Dodaj do ulubionych

Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwierzyć

01.03.12, 12:06
Pracuję w dziale promocji dużego wydawnictwa. Dostałam dziś taki mail. I nie wiem, śmiać się czy płakać.

Z racji tego iż jestem tegoroczną maturzystką i wzięłam do mojej pracy maturalnej z ustnego języka polskiego książkę wydaną przez Państwa wydawnictwo mam do Państwa ogromną prośbę. Mam na myśli książkę XXX XXX. Czy mogli by mi Państwo w jakiś sposób pomóc? Wysłać e-mail autora lub też jakieś informacje co autor miał na myśli pisząc tę książkę?
Obserwuj wątek
    • pisam Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 01.03.12, 12:40
      Nie bądź taka, pomóż maturzystce - na pewno podejmie studia na polonistyce :-)
      • wlodekbar Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 18.05.12, 15:25
        No dobrze, niektorzy autorzy tak pisza, ze nie wiadomo, o co chodzi.:)
    • tialuna Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 01.03.12, 12:51
      Należy docenić niewątpliwą kreatywność "tegorocznej maturzystki" ;-)
    • marek_mroz Normalka... 01.03.12, 13:19
      A ja bym zadał pytanie czemu tu się dziwić. Pracujesz w dziale promocji wydawnictwa, więc zakładam że sama najlepiej zdajesz sobie sprawę jak jest z promocją samej kultury. Potem wychodzą osoby, które kompletnie się w tym nie rozeznają. I książka jest na tyle dużą osobliwością, że nie wiadomo co z tym zrobić, jak u tej biednej dziewczynki.
      Przyglądałem się niedawno warszawskim MDKom, czyli instytucjom, które z założenia powinny o kulturę dbać i ją promować. Ale na kilkanaście takich instytucji w stolicy naszego kraju, działa ze stosunkowo normalną ofertą może 3-4, nie więcej.
      • jottka etam:) 01.03.12, 13:34
        w ręce mi wpadł jakiś czas temu tomik felietonów jerzego waldorffa - w którymś z nich dzielił się z czytelnikami, powiedzmy oględnie, zdumieniem, jak to dostał był list od jakiejś panienki, że pisze ona pracę magisterską z czegoś tam muzykologicznego i żeby jej przesłał kompletną bibliografię tematu, zarys koncepcji pracy itp. itd., najlepiej szybko, chyba nawet znaczek z kopertą w dobroci swojej dołączyła:) a rzecz się działa w latach 50., o ile dobrze kojarzę.

        znaczy nie ma co płakać nad upadkiem dzisiejszych czasów, ludzkość en masse od dawna nie wie, jak ma sobie poradzić z tym bezwzględnym naporem kultury:)
    • makuffka Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 01.03.12, 14:05
      Taaa kreatywność i przedsiębiorczość doceniam. Połowa sukcesu w tym, że nie pomyliło jej się czteroliterowe wydawnictwo na Z i napisała do właściwego ;) Po dłuższym zastanowieniu odpisałam: wybrałam parę tekstów z recepcji, podesłałam nawet adresy bibliograficzne i doradziłam, żeby udała się do biblioteki. Teraz to już na pewno studia polonistyczne przed nią ;) Odpisałam przede wszystkim z ogromnej sympatii do autora i z przekonania, że jego książka jest warta tego, by o niej mieć coś do powiedzenia.
      Ale wciąż pomysł nie mieści mi się w głowie, choć macie rację, bywało tak i drzewiej.
      • jottka Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 01.03.12, 14:18
        a to ty dziwna jesteś:) waldorff ozdobnie sklął panienkę i jeszcze - acz bez nazwiska - przed potomnością pohańbił...
        • makuffka Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 01.03.12, 16:32
          No cóż... ja na ile mi pozwala funkcja również nie odpuściłam sobie zawoalowanego komentarza. Nie jestem Waldorffem niestety, ale jak widać pozostawiam ślad w internecie po tej wstrząsającej dla mnie korespondencji.
          • nomina Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 13.03.12, 13:35
            > pozostawiam ślad w
            > internecie po tej wstrząsającej dla mnie korespondencji.

            Makuffka, a masz na to zgodę nadawcy? Pytam bez cienia złośliwości.
    • szpikota a może chciała dobrze? 01.03.12, 18:01
      Moim zdaniem troszkę się czepiacie dziewczyny... Treść zapytania została niezbyt szczęśliwie sformułowana (no tak, moja polonistka przed laty też uwielbiała to nieśmiertelne "co autor miał na myśli"), ale ja bym dopatrywała się w nim raczej chęci przeczytania jakiegoś wywiadu, gdzie autor mówi o tej konkretnej książce, względnie zadania paru pytań bezpośrednio autorowi. Według mnie dziewczyna, zamiast pójść na łatwiznę i skopiować fragmenty kilku recenzji, chciała też włączyć do pracy wypowiedź autora, zrobić coś ponadprzeciętnego.
      Ten przykład z Waldorffem to zupełnie inna bajka.
      • benetowna1 Re: a może chciała dobrze? 07.03.12, 21:11
        :) Ale mnie to ubawiło. Jednak nie zdziwiło ani troszkę. Jako osoba związana ze szkolnictwem powiem tak: dziecko kreatywne:) ale leniwe i poszło na łatwiznę. Gdyby miała coś więcej " na myśli" :) , to inaczej sformuowałaby pytanie i prośbę. Założę się, że wybrała ksiażkę, o której nic w Necie znaleźć nie można, więc po cóż Pan Bóg dał rozum(?)- żeby z niego odpowiednio sprytnie skorzystać. Na Pani miejscu wysłałabym odpowiedź z prośbą o rozwinięcie e-maila i przedstawienie konkretnych pytań czy problemów. Wtedy będzie jasność.
        • makuffka Re: a może chciała dobrze? 08.03.12, 15:17
          w sumie poniekąd tak zrobiłam. podesłałam ze 3 linki plus adresy bibliograficzne, napisałam, że mogę podesłać więcej jak posprawdza sobie w bibliotece to co jej wysłałam. oczywiście nie odezwała się już więcej. ale pewnego komentarza też nie mogłam sobie odmówić, tyle że no cóż.. promocja to promocja.. ja nie mam jej wychowywać, a wykonywać swoją pracę.
          jak już trochę ochłonęłam, to też sobie myślę, że nie powinno mnie to aż tak dziwić - mama nauczycielka, ja też po polonistyce, więc sporo się nasłuchałam/widziałam. ale w pierwszej chwili, gdy wam tu wklejałam tego maila, to naprawdę nie mogłam w to uwierzyć.
          też mi się nie wydaje, że pytanie "co autor miał na myśli" świadczy o jakiejś wiedzy czy "chceniu dobrze". raczej o takiej kreatywności, o jaką posądza autorkę tego maila moja przedmówczyni. a książka faktycznie sprzed trzech lat, z nominacjami do nagród i z jedną nagrodą, więc recepcja była, ale jak się ją nieumiejętnie wgugla to w pierwszej kolejności wyskakują sklepy internetowe i blogi.
    • bartek_44 Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 12.03.12, 23:33
      Ciekawi mnie, czy książka XXX autorstwa XXX to nie przypadkiem "Ulisses" Joyce'a? Wielu nie tylko maturzystów chciałoby się dowiedzieć, co autor miał na myśli, o adresie e-mail nie wspominając...
    • zooloza Nie mam pojęcia z jakiego powodu masz się śmiać 13.03.12, 16:01
      Podziwiam autorkę listu za szczerą inicjatywę i pomysłowość. Lektury w szkolnym programie to mętny bełkot, nuda i patos. Odpowiednio skomentował to Rudnicki (wyborcza.pl/1,115412,9974648,Pale_lektury_.html) i ja się pod jego komentarzem podpisuję. Dzieciaki nie wybierają lektur obowiązkowych, a maturę napisać trzeba. Skoro wydawnictwo wydaje książki niezrozumiałe, może niech się wytłumaczy. A jeszcze lepiej - o ile to możliwe - niech autor się wytłumaczy.
    • kol.3 Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 05.05.12, 20:01
      Nie ma się z czego śmiać. Czasem autorzy piszą coś nie wiadomo po co i wiadomo, że raczej przy tym nie myśleli.
    • ellen.cherry Re: Autentyczny list do wydawnictwa Aż ciężko uwi 14.05.12, 12:44
      Nic trudnego pośmiać się z dziewczyny, która niezbyt fortunnie sformułowała swoje zapytanie. Może zwyczajnie chciała dowiedzieć się czegoś więcej o autorze i książce, i postanowiła sięgnąć do źródła czyli do wydawnictwa zamiast kopiować byle co z internetu.
      Wystarczyło udzielić jej informacji zamiast pouczać i upubliczniać korespondencję (!).
      Łatwo natrząsać się z 18-latki, a mnie bardziej razi Twoja niedyskrecja. To kiepski pr dla wydawnictwa, które na forum publikuje maile czytelników/interesantów i je wyśmiewa. Radzę się uodpornić, bo ludzie piszą różne rzeczy do wydawnictw, telewizji, redakcji i zawsze wypada im profesjonalnie odpisać.
      • znana.jako.ggigus no ale od 18 letniej maturzystki mozna chyba 14.05.12, 18:32
        oczekiwac czerpania wiedzy o autorze z innego zrodla niz wydawnictwo.
        O slowniku bibliograficznym pisarzy uslyszalam np. w klasie siodmej szkoly podstawowej. Ba, wzielam go nawet do reki!
        • ellen.cherry Re: no ale od 18 letniej maturzystki mozna chyba 16.05.12, 09:19
          Jasne, ale nie jest rolą pracownika wydawnictwa upubliczniać mailowe potknięcie czytelnika. Ten post właściwie mówi: wydawnictwo na Z (na cztery litery!) kopiuje i obśmiewa maile od czytelników na forum. Tłumaczę dla telewizji i różne już widziałam maile od widzów. Można się z nich pośmiać w gronie współpracowników i tyle.
          • makuffka Re: no ale od 18 letniej maturzystki mozna chyba 18.05.12, 12:35
            A to forum nie jest branżowe, przepraszam bardzo? Bo mi się wydaje, że jest. Uwaga dotyczy branży, obrazuje to, z czym pracownik działu promocji może się spotkać. Nie upubliczniałam danych personalnych autorki maila, autora, nie podałam nazwy wydawcy, zasugerowałam, to fakt. Na mail odpisałam udzielając autorce merytorycznego wsparcia, przy którym sugestia, by wybrała się do biblioteki nie była raczej nadużyciem. Nie widzę w tym cienia mojej niekompetencji. Pani uwaga jest dla mnie przykra i krzywdząca, przyjmuję ją, uważam jednak, że jest na wyrost i anonimowo robi mi/nam Pani czarny PR, nie mając pojęcia o tym jak wykonuję swoją pracę. Nie zamierzam się wdawać w dalsze polemiki, jak mówię, przyjmuję, biorę do siebie, dziękuję za uwagę.
            Fakt jest jedynie taki, że podzieliłam się tym mailem pod wpływem emocji, czego być może nie powinnam czynić i gwarantuję Pani, że już się na tym forum nie przeczytamy. Jeśli chce Pani coś dodać, zapraszam na priv.
            Z całym szacunkiem, m.
            • marcinkrolik123 Re: no ale od 18 letniej maturzystki mozna chyba 18.05.12, 20:14
              Co autor miał na myśli? To wcale nie jest głupie pytanie. Sądzę, że niejeden autor chętnie by się dowiedział, co tak naprawdę miał na myśli. Samo pytanie, choć wywiedzione z nieszczęśliwej praktyki naszego kochanego szkolnictwa, dotyka przecież istoty literatury, tej wymiany między nadawcą i odbiorcą. Bo przecież to, co przyświecało autorowi, nie zawsze jest tym, co z lektury wyniósł czytelnik. Dla autora to niesamowite, gdy dowiaduje się, co zawarł w swoim tekście, i jak rozległy horyzont interpretacji otworzył. Ale to tak trochę na marginesie, żeby rozładować spięcie :)
              • makuffka Re: no ale od 18 letniej maturzystki mozna chyba 18.05.12, 20:25
                Tylko już rozwiewając Państwa wątpliwości, autor napisał bardzo dobrą książkę. Aż pozazdrościłam rzeczonej maturzystce potencjalnego tematu, bo, o ile się go dobrze domyślam, bardzo go ładnie można podać. Ale to tyle w tym temacie. Dziewczę już zapewne jest po maturze, mam nadzieję, że mimo wszystko jakoś jej pomogłam i odkryła "co autor miał na myśli".
                --
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka