Dodaj do ulubionych

pytanie do redaktorów

29.05.06, 15:25
Jestem debiutantką, wkrótce wydaję powieść. Dostałam dziś opinię redaktora i
mam wrażenie, że czytał on zupełnie inna książkę. Uwagi wyrażone przez niego
są natury zupełnie subiektywnej, mam wrażenie, że gdybym je uwzględniła to
powstałaby zupełnie inna książka.
Czy muszę uwzględniać sugestie redaktora? Czy muszę się z nimi zgadzać?
Nie mogę tak spokojnie zgodzić się na zmianę imion bohaterów, ich charakterów
i sposobów przeżywania emocji.
Odnoszę wrażenie, że zamiast rzeczowych, obiektywnych uwag otrzymałam przepis
na książkę, która podobałaby się redaktorowi.
Chciałabym poznać opinię innych redaktorów na temat ich pracy: co mogą robić,
czego się wystrzegają, na czym tak naprawdę polega ich praca i jaki jest jej
cel.
Z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • pas.ja Re: pytanie do redaktorów 29.05.06, 20:18
      nie wiem, ale jeśli zależy ci na wydaniu książki, to chyba powinnaś osiągnąć
      jakiś kompromis z redaktorem. warto negocjować poprawki, zwłaszcza, jeśli
      wpływają na zamierzony kształt twojej książki.
      • millefiori Re: pytanie do redaktorów 29.05.06, 22:54
        Rozumiem, ze ksiazka zostala przyjeta i dostalas
        1. opinie,
        2. zredagowany tekst z naniesionymi sugerowanymi poprawkami.

        Do czego sie one odnosza przede wszystkim? Do stylu, do koncepcji powiesci?
        • mysia73 Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 10:17
          dostałam jedynie recenzję auorstwa redaktora, tekstu z poprawkami nie.
          Książka została przyjęta, mam już umowe i termin wydania.
          Poprawki sa w stylu: zmienić imię, ta postać nie może się zachowywać w taki
          sposób, bo powinna byc inna.
          Jedyne uwagi konkretne, dotyczące stylu to zamiana poszczególnych słów
          (dosłownie kilku), bo są podobno "banalnymi związkami frazeologicznymi". To
          mogę uznac (choć nie bez bólu) i nad tym popracować, ale przecież to chyba ja
          wiem najlepiej jak ma się zachowywać i co czuć wykreowana przeze mnie postać,
          prawda?
          • skajstop Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 11:05
            mysia73 napisała:

            > ale przecież to chyba ja wiem najlepiej jak ma się zachowywać i co czuć
            > wykreowana przeze mnie postać, prawda?

            To jest prawda, ale dobry redaktor/redaktorka powie ci coś, czego ty sama nigdy
            nie odkryjesz: gdzie twoje wyobrażenie postaci nie jest dla czytelnika
            dostatecznie jasne. Bo przecież my pisząc, mamy postać zwykle głębiej
            wyobrażoną, niż to potem schodzi na papier. I bywa, że to, co jest oczywiste dla
            nas, już dla czytelnika - którego chwilowo zastępuje redaktor - wcale oczywistym
            nie jest :)

            Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć tyle, że dobry, uważny, myślący redaktor
            jest na wagę złota. Mam szczęście z takim człowiekiem pracować i właśnie
            rozmawiamy przy moich książkach o sposobie zachowania się postaci czy innych
            sprawach daleko ważniejszych niż przecinek albo źle użyte słowo.

            Ale z opisu wynika, że ten twój redaktor chce dla książki dobrze :) nie odwala
            roboty byle jak, na "poprawność słownikową". Pewno znajdziesz z nim sensowny
            kompromis :)
    • lisekrudy Re: pytanie do redaktorów 29.05.06, 23:31
      Kurcze, jak przeczytalem nick "mysia73", to od razu mi sie z ulica Mysia
      skojarzylo. Skrzywienie jakies, czy co?

      L.
      • millefiori Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 05:56
        Czesc, Lisku, chyba tak, bo Mysia skladala sie bodaj w sumie z 5 numerow;)

        Niniejszym jednoczesnie przepraszam autorke postu za chwilowe skrecenie watku.
    • ania13 Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 08:01
      Juz taka dyskusja (strasznie zacieta) byla na tym forum, na temat tego gdzie
      powinien sie konczyc redaktor, w ktorym miejscu autor przestaje miec racje.
      Nie moge odszukac. :(
      Tam bylo sporo glosow na ten temat, ale ja sie powtorze:
      sama znalazlam sie w sytuacji, w ktorej madry redaktor pokreslil moj tekst.
      Zdenerwowana najpierw kartki rozrzucilam i poszlam nad Wisle, ale potem wzielam
      sie w garsc i zaczelam redaktora rozgryzac. Doszlam do wniosku, ze on,
      zmieniajac pewne rzeczy to wlasnie zrobil: przepisal ksiazke tak, zeby spelniala
      jego osobiste kryteria. Wiec po prostu wyszlam z siebie i stanelam obok,
      oceniajac to co ja napisalam i zestawiajac z tym, czego chce pan redaktor.
      Pomogla mi w tym madra kolezanka, ktora stala doslownie obok. Wyszlo - w moim
      odczuciu - niezle. Ja jestem zadowolona, bo "nie oddalam panu redaktorowi calej
      siebie", a pan redaktor tez jest zadowolony, bo w wielkim pismie do niego
      wygryzmolilam m.in., ze z wielka wdziecznoscia analizowalam kazda zmiane, gdyz
      pomogla mi w doskonaleniu zarazem stylu, jak i zastanawianiu sie nad trescia.
      Druga rzecza jest to, ze juz wowczas paralam sie roznymi redakcjami i korektami.
      I w momencie oddanego wydruku (poprawionego), poprzysieglam sobie, ze czegos
      takego NIGDY nie zrobie "moim" autorom.
      To AUTORA nazwisko stoi na tytulowej stronie, ON jest ODPOWIEDZIALNY i podejmuje
      ostateczne decyzje. Jesli chce napisac "meczem sie", to jesli poda mi
      wyjasnienie, to niech sobie pisze. Mnie nic do tego. Ja tylko - jako redaktor -
      mam pilnowac, by to meczem sie mialo rzeczywiscie wytlumaczenie. Jesli nie ma,
      to sio, nie bedzie.
      I chyba to jest jedyny sposob na - nie kompromis - lecz wypracowanie najlepszego
      efektu. Wspolna praca z redaktorem.
      Dlatego proponuje Ci, Mysiu, zastanow sie nad kazdym slowem podkreslonym przez
      redaktora - nie dlatego, ze ono jest zle (bo tak mowi pan redaktor), ale zeby
      dojsc do tego, dlaczego zostalo podkreslone. I jesli udowodnisz jemu i sobie (i
      jeszcze np. kolezance), ze powinno byc takim, jakim je zapisalas, to z pelna
      odpowiedzialnoscia i spokojnym sumieniem oddaj je w pierwotnej wersji panu
      redaktorowi. Niech teraz on sie zastanawia :)

      Uff, wypisalam sie. Strasznie mi leza na sercu takie rzeczy. Stad sie bierze
      ohydna opinia, jaka sie ciagnie za redaktorami. Jeden autor nazwal mnie pania
      redaktorka z koziej wolki, a potem przepraszal za te koze...

      pozdrawiam i zycze wiele spokoju w czytaniu.
      • millefiori Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 08:39
        Nic dodac, nic ujac.
        Dzieki sliczne, Aniu13 :)
        • ania13 Re: pytanie do redaktorów 31.05.06, 07:56
          Dziekuje bardzo, Millefiori, za dobre slowo. Bardzo cenie Twoje wypowiedzi na
          tym forum, zawsze wywazone, zawsze pelne klasy. No i pieknie napisane, bez
          typowego internetowego pospiechu i bledow, i pomylek, niedbalstwa - i nie wiem
          czego jeszcze. Tym bardziej cenie sobie dobre slowo.
          Zagladam tu bardzo czesto, wiele sie dowiadujac i uczac. Wypowiadam rzadko - sa
          madrzejsi i lepsi ode mnie. A tylko jesli mnie cos uszczypnie, to pisze.
          Wielkie dzieki za forum i za ton mu nadawany!
          • millefiori Re: pytanie do redaktorów 01.06.06, 09:11
            Miod na serce, Aniu 13:)
      • mysia73 Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 10:20
        Bardzo dziękuję za powyższą opinię ( z którą zgadzam się w całości, bo tak mi
        się własnie wydawało).
        Bardzo żałuję, że Pani nie jest redaktorem mojej ksiązki :)
        • ania13 Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 12:47
          taka ze mnie pani, jak z koziej d... traba - bez urazy dla koz i dla wrazliwych
          czytajacych. :))))
          • mysia73 Re: pytanie do redaktorów 30.05.06, 20:10
            tym bardziej szkoda... :)))))
      • wojtek.visnjic Re: pytanie do redaktorów 08.08.06, 12:21
        Jasne, ze autor jest odpowiedzialny. Tylko, ze redaktor musi jeszcze brac pod
        uwage to, ze ksiazka ma sie sprzedac. A za to juz autor nie jest odpowiedzialny,
        przynajmniej nie finansowo, bo to nie on inwestuje.
        • unioncityblue Re: pytanie do redaktorów 08.08.06, 13:28
          Redaktor, o ile mi wiadomo, rowniez nie inwestuje. I odpowiedzialnosc jego za
          ewentualne zyski jest dyskusyjna.
          Po pierwsze, jestem redaktorem, po drugie sama pisze (a moze odwrotna
          kolejnosc?) i nad tym, co napisze, pastwi sie pozniej jakis redaktor. Dlatego
          jestem zdziwiona faktem, ze redaktor przedstawia jakas swoja opinie (nie on
          jest od recenzowania), zamiast zasugerowac poprawki i wytlumaczyc, dlaczego
          uwaza je za istotne.
          Oczywiscie zadaniem redaktora nie jest tylko mechaniczne poprawianie bledow
          frazeologicznych i moze on sporo wniesc, bo autorowi czasem brakuje dystansu do
          wlasnego tekstu. Ale przeciez ksiazka zostala przyjeta przez wydawce, umowa
          podpisana, data wydawnicza jest. Gdyby koncepcja wymagala az takiej ingerencji,
          czy wydawca decydowalby sie na wydanie powiesci?
          Po drugie trzeba pamietac, ze sa rozni redaktorzy. Niektorzy zwyczajnie nie
          maja tego czegos potrzebnego do opracowania tekstu, nie czuja go, nie czuja
          konwencji, bo do innej przywykli.
          Ja sama widzialam swoj test po "obrobieniu" go przez dwoch roznych redaktorow -
          jednego, ktory pracowal nad cala ksiazka i drugiego, ktory opracowywal
          fragmenty, drukowanyme w pewnym czasopismie. Wyszly dwa zupelnie rozne teksty.
          Dodam, ze redaktor z pisma poprawil mi wszystkie celowo spolszczone
          angielskojezyczne wyrazy i dodal do nich cudzyslowy - takze w dialogach. Bylam
          co najmniej zdziwiona.
          Takze radze z redaktorem po prostu dyskutowac.
          Poza tym w umowie masz pewnie okreslone, kiedy robisz swoja ostateczna autorska
          korekte. To jest wersja decydujaca - o ile oczywiscie nie dopiszesz nagle 70
          stron :)
          Powodzenia.
    • skajstop I ja ci poszło? 08.08.06, 15:56
      Napiszesz nam, jak sobie poradziłaś? :)
      • mysia73 Re: I ja ci poszło? 15.08.06, 18:59
        Po prostu wcale nie odniosłam się do propozycji pani redaktor dotyczących
        przebudowy wątków czy postaci. Wprowadziłam te poprawki, które uznałam za
        merytorycznie zasadne i odesłałam tekst. Teraz jestem już po korekcie językowej
        i lada dzień będzie premiera... Dziękuję wszystkim za rady, naprawdę!
        • skajstop Re: I ja ci poszło? 15.08.06, 19:06
          No to super! Cieszymy się i czekamy :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka