce nie mialabym nic i bylabym nikim
        > tu mam bardzo wiele i jestem kims
        > wdzieczna jestem losowi za taka szanse
        > nie zaluje, za Polska tesknie, zawsze bede Polka, dzieci mowia po polsku i
        > czuja sie Polakami,
        > wrocic bym juz nie chciala
        > GDZIE TWOJE SERCE TAM TWOJ DOM.
        > Moje serce jest tutaj


        No coz...
        Tylko pozazdroscic ( oczywiscie w poztywnym tego slowa znaczeniu)
        Pozdrawiam
        • staua Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 18.09.03, 22:55
          Bozena zacheca mnie do czestszego pisania...wiec moze przedstawie sie w tym
          poscie, nawiazujac jednoczesnie do tematu.
          Jestem tu od maja, przyjechalam do pracy na uniwersytecie po doktoracie
          (ktorego nie zrobilam w Polsce, wyjechalam na studiach), razem z mezem (praca
          ta sama). Oboje mamy wizy H1B (specjalisci), nie wiemy jeszcze, czy tu
          zostaniemy, ale na pewno nie wracam do Polski, bo moj maz jest Rumunem i nie
          zna polskiego, a jednak oboje jestesmy nastawieni na kariere akademicka, wiec
          chcemy oboje pracowac. Pewnie skonczy sie na Europie albo na pozostaniu tutaj,
          choc na razie w Europie czuje sie bardziej w domu.
          A mieszkam na Long Island (uniwersytet w Stony Brook, mieszkamy w Port
          Jefferson, tam gdzie jest prom do Connecticut)
    • kct Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 23.09.03, 05:22
      witam,
      przylecialam do usa rok temu na vizie J1 - au pair. chcialam podszkolic
      angielski, zwiedzic nyc (moje najwieksze marzenie), poznac nowych ludzi. w tej
      chwili jestem "niania" (awans jedynie finansowy ale zawsze cos). wylosowalam
      green card i jestem w trakcie zalatwiania papierow. czy w stanach mi sie
      podoba? jest ok ale nie znam "prawdziwego czsem ciezkiego" zycia emigrantow.
      zyje z "rodzina" jak u rodziny, placa co tydzien, kupuja jedzenie, zabieraja na
      wakacje... malo ambitne ale wygodne na poczatek, o ile 13-ty miesiac to ciagle
      poczatek.. studiuje, pracuje i bawie sie. a polska? chce wrocic! tesknie za
      rodzina, psem, miejscami... tesknie za blotem w zimnie na 1-go maja w
      katowicach, za uczelnia, pociagniem osobowym i rannym sluchaniem "trojki". za
      rzeczami, ktorych w polsce nigdy nie docienialam. jestem szczesliwa bo w mojej
      swiadomosci stany sa tymczasowe, inwestuje w siebie i spadam do kraju. mam
      nadzieje, ze zielona karta i $$$ nie zmienia mojej secyzji...
      pozdrawiam
      • sonia222 Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 24.09.03, 21:18
        Kct, gdzie w NY jesteś? Napisz co studiujesz i jak sobie radzisz, ja jestem w
        podobnej sytuacji, moze wymienimy uwagi? Możesz pisać na priv, często sprawdzam
        mail.
        Pozdrawiam
        sonia
      • maryszka Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 25.09.03, 09:49
        kct napisała:

        > poczatek.. studiuje, pracuje i bawie sie. a polska? chce wrocic! tesknie za
        > rodzina, psem, miejscami... tesknie za blotem w zimnie na 1-go maja w
        > katowicach, za uczelnia, pociagniem osobowym i rannym sluchaniem "trojki". za
        > rzeczami, ktorych w polsce nigdy nie docienialam.

        Strasznie fajnie to opisalas.. :). Ciekawe jak i czy zmieni cie pobyt w Stanach.
        Czas i nowe doswiadczenia robia z nami niesamowite rzeczy - zmieniaja nas.
        Ciekawe jak bedziesz to odczuwala po jeszcze dluzszym pobycie w USA i powrocie
        do Katowic.

        Moze sa rzeczy, ktore doceniamy tylko wtedy, gdy ich nie mamy? Wcale by mnie
        nie zdziwilo (moze sie myle), ze po ilus tam latam przebijajac sie przez "bloto
        w zimnie, na 1-go maja" bedziesz rzewnie wspominac ruchliwe ulice NY?
        • kct Re: Jak to z wami wlasciwie jest? 26.09.03, 16:57
          hehe, pewnie masz racje. po tygodniu w katowicach mialabym dosyc tloku w
          pociagach i blota na ulicach i chcialabym wrocic do usa... dlatego teraz
          rozumiem Sonety Krymskie ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka