Dodaj do ulubionych

co sie sprzedaje?

12.01.06, 10:19
Jakie ksiązki najlepiej sie sprzedaja? Bo piszę powieść, ale nie
takie 'kurwie*ie' jak u masłowskiej. Jest ona o młodym chłopaku, w którego
zycia nie dzieje sie nic niezwykłego prócz choroby, towarzyszą mu rózne
przemyslenia, myslę że dość ciekawe.

Co i jak pisać aby sie opłaciło?
Obserwuj wątek
    • czarnaba Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 10:35
      Pewnie, że różnie można zaczynać, ale przy pisaniu pierwszej książki radziłabym
      Ci raczej pójść za głosem serca. Komercjalizacja literatury rzadko kiedy
      prowadzi do sukcesu :)
      • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 10:44
        Czrnabo, wyjątkowo się z tobą zgodzę:).

        Do autorki wątku: jeśli chcesz pisać pod publiczkę, daj sobie spokój, zajmij
        się czymś innym - nie będziesz pisarką, lecz gryzipiórkiem na żądanie.
        • satra Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 13:06

          malaga33 napisała:
          "Do autorki wątku: jeśli chcesz pisać pod publiczkę, daj sobie spokój, zajmij
          się czymś innym - nie będziesz pisarką, lecz gryzipiórkiem na żądanie."

          Piszę tak jak chcę i o czym chce. Tylko marzeniem każdego twórcy jest to, aby
          jego działa były powszechnie znane, ale żeby tego dokonać trzeba czasami
          poswięcić cząstkę siebie i dać odbiorcy to czego oczekuje. Nie pisac tylko dla
          siebie, wyłacznie dla własnej przyjemności ale i dla przyjemności odbiorcy.
          • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 16:10
            Powszechnie znany jest autor "W poszukiwaniu straconego czasu" bądź "Ulissesa".
            Zapewniam cię, że oni nie zaczynali pisania od pytania: "Co najlepiej się
            sprzedaje?".

            > Piszę tak jak chcę i o czym chce.
            I zostań przy tym.

            >Tylko marzeniem każdego twórcy jest to, aby
            > jego działa były powszechnie znane
            Marzenia twórców są różne, możliwe, że i takie.

            >ale żeby tego dokonać trzeba czasami
            > poswięcić cząstkę siebie i dać odbiorcy to czego oczekuje.
            Mylisz się.

            > Nie pisac tylko dla
            > siebie, wyłacznie dla własnej przyjemności ale i dla przyjemności odbiorcy.
            Dla przyjemności odbiorcy też, ale nie kosztem własnej przyjemności.

            Satro, zastanów się, czy chcesz pisać to, co chcesz - jak twierdzisz, że
            piszesz - czy to, co najlepiej się sprzedaje - o co pytasz. Na razie nie jestes
            chyba tego pewna.
            • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 16:51
              malaga33 napisała:

              > >ale żeby tego dokonać trzeba czasami poswięcić cząstkę siebie i dać odbiorcy
              to czego oczekuje.

              > Mylisz się.

              > > Nie pisac tylko dla siebie, wyłacznie dla własnej przyjemności ale i dla
              przyjemności odbiorcy.

              > Dla przyjemności odbiorcy też, ale nie kosztem własnej przyjemności.

              Przyznam, że te dwie odpowiedzi mocno mnie zadziwiły. Malago, wspomniałaś
              wcześniej, że publikujesz. Czyli masz swoich czytelników, zakładam. Tymczasem
              radzisz Satrze, aby w ogóle nie przejmowała się czytelnikiem. Może to dobre w
              poezji, ale w prozie należy uwzględniać tego czytelnika. Nie mówię tu o
              prymitywnym schlebianiu jego gustom, ale chociażby o uczynieniu tekstu strawnym
              dla niego.
              Zastanawiam się, co Ty piszesz, że tak zdecydowanie powiadasz "Mylisz się". Tak
              strasznie mocne stwierdzenie. Bez cienia wątpliwości. Bez choćby próby
              przyznania, że pisanie jest jakimś tam kompromisem pomiędzy autorem a czytelnikiem.

              Przykład "Ulissesa" jest błędny, nawiasem mówiąc. Nie da się zbudować teorii na
              wyjątkach, a "Ulisses" jest czymś takim.
              • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 18:03
                Skajstop, publikując pierwszą ksiązkę, nie miałam żadnych czytelników (pomijam
                tych, którzy ją przeczytali przed wydaniem). Pojawili się po wydaniu i widać
                spodobało im się moje "marudzenie". Nie zaczynałam pisania od poszukiwania osób,
                które zechcą to czytać. Nie robiłam badań dotyczących upodobań czytelniczych.

                Nie mówię tu o
                > prymitywnym schlebianiu jego gustom, ale chociażby o uczynieniu tekstu strawnym
                > dla niego.
                Gusta są tak różne, że to, co dla jednego jest strawne, dla innego będzie nie do
                przyjęcia.

                Bez choćby próby
                > przyznania, że pisanie jest jakimś tam kompromisem pomiędzy autorem a czytelnik
                > iem.
                Zawsze pisze się dla ludzi. Inaczej nikt niczego by nie publikował. Czy znaczy
                to jednak, że muszę pisać akurat dla Iksińskiego, który lubi kryminały, a nie
                dla Igrekowskiego, który załóżmy kocha ksiązki historyczne?
                Powiedzmy, że Kowalska (przykład, mam nadzieję, że nikogo nie urażę) chce
                napisać kryminał, ale Igrekowski mówi, ze w zyciu czegoś takiego nie przeczyta.
                czy to znaczy, że Kowalska natychmiast ma pisać książkę o tematyce historycznej?
                Uważam po prostu, że pisania nie należy zaczynać od szukania Iksińskiego albo
                Igrekowskiego. Sądzę także, że to ja powinnam czerpać przyjemnośc z pisania,
                jeśli czytelnik też bedzie miał z tego jakąś przyjemność, to wspaniale. Nikt mi
                jednak nie zagwarantuje, że trafię w gusta czytelników.

                > Przykład "Ulissesa" jest błędny, nawiasem mówiąc. Nie da się zbudować teorii na
                > wyjątkach, a "Ulisses" jest czymś takim.
                Ale to właśnie wyjątki potwierdzają regułę;)
                • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 18:18

                  1. Odrzućmy retorykę. Szkoda na nią czasu nas obojga.

                  2. Z Twego kolejnego postu wynika, że jednak czytelników uwzględniasz (i
                  dobrze). Z poprzedniego wynikało to - powiedzmy - słabiej. Za to pewność siebie
                  była większa :) Ja się zgadzam, że pisanie bez czerpania z tego przyjemności nie
                  ma sensu; że nie da sie przewidzieć, co czytelnikowi sie spodoba - to zresztą
                  gdzieś napisałem; niemniej, przynajmniej w kwestii warsztatu trzeba pójść na
                  pewne kompromisy. Litościwie ominę nazwiska tych, którzy nie poszli :)

                  3.
                  > > Przykład "Ulissesa" jest błędny, nawiasem mówiąc. Nie da się zbudować teorii
                  >> na wyjątkach, a "Ulisses" jest czymś takim.

                  > Ale to właśnie wyjątki potwierdzają regułę;)

                  Od kiedy? Świetnie to brzmi jako gra słów, ale w świecie rzeczywistym jest to
                  bzdura.

                  Konkludując: trzeba pisać swoje. Ale należy zadbać, żeby czytelnik nie odpadł po
                  pierwszych 10 stronach :)
              • czarnaba Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 22:50
                Wybacz, że pociągnę jeszcze trochę ten wątek, ale ciekawa jestem w jaki sposób
                Ty "przejmujesz się czytelnikiem" i "uwzględniasz" go w czasie pisania. I jakim
                zabiegom poddajesz swój tekst, by "uczynić (go) strawnym dla niego"? I jeszcze
                ostatnie pytanie: co rozumiesz pod pojęciem "kompromisu pomiędzy autorem a
                czytelnikiem"?
                Będę wdzięczna na wyjaśnienia :)
                • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:06
                  Pytasz mnie?
                  Pytasz serio? Bo ta dyskusja dryfuje w nieciekawe obszary...

                  Jeżeli serio, to ja robię tak: zero kompromisów w treści, ale formę staram się
                  nadać w miarę przyjazną czytelnikowi. Krótko mówiąc, manipuluję czytelnikiem, do
                  przekazania swoich treści używając ładnych wstążek i kolorowego papieru, którym
                  jest oklejone pudełko z treścią :) właśnie dlatego pisałem o kompromisie.

                  I nie widzę w tym nic złego. Literatura bez czytelników nie istnieje.
                  • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:20

                    > o
                    > przekazania swoich treści używając ładnych wstążek i kolorowego papieru,
                    którym
                    > jest oklejone pudełko z treścią :)

                    Skajstop, czy mogę to podac dalej?
                    • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:26
                      malaga33 napisała:

                      > > o przekazania swoich treści używając ładnych wstążek i kolorowego papieru,
                      > którym jest oklejone pudełko z treścią :)
                      >
                      > Skajstop, czy mogę to podac dalej?

                      Malaga, dlaczego sie czepiasz? Metafora taka, żeby łatwo było zrozumieć.
                      Przecież nie rozpiszę się w kilometrowym poście o technikach narracyjnych, prawda?
                      • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:35
                        No własnie się nie czepiam. Bardzo spodobało mi się ta zwięzłośc, chcę ją
                        puścić w swiat (ustnie, podając, kto jest autorem), dlatego proszę o pozwolenie.
                        • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:37
                          A, to w takim razie bierz i korzystaj. Ja tego używam na spotkaniach autorskich,
                          ale praw autorskich sobie nie roszczę :)
                          • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 23:39
                            Dziekuję:) Biorę i korzystam:)
    • skajstop Re: co sie sprzedaje? 12.01.06, 10:51
      Pisz swoje. Dziś żaden wydawca nie jest w stanie stwierdzić w przypadku
      debiutanta, czy ma w ręku asa czy blotkę.
    • satra Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 15:38
      to nie jest wątek o tym czy należy, czy też nie, trochę zejść z własnego nieba
      do ludzi na ziemię.
      W tym wątku pytanie jest proste: "Co podoba się ludziom?".
      Myśle, że wymiana swoich pogladów, pomoże każdemu, nawet poczytnemu pisarzowi,
      sprawić żeby był lepiej zrozumiany przez odbiorców.
      • skajstop Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 15:47
        Satro, próbowałem Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie: tego nie wiadomo. Wydawcy
        tego nie wiedzą, a i autorzy, jak podejrzewam, również... A w przypadku
        debiutantów tym trudniejsze jest to do przewidzenia.
      • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:00
        >pomoże każdemu, nawet poczytnemu pisarzowi

        Saro, przyczytaj to, co napisałaś jeszcze raz. Jeżeli pisarz jest poczytny, po
        co ma się zastanawiać, co podoba się ludziom, skoro odpowiedź jest prosta: To,
        co ja, pisarz, piszę.
        Inna sprawa, że Iksiński kocha kryminały, Igrekowski ksiązki historyczne. W obu
        tych dziedzinach znajdziesz poczytnych pisarzy, ktorzy podobają się czytelnikom.

        Posłuchaj Czarnaby, Skajstop (mnie nie musisz;) ) i pisz to, co ci w duszy gra,
        a nie to, co się akurat sprzedaje, hm, najlepiej.
        • skajstop Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:23
          Malaga napisała:

          > Posłuchaj Czarnaby, Skajstop (mnie nie musisz;) ) i pisz to, co ci w duszy
          gra, a nie to, co się akurat sprzedaje, hm, najlepiej.

          Roześmiałem się, wybacz :) moje książki świadczą za mnie :P kilka ich wydałem,
          przy pisaniu ich nie sprzeniewierzyłem się samemu sobie... i prawdę mówiąc,
          Czarnabie na pewno, a Tobie chyba też, mógłbym takie rady wypisywać.

          Malago, _mógłbym_. Gdyby nie pokora, która pomimo kilku wydanych książek i
          sporej grupy czytelników je kupujących nadal czyni mnie ostrożnym w sądach :) Ja
          jednak nie znajduję w sobie takiej odwagi, aby pouczać innych :)

          Gdzieś w tej dyskusji wspomniałem, że w kwestii treści nie idę na żadne
          kompromisy. Widać nie doczytałaś :PPP
          • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:30
            Doczytałam, stąd moja rada.
            • skajstop Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:40
              malaga33 napisała:

              > Doczytałam, stąd moja rada.

              A czytałaś ze zrozumieniem? :P Bo ja jednak mam wrażenie, że chęć udzielenia mi
              rady przeważyła nad całą resztą. Nie widzę sensu w Twoich kolejnych wpisach,
              poza pouczeniami i docinkami, prawdę mówiąc. Bo sedno moich wypwoiedzi da się
              sprowadzić do tego, że piszę, co mi w duszy gra, a mimo to znajduję swoich
              czytelników. Ale przy każdej kolejnej książce mam to samo - nie wiem, jak ją
              odbiorą czytelnicy.

              Ty jesteś pewna? Czy tak sobie tylko teoretyzujesz, malago? Może uchylisz choć
              rąbka tajemnicy: co piszesz? Pytam o gatunek?

              I znów psujemy wątek komuś innemu, zauważ. Przy czym ja tylko odpowiadam :)

              Satro, ze swej strony przepraszam. Jeżeli chcesz ode mnie jakichś rad, napisz na
              priv.
              • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:44
                Skajstop, a zauważyłeś, że rady udzielałam autorce wątku, nie Tobie...?
                • skajstop Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:49
                  malaga33 napisała:

                  > Skajstop, a zauważyłeś, że rady udzielałam autorce wątku, nie Tobie...?

                  No nie zauważyłem, a odniosłem się do fragmentu:

                  > Posłuchaj Czarnaby, Skajstop (mnie nie musisz;) ) i pisz to, co ci w duszy
                  > gra, a nie to, co się akurat sprzedaje, hm, najlepiej.

                  Chyba, że trafił Ci się niezwykły błąd :))) Ale nie chce mi się w to wierzyć, że
                  skoro słyniesz z pedanterii, to zamiast "Skajstopa", napisałaś błędnie
                  "Skajstop", co tak straszliwie i dramatycznie zmieniło sens Twej, jakże cennej,
                  wypowiedzi.

                  Właśnie dlatego nie ma we mnie odwagi do pouczania innych :) bo ja wiem, że sam
                  nie jestem wolny od błędów :)
                  • malaga33 Re: co sie sprzedaje? 13.01.06, 16:59
                    Widzisz, wstyd przyznać, ale skajstop kojarzy mi się z rodzajem żeńskim, ale
                    nie pytaj dlaczego.
                    Oczywiście, żeby uniknąć nieporozumienia, powinnam napisać tak, jak ty w wątku
                    wyżej. Jednak na początku niezrozumianego wątku napisałam Saro (powinno być
                    SaTro - moja klawiatura jest fanaberyczna pod względem "t").

                    Nie pouczam, wyrażam swoje zdanie. Satra jeśli będzie chciała, napisze to, co
                    najlepiej się sprzedaje, chociaż sama chyba nie wie, co to jest/będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka